niedziela, 28 grudnia 2014

Podsumowanie 2014

Może by tak małe, szkockie podsumowanko roku? Bo lada chwila sylwester i będę leżała pod czyimś stołem...

Styczeń - depresja spowodowana 30tką jaka mi stuknęła i kilku miesięcznym bezrobociem. Nic mnie w życiu już nie czeka, nikt mnie nie kocha, kot na mnie fuczy. To samo w lutym.

Marzec - decyzja o kolejnym wyjeździe za granicę, do siostry. Tym razem Szkocja. Pracę dostałam dosłownie w ciągu 3 dni od przybycia. Byłam w szoku, który trwa do dzisiaj.

Kwiecień - mój angielski jest badziewny. 20 lat nauki tego języka w Pl i tak kuleję? To jest nie do pomyślenia!

Maj - wakacje w domu i lekkie załamanie nerwowe spowodowane tęsknotą za krajem.

Czerwiec - rozdwojenie jaźni, bo uwielbiam Szkocję, ale Polskę kocham i chciałabym być w dwóch miejscach na raz :) a w każdy weekend w jakimś trzecim mieście tudzież kraju.

Lipiec - przeszłam na weganizm, któremu byłam szczerze wierna przez chyba cztery miesiące.

Sierpień - absolutny faworyt w roku. Najlepszy czas na wakacje w Edynburgu, ponieważ przez miesiąc trwa tu festiwal - spektakle teatralne za grosze, całonocne imprezy, uliczni muzycy, naaaawet słoneczna pogoda i fajerwerki na koniec. Jest co robić. Byłam na Draculi w manierze steampunk oraz Curing room, w którym aktorzy byli całkowicie nadzy - ten spektakl chyba dalej można oglądać w Londynie. Muszę więcej do teatru chodzić...

Wrzesień - przeprowadzka do nowego mieszkania. Lubię zmiany.

Październik - długie wakacje w Polsce.

Listopad - po jakiejś dziadowskiej infekcji zaczęłam jeść jajka - pozwoliły mi wrócić do jako takiego składu i ładu. Czegoś takiego jeszcze w życiu nie przeszłam. Byłam rozmemłana jakby ktoś szpik ze mnie wyssał.

Grudzień - 31wsze urodziny. Ok, jakoś będę z faktem, że czas płynie żyła ;)

Rok udany! Mój angielski jest czały czas in progres. Nie odłożyłam nic kasy, ale mamy teraz z siostrą plan podróży do Sztokholmu to będę miała motywację, żeby funtami nie szastać. No i Tokio


Tokiooo - zbieram pieniądze na to miasto chyba już siódmy rok. Mam już na koncie 5 zł :/ Trzeba jakoś do tej liczby kilka zer dodać.

Edynburg - moja nowe miasto jest fenomenalne - mam tu morze i górę, Jest staro, wiktoriańsko, często pada deszcz, ale nie przeszkadza mi to jakoś dramatycznie, ponieważ słoneczne i parne krainy to ostatnie miejsca w jakich chciałabym się znaleźć. A tak przy okazji to fajna strona o miastach świata jest - spotted by locals - jeśli wybieracie się gdzieś to zerknijcie co miejscowi mogą Wam polecić :) akurat jeden facet piszący o Edynburgu jest wege to wiele postów jest o jego diecie, a konkretnie o miejscach w jakich się stołuje.

Zaczęłam chodzić do collegu. Muszę się doszkolić, jest to związane z pracą, nie chciałam wracać do budy, nie lubię siędzieć w ławce. Nie lubię egzaminów, testów, sprawdzianów wiedzy. To co mam w głowie jest moje, nikt nie musi tego oceniać.

Pod koniec roku poległam na weganiźnie. Powiem szczerze, że denerwuje mnie pewnego rodzaju wykluczenie z towarzystwa. Całe to organizowanie sobie żarcia na imprezy, niepwność czy w restauracji na pewno kumają o co mi chodzi, że mleko tak ale sojowe (szefom kuchni muszę ufać na słowo honoru). Denerwuje mnie to. Weganizm jest drogi, a moje posiłki dosyć monotematyczne :/

Niech w nowym roku powietrze będzie nieco czystsze i niech mi się wzrok nie pogarsza.

Swedish House Mafia - Save the world

8 komentarzy:

  1. Bardzo fajne podsumowanie roku 2014 :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, weganizm ani drogi, ani straszny - jestem wegańskim talibem - jak coś to pisz i pomogę :) co do infekcji - spróbuj wdrożyć do diety imbir i pieprz kajeński - srsly :) dodatkowo polecam też kwas l-askorbinowy i poczytanie o http://www.akademiawitalnosci.pl/witamina-c-czy-nie-zakwasza-i-jak-ja-dawkowac
    Wiem, że po jakimś miesiącu weganizmu też zżarłam jajko - jakieś złe samopoczucie i wszystko zwaliłam na weganizm. Ale potem więcej już tak nie było i stuka już chyba 3 rok :) Otwarte Klatki dużo publikują ebooków dotyczących weganizmu, przede wszystkim taniego :) trzymam kciuki, że jeszcze wrócisz bo weganizm to jedna z tych najlepszych rzeczy, jakie mi się przytrafiły :) i za Tokio i angielski też trzymam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weganizm jest spoko, poza jajami i serem na święta to w dalszym ciągu gotuję wegańsko. Chodzi mi bardziej o coś takiego: siedzę na przerwie w pracy z koleżanką i częstuje mnie ciastem, które sama zrobiła. A ja jej mówię: sorry ale nie zjem. Często mam takie sytuacje. Np ostatnio byłam u znajomej, a tam wszyscy mięsożercy. No i była pizza wegetariańska, a ja umierałam z głodu. Czasem idę na łatwiznę. Jest to troszkę moja osobista...porażka? Albo może lenistwo. Nie mam nawet wegetarian jako znajomych, dieta jest wyrąbista, tylko czasem wszystko jest przeciwko mnie. Ale też szczerze napisałam posta, a nie wciskam, że jestem 100 proc :3 Wszystko z czasem. Powolutku. będziemy rul da world łan dej :)

      Usuń
  3. To ciekawy rok miałaś. :)
    Chciałabym się kiedyś przenieść na wyspy- tylko jeszcze nie wiem gdzie- Szkocja, Anglia, Irlandia, a może Walia? ^^

    A ze zbieraniem tak jest- ach, gdyby się te zera same dodawały, niby nic a taką robią różnicę, co nie?

    Ja właśnie ang. muszę podszkolić, w najbliższych miesiącach mam 'kurs'.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten był spoko w porównaniu do 2013, który był naprawdę wujowy - normalnie porażka za porażką i jeszcze obuchem w łeb, nawet nie pisałam o tym, bo po prostu chciałam, żeby tamte 12 m.cy poszły w niepamięci śmiecie.

      Wyspy są spoko, do Londynu może się uda skoczyć na weekend, jestem od dawna ciekawa tego legendarnego grodu królów. Irlandia była zawsze moim numerkiem jeden jeśli chodzi o zagranicę, pamiętam, że już jako szczenię chciałam zobaczyć ten kraj, może w końcu będzie mi dane, wszak to tak blisko :)

      Usuń
  4. Edynburg brzmi jak miejsce dla mnie :-)
    Weganizm jest mega ciekawy, dzisiaj na śniadanie jadłam pyszne płatki na mleczku kokosowym, na obiad kotleciki z kaszy i buraków, na kolację chlebek ze smalcem z fasoli. :D Dopiero teraz zaczęłam jeść ciekawie, naprawdę.
    Ale pamiętaj, nic na siłę! Nie jestem zdeklarowaną weganką i jak zjem coś z jajkiem, to się przecież nie otruję. ;) Także no stress :D
    U mnie z angielskim spoko, ale to jednak mój zawód, więc tak być powinno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez angielski totalnie zawaliłam niemiecki - zapominam powoli. Pracuję z dziewczyną ze Szwajcarii to czasem z nią pogadam, ale kuleję bardzo.
      Edynburg na pewno Cię nie rozczaruje :) Szkocki acent jest uroczy :)

      Usuń
  5. Intensywny rok :) Jaką pracę znalazłaś w Szkocji? Ja planuję Edynburg w lutym, jak plany będą bliższe realizacji to się odezwę, może mnie oprowadzisz? Ja mam teraz jakąś depresję na początek roku bo stałej pracy brak, zleceń na styczeń ni chuja, a rachunki trzeba płacić za coś.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...