niedziela, 9 listopada 2014

UZUPEŁNIAM PŁYNY

Weekend!!!

Nastał czas dłuższego porannego spanka, przegląd 5-dniowego zanidbania yt i blogów, wtarcia oleju lub innego smalcu we włosy oraz drinkowania wody pod wszelką postacią.

U mnie głównie jest to herrrbata. Trochę kawy. W sumie coraz mniej kawy... Jakoś mi nie wchodzi, a jesli pomyśle sobie, że wypłukuje mi caly potas pochlaniany z bananowych szejkow oraz suplementowany magnez to mi sie odechciewa jej jeszcze bardziej. Z kawosza nienałogowego stałam się herbaty fanem. Jestem fanem Pukki, mam ich kilka, najlepiej mi wchodzą te z gingerem. Ciekawa jest też firma Teapigs - polecam Morning glory (z fioletowym kogutem na opakowaniu) - okropnie mocna, jedna torebka wystarcza mi na 3 kubki, bo siekier nie przełknę.

W weekend zawsze budzę się o tej samej godzinie co przez cały tydzień czyli około 6.30. Jest to mój nawyk pomagający w zasypianiu. Poza tym długie spanie lub leżakowanie ostro daje mi po kościach. Czuję czasem, że wręcz mi niedobrze, gdy wyleguję się do 10. Zamiast śniadania (które w dni wolne od pracy zjadam dopiero, gdy naprawdę zgłodnieję) wypijam przegotowaną wodę - dobra na pobudzenie jelit. Gotuję sobie od razu więcej wody, będzie ze 3 szklanki. Kranówy nie pijam.
Zawsze golnę sobie też szejka o poranku. Ulubiony to: banan, kiwi, jabłko, szpinak plus przegotowana woda właśnie.
Piwo lubię. Muszę pilnować jego dawkowanie. Jeśli kupię 4-ropak to mogę go w jeden dzień wysiorbać.
Zbyt mało zup, niestety. Powinnam je częściej gotować. Uwielbiam zwłaszcza te gęste, kremowe. Muszę przejrzeć blogi wegańskie i coś dziś sobie w garnku wyczarować :) może dynię nareszcie do tego celu kupię? Raz w życiu jadłam danie z dyni. Tak sobie smakowało, boję się kolejnej, kulinarnej porażki. . .

Nie ma jednak napoju nad herbatę :)




A propo picia herrrbaty. Jeśli lubicie ją sączyć podczas lektury to polecam Wam powieść Johna Greena The fault in our stars. Utopiłam się w tej książce! Czytam teraz dużo po angielsku i pomimo, że mam za sobą wiele lat nauki tego języka i od pół roku przebywam w krainie, w której jest obowiązujący, to dalej mam problem z rozumieniem wielu słówek, a co za tym idzie cały kontekst zdania pozostaje dla mnie zagadką. Ale wzruszyłam się. Jest to jedna z inteligentniejszych powieści. Autora kojarzyć będziecie z kanału vlogbrothers, ale ja go wolę w wydaniu CrashCourse

Główna bohaterka jest wegetarianką :3 To milutko

------------------------
Arkona Slavsia Rus

2 komentarze:

  1. wczoraj akurat oglądałam film 'Gwiazd naszych wina' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale książka Looking for Alaska to totalna porażka - ten sam autor a tak odmienne odczucia. Filmu nie widziałam, boję się kolejnego rozczarowania...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...