wtorek, 27 maja 2014

Charity shop

Najfajniejsze miejsca na Wyspach Brytyjskich to dla mnie charity shopy! 

Jest to odpowiednik polskich szmateksów, z tym, że idea istnienia tego typu sklepów tutaj polega na przekazywaniu uzbieranych pieniędzy na szczytne cele. Mamy więc charity shop zajmujący się rakiem, bezdomnymi dziećmi lub (zdjęcie) zwierzętami. Wszystkie graty znajdujące się w tych sklepach oddawane są przez obywateli za nic, a ludzie tu pracujący przy kasie to wolontariusze. 

Znajduję tu istne perełki! Trzeba się nieźle olatać od jednego CS do drugiego, ale warto. Osobiście uwielbiam znoszone rzeczy, nigdy nie przepadałam za zapachem ,nówki'. Pamiętam, że wielokrotnie jako dziecko miałam kilkudniowy opór przed założeniem nowo kupionego ciucha. Że o butach nie wspomnę - swoich glanów nie cierpiałam nosić przez ładnych kilka tygodni, bo były okropnie sztywne. Mimo wszystko mam lekkie obawy przed kupieniem używanych butków - jakiego grzyba dostanę ... I prędzej ziemia zacznie się kręcić w drugą stronę niż kupię używaną bieliznę. 

W CS znajdziecie prawie wszystko, głównie odzież i książki w miękkich obwolutach. Ale również meble, sprzęt do kuchni, torebki, ramy do obrazów, jakieś badziewne kosmetyki (nieużywane) i co tam jeszcze. No szmateks po prostu :)

No a tu często zaglądam, ale nigdy nic ciekawego nie wygrzebałam (zdjęcie z sieci, nie moje): 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...