niedziela, 26 czerwca 2016

POTTING SHED

Jako mieszkanka Edynburga staram się tu robić moje własne Spoted by locals i prezentować wegańskie smakołyki, ewentualnie miejsca warte odwiedzenia. Coby było wiadomo, że w Szkocji nie tylko bebechy owcy dostaniecie w daniu o nazwie haggis.


W Potting Shed zjadłam świetnego, vegańskiego burgera - bułka została posmarowana masłem orzechowym i było to coś naprawdę interesującego :D Sama nigdy bym się nie zdecydowała na taki eksperyment kulinarny.

Uwielbiam stylistykę tego miejsca: drewniana (nie wykluczając kibelka) sporo staroci wisi na ścianie, blaszane doniczki na kwiaty są zardzewiałe, każde krzesło z innej parafii - hipsterstwo pełną parą.
Warto zajrzeć dla jeszcze jednego powodu: wybór lokalnych piw nie jest może imponujący, ale jest. Warto skosztować lokalnego Ale - są pyszne :)
Kuchnia jest zamknięta między 3-5pm - zostaliście ostrzeżeni! :)

A jeśli już słońce przygrzeje to nic lepszego na świecie niż piwko na łonie natury - Princess Gardens są idealne na leniuchowanie po pracy. Właściciele psów sprzątają po swoich ulubieńcach, więc bez obaw można się położyć bezpośrednio na trawie. W lecie ogrody są obsiane wylegującymi się ludźmi, wręcz trudno znaleźć kilka metrów tylko dla siebie.


*

Euro 2016! Kibicuję naszym chłopakom - wczoraj wygrali ze Szwajcarią w rzutach karnych. Nie podniecam się jednak piłką tak jak kilka lat temu, gdy nawet paznokcie sobie malowałam we flagi


*

Ale jeśli macie piłkę oraz piwo totalnie gdzieś to polecam świetną powieść o kobietach: Poczet królowych polskich Marcina Szczygielskiego. Mamy tu historię dwóch kobiet z różnych światów - jedna żyje w czasie drugiej wojny, druga jest korpoludkiem. Okazuje się, że są spokrewnione i następuje clash pokoleń. Jedna z lepszych książek tego roku na mojej liście. Teraz męczę Szeptuchę...

-------------------------------
revolverheld mit dir chilln

niedziela, 5 czerwca 2016

DIPTYQUE

Dzięki LogicalHarmony nieoczekiwanie dowiedziałam się, że jedna z moich ulubionych marek perfum jest cruelty-free. Bardzo się z tego cieszę, nie ukrywam, ponieważ w popularnych perfumeriach zapachów jakie proponuje DIPTYQUE nie znajdziecie. Są unikalne i jedyne w swoim rodzaju. Przyznaję, że perfumy to jedyna działka, gdzie czasem wyłamię się od zasady stosowania cruelty-free zakupów w życiu codziennym - kupiłam niedawno czarny Poison Diora, ale to dlatego, że kolekcjonuję dziwaczne zapachy, a tu była palona śliwka i nieco trupi odorek. Śliczne, słodkie i rozkoszne perfumki od Britney mnie nie interesują.

Marka Diptyque jest Wam na pewno znana z sieci - świece przeważnie zdobią półki modnych faszonistek i minimalistek, ponieważ bardzo ładnie prezentują się na tle białych, pustych pomieszczeń. Jest to ekskluzywny dodatek i nie ukrywam, że świetny prezent. Ze świeczek nie jestem jednak aż tak zadowolona jak z perfum. Ale o tym może kiedy indziej.



TAM DAO mam od dawna, nie pamiętam gdzie kupiłam ... Jest to lekko drzewny zapach zawierający nuty trawy. Bardzo bezpieczny - jakbyśmy gałązkę bazi przynieśli ze spaceru i wstawili do szklanki z kranówką, żeby przez chwilę cieszyła oko.
Świetne do mieszania z innymi zapachami - nieagresywne Tam Dao na nadgarstek, a kwietne, pyszne, mocne perfumy na szyję. Ten pomysł zapodała na swoim kanale Pozzzziomka i jest to coś co mnie absolutnie fascynuje, do takiego eksperymentowania przydałyby mi się jednak wszystkie moje flakony, tymczasem połowa kolekcji jest w Rzeszowie. No i trzeba się choć trochę na zapachach znać i nie połączyć przysłowiowego kwiatka z kożuchem, bo będziemy pachnieć jak Sephora albo Debenhams.

Po co to robić? Po co mieszać perfumy, skoro jeden flakon jest tak bogaty i zlewamy się nim czasem od stóp do głów? Bo za jednym zakrętem pachnącym bzem może się niespodziewanie znajdować następny za którym znajdziemy dziki ogród różany.

Niestety nie grzeszą trwałością. Jest to ich największa wada.

------------------------
agnes obel riverside
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...