poniedziałek, 21 marca 2016

Aloes

EDIT 29 10 2017 TA FIRMA NIE JEST PEWNA/ BRAND NOT CERTAIN

Hmm, coś napisać muszę, bo się uduszę.

Skończyłam żel aloesowy DR ORGANIC i coś o nim napiszę, bo warto.


Warto się smarować i dbać o ciało na równi z cerą i duchem. Zauważyłam, że z wiekiem, jeśli nie robię nic dla ciała, to ono szybko mi się odpłaca:

- tyłek płaski mam w ciągu miesiąca, jeśli nie robię przysiadów;
- jeśli nie robię brzuszków to szybko widoczny robi się cellulit
- kurze łapki wyłażą, jeśli nie chce mi się robić masażu dokoła oczu wieczorem.

I tym podobne. 33 lata pod koniec roku będę mieć. Ale wyglądam na mniej, bo lubię te trwające czasem kilka sekund drobiazgi każdego dnia, które nie spowodują wczesnego obwisu. Widzę oznaki starzenia się, ale wolno u mnie przebiegają.

Ten żel jest super w upały - chłodzi.  Jest bardzo zimny (tak jest u mnie w łaźni, kosmetyki zawsze trzymam jak najdalej od ogrzewania, ponieważ zużywam je skandalicznie wolno).
Zimą niekoniecznie go lubiłam :) Uwielbiałam nim smarować nogi - po 8 godzinach stojącej pracy przynosił ulgę po prysznicu. Długo się wchłania - około minuty. Robiłam sobie przy okazji masaż knykciami. Ale wchłania się całkowicie - nie pozostawia ani cienia filtru czy oleju. Powiedziałabym, że to gęsta woda. Krótki skład:



Używałam go zamiennie z oliwką dla dzieci. Nie mam balsamu do ciała, a kremuję skórę co dwa, trzy dni. Prysznic biorę codziennie, więc oliwka jest raczej niezbędna - nie mam suchej skóry. Najgorzej jest po goleniu nóg - muszę wtedy coś wklepać.

Najgorsza jest konsystencja Doktora Organicznego - bardzo nie lubię glutowych kosmetyków do ciała. Ten akurat jest moim pierwszym i przyznaję, że ostatnim. Jak go nakładałam to wyobrażałam sobie ślimaki czy inne stworki zostawiające śluz za sobą :/ Ale to ja tak mam :)

--------------------------------
bruce sprengsteen i'm on fire
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...