sobota, 9 stycznia 2016

Podsumujmy rok 2015

Ave. Drugi rok na szkockiej ziemi. To był tak szybko mijający czas, że ojacie. Zasypiasz w poniedziałek styczniowy i nagle budzisz się w piątek listopadowy. Właśnie dziś wywaliłam ze słoiczka kilka karteczek z zapisywanymi przez cały rok fajnymi rzeczami jakie mi się przytrafiły - nie było tego wiele, przyznaję, że ostatnie tuzin miesięcy był dosyć martwy w wydarzenia czy fascynujące krotochwile. Oto mój prywatny wspomnień czar:

I : obudziłam się po świetnym szkockim sylwestrze spędzonym w Edynburgu bez nowych postanowień. Nie robię ich nigdy. Jak w połowie lipca stwierdzam, że mam piwny brzuszek to robię postanowienie, że zacznę ćwiczyć. Nie czekam do grudnia :) Po raz pierwszy sylwestra spędziłam w obcojęzycznym gronie: Polka otoczona Szkotami i Szkotkami. Wszyscy byli ciekawi Polski i byli pod wrażeniem poziomu językowego jaki prezentuję (milutko, osobiście dopiero teraz, czyli po dwóch latach mogę powiedzieć, że nawet jestem zadowolona ze swojego akcentu)

II : prawdę powiedziawszy totalnie nie pamiętam co się w lutym wydarzało interesującego ... Nie cierpię lutego, dobrze, że trwa 28 dni.

III to samo :) poza czytaniem książek, oglądaniem filmów i wychodzenia z łóżka, żeby zapracować na wegańskie jedzenie to mało się w moim życiu na początku roku dzieje.

IV  trip roku: Dublin. Się zakochałam w tym mieście po może 5 godzinach samotnego wędrowania po nim. Napiłam się Guinnessa przy Temple Bar i zobaczyłam Book of Kells - oba iwenty polecam zaliczyć.

V : urlop w Rzeszowie. Cóż - nie mogę się odzwyczaić od Polskich wakacji :) za granicą jestem cały czas. Dla odmiany lubię pogadać w ojczystym języku podczas kilku dni wolnego. Ale w tym roku się to zmieni. Muszę zboczyć z trasy Edynburg - Rzeszów, bo taką mam naturę. Ludzką.

VI : zarejestrowałam się na stronie randkowej okcupid.com i poznałam masę fajnych facetów. Oczywiście dalej jestem solo ... życie singielki chyba już mi w krew weszło.


na jednej randce zjedliśmy wegańską pizzę - pychota! Moja pierwsza :)


VII : remont mieszkania. W życiu przeprowadzałam się z rodziną kilka razy i naprawde tego nie lubię: spania w pokoju gdzie nie ma okna, a na łóżku leży pościel uwalona kurzem ze ścian, nie wiadomo gdzie są klapki, natomiast do pracy można się przejść w czarnych leginsach z farbą na tyłku.
Po remoncie natomiast lubię jak ktoś półeczkę trzyma przy ścianie, a ja dyryguję i szukam jej właściwego miejsca we wszechświecie: troszkę niżej ... w lewo.. w moje lewo! no to wbijamy gwoździk :)
Ah - zaliczyłam w wakacje dwa szkockie wesela! Znajomi z pracy zmieniło status na fb ;) Super było.


szkockie podwórko między kamienicami


VIII : festiwal! Kocham nad życie sierpień w Edim. Jest kolorowo, dużo się dzieje, puby są przepełnione ludźmi. Artystyczne dusze są tu w niebie, ci bardziej przyziemni stwierdzają, że korki nie mają końca. W tym roku widziałam spektakl o misiu Wojtku co na drugiej wojnie walczył - ma swój pomnik w ogrodach przy Princess Street.

IX : jesienią czytam tyle, że aż sama się sobie dziwię. Rozmyślam nawet nad kupieniem Kindla. Myślenie zajmie mi następny rok. Lubię papier. Ale lubię rozwijać się elektronicznie. Jeśli robione są takie fajne zabawki to dlaczego z nich nie korzystać? Pytanie owo postawiłam ja, komputerowy luzer.

X nic


uwielbiam puzzle


XI wielkie odliczanie do urlopu. Sama jakoś dawałam radę (jeszcze 3 tygodnie, jeszcze dwa, oho, za tydzień już wyląduję o tej porze), bardziej dobijały mnie codzienne pytania każdego z członków załogi: No Anna, ile jeszcze do urlopu? A co będziesz na urlopie robić, Anna? A kiedy z urlopu wrócisz, Anna? Cieszysz się, że lecisz?
AAAA!


gotyckie kartki na święta dla ludu z pracy, zauważcie iż odcisnęłam orzełka na laku :) biało-czerwony sznurek pochodzi z chińskiego makaronu


XII : święta w domu. Wegetariańskie. Po raz pierwszy poczułam, że to już nie moje miejsce... stary pokój okupowany przez młodszą siostrę, nie ma mojego laptopa, ciuchy poupychane do jednej szafy, gdzie tato wcisnął tabletkę na mole. Może czas jakiś kredyt na mieszkanie zaciągnąć?

--------------------------
Rok 2015 był taki sy. Mało podróżowałam, w porównaniu do innych lat, no ale nie samym powietrzem innych państw człowiek oddycha. Kiepska decyzja finansowa pozbawiła mnie kilkuset funtów, oszczędności mogły by być lepsze, ale źle nie jest :) Przeczytałam wiele świetnych książek po angielsku, ale wolę polskie tłumaczenia. Rok był obfity w super filmy - na czele stawiam Mad Max Fury Road, nie zawiodły mnie Gwiezdne Wojny.

Nowy rok zaczynam od koncertu mojego ulubionego zespołu - THERION zagra w Glasgow! Ostatni raz widziałam ich 12 lat temu, ufam iż dalej trzymają wokalny poziom. Będę też mamą chrzestną jakoś po kwietniu :D Pod koniec roku planuję internetowe rozmowy kwalifikacyjne z Polską ;)

------------
polski hymn w Edynburgu

2 komentarze:

  1. Jak dla mnie działo się u Ciebie wiele, już samej Szkocji można pozazdrościć, mam nadzieję, że kiedyś odwiedzę i poczuję :)
    powodzenia w 2016!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ave! Często u Ciebie komentuję, ale i tu odpiszę, żeby ludzie nie myśleli, że nie czytam co pod postem piszą ;)
      Szkocja nie rozczaruje jeśli lubi się chłód i zimny wiatr we włosach. Ciepełko w pubach przy piwie ze Szkotami ocieplają całokształt :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...