sobota, 24 czerwca 2017

LOT W CIĄŻY

Troszkę panikowałam czy malutka będzie spokojnie leciała w moim brzuchu. Sądząc po kopnięciach cieszyła się chyba bardziej niż ja lecąc do Polski na tygodniowy urlop. Lot samolotem to najkrótsza opcja jaką można wybrać (samochodem ponad 30 godzin kontra lot, który trwa niecałe 3 - nie ma dyskusji), lecz mimo to zawsze traci się cały dzień na podróż. Trzeba wstać z wyra i coś zjeść odpowiednio wcześnie, potem dojazd na lotnisko, które zawsze jest oddalone od miasta, odprawa to kolejna godzina, lot może być opóźniony, po lądowaniu trzeba się jeszcze z lotniska wydostać i dojechać do domu (jeśli się nie mieszka w mieście w którym się ląduje).
Dla ciężarnej to może być męka. 

Zanim się wtarabaniłam do samolotu to musiałam najpierw iść do położnej i poprosić o wypisanie papierka, że mogę podróż w ogóle odbyć. Na stronie Ryanair wyczytałam, że do 36 tygodnia można lecieć, ale trzeba mieć takie pozwolenie i pokazać podczas odprawy jeśli ktoś o nie poprosi. Po stronie UK nikt mnie o ten papier nie prosił. Natomiast po stronie PL jedna stewardesa zapytała w którym miesiącu jestem, dałam jej wtedy owy papier. Bez niego pewnie bym nie przeszła. Tyle.

Jeśli bym nie mogła lecieć toby mnie na lotnisku nie było. No ale jak trzeba mieć papiery to trzeba mieć papiery.

Ciśnienie na wysokości nie dało mi się we znaki. Podobnie jak całą ciążę lot przebyłam bezproblemowo, żadnych sensacji żołądkowych czy omdleń (czego się bałam), nie miałam zachcianek, gdy załoga serwowała posiłki i napoje, nie suszyło mnie, ani nie musiałam co 5 minut odwiedzać toalety. 

Niezbędnym elementem podczas takiej wyprawy jest mąż/partner/chłopak, innymi słowy ktoś z bicepsem, kto będzie targał bagaże. Akurat moja walizka podręczna na kółkach nie była specjalnie dokuczliwa, ale nie musiałam nikogo prosić, żeby ją umieścił lub wyciągał z luku bagażowego. 

Tu muszę nadmienić, że nie zdarzyła mi się w trakcie trwania ciąży niemiła sytuacja będąca wynikiem mojego odmiennego stanu. Poza tym jednym tygodniem w Polsce cały czas jestem w Edynburgu i codziennie ludzie ustępują mi miejsca w autobusie, albo trzymają drzwi, gdy chcę wejść do sklepu, kierowcy przepuszczają mnie na przejściach. Troskę w oczach widzę zwłaszcza u dojrzalszych, na oko 50-letnich kobiet, którym włącza się instynkt babci najprawdopodobniej :) Jest to przemiłe. Jeśli widzicie kobietę w zaawansowanej ciąży to proszę zapytajcie czy nie ustąpić jej miejsca - nogi naprawdę bolą jeśli nosi się przez całą dobę naturalny inkubator.

Ciekawostka: ponoć w Szkocji istnieje prawo, które pozwala ciężarnej zapukać do prywatnego domu i poprosić o skorzystania z toalety jeśli jest taka potrzeba, a toalet publicznych w okolicy brak. Nie wiem, nie próbowałam, nie odważyłam się nigdy.




Zdjęcie należy do Kingi W., której dziękuję za możliwość udostępnienia


-----------------------------------
THERION MARK OF CAIN

niedziela, 18 czerwca 2017

FAITH IN NATURE - FEMININE WASH

Siedzę na macierzyńskim dopiero 3 tydzień, ale już po 3 dniu tęskniłam za pracą... Nie mogę zrozumieć jak ktoś może pracować w domu. To zupełnie nie dla mnie. Ale z drugiej strony byczę się za wszystkie czasy, kokoszę, łączę umysł z wszechświatem i to też jest ok :)

Marka Faith in nature jest na rynku od 40 lat i od początku jest cruelty-free. Założycielka - Rivka Rose - rozpoczęła kosmetyczną przygodę w Szkocji, po tym jak wyemigrowała z Nowego Yorku.

Miałam kilka mydeł i szamponów od nich, w UK jest to popularna marka - solidna, naturalna, bezpieczna i tania. Widziałam ją nawet w szmateksach do kupienia za grosze. Ot odpowiednik Ziaji. Nic co musicie koniecznie mieć, ponieważ polskie ceny są pewnie sporo zawyżone, więc ...




Moim ulubieńcem jest zdecydowanie wegański żel do higieny intymnej. Jest to bardzo delikatny produkt, dla wszystkich typów skóry, kupię ponownie, gdy córka będzie już z nami i trzeba ją będzie czymś myć. Przypomina mi on żel do higieny intymnej Facelle - podobne odczucia myjące. 

Wolałabym, żeby był z dozownikiem, ponieważ ma konsystencję żelowo-wylewającą się i zawsze wyciśnie mi się za dużo niżbym chciała, przez co jest niewydajny. 

Nie zawiera parabenów i SLS, jeden z delikatniejszych żeli jakie miałam w rękach, nadaje się dla ekstra wrażliwej skóry, nie powinien podrażniać. Na pewno wezmę go do szpitala, żeby się czymś umyć po porodzie i w czasie połogu:

Aqua, Betaine, Caprylyl/capryl glucoside, Glycerin, Sodium cocoamphoacetate, Xanthan gum, Aloe barbadensis leaf juice, Aniba rosaeodora wood oil, Pelargonium graveolens oil, Citrus aurantium bergamia fruit oil, Rosa centifolia , flower extract, Vanilla planifolia fruit extract, Viola odorata extract, Citric acid, Parfum, Geraniol, Citronellol, Linalool

------------------------------
SÓLEY PRETTY FACE

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...