sobota, 23 maja 2015

Konsumacja frustracja

Jestem w trakcie czytania książki Mniej Marty Sapały, którą kupiłam za mniej złotych na stronie dyskontu książkowego aros.pl i nasuwa mi się na każdej czytanej stronie jakiś przyjemny wniosek lub inspiracja to sobie o tym popiszę.


picture z aros.pl


Byłam ostatnio na wakacjach w Polsce i było mi dobrze. Mieszkając w Szkocji brakowało mi ogarnięcia jakim obdarzony jest mój ojciec. Ten facet wyciągał ze śmietników meble do mojego pokoju jeszcze zanim o nurkowaniu w śmieciach zaczęło być głośno. Jakoś dziwnie czytało mi się o tym, że jest to nowa moda - przecież w moim pokoju od lat wisi lustro z odzysku oraz półka na książki zmontowana z desek uprzednio przez kogoś wyrzuconych. To jest takie fajne, gdy wyprzedza się modne czasy ;)

Książka zachęciła mnie to rozpoczęcia czegoś podobnego tzn czytając ją w autobusie postanowiłam rozpocząć eksperyment Rok Bez Zakupów i w istocie nie kupiłam niczego w TK Maxxie, który to sklep z ciuchami był moim celem tego dnia. Ostatni rok w Edynburgu to ciągłe kupowanie, przyznam iż zachłysnęłam się łatwością zdobycia kilku ,niezbędnych do życia' rzeczy typu mata do jogi, buty Meliski, eko śrajtaśma i cruelty-free kosmetyki o których marzyłam jeszcze przed emigracją (LUSH! <ślinka dalej cieknie>).

Pewnego dnia myłam wody z głową pochyloną nad wanną, złapałam flaszkę z szamponem i przy okazji wywaliłam do owej wanny kilka innych butelek - zagracona jest nasza mikro łaźnia niemożliwie. Przypatrzyłam się kosmetykom i co? Dwa żele do higieny intymnej, 3 szampony, dwie takie same butelki ogromnego żelu pod prysznic, olejek do włosów razy dwa, olejek do ciała sztuk 4 - tu macz. Syf mi się już odgracił i nie pozwolę, żeby po raz kolejny mnie opętał.

Podobną książkę kiedyś już czytałam, miała tytuł Zieloni śpią nago. Świetna lektura, zerknijcie na obie.


miyauchi yuri

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...