sobota, 4 października 2014

Różo, tyś chora...

Oswajam jesień. Jest jesień, jest dobrze, bo herbatka wchodzi jak wino. Kupiłam sobie jeden egzemplarz herbat Yogi Tea (spotkacie w eko sklepach). Jest to firma produkująca organiczne zielska do picia. Są drogie, bo za pudełko zapłacicie plus minus 15 zł i chę Was przestrzec przed różaną wersją: okropna herbata. Rozczarowująca fanów kwiatu róży. To raczej zmielone łodygi i kolce niż płatki. Jeśli sięgam po herbatę to liczę na relaks, uspokojenie umysłu, połączenie się w wszechświatem. A gdy piję różaną Yogi to po każdym wypitym łyku wyrażam się w ten sposób: bleh

Podobne emocje wiążą się z wodą różaną z Bułgarii - do mojego ukochanego zapachu baaardzo jej nie po drodze.
Ma super atomizer, który otula twarz, ale co z tego skoro nie lubię jej używać? Przekazałam dalej.
Ta sama firma posiada w swoim repertuarze perfumy różane i tu jest strzał w pięćdziesiątkę! Czerwona jak krew woda to typowa, ciężka róża ogrodowa.

A jeśli już jesteśmy przy najromantyczniejszym z kwiatków to Lush posiada w ofercie wegański balsam różany o nazwie Ro's Argan. O Bogowie! Najlepszy kosmetyk na świecie i jeśli się mylę to mnie poprawcie. Super nawilżacz o cudownym aromacie. Zapach jest idealny, a nawilżenie 10/10.
Dziwny w użytkowaniu: ponoć najpierw trzeba go nałożyć na ciało, potrzymać 5 min i potem spłukać pod prysznicem. Czasem tak robię. Ale ja mam tylko dłonie suchawe czasem więc nakładam go na noc i jest ok. W pracy muszę myć dłonie 50 tys razy dziennie i nie zauważam papierowej skóry. Fajny kosmetyk do nawilżania ust :) Pyszny zresztą.
Zostawia tłuste plamy na tablecie więc zaoatrzcie się też w płyn do czyszczenia ekranów.

Volbeat + Lonesome Rider



3 komentarze:

  1. O matko!!!! Ja dostałam imbirową. Niby z dodatkami, a smakuje jak 2 łyżeczki startego, świeżego imbiru ze wrzątkiem w małej filiżance.. zbyt mocna, do popijania wodą i też się z herbatą i kocem nie kojarzy. Wersja druga - kupiłam sama, aztecka czekolada czy coś.... podziękowałam, bo znów dali tak dużo imbiru, że się nie da. Wychodzi na to, że złe proporcje...znów moje siostry się zakochały. Ja już nigdy nie kupię. Ble

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj kupiłam Yogi aztecka czekolada, haha smakuje jak rozmyte kakałko. Yogi Tea ma kilka fajnych smczaków, ale często nie trafiam w swój kubek :/

      Usuń
  2. A mi się wspomniana woda Rose of Bulgaria bardzo podoba, zapach również :) I jedyna chyba teraz nie napchana zbędną chemią

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...