czwartek, 4 września 2014

Metoda na głoda

Przeszlam na weganizm i jestem głodna!

Mam pytanie do weganek - co Wy tam jadłyście u początków? To jest normalne, żeby bezustannie czuć potrzebę przeżuwania pokarmu? Przyznam, że wpierniczam jak jeszcze nigdy i ku mojemu pozytywnego zdziwieniu przytyłam. Ale nie mogę co godzinę latać do kanciapy, żeby coś rzucić na gastrofazę... (Ok, mogłabym, ale oznacza to, że musiałabym do pracy wozić 3 kilo owoców czy czegoś tam plus wydawanie dodatkowych 5 funtów co 3 dni).

Jestem na ostatnich siłach psychicznych po śniadaniu, które zjadam o 7 o poranku. O 9 czuję, że chyba już czas na bananka, a o 10 rzucam się na niego jak dzika. I na czekoladkę albo ciastko, przyznam, że na pewno nie wegańskie :( chyba więcej owockow muszę jeść z rana.
Potem czekam na przerwę (lunch - o jak ja nie cierpię tego słowa) o 12.30, bo już się słaniam i wołam do szefowej, żeby mnie dobiła. To jest normalne? Z rana też jesteście głodne? Czym się zapychacie?

Potem już jest tylko lepiej. W domu jestem po 18 i jakoś nie czuję potrzeby zjedzenia naszych kotów, czyli jest ok - najpierw prysznic, ogarnięcie, demakijaża wykonanie, połączenie się z kosmosem. Kolacja nie jest priorytetowa. Ale suta. A potem śniadanienie i walka o ogień w okolicy godziny 12.

Znacie kanał Regular Ordinary Sweedish Meal Time? Jak ja rozumiem tych facetów... W kuchni zachowuję się podobnie, gdy przychodzi do gotowania posiłku :D

14 komentarzy:

  1. Musisz zacząć gotować albo jeść więcej ;] Jeżeli chcesz jeść same owoce - to jedz ich tak wiele, aż zaspokoisz głód. Jeżeli nie, to gotuj - owsianki, jaglanki, ryże z owocami, smaż/piecz kotlety, warzywa. Warzywa mają mniej kalorii, potrzebujesz obróbki cieplnej albo większej ilości, bo standardowe warzywa i owoce nie uczynią Cię tak sytą jak przetworzony nabiał :) Trzeba sobie pomóc z kalorycznością i objętością posiłków. Wtedy nie rzucimy się na ciastka ;] Kanapki też radzą sobie nieźle z głodem, gdy np. do środka wsadzisz wielki, gruby plaster usmażonej cukinii w roli burgera.
    Ja ogólnie ostatnio eksperymentuje co prawda z Intermittent fasting - czyli po prostu nie jem rano ;p więc walczę z głodem i się do niego przyzwyczajam (pomaga kawa), ale to też nie jest coś co mogę polecić bądź nie, gdyż testuję i ma to związek nie z weganizmem a treningiem.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięx.
      Owsianka fajnie zapycha mnie z rana, ale po miesiącu po prostu nie mogę już na nią patrzeć. Kanapki z bogatym środkiem o dziwo są najgorsze :/ strasznie głodnam po nich.
      Ale poza tym to czuję się wyśmienicie! :D energia mnie rozsadza i ogólnie takie tam kibelkowe sprawy.
      Gdyby 5lat temu ktoś mi powiedział, że będę weganką ...no bez jaj :)

      Usuń
  2. ja drugi dzień na surowej diecie, to dopiero jest głód !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to na początku ten weganizm tak mnie głodzi. Pamiętam, że wegetarianizm tez na starcie dawał mi w kość.

      Usuń
  3. W diecie wegańskiej i wegetariańskiej jest mało białka. Musisz jeść więcej produktów wysokobiałkowych - soja, ciecierzyca, soczewica, spirulina... itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięx, mało tych rzeczy jem. Może tu były braki. Niedługo wesele siostry, chyba będę musiała sama sobie obiad przynieść ;)

      Usuń
  4. Hi!
    Ja byłam wegetarianką przez 16 lat i tak jak Ty, od początku lipca jestem weganka. Mój mąż z człowieka jedzącego mięso 3 razy dziennie, przeszedł na wegetarianizm (w tym samym momencie, kiedy ja przeszłam na weganizm). Wcześniej nie chciał nawet o tym słyszeć, twierdząc, że po pierwsze uwielbia mięso, a po drugie, będzie wiecznie głodny. Przypadkowo obejrzał filmik o tym, jak wglądają masarnie XXI wieku i to było bodźcem zapalnym. Razem zapoznaliśmy się z tematem, obejrzanemu kilka wegańskich kanałów na YouTube i doszliśmy do pewnych wniosków. Po pierwsze objętość posiłków. Ja jem średnio 2500 kalorii dziennie, mój mąż 3000-3500. Na śniadanie (8:00) miksujemy smoothie: 3-4 banany, kiść winogron, 3-4 pomarańcze, 15 daktyli i dodatkowo, codziennie, jakiś inny owoc, dla urozmaicenia smaku. Lunch (13:00), dla mnie to zwykle wegańska zupa z pobliskiej restauracji z pełnoziarnistym chlebem lub sałatka warzywna z ryżem. Mąż jada 2 lunche: 15-20 centymetrową kanapkę z jajkiem i warzywami ok. 11:00 i owsiankę z owocami o 14:00. Do domu wracamy przed 19:00. Oboje gotujemy. Ja zwykle wrzucam do garczka przeróżne warzywa, które akurat są w lodowce, do tego soja lub tofu i wszystko zalewam sosem pomidorowym. Jak nie mam ochoty na gotowanie, to jem kanapkę z ogromna ilością warzyw. Mąż gotuje ryż, piecze ziemniaki, do tego podobnie jak ja gotuje warzywa i smaży jajko lub soję lub rybę. Żadne z nas nie może narzekać na głód. Jemy duże posiłki. Często też gotujemy więcej, dzięki czemu, jeśli budzimy się głodni, wystarczy tylko podgrzać :-) Staramy się jeść jak najwięcej owoców. Dzięki węglowodanom, potrzeba słodyczy i kawy nagle zniknęły. Ćwiczymy 5 razy w tygodniu (nie z przymusu :-) a z powodu siedzącego trybu pracy. Energia nas rozpiera). Mała podpowiedz, mąż początkowo również trochę narzekał na głód. Po miesiącu wszystko się uregulowało. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuju! Takiej odpowiedzi potrzebowałam: co jeść. Kawkę jeszcze lubię sobie popić :)
      Filmy z masarni to masakra. Nikomu nie życzę obejrzenia z przadku takiego obrazu, dlatego znajomym nie odpalam.

      Usuń
  5. pewnie masz niedobory, weź dietetyczkę i niech ci ustawi dietę, tak aby wszystkiego było pod dostatkiem

    przykład - chodził za mą ser pleśniowy jak dziki i się okazało, że wcale nie chodziło o ser tylko o tłuste :D moja kochana dietetyczka mi podpowiedziała, bo ma doświadczenie i wie

    znajoma lekarka, która opiekuje się też weganami, czasami stwierdza wysoką anemię albo inne przykre sprawy wynikające jedynie z niewiedzy, bo samo odstawienie produktów odzwierzęcych nie wystarcza, trzeba jeszcze wiedzieć czym je zastąpić sensownie i jak ułożyć dietę, żeby była zbilansowana

    powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja wszystko jem, w tym ambaras...
      Krew badam - jest ok.
      Może to kwestia przyzwyczajenia się? Bo nie chudnę.
      Pożyjemy zobaczymy

      Usuń
  6. Przechodząc na weganizm poszłam do dietetyczki i każdemu to polecam, wcześniej byłam wiele lat wegetarianką - ale źle odżywiającą się (słodyczoholizm, dużo nabiału, totalne lekceważenie pór posiłków itd.)
    Może napisz dokładnie, co jesz w jakiś przykładowy dzień?
    Jak wygląda Twoja owsianka? To mój wybór na śniadanie od paru lat i nigdy mi się nie nudzi, syci na ok. 3 h czyli tyle ile trzeba - 30 g płatków + 30 g mieszanki orzechów/pestek/nasion + 30 g suszonych owoców + 150 g świeżych owoców + 200 ml mleka sojowego + 2 łyżeczki porządnego dżemu/syropu. Aha, i trochę otrębów (ulubione gryczane). Jak widzisz, jest tu milion możliwości modyfikacji - różne orzechy, różne suszone i świeże owoce - nie można się znudzić.
    O 10 tylko 1 banan i ciastko? A jesz coś między 12.30 a kolacją? No i powinno się jeść więcej warzyw niż owoców.
    To takie moje luźne uwagi na szybko. Jem 4 lub 5 posiłków dziennie (zależy od tego, o której wstaję). W pierwszej części dnia też czasem jestem głodna, pytałam o to moją dietetyczkę - powiedziała, że można skrócić przerwy między posiłkami (powinno się jeść co 2-4 h, optymalnie co 3)
    Pozdrawiam i powodzenia! Stay vegan :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo! Kogo ja widzę! :D

      Jadłospis typowy, najczęściejszy: o 7 kanapka (na chleb kładę: olej koko lub humus, ser wegański plaster, szyneczka sojowa, plaster pomidora, szpinak jeśli jest, keczap), opcjonalnie owsianka (mleko sojowe, banan wkrojony, slonecznik lub dynia, otręby o łyżeczka oleju koko. O 10 banenek i jabłko, czasem kiwi, zagryzam słonecznikiem. 12.30 lunch: pieczone ziemniaczki, do tego brokuła trochę albo brukselka/ opcjonalnie zupa jarzynowa (talerz) zorganizowana z tego co akurat pod ręką w lodówce (lanczyk zawsze wieczorem przygotowuję, potem ocieplam mikrofalą/ makaron z pieczarkami. To najczęsciej. O 15 jabłko, o tej godzinie raczej nie jestem głodna. W domu jestem o 18. Robię duży obiad. Duży czyli opycham się nim aż do wyrzygania. Połowa zawsze zostaje na nast dzień, na 12.30. Wieczorem lubię golnąć sobie szejka (banan, jabłko, szpinak, kiwi).

      To najczęściej. Jadam dużo pomidorków, mniej ogórków, ryż z mlekiem sojowym gotuję czasem. Lubię melona, czasem połowę biorę na lunch. Awokado nie cierpię, ale zjem raz na dwa tygodnie. Lubię suszone - figi, morelki. Orzechy kocham, najbardziej nerkowce. Pffff, co tam jeszcze? Jak misię przypomni to dopiszę.
      Piję dużo piwa i lubię chipsy. Puszka lub butelka dziennie przez 4 dni, potem kilka dni przerwy. Opakowanie chipsów raz na tydzień, czasem częściej. No oczywiście jem pomarańczki, sporo herbaty piję i wody przegotowanej. B12 w tabletkach.

      Usuń
    2. Fasoli mało jem, ale jem. Z owocków to banany najczęściej, co najmniej 2 dziennie zjem.
      I kotlety sojowe różnorakie, mrożone kupuję. Dodam, że warzywa też najczęściej mrożone. Kubek kawy co parę dni.

      Usuń
  7. początki bywają trudne, ale nie łam się! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...