piątek, 2 maja 2014

Fair Trade, czyli mam władzę jako konsument

Zaczynam powątpiewać czy cokolwiek co kupuję jest sprawiedliwe. Wszędzie dybią na moje pieniądze, a ja nie dam się rucha... oszukiwać. Pogrzebałam nieco lękając się, że nie taki oczywisty Fair Trade jak go malują. Ograniczam się do felietonów ze strony Kultura Liberalna.

Na ile ta idea jest szczytna? Czy jest? Tak, ale nawet ona jest przez producentów i biznes nadużywana. Okazuje się, że standard życia ubogich rolników poprawia sie tylko nieznacznie. Biurokracja pochłania większą część pieniędzy. Zyski w większości idą na rzecz wszelkiej maści organizacji prowadzących i nadzorujących certyfikację. Czy powinno to decydować o tym, że oleję FT? Raczej nie. Biznes to biznes. Nigdy o Sprawiedliwym Handlu nie myślałam jak o Robin Hoodzie - wszystko oddaje biednym. 

Pozwole sobie zacytować Gavina Fridella:

Istotna krytyka fair trade dotyczy również roli wielkich korporacji, które zaczynają dominować na rynku sprawiedliwego handlu. Wiele firm udziela minimalnego wsparcia sprawiedliwemu handlowi w celu przykrycia swojego szerszego oddania dla polityki wolnego handlu. Korporacje takie jak Starbucks mogą zyskać pozytywną reklamę, sprzedając zaledwie 8 proc. certyfikowanych ziaren kawy, podczas gdy pozostałe 92 proc. ich kaw pochodzi od niecertyfikowanych dostawców, których pracownicy są w zdecydowanej większości nisko opłacani i niezrzeszeni w związkach zawodowych.


Za kawą od dłuższego już czasu nie przepadam, i z niej zrezygnowałam, ale lata jej picia sprawiły, że o poranku niezwykłą przyjemnością było dla mnie strzelenie sobie małej czarnej. Nawet nie chodziło o smak - ubóstwiam zapach ziaren kawy. Picie tego płynu to dla mnie produkt uboczny zaparzania właściwego :3

Gdy sobie kupiłam pokaźne opakowanie kawy FT to wyjść z podziwu nad jej smakiem nie mogłam. Jest cudowna, lepsza, mocniejsza i bardziej nasycona od zwykłych supermarketowych. Miałam dylemat nad jej zakupieniem, ponieważ niebiesko-zielony znaczek podnosi nie tylko jakość, ale i cenę. Z tym się trzeba liczyć, bo zdobycie Certyfikatu Sprawiedliwego Handlu proste nie jest. Ale za jakość lubię przepłacać, wolę mieć jedną rzecz wywalonego w kosmos gatunku, niż trzy takie ło produkty, które męczę przy ,denkowaniu'. A wszystkie produkty z tym znaczkiem są pyszne! Przynajmniej te, w ktore ja zainwestowałam takowe zawsze były.


Sumujac - będę dalej kupować produkty ze znaczkiem Sprawiedliwego Handlu. Nawet jeśli jakis rolnik zarobi dzieki mnie 4 zl, zamiast 2zl. Zawsze coś. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...