sobota, 24 grudnia 2016

JUSZES + JEJ KANAŁ WEGAŃSKI

google

Jest pełno wegańskich kanałów, ale być może tej dziewczyny jeszcze nie znacie. Nie mam pojęcia jak się nazywa, dosłownie wczoraj zaczęłam ją oglądać i pewnie gdzieś prawdziwe imię Juszes się pojawi, ale na razie jest mi ono obce. Youtuberka mieszka obecnie w Hiszpanii, razem z partnerem oraz pieskiem Pandą. 

Zasubujcie i niech nam weganizm lekkim będzie w Nowym, lepszym 2017 Roku <3

-----------------
nightwish elan

sobota, 17 grudnia 2016

EKO SPRZĄTANIE DOMU NA ŚWIĘTA

Sprzątanie w moim rodzinnym domu szło pełną parą na dzień przed Wigilią, ale ja wolę na własnym gruncie robić to w ratach i nie na raz, więc zaczynam już teraz. Przede wszystkim nie mam niczego do skrobania czy zdzierania (kuchenka lub wnętrze mikrofali), ponieważ jeśli się poplami to od razu ścieram, nie czekam do grudnia, żeby z tym walczyć. Jakież to proste!

Lubię sprzątać, ale nie cierpię zapachu chemikaliów tak więc od dłuższego już czasu inwestuję w mniej inwazyjne produkty. Często jest to po prostu woda, płyn do naczyń oraz gąbka lub stara ścierka: myję tym meble, kurz, blat w kuchni etc. Cytrynę wolę jednak w herbacie - nie używam jej do czyszczenia wcale. Moim numerem jeden jeśli o konserwację powierzchni płaskich jest OCET!

OCET jest po prostu genialny! Mieszam go z gorącą wodą i przecieram lodówkę, blat oraz kafelki. Wlewam trochę do muszli klozetowej i zostawiam na noc, albo jeśli wyjeżdżamy na kilka dni. To samo robię z wlewami w umywalkach - zabija zapaszek (inną dobrą metodą jest przelewanie tych miejsc wrzątkiem co parę dni). Wlałam też troszkę octu do pojemnika na szczotkę do klopa, żeby nie produkowały się tam bakterie. Ogólnie używam octu do miejsc gdzie wzrok nie sięga np kuweta kota. Umyłam nim lustro w łazience i ...zostawił jednak smugi, które tarłam papierem toaletowym dosyć długo (ręczników papierowych nie kupuję, zamiast nich używam ścierek materiałowych, takich kuchennych)

SODA OCZYSZCZONA jednak mnie zawiodła, nie lubię tym czyścić. Próbowałam nią wyszorować kibelek, prysznic oraz umywalkę w łazience, ale to nie to. Wsypałam ją razem z octem do szufladki pralki i odpaliłam cykl bez ciuchów, ale soda osiadła w zakamarkach i zostawiła biały pył na ciuchach podczas kolejnego prania <no comment> Zamiast sody wolę jednak gotowca i tu mam w zanadrzu i polecam firmę Ecover. Zapachem nie grzeszy, ale jest bezpieczny. Nie jest zbyt silny - trudno nim było umyć wannę z mydlanego osadu.
Tej samej firmy mam ogromną butelkę płynu do naczyń, który bardzo lubię i używam nie tylko do mycia naczyń.



TRIK ZAPACHOWY - zimą, gdy kaloryfery Wam grzeją psiknijcie perfumy dwa razy na grzejnik - zapach pod wpływem ciepła rozniesie się jak szalony po pomieszczeniu. Z kolei ładny zapach w łazience zapewni kilka kropelek olejku eterycznego wylanego na papier toaletowy: będzie się rozkręcał przy każdorazowym skorzystaniu.
--------------------------
faun diese kalte nacht

niedziela, 27 listopada 2016

KOCHAM JESIEŃ (I ZIMĘ)

Z miłości do jesieni powstaje ten kocykowo-skarpetkowo-herbatkowy post. Coś polecam, czegoś nie, a na końcu zapodam muzyczkę. Jeśli macie jakieś osobiste odkrycia to zapodajcie - nie dajcie poczcie pantoflowej umrzeć jesienią!

PolishPolyglot to kanał polskiej dziewczyny mówiącej po niemiecku, włosku, angielsku, śląsku, rosyjsku i hiszpańsku. Wyzwanie poliglotki to kilkanaście filmików motywujących jesienią do nauki języka obcego. Kiedyś uczyłam się włoskiego, mój lover mówi płynnie, więc dlaczegóż miałabym się nie podszkolić w tym języku?


tuż przed mszą w gotyckim kościele episkopalnym

Polecam książkę Sekretne życie pszczół - fenomenalna! Pozytywna i ciepła. Akcja ma miejsce upalnego lata, bohaterkami są kobiety. Cudowny prezent dla pań <3 Jestem zakochana w tej książce.

Jesień to jedyna pora roku gdy uwielbiam nosić czerwone szminki. Bardzo podobają mi się bordowe i fioletowe odcienie, brązowo-czarne, przydymione makijaże oczu i mocno zaróżowione policzki jak po intensywnej zabawie na śniegu. W chwili obecnej mam Soap&Glory kilka szminek pachnących czekoladą, zakupiłam specjalnie na ten czas. Pyszności!

Nie ma dnia gdy wieczorem nie zapalę świecy. Teraz czas umilają mi ręcznie lane, sojowe świeczki od dziewczyny, która założyła firmę Lubylu. Takie sobie, nie pachną i szybko się spalają. Ale małe biznesy zawsze wesprę finansowo. Tutaj nie ma wątpliwości.


*

Jeśli lubicie sprawy kryminalne to koniecznie zajrzyjcie na kanał Stanowo - Jaśmin opowie Wam o najsłynnijeszych zbrodniach w USA, filmiki są długie, ale słucha się je jednym tchem, jak audycji radiowych. Mój ulubiony to Trójka z West Memphis
Poza tym jest to kanał polityczny (Trump) + trochę o samym kraju. 

*


jedna z wielu świetnych przedświątecznych wystaw


Film Ostatnia rodzina - obejrzałam pierwszy seans jaki odbył się w Edynburgu. Zawiodłam się. Film jest dobrze odwzorowany historycznie i nic poza tym. To ponoć nie jest osoba Tomka i Zdzisława jakim ich powinniśmy zapamiętać. Wyłowiono z ich życiorysów najgorsze fragmenty i takimi ich zapamiętamy :/ Szkoda. Obrazy Beksińskiego można oglądać w Sanoku, polecam.

Zamiast seansu filmowego jesienią lubię iść na koncert lub operę, zacznę też częściej do teatru chodzić, bardzo odżywiające uczucie:


Miłego zapadania w sen zimowy ;)
-----------------------------------------
blackmore's night village lanterne

poniedziałek, 14 listopada 2016

WEGAŃSKI TAG KOSMETYCZNY - 35 PYTAŃ URODOWYCH

TAG widziałam u megly.pl i postanowiłam go przerobić na wersję wegańską. Czytając go zastanawiałam się co ja bym odpowiedziała, więc postanowiłam sobie go tu umieścić, bo leżę w łóżku, jak co miesiąc ...
Nie używam dużo kosmetyków i w takim tagu zwarte zostaną wszystkie nazwy firm, które mnie zniechęciły na przestrzeni kilku lat lub zachwyciły. Szczerze powiedziawszy trochę szkoda mi postów dot. jednego cienia do powiek, a tu będzie okazja, żeby kilka nazw wymienić i zrobić im małą reklamę lub zwrócić Waszą uwagę, że coś takiego istnieje i działa!
Nie ograniczam się jedynie do kosmetyków, będzie też pielęgnacja, włosy i zapachy.

1 Czy pamiętasz swój pierwszy kosmetyczny zakup?

Nie. To były rzeczy typu: stary, zielony cień w kosmetyczce mamy albo bezbarwny błyszczyk, ale jakiejś wzruszającej historii z rodzaju: zbierałam pieniądze, żeby kupić szminkę to nie kojarzę.

2 Opisz swoją najlepszą maskarę. 

Clinique - 5 lat temu Sephora miała akcję: przynieś starą maskarę i wymień ją na małe opakowanie tuszu Clinique. To był doby produkt, ale kosztował 120 zł. Dziś oczywiście bym go nie kupiła z dwóch racji: pewnie jest wegański, ale cała firma nie oraz nie dałabym tyle kasy za taki kosmetyk, bo tuszu od 2 lat nie używam.

3 Jaki rodzaj krycia preferujesz w podkładzie?

Lekkie krycie, lekkie rozświetlenie. Nie mam problemów z cerą, potrzebuję czegoś co mi nieco zrównoważy koloryt skóry, ponieważ się nie opalam i cerę mam nieco ziemistą i żółtawą, a przy ustach mam kilka naczynek (widać je tylko gdy nadmę policzki).

4 Ulubiona marka luksusowa?

Nie kupuję luksusowych kosmetyków, bo połowa kasy idzie na reklamę, a połowa połowy to cena fikuśnego opakowania. Te luksusowe kosmetyki często powinne kosztować 3 razy mniej, a i jakość jest często taka sobie. Miałam jakieś próbki i coś mi siostra czasem dała, ale nie widzę sensu robić im reklamy. O drogich kosmetykach opowiada na swoim kanale Tati w cyklu WTF?- zobaczycie czy warto kupić np podkład za 200 dolców albo szminke za 90.

5 ulubiona firma drogeryjna.

W Szkocji Sopa&Glory - fantastyczne szminki i cudowne żele pod prysznic, urocze opakowania.
W Niemczech Alverde (pielęgnacja) i P2 (lakiery)
We Włoszech Kiko (cienie wspaniałe)
W Polsce Inglot

6 Czy nosisz sztuczne rzęsy?

Nie, aczkolwiek podobają mi się na wybiegach. Osobiście szkoda mi czasu, pieniędzy i nerwów na doklejanie czegoś co i tak z natury mam długie. Musiałabym kilka opakowań zurzyć zanim nauczyłabym się je normalnie nosić, a zawsze byłabym w stresie czy coś się nie odklei podczas jedzenia zupy albo namiętnego pocałunku ;)

7 Czy jest makijaż w którym nie wyszłabyś z domu?

Powiem tak: w Szkocji jestem bardzo odważna, niedawno wyszłam z domu w makijażu typu: punk z lat 80-tych, ale nie wiem czy w Polsce bym się na to zdecydowała.

8 Jaki kosmetyk jest przez ciebie najbardziej wielbiony?

Olej kokosowy! W tym przypadku nie sprawdza się przyśpiewka: jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Kosmetyczny Pan Złota Rączka. Zmywam nim makijaż (jak nie mam innego oleju pod ręką), smaruję ciało, wcieram we włosy, myję zęby (jak mi się chce), smaruję kanapki, wcieram w paznokcie, żeby je odżywić, wklepuję go w suche usta. No wiecie o co chodzi!

9 Jak często kupujesz kosmetyki do makijażu? Wolisz kupować od czasu do czasu czy wszystko na raz?

Naprawdę mało kosmetyków kupuję. Raz na parę miesięcy nowa szminka, ale moja mała kolekcja w ciągu ostatnich dwóch lat powiększyła się tylko o dwie z Soap&Glory, jeśli chodzi o cienie to kupiłam paletkę brązów, bo pojechałam na ślub do Polski (nie mój) i nie miałam się czym malować - była to sytuacja gdy kupiłam wszystko na raz: podkład równoważący, eyeliner oraz owa paletka. Siostra kupiła sobie krem bb, ale stwierdziła, że ją zapycha więc mam bb na następne 2 lata :) Śledzenie nowości kosmetycznych i polowanie na nie w sklepach to dla mnie strata czasu, ale robię to czasem, gdy muszę kupić np żel pod prysznic. Przeważnie nic nie kupuję.

10 czy masz ,makijażowy budżet' czy kupujesz swobodnie?

Kupuję swobodnie. Mam w głowie jakieś konkretne makijaże, które bym chciała sobie zrobić np ostatnio podoba mi się kolor mchu i butelkowa zieleń, więc jakbym gdzieś idealny odCień znalazła to bym zainwestowała, czemu nie?

11 czy wykorzystujesz rabaty, kupony, punkty z kart? 

Nie, nawet nie wiem jak tego używać, kosmetyki kupuję raczej impulsywnie.

12 jakiego typu produkt kupujesz najczęściej?

Szampon. Mam długie włosy, ponieważ siostra, która jest fryzjerką, w kwietniu urodziła chłopca i nie chciałam jej podczas ciąży i karmienia zawracać głowy podcinaniem. A myć muszę codziennie, bardzo lubię wydajny, wegański szampon Suma. Kupię jego zapas na zimę ;)
A skoro już są tak długie to zostawię je jeszcze na parę miesięcy, zetnę i oddam na peruki, może nawet znajdę kogoś, kto z moich włosów zrobi perukę mojej mamie? Aż się boję myśleć ile to kosztuje... Ale dla mamy wszystko!

spontan w lesie


13 Czy jest jakaś firma której nie możesz znieść?

Loreal, za politykę testów nad zwierzętami. Od nich się zaczęło moje blogowanie. Jak zaczęłam interesować się tematem jakieś 6 lat temu to mnie strasznie reklamy tej firmy drażniły, oczywiście jak widziałam dziewczyny w drogeriach kupujące ich kosmetyki to miałam agresora, chciałam im zwracać uwagę czy tego rodzaju bzdety. Podobnie mam, gdy widzę logo Unilever ora P&G. Nie kupuję i tyle.

14 Czy unikasz pewnych składników w kosmetykach typu parabeny, siarczany? 

Tak, unikam oleju palmowego. Jest od groma olejów na rynku, aż można w nich pływać. A więcej o wegańskim oleju palmowym znajdziecie na blogu Mortycja.

15 Czy masz ulubione miejsce gdzie kupujesz kosmetyki? 

Tak, jest to Lush. Bardzo lubię chodzić po tym sklepie, półki zawsze są zastawione czymś nowym, pośrodku sklepu jest ogromny, drewniany stół - jak w kuchni, aż się chce skosztować kosmetyków, które wyglądają jak lody w czarnych kubełkach, obsługa sklepu jest cudowna, nawet nie chodzi o to, że miła - mam wrażenie, że te dzieciaki podzielają politykę firmy i szczerze polecają produkty, których sami używają. Ma się ochotę kupić wszystko!

16 Czy lubisz próbować nowe kosmetyki czy trzymasz się rutyny?

Lubię kupować coś nowego, prawie nigdy nie kupuję drugi raz tego samego produktu. Kosmetyków, mazidełek, perfum, lakierów, pedzli jest tyle, a spośród tego wszystkiego coraz więcej jest rzeczy wegańskich to pytam się: po co kupować drugi raz ten sam dobry produkt skoro można trafić na jeszcze lepszy? (Oczywiście ja nie mam alergii czy uczuleń.)

17 Ulubiona marka do ciała i kąpieli? 

Nie pamiętam co to kąpiel. Ale zawsze lubiłam mazidełka naszej starej, polskiej Ziaji. Miałam słabość do serii Sopot Spa - śliczny, świeży, morski zapach, taki do łazienki właśnie. Ale jeśli miałabym komuś coś kupować do łazienki, w prezencie na przykład, to powtórzę: Lush!

18 Gdybyś musiała kupować kosmetyki jednej firmy to jaka by to była? 

Inglot, ponieważ satysfakcjonuje mnie kolorystyka oraz jakość, najwięcej kolorówki mam od nich. Często porównywany do oblegającego zagranicznego youtuba oraz blogi Mac (w pewnym momencie wydawało mi się, że innych firm za granicą po prostu nie ma, dziewczny dostawały wręcz orgazmu jak trzymały swoje paletki w ręcach), ale mam Mac'a w moim mieście i nie mam ochoty nic u nich kupować. Dobry PR, wręcz książkowy mam wrażenie. Bez tego to cienko by przędli.

19 Jaka firma ma dla ciebie najlepsze opakowania? 

Bardzo lubię azjatyckie designy, wyglądają uroczo i często śmigam po internecie, żeby sobie na nie popatrzeć np Tony Moly (mam krem do rąk w opakowaniu w kształcie brzoskwinki, nie mogłam się powstrzymać), Skin Food albo The Face Shop.

20 Jaka celebrytka ma zawsze najlepsze makijaże? 

Podoba mi się styl, ciało, włosy i oczywiście makijaże Kim Kardashian. Nawet stopy ma piękne (tak, pierwsze co wam wyskoczy to opuchnięte kończyny, ale jak będziecie w zaawansowanej ciąży to też was to czeka).

21 Jakie firmy kosmetyczne chcesz wypróbwać, a jeszcze tego nie zrobiłaś? 

Na amerykańskich blogach/vlogach dziewczyny zawsze pokazują jakieś ichniejsze wegańskie firmy. Sięgnęłabym bardzo chętnie po: Pacyfica, 100% Pure, Crazy Cat Lady (za nazwę), Aubrey Organics, szminki Kat von D, Pixi i resztę z TEJ LISTY :)

22 Czy należysz do jakiejś internetowej makijażowej społeczności? Co myślisz o makijażowej blogo/vlogo sferze? 

Poza wizarzem to nie udzielam się nigdzie, ale nawet tam omijam tematy urodowe. Nie mam w tej kwestii zbyt wiele do powiedzenia. Powiem tak: chwała youtuberkom za ich wkład w wygląd kobiet! Zaczynają od zera, wiele z nich zaczęło to robić, bo po prostu to lubi, a że z czasem przyszły pieniądze i sponsorzy to jeszcze lepiej. W sieci znalazłam wiele inspiracji, na ulicach widzę świetnie wymalowane dziewczyny i nie tracę czasu oraz pieniędzy na zakup kosmetyków w ciemno - wszystko jest obgadane na wszelkie różne sposoby w internecie. Ja nawet nie musze do sklepu iść tylko klikam ,kup to'.

23 Twoich 5 urodowych guru: 

Na początku oglądałam

Kandee Johnson - miała wtedy czarne długie włosy i tylko jedno dziecko, to jest po prostu makijażowa artystka!,
Julia Graf - świetne makijaże na Halloween, oglądałam ją chętniej gdy nazywała się MizzChievous, dużo podróżuje, hajtła się we francuskim zamku i dużo gotuje w wersji wegańskiej,
Azjatycki Cukier zna każdy,
Nissiax83 ale to ze względu na weganizm,
Lisa Eldridge obecnie, ma zdrowe podejście do tapety na twarzy, mój ulubiony epizod to jak malować się czerwoną szminką - jeśli malujecie się takim kolorem to zerknijcie KLIK

24 Czy lubisz kosmetyki wielozadaniowe np stainy do ust i policzków? 

Tak! Najchętniej kupowałabym kosmetyki, które mają 3 zastosowania, bardzo lubię rozświetlacze w płynie bo u mnie robią też za cień do powiek, a brązowy cień do powiek odkreśla mi brwi - nie widzę sensu kupowania takiego samego kosmetyku do brwi tylko dlatego, że ma taki napis na opakowaniu. Wczoraj użyłam czerwonej szminki i upaćkałam palce żeby rozetrzeć kontury ust po jej nałożeniu - zarumieniłam tym poliki :3

25 Czy jesteś niezdarna podczas nakładania makijażu? 

Nie. Ukończyłam szkołę plastyczną i pracuję w gabinecie stomatologicznym (strzykawki - te sprawy) i za sobą mam co najmniej 10 lat malowania się - mam pewną rękę do robienia kreski na oku i posługiwaniu się pędzlem. To nie chirurgia na otwartym sercu.

26 Czy używasz bazy pod makijaż, na oczy?

Nie, nigdy nie kupiłam takiego produktu, gdyż nie widzę takiej potrzeby.

27 Jak dużo produktów do włosów używasz w typowy dzień?

Szampon jest w obiegu codziennie wieczorem. Na lekko wyschnięte nakładam piankę lub spray nadający objętości (jest beznadziejny, ale używam, bo go mam). Tyle! W weekendy nakładam olej lub odżywkę, zostawiam na godzinę i myję włosy dokładnie szamponem, ale miałam opisać typowy dzień, więc dwa produkty. Aha! Mam jeszcze trochę jedwabiu od siostry - na końcówki czasem nakładam. Normalnie nie kupiłabym, bo nie widzę efektów działania. On pewnie też nie widziała dlatego mi odstąpiła :)

28 Co pierwsze nakładasz: korektor czy podkład? 

Nie używam korektora. W makijażu stosuję zasadę KISS - Keep it simple stupid. Nie podobają mi się tapety więc staram się tego unikać w makijażu. Wolę mieć syfka prześwitującego przez krem bb na środku policzka niż 4 warstwy korektora który tak czy siak się zwarzy lub zbierze na włoskach i wygląda to bynajmniej ciekawie. To samo z cieniami pod oczami - wolę się wyspać niż wstawać wcześniej po to by je zakrywać korektorem.

29 Czy myślałaś kiedyś nad lekcjami z makijażu? 

Nie, ten temat mnie nie interesuje. Byłam kiedyś na czymś takim w firmie Avon i się wynudziłam.

30 Jakiego makijażowego trendu nigdy nie rozumiałaś? 

Z historycznego punktu widzenia nie rozumiem dlaczego Japonki 100 lat temu czerniły zęby. A dziś nie bardzo garniam niebieskie szminki do ust, wszak makijaż ma nadać zdrowego wyglądu, a nie upodabniać do topielca.

31 Jaką radę dałabyś początkującym? 

Nie przeginaj z makijażem młoda - nie zasłaniaj jędrnej i zdrowej skóry, bo to w życiu trwa przez 18 lat (7 jeśli liczymy tylko okres nastoletni), a potem jest już z górki.

32 Co myślisz o tanich i drogich kosmetykach? 

Hmm, jeśli chodzi o kolory to wolę celować w droższe kosmetyki czy lakiery do paznokci. Tania półka mi tutaj nie pomaga.

33 Jeśli mogłabyś nałożyć na twarz tylko 4 produkty co by to było?

Krem bb lub cc - patrz pytanie 3
Brązowy cień na brwi, ponieważ z wiekiem nie mam ich tak gęstych jak kiedyś (łysieję!)
Szminka - za szminkę kota bym oddała.
Róż i już.

34 Jak to się stało, że zainteresowałaś się makijażem? 

Makijaż istnieje od starożytnego Egiptu - tym interesuję się od zawsze. A internet wlazł w moje życie jakoś na początku tysiąclecia. To, że zainteresuję się makijażem jako młoda kobieta było kwestią czasu.

35 Co lubisz w makijażu? Co dla ciebie znaczy makijaż? 

Robię sobie makijaż, żeby...a w sumie nie wiem po co!
---------------------------------------------------
kapela ze wsi warszawa do ciebie kasiuniu

niedziela, 13 listopada 2016

GLEN MORAY

Post pod wpływem szkockiej chwili ku czci wybornej whisky. Nigdy nie byłam jej fanką, mój tato bardzo lubi siedzieć przed tv ze szklaneczką czegoś ekstra (tak, również jest to piwo podczas meczu) i gdy się dosiadałam to mnie częstował whiskaczem, ale kilka lat temu było to dosyć gorzkawe uczucie z dziedziny Bleee!

No i wtedy przyjechałam do Szkocji i poznałam polskiego fana tego trunku z którym sobie popijam szkocką (jest wegańska) po pracy. No jesienny raj na ziemi. Whisky jest po prostu cudowna - mocna, ciemna, drzewna, dymna. Zostałam fanką między innymi Glena M.

A Glen Moray to single malt, czyli whisky wytwarzane z jednego rodzaju słodu (w przeciwieństwie do blended czyli mieszańca - taki kundelek ;)) Nie używajcie lodu ani coli! Nie po to alkohol siedział w beczkach przez 9, 12 lub 30 lat, żeby zabijać jego smak i zapach. To tak jakbyśmy się perfumowali mocnymi zapchami, żeby za chwilę nadgarstek lekko przemyć mydełkiem, bo jednak perfumy są za mocne i drażnią nasz nos... To bez sensu.


W brytyjskich sklepach cena sięga 30 funtów, jednakże w Aldim kupujemy Glena za około 16 fu, więc warto. Ciekawostka cenowa z Highlandów: w jednym ze sklepów z alkoholem widziałam whisky za 1,200 funtów. Jest to obecnie okolica minimalnej, miesięcznej pensji.
A jeśli macie ochotę na fajny film o alkoholu szkockim to polecam Whisky dla aniołów - dużo humoru, trochę północy Szkocji oraz duuużo szkockiego akcentu. Przez 2 minuty nawet w Edynburgu akcja ma miejsce ;)
-------------------------------
type o negative anesthesia

sobota, 5 listopada 2016

GORGIE FARM

Jest jedno ciekawe miejsce w środku Edynburga, a mianowicie farma przy ulicy Gorgie. Jest to stworzone 30 lat temu miejsce mające na celu promocję szkockiej farmy i życia rolniczego. Zwierzęta są zamknięte w oborach lub w wydzielonych miejscach, nie wolno przez ogrodzenia przechodzić, ale jeśli się ktoś uprze to można zapytać wolontariusza i pogłaskać
Jest mała kawiarnia, dużo ławek oraz niewielki budynek przeznaczony na  hotel dla zwierząt - jeśli właściciele wyjeżdżają na jakiś czas z miasta to mogą tu zostawić swojego kotka, psa lub jaszczurkę jeśli nie ma innego wyjścia.


Fantastyczne miejsce dla dzieci - przychodzi tu pełno rodzin, jest plac zabaw, miejskie dzieciaki z bliska mogą zobaczyć świnki, kozy, owce, krowę, konia, kaczki, kury. Osobiście chyba po raz pierwszy zobaczyłam knura i barana.



W tym miejscu pracują wolontariusze i to również są ludzie młodzi - czyszczą obory, zmieniają sianko, wytłumaczą jak i po co to wszystko funkcjonuje. Wydaje mi się, że często są to osoby studiujące weterynarię. Dzieci rolników na pewno mają dużo pracy w gospodarstwach własnych rodziców.


Każdego ranka na stoisku można sobie kupić świeże jaja, warzywa z ogródka lub ...mięso - farma się z tego utrzymuje. Na stronie dostępny jest numer konta na który można wysłać pieniądze na karmę dla zwierząt. Takie życie.


Miejsca dla zwierząt jest dużo. Pamiętam, że niewiele więcej miały zwierzęta w gospodarstwie mojego dziadka. Zapach jest bardzo wsiowy, ale poczułam się tu znowu jak u babci. Zagrody są utrzymane w czystości i zapach nie roznosi się po całym mieście.

Dojazd z centrum busami Lothian numer: 1, 3, 25, 33, ale również kilka innych - logo trudno nie zauważyć. Wejście za darmo.

----------------------------------------------
ivar bjornson + einar selvik's skuggsja

wtorek, 1 listopada 2016

ŚWIATOWY DZIEŃ WEGAN


















-------------------------

niedziela, 23 października 2016

3 BUBLE W ŁAZIENCE

Nie polecam następujących:

Bezzapachowe, wegańskie mydło w płynie Bio Sanitising hand wash zabija 99,9 procent zarazków (w tym e coli i salmonellę), jest delikatny dla skóry, opakowanie biodegradowalne, ale nie kupię ponownie, ponieważ wysusza mnie na wiór. Wolałabym go używać latem, gdy jest nieprawdopodobnie gorąco, a nie zimą, gdy lubię odpalać grzejniki. Na razie używam do golenia nóg i gdy sprzątam kuwetkę kota, zdarzyło mi się również umyć nim włosy, bo nie było nic pod ręką. Jest dostępne w 5 litrowej butli, warto się za nią rozejrzeć jeśli potrzebujecie takiego mydła w pracy: sanitising jest napisane wielkimi literami i każdy pacjent lub klient poczuje się bezpieczniej jeśli czymś takim umyjecie dłonie :)

--------------------------------------------------------------------------

Organiczna, 100procent naturalna pasta do zębów Urtekram z aloesem, bez fluoru. Kiepska jakość, mała wydajność, lejąca się konsystencja. Nie tego szukam do mycia zębów, nie czuję abym je umyła. Nie, niet, nein! Na szczęście się kończy. Znaczek króliczka, EcoCert i Vegan.

---------------------------------------------------------------------------

Puretopia Clay mask z Australii maseczka oczyszczająca, wolna od parabenów, sztucznych barwników i silikonów. Baaardzo mocna - jest to jedyna maseczka jaka podrażniła mi twarz, wręcz mnie parzy, używam jej więc na inne partie ciała, gdzie dostaję wyprysków i w tych miejscach działa jak marzenie. W mojej łazience nic się nie zmarnuje! Stosuję oszczędnie i na milion procent nie kupię jej ponownie :)

------------------------------------------------------

niedziela, 2 października 2016

AKTUALNOŚCI SZKOCKIE

Z radością informuję, że w stolicy Szkocji słońce świeci bardzo często w okresie letnim, więc nie zaniedbujcie tej partii świata jeśli chodzi o zwiedzanie. No chyba, że marzą się Wam Karaiby lub Copacabana. Jest w tym mieście coś magnetycznego i to się czuje. Wczoraj na ten przykład zaszliśmy do pubu istniejącego od 1879



Przeprowadziłam się! Od miesiąca wynajmuję ze Slavem małe lokum na parterze obleśnej kamienicy. Na początku uderzył nas zapach stęchlizny po otwarciu szaf i szuflad, ale to jedyny minus. Trochę zaryzykowaliśmy, ale po wstawieniu książek i kupieniu kwiatka mieszkanko jest jak malowane. Mamy ogródek, okna są duże i skierowane na zachód więc przez cały dzień wszystko się nagrzewa i jak wracamy z pracy to jest przyjemnie i jasno.


Siedzę sobie teraz w leniwy weekend dokładnie w tym miejscu gdzie zrobiłam owo przaśne zdjęcie serialowi Przystanek Alaska. 
*

Szkocja jest absolutnie magiczna. Najchętniej rzuciłabym dziś pracę, spakowała plecak i całe oszczędności przeznaczyła na podróżowanie po tej krainie rodem z Makbeta.


Slains Castle - dojazd samochodem, a potem dużo chodzenia. Akurat jak zajechaliśmy to młodziutki zespół rockowy, wyglądający jak wnuczkowie The Beatles, robił sobie sesję zdjęciową.
*


Stonehaven wygląda jak siedziba rycerzy Okrągłego Stołu; bezpośrednio na zamek nie weszliśmy niestety. Ruiny znajdują się niedaleko Slain Castle.
*


North Berwick - piękna, kamienista plaża i stary pub to wszystko co znajduje się w tym miasteczku. Godzina jazdy pociągiem z Edynburga, ale warto dla tej dziczy. 
*


St Andrews to kolejne miejsce z ruinami, tym razem katedry. W takich miejscach czuję się jak na cmentarzu i lubię wyobrażać sobie ludzi, którzy przychodzili do tego żywego miejsca 600 lat temu. 
*

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Zerknijcie na The Dodo - jest to strona o zwierzakach. Znajdziecie tu dużo pozytywnych historii, krótkich filmików dot. braci mniejszych, przeważnie urocze i wesołe, często o ratowaniu zwierząt z niebytu i niekochania.

------------------------------------
skunk anansie because of you

sobota, 24 września 2016

O CO WALCZYCIE?

Tytuł posta oraz temat zaiwaniłam od STYLE DIGGER, która zaciekawiła mnie tym, że walczy o to, aby ludzie nie zostawiali psów pod sklepami. Pod tekstem jest ponad 400 komentarzy, wiele z nich to odpowiedź na to co nas wkurza, ale i tak czytam od tygodnia po trochu z wielkim zainteresowaniem. Kilka nieciekawych rzeczy do zmiany zauważam u siebie już od dawna np ocenianie ludzi po wyglądzie, większość jednak wprowadziłam w życie już dawno np weganizm w diecie, edukowanie ludzi po co to robię.

Co robicie, aby zmienić Wasz mały światek? Moje 3 grosze do posta Joanny:

- Uwielbiam komunikację miejską w Szkocji - ludzie ustawiają się w kolejce na przystanku i żeby autobus się zatrzymał pierwsza osoba macha ręką jakby okazję łapała. Jeśli kierowca nie widzi ludzi na przystanku lub osoba nie wyciąga ręki - nie zatrzymuje się. Bilety kupuje się u kierowcy (to on nas ,kasuje') i jest tylko jedno wejście do autobusu - nie da się jechać na gapę. Ludzie z kolejki najpierw czekają, aż z autobusu ktoś wyjdzie i wchodzą. Autobusy są piętrowe i kursują często.
Kierowcy również czekają aż starsze osoby oraz matki z wózkami zajmą miejsce - jeśli ktoś nie ustąpi miejsca ciężarnej kobiecie to kierowca zwróci uwagę leniowi.
Chciałabym, żeby w Polsce było podobnie jeśli chodzi o kulturę autobusową :)

- Zakopywanie organicznych śmieci w ziemi. Nie ma tego wiele - na skórki, obierki i ogryzki mam malutki koszyk, podczas gdy na foliowe opakowania i plastikowe butelki jest gigantyczny koszuch. Ten mały zapełnia się w tydzień, duży trzeba co 4 dni wyrzucić. Inna sprawa, że ziemia w ogrodzie jest bardzo zanieczyszczona - gdy wykopuję dołek wyciągam z ziemi szkło, pety, gliniane odłamki etc. Ale co zostanie zakopane zaprocentuje na przyszłość.

- Zauważam w pracy, że jak ktoś nie ma ochoty na zjedzenie obiadu (lanczu) to wyrzuca.... Boli mnie to i rozumiem, że to z domu się wyniosło. Czemu nie można tego schować do lodówki i zjeść potem lub następnego dnia? Zacznę zwracać uwagę. Albo żebrać o te resztki i zakopywać je w ogródku ;)

- Dobre imię Polski za granicą. Pracowałam w kilku państwach i wszędzie jest to samo podczas rozmowy - Polska ssie i nie wracam do tej dziury, gdzie zarobki takie i owakie i pani za ladą się nie uśmiecha do mnie.
Mam dość gnojenia mojego kraju za granicą przez moich rodaków i traktowania jej jako najgorszego miejsca na ziemi od którego trzeba uciec gdzie pieprz rośnie. Przecież ojczyzna to nie kredyt bankowy i stanie w kolejce do lekarza! Zapytania ,po co tam masz wracać?' spowodowały, że wrócę i tyle w temacie. A dopóki jestem za granicą to postaram się nieco powiercić rodakom dziurę w brzuszkach.



cześć kociary :)

-------------------------
forndom dauðra dura

niedziela, 18 września 2016

PENHALIGONS

Dla jednych kupowanie i noszenie drogich perfum jest potrzebne jak czerwona szminka na ustach przed wizytą u dentysty lub weganin w makdonaldzie. Dla innych to pasja, granicząca z lekkim obłędem. Powiadam Wam - nie ma nic lepszego nad przytulenie mruczącego kota lub do ładnie pachnącej osoby :)



Uwielbiam pachnące flakoniki. Swój pierwszy dostałam w wieku bodajże 13 lat pod choinkę. To był jakiś tani zestaw zapachowy żel+balsam+małe perfumki, podejrzewam, że z kiosku (na początku lat 90-tych rodzina z 5 dzieci nie pozwoliłaby sobie na zakup Shalimara), ale ucieszyłam się bardzo, był to dla mnie cenny prezent, pierwszy jaki zapamiętałam. Buteleczkę trzymałam przez wiele lat i gdybym dziś powąchała coś podobnego od razu bym poznała tamten tani zestaw. Może dlatego tak lubię perfumy, ponieważ usilnie szukam wśród nich owego zapachu z dzieciństwa?

Brytyjska marka PENHALIGON'S jest czysta. Wg ich oficjalnej strony zaprzestali używania odzwierzęcych składników oraz nie zlecają innym firmom testowania. Zaznaczają, że włosie w szczoteczkach do golenia jest pochodzenia zwierzęcego plus ich nowy deo Bayolea zawiera aluminium. Świece robione są z wosku sojowego.

Perfumy tego kalibru kupujcie w prezencie przyjaciołom, którzy fascynują się zapachami niszowymi, mało znanymi i macie pewność, że docenią gest. Buteleczki są obłędne - każdy flakon okręcony jest kokardką, Vaara ma ją z plastiku i wygląda to wg mnie tandetnie, ale chyba to przeżyję. Więcej cruelty-free marek znajdziecie TUTAJ  Na prostezakupy.pl jest kilka perełek w rozsądnych cenach.

Dla kobiety (nie dziewczyny) polecam hity tego domu:

VAARA
PEONEVE
BLUEBELL

Dla mężczyzny natomiast:

IRIS PRIMA 
ENDYMION
BAYOLEA



Ciekawostka: osoby nie używające i nie lubiące perfum są nieciekawe według Ogrodu Perfum Agaty. Na mojej drodze stanęło kilka sfrustrowanych i okropnych osób, ale nie jestem w stanie powiedzieć jaki był ich stosunek do zapachów. Sprawdzić ;)

Edycja 19 maja 2017 - Penhaligon's jest cf, ale należy do PUIG. Marka nie sprzedaje w Chinach.

-------------------------------
heathen harnow skogsraet

sobota, 10 września 2016

ŚWIECZKI DIPTYQUE HIT CZY KIT?

Finansowa refleksja: siedzę w pracy i rozmawiam z szefową o butach sportowych, bo akurat chciała coś kupić i przeglądała sklepy internetowe. Znalazła takie za 350 funtów, czyli przy obecnym kursie to 1750 złote.
I teraz refleksja: dentystka z UK, która razem z mężem zatrudnia 20 osób i raz do roku biega w maratonie mówi mi, że nigdy nie dałaby tyle kasy na buty :)

Ja za to lubię jak mi coś ładnie pachnie, więc często kupuję świece zapachowe. Yankee wydawało mi się drogie. Ale jak widzę ceny wosków do palenia Diptyque to mnie krew zalewa. Obecnie nie posiadam dzieci, nie spłacam kredytu, pozbyłam się auta (którym i tak nie jeździłam), dostałam podwyżkę więc kasę mam i nic tylko wydawać. Co w tych świeczkach jest takiego, że kosztują w Polsce prawie 200 zł? Gwiezdny pył? Elfy je namaszczają w czasie przesilenia letniego?

Kupiłam dwie o pojemności 190g i ... szału nie ma! Tubereuse dałam siostrze, Mimosa właśnie dopalam. W sklepie te dwa zapachy (a wybór był dosyć słaby) podobały mi się najbardziej i byłam po wypłacie i pomyślałam, że jak nie teraz to nigdy + urodziny młodszej = 80 funtów w plecy. Świeczki są spoko, palą się ładnie, ale dałabym za nie góra 15 funtów.



Prezencję te świeczki mają dobrą i długo się paliły tylko dlatego, że wywaliłam 40 funty i uaktywniałyśmy je tylko z okazji wizyty gości. Siostra z prezentu oczywiście się ucieszyła, ale zdanie ma podobne: za takie pieniądze można mieć 3 inne świetne świece.

Jedyny plus - zostanie mi szklanka z której będę pić szkocką. Bez lodu.

----------
llorando

sobota, 3 września 2016

3 URODOWE ODKRYCIA

Oto kilka moich propozycji, które ułatwiły mi życie i trochę zaoszczędziły pieniądze. Niby nic, ale dopóki ktoś o tym nie wspomni to nie mamy pojęcia, że to istnieje (w myśl tej zasady Ameryka nie istniała dopóki Kolumb się nie rozbił na jej brzegach).



TOP COAT - kolorowy lakier szybko odpryskiwał mi na stopach podczas noszenia balerin. Wierzchnia warstwa bezbarwnego top coatu wzmocniła go i cudnie nabłyszczyła. Zawsze uważałam go za zbędny wydatek, ale podkradłam raz siostrze i teraz jestem uzależniona od jego używania. Można kupować byle jakie lakiery + jeden dobry top.
Wegańskie firmy, które znajdziecie w polskich drogeriach i które powinny mieć w ofercie top coaty:

Essence
Gosh 
Bell
P2

Vegowy jest Sache Vite i jest świetny! Małą buteleczkę (14ml) można uzupełniać zakupując ogromną flachę lakieru (refill bottle zawiera 118ml)
*

Szampony SUMA <kliking> którego nie widzę jeszcze w polskich sklepach, ale jeśli się zacznie o nich wspominać to niedługo będą. W Edynburgu kupiłam go za około 5£ i jest to mega inwestycja! Szampon ma pojemność 500ml, jest wodnisty, bardzo wydajny, pieni się wyjątkowo mocno i podczas jednego prysznica umyję nim włosy, pachy, okolice intymne plus ogolę nogi. Mam teraz grejpfrutowy, miałam różany, ale najbardziej lubię lawendowy - lekuteńki zapach zostaje na włosach i pomaga mi zasnąć wieczorem :) 
*

Mieszanie szminek na ustach - mała rzecz, a cieszy. Używam beżowej jako podkład, a potem nakładam pomarańczową pomadkę, która (używana bez tej bazy) jest transparentna i różowe usta prześwitują przez nią. Ślicznie wygląda beż z lawendą - jeden kolor nakładam na górną wargę, drugi na dolną, następnie zaciskam lekko wargi, żeby pomadki się troszkę zmieszały. Cieniutki i bidny jak barszcz tint natomiast dodaje ustom czerwieni i utrwala nałożone na niego szminki. Takie miksowanie powiększy też usta - ciemniejsza czerwień w kącikach ust, a coś jaśniejszego pośrodku warg. Metodę zapoczątkował makijażysta Miss M.Monroe, która na zdjęciach ma nałożone nawet 4 odcienie czerwieni.

--------------------------------------------
days of the new touch peel and stand

piątek, 12 sierpnia 2016

KREM POD OCZY

Od niepamiętnych czasów kupuję kosmetyki, z tym że  skupiam się na zapobieganiu niż pielęgnowaniu czegoś co się już na mnie zagnieździło. Akurat używanie samego oleju koko jest nudne, urozmaiciłam więc sobie pielęgnację twarzy i zafundowałam krem pod oczy. 

Zapobieganie zmarszczek jest łatwe jak zjedzenie bułki bez masła ...albo oleju koko! - wystarczy co kilka dni trochę się pomasować jakimś olejem, coś wklepać (nie wcierać!), unikać słońca i ... tyle. 

Nonique wklepuję już prawie rok i jest niemal uzależniający - wieczorem łagodzi napięte od uśmiechania się do pacjentów przez 8/dzień mięśnie ;) To ciekawe, że jak idziecie do dentysty to oczekujecie miłej pogawędki, a jak dentysta ma zły dzień to od razu się takiego delikwenta zapamięta. Znacie to? 
Wczoraj po raz pierwszy od ponad dwóch lat usłyszałam od pacjentki, że lubi przychodzić do gabinetu równie mocno co do fryzjera, bo to inwestycja w zdrowie. Jak się słyszy 3 razy dziennie na dzień dobry, że ,nie cierpię tu przychodzić' to się człowiek uodparnia i czasem już nie wiadomo co odpowiedzieć. 

A jak już stękam to wspomnę, że brytyjska transmisja z olimpiady w Rio ssie; BBC aż mnie zadziwia brakiem profesjonalizmu - od wczoraj gadają o srebrnych medalach kajakowych, trzeba przełączać kanały co pół godziny, bo wszystko przeplatane jest serialami, nie wiadomo kto z kim wygrał. Teraz oglądam taniec konia :/ Mogli to posklejać jakoś zgrabniej biorąc pod uwagę prawie 100-letnie doświadczenie. Mam nadzieję, że Tokio za 4 lata da czadu :)


Nonique jest niemiecki, nie zawiera oleju palmowego, wegański, posiada certyfikat BDIH. Powiedziałabym, że miodzio, ale trochę to nie na miejscu :)

--------------------------------------------
sunao ni narenakute sayuri sugawara

niedziela, 7 sierpnia 2016

ALISSA WHITE-GLUZ - METALOWA WEGANKA

Jeśli kochacie muzykę metalową to na pewno znany jest Wam zespół ARCH ENEMY, którego wokalistką od niedawna jest Alissa - aktywistka praw zwierząt, jedna z najgorętszych hot lasek przemysłu metalowego oraz weganka. Brałabym! :P


Alissa urodziła się wegetarianką, a w wieku nastoletnim odkryła weganizm, któremu jest od czasu tamtego wierna. Niemal w każdym wywiadzie jest o to pytana. Traktuje to bardzo poważnie, uważa, że to najlepsze co jej się w życiu trafiło, jej styl życia obejmuje nie tylko dietę - bojkotuje cyrki oraz aquaparki, nie używa kosmetyków firm testujących na zwierzach, zorganizowała produkcję organicznych koszulek z nadrukiem zespołu, które miały być sprzedawane po koncertach. Niech nam śpiewa jak najdłużej!


You're gonna hear me roar! - nie uważacie, że Kasia Perry jest do niej podobna? ;)
-----------------------------

sobota, 23 lipca 2016

WEGAŃSKA KANAPKA - PRZEPIS Z TREACLE

Nie myślałam, że zrobię post o gotowaniu. Ale jak się jest w związku to raźniej się chodzi po mieście - przygruchałam sobie kucharza :D

Podczas zwiedzania Edynburga we dwoje przypadkowo weszliśmy do restauracji TREACLE, która mieści się niedaleko pomnika Artura Conan Doyla. Była to jedna z pierwszych randek ze Sławkiem i z góry chciałam zaakcentować z jaką laską się umawia - zamawiałam i wybierałam tylko wegańskie jedzenie. Chłopak postanowił rzucić się na szeroką wodę i nie zrazić mnie do siebie więc nie decydował się na jedzenie mięsa. Tym sposobem skusiliśmy się na kanapkę z orzechami nerkowca, rzodkiewką i kalafiorem - PYCHA! 



Kanapka jest absolutnie przepyszna, kolorowa, sycąca, zdrowa i tak duża, że nie mogłam jej ugryźć bez wysypywania dokoła składników. Postaram się tu mniej więcej odtworzyć jej przygotowanie:


KALAFIOR należy porozdzielać na dające się wepchnąć do bułki kawałki i ugotować, czerwoną PAPRYKĘ pokroić w cienkie paski i podsmażyć na oleju. To samo należy zrobić z CUKINIĄ i papryczką CHILI (jeśli lubimy na ostro) -  w cienkie paski i dodać na patelnię do papryki. Posolić i oprószyć pieprzem.
NERKOWCE posiekać i dodać na koniec do warzyw na patelni. Bułkę lub bagietkę lub co tam mamy w chlebaku przeciąć na pół i włożyć do niej warzywa. Dodać na wierzch RZODKIEWKĘ surową i posypać wszystko CZARNYM SEZAMEM. 

*

Planując zdrowe życie nie zapominam o aktywności fizycznej - próbowałam zdobyć Pentlandy (dojazd busem nr 4, na pętlę), ale wspięliśmy się ledwo na wysokość skoczni narciarskiej. Hmm, czyli cieniutko... Dodatkowym dla mnie demotywatorem były pasące się dalej konie - o nie nie. Mój strach przed tymi zwierzakami jest wciąż zbyt silny (patrz: serial ZOO). Musze się zapisać na jazdę konną, żeby zwalczyć ten lęk - wszak piszę bloga cruelty-free i nic co chodzi na czterech łapach lub kopytkach nie powinno mi być wrogie ;)


Widok z Pentlandów nie jest tak porywający jak z góry Artura, ale i tak warto 


---------------------------
great dj - the ting tings

niedziela, 26 czerwca 2016

POTTING SHED

Jako mieszkanka Edynburga staram się tu robić moje własne Spoted by locals i prezentować wegańskie smakołyki, ewentualnie miejsca warte odwiedzenia. Coby było wiadomo, że w Szkocji nie tylko bebechy owcy dostaniecie w daniu o nazwie haggis.


W Potting Shed zjadłam świetnego, vegańskiego burgera - bułka została posmarowana masłem orzechowym i było to coś naprawdę interesującego :D Sama nigdy bym się nie zdecydowała na taki eksperyment kulinarny.

Uwielbiam stylistykę tego miejsca: drewniana (nie wykluczając kibelka) sporo staroci wisi na ścianie, blaszane doniczki na kwiaty są zardzewiałe, każde krzesło z innej parafii - hipsterstwo pełną parą.
Warto zajrzeć dla jeszcze jednego powodu: wybór lokalnych piw nie jest może imponujący, ale jest. Warto skosztować lokalnego Ale - są pyszne :)
Kuchnia jest zamknięta między 3-5pm - zostaliście ostrzeżeni! :)

A jeśli już słońce przygrzeje to nic lepszego na świecie niż piwko na łonie natury - Princess Gardens są idealne na leniuchowanie po pracy. Właściciele psów sprzątają po swoich ulubieńcach, więc bez obaw można się położyć bezpośrednio na trawie. W lecie ogrody są obsiane wylegującymi się ludźmi, wręcz trudno znaleźć kilka metrów tylko dla siebie.


*

Euro 2016! Kibicuję naszym chłopakom - wczoraj wygrali ze Szwajcarią w rzutach karnych. Nie podniecam się jednak piłką tak jak kilka lat temu, gdy nawet paznokcie sobie malowałam we flagi


*

Ale jeśli macie piłkę oraz piwo totalnie gdzieś to polecam świetną powieść o kobietach: Poczet królowych polskich Marcina Szczygielskiego. Mamy tu historię dwóch kobiet z różnych światów - jedna żyje w czasie drugiej wojny, druga jest korpoludkiem. Okazuje się, że są spokrewnione i następuje clash pokoleń. Jedna z lepszych książek tego roku na mojej liście. Teraz męczę Szeptuchę...

-------------------------------
revolverheld mit dir chilln

niedziela, 5 czerwca 2016

DIPTYQUE

Dzięki LogicalHarmony nieoczekiwanie dowiedziałam się, że jedna z moich ulubionych marek perfum jest cruelty-free. Bardzo się z tego cieszę, nie ukrywam, ponieważ w popularnych perfumeriach zapachów jakie proponuje DIPTYQUE nie znajdziecie. Są unikalne i jedyne w swoim rodzaju. Przyznaję, że perfumy to jedyna działka, gdzie czasem wyłamię się od zasady stosowania cruelty-free zakupów w życiu codziennym - kupiłam niedawno czarny Poison Diora, ale to dlatego, że kolekcjonuję dziwaczne zapachy, a tu była palona śliwka i nieco trupi odorek. Śliczne, słodkie i rozkoszne perfumki od Britney mnie nie interesują.

Marka Diptyque jest Wam na pewno znana z sieci - świece przeważnie zdobią półki modnych faszonistek i minimalistek, ponieważ bardzo ładnie prezentują się na tle białych, pustych pomieszczeń. Jest to ekskluzywny dodatek i nie ukrywam, że świetny prezent. Ze świeczek nie jestem jednak aż tak zadowolona jak z perfum. Ale o tym może kiedy indziej.



TAM DAO mam od dawna, nie pamiętam gdzie kupiłam ... Jest to lekko drzewny zapach zawierający nuty trawy. Bardzo bezpieczny - jakbyśmy gałązkę bazi przynieśli ze spaceru i wstawili do szklanki z kranówką, żeby przez chwilę cieszyła oko.
Świetne do mieszania z innymi zapachami - nieagresywne Tam Dao na nadgarstek, a kwietne, pyszne, mocne perfumy na szyję. Ten pomysł zapodała na swoim kanale Pozzzziomka i jest to coś co mnie absolutnie fascynuje, do takiego eksperymentowania przydałyby mi się jednak wszystkie moje flakony, tymczasem połowa kolekcji jest w Rzeszowie. No i trzeba się choć trochę na zapachach znać i nie połączyć przysłowiowego kwiatka z kożuchem, bo będziemy pachnieć jak Sephora albo Debenhams.

Po co to robić? Po co mieszać perfumy, skoro jeden flakon jest tak bogaty i zlewamy się nim czasem od stóp do głów? Bo za jednym zakrętem pachnącym bzem może się niespodziewanie znajdować następny za którym znajdziemy dziki ogród różany.

Niestety nie grzeszą trwałością. Jest to ich największa wada.

------------------------
agnes obel riverside

sobota, 28 maja 2016

WOOD WICK

Sojowe świeczki z drewienkiem WoodWick- moja nowa miłość, ponieważ drewienko skwierczy podczas palenia niczym małe ognisko; jest to bardzo uspokajający odgłos. Trochę drogie, ale zwykłego, taniego wosku z tesco za 4,99 zł już nigdy nie kupię.

Sojowe świece nie są tak chemiczne jak zwykłe woski z parafiny, a ja palę codziennie - wprowadza mnie to w romantyczny nastrój. Nie ma nic milszego od palącej się świeczki, deszczu za oknem, kieliszka wina i filmu ;) Sojowy wosk ponoć nie kopci tak bardzo - muszę to zweryfikować, bo po Yankee Candles mam sadzę na ścianie w łazience.



Kupiłam sobie WW o zapachu bzu - uwielbiam, wręcz ubóstwiam bez. Ma piękny kolor i zawsze znajdę ten zapach na ulicy pomimo, iż drzewka nie widać. Świece posiadają drewniane wieczko na którym można je stawiać, a po wypaleniu używać jako podstawka pod kufel. Bardzo praktyczne.

I na koniec świecowy life hack - jeśli świeca jest już na wykończeniu i nie macie długich zapałek to zapalicie ją makaronem spagetti :) 

-----------------------------
the wicker man fire leap

niedziela, 15 maja 2016

ZAPACHY JUNIPER RIDGE

100 % organiczne perfumy Juniper Ridge, robione z naturalnych składników, cenowo wahające się między 35 $ - 122 $

Dlaczego warto znać? Według przekopanej przeze mnie sieci jest to jedyna ,dzika' firma produkująca perfumy. Zawartość to rośliny, mech, grzyby, podściółka leśna, drzewa Stanów Zjednoczonych, konkretnie z zachodniego wybrzeża, poczujemy tu wycieczkę do parku narodowego, gdzie natura jest nie wymacana przez człowieka albo spacer z plecakiem nad brzegiem rzeki.

Ideologia mnie pociąga, najwyraźniej twórcy obok pędzonego bimberka zajmują się również tworzeniem zapachów ;) - na pewno stanę się perfumowym myśliwym i ustrzelę Yuba River, ponieważ Sabbath to mój perfumowy guru.

Osobiście jestem osobą nieco przewrażliwioną na punkcie czystości i sterylnego miejsca pracy, lubię na ten przykład jeść obiad w posprzątanym pokoju, a już na pewno na czystym stole. Ale czasem brakuje mi zapachu wsi, lasu po deszczu, zbutwiałego drewna wyrzuconego na brzeg, nawozu albo prawdziwego wychodka za domem babci. Niedawno wracałam autobusem i na jednym z przystanków wsiadł facet z psem, który był ewidentnie mokry po spacerze nad morzem. Wcale mi ten zapach nie przeszkadza, choć nie należy do przyjemnych. Dlatego bardzo mnie te perfumy intrygują, na pewno w nich się odnajdę :)


idealne zdjęcie Yuba River zaczerpnięte z 


--------------------
finntroll ett norrskensdad

środa, 27 kwietnia 2016

COCINA VERDE

Cocina Verde to nowo powstała pizzeria wegańska w Rzeszowie!


googel



Dostałam właśnie cynk od przyjaciela, że w stolicy podkarpackiego, na Budowlanych 14, otworzyło się nowe miejsce dla wegan, więc nie omieszkam zrobić tu mini reklamę :)

Takiego miejsca (gdzie nie muszę przebierać w menu, tylko z góry założyć, że wszystko jest stworzone dla mnie) nie mam w Edynburgu - nie mogę się doczekać, aż wpadnę na urlop do domu. Rozwaliły mnie nazwy z menu: El Buraq oraz 4 pory roq :D

Ciekawostka grzybowa: pojechałam do Glasgow i razem ze Sławkiem poszliśmy do pizzerii włoskiej. Zawsze lubiłam pizzę, włoska kuchnia jest ok. I uwielbiam grzyby, więc zamówiłam dla siebie wersję z owym dodatkiem. Jako Polka widziałam w tej pizzy borowiki, kurki czy boczniaki.
Dostałam oczywiście pieczarki :) Lubię je, ale ileż można?

--------------------------------
recliner leaving hollywood

niedziela, 24 kwietnia 2016

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ PRZECIWKO WIWISEKCJI











zdjęcia: pinterest.com


---------------------------------

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...