poniedziałek, 13 stycznia 2014

Jak wysłać lek dla kota za granicę i dlaczego nie warto

Zdarzyło mi się pewnego razu poznać Włocha, który ma trzy koty. Jedno ze zwierząt choruje na zwierzęca odmianę wirusa HIV. Ponieważ oboje z Włochem jesteśmy kociarzami i ponieważ Włoch poprosił mnie o pomoc chętnie się zgodziłam. Chodziło o kupienie szczepionki na ową chorobę w Polsce i wysłanie jej za granicę. Włochy są w Unii Europejskiej, nie tak daleko, nie jest to aspiryna, ale też nie narkotyk, więc z wysłaniem nie będzie problemu - myślałam. Jedna szczepionka we Włoszech kosztuje 200 euro, w Polsce ponad 400 zł, czyli jak najbardziej się opłacało kupić ją tutaj, w moim kraju.

Otóż niekoniecznie. Ale od początku.

Ponieważ byłam zielona w tej materii, a chciałam pomóc, skierowałam się do weterynarza, który leczy moje koty - wyjaśnił mi, że jako osoba prywatna nie mogę kupić tego leku w hurtowni weterynaryjnej. Lekarz może mi to kupić, ale jeśli chodzi o wysłanie - to jest nielegalne i proszę się w to nie bawić! Poszłam do innego i wyjaśniłam sytuację - też nie chciał wysyłać. Ale dowiedziałam się, że ten konkretny lek musi być wysłany przez medyczną firmę kurierską, w specjalnym, chłodzonym pudełku (w lodówce innymi słowy) - tego nie wiedziałam. Drugi wet też nie chciał kupić, bo straci prawo do prowadzenia lecznicy. Zadzwoniłam do polecanej przez niego firmy kurierskiej - nie pamiętam dlaczego nie chcieli wysłać. Chyba chodziło im o to, że transportują leki dla ludzi, a nie dla zwierząt. Po drodze któryś z weterynarzy zasugerował rzecz istotną: muszę zadzwonić do Powiatowego Inspektoratu Weterynaryjnego celem informacji czy ten konkretny lek, który potrzebuję jest na liście leków dozwolonych do przewozu za granicę i czy może jechać konkretnie do Włoch. Pani z którą rozmawiałam musiała się dokładnie dowiedzieć - po 20 minutach oddzwoniła i dała zielone światło - ten lek nie jest zakazany, może pani go legalnie wysłać. Tylko kto mi to kupi i wyśle?

Osobiście przeszłam się do trzeciego lekarza i wyjaśniłam o co chodzi:
- Pomoże mi pan i kupi ten lek?
- Spoko, nie ma sprawy!
- LOL! :D

Znalazłam firmę kurierską, która zdecydowała się przewieźć dwie szczepionki (oczywiście najpierw sami musieli mieć pewność, że lek nie zostanie zatrzymany na granicy przez celników). Kupiliśmy je i wsadzili do lodówki w przychodni. To było jakoś pod koniec tygodnia, a lek musi być wysłany we wtorek (żeby nie leżał w magazynie przez weekend, bo się zepsuje). No i zaczęły się kolejne schody - ktoś w firmie kurierskiej nie dojechał gdzieś tam na czas i całą operację trzeba przełożyć na przyszły tydzień. Gdy kurier zabrał paczkę myślałam, że dojedzie w dwa dni góra. Pytam się Włocha w piątek czy doszedł lek - jeszcze nie... Kur... Czyli jednak gdzieś przeleży w weekend?

Finał był taki, że lekarstwo dojechało jakoś w poniedziałek, kotek dostał zastrzyk i czuje się dobrze. Cała operacja trwała chyba z miesiąc. Dryndanie, pytanie, orientowanie się, strata czasu, kot czuje się coraz gorzej itede - nie opłacało się. Włoch potrzebował tylko dwóch szczepionek - u siebie zapłaciłby 400 euro. Kupując dwie szczepionki w Polsce oraz płacąc za kuriera zapłacił 410 euro, czyli 10 eu więcej. Doliczcie też zmarnowany czas kota - z tym wirusem był niemrawy i bidulek czekał kilka tygodni zamiast od razu dostać zastrzyk, który choroby nie leczy, ale poprawia ogólny stan zwierza.

Tak więc jeśli znowu ktoś mnie poprosi o wysłanie leku za granicę to:

13 komentarzy:

  1. Przecież na Polskim rynku nie ma szczepionki na koci HIV...
    Chyba, że używasz pojęcia "szczepionka" odnoszącego się do każdego zastrzyku. Z czym często się spotyka w lecznicach:
    - poproszę o szczepionkę od cieczki
    - pani doktor go szczepiła antybiotykiem
    A ponieważ jestem z branży to wiem, że wysyłałaś immunostymulator pewnie V.O. i nie dziwę się, że lekarze nie chcieli się w to "bawić".
    Raczej prawa do prowadzenia lecznicy by nie stracili, ewentualnie byłoby upomnienie w Izbie Lek-Wet.
    Należy pamiętać, że źle przechowywany lek, nieodpowiednio wysyłany i nie tak podany traci swoje właściwości.
    Twój znajomy chciał przyoszczędzić jak niejeden pan rolnik, kupujący sam antybiotyki. (a potem są reportaże TVN o tym) W końcu posiada lek do własnego użytku, kot nie odwiedza drogiego włoskiego weterynarza i oszczędność w portfelu jest większa, bo nie płaci każdorazowo za podanie leku, badanie kliniczne itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jesteś po weterynarii i miałam nadzieję, że coś od siebie napiszesz :)
      Użyłam słowa ,szczepionka' ponieważ jeśli coś się wstrzykuje w organizm tzn że się szczepi i tak jakoś dalej poszło z nazewnictwem...
      Jedyne co mnie zdziwiło to cena leku- tam 800 zł, tutaj około 450 zł? Czemu taka różnica?

      Usuń
    2. Jaskra też jest ;)
      Nie napisałaś jaki lek dokładnie i my dalej nie wiemy co mamy uzasadniać ;)

      Usuń
    3. Wspomniany immu coś tam VO

      Usuń
  2. jak to mówią- skąpy dwa razy płaci. A Włoch nie mógł we Włoszech kupić ludzkiego IFN (jeśli to chodzi o ten lek)- w PL jest tańszy niż koci, to w Italii może też?
    Poza tym zupełnie legalna droga (przynajmniej jeśli by ktoś w PL chciał sprowadzić lek z innego kraju, nie wiem, jak na odwrót) wiedzie przez import docelowy.
    Long story short- najbardziej się opłaca jechać na wycieczkę i przy okazji wziąć do bagażnika fiolkę tego czy owego, a inne sposoby to zawracanie du ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o skąpstwo, raczej o to, że jeśli miał możliwość kupić lek taniej to skorzystał. Ile osób wybuliłoby 200 euro na lek dla kota? Oszczędniej byłoby uśpić.

      Usuń
    2. 1. Zwierzę to nie jest przymus tylko przywilej. Niektórzy nie chcą wybulić 20 zł na szczepienie psa przeciwko wściekliźnie, bo dla nich drogo ;) Pytanie: Po co im pies jak nawet tego jednego nie są wstanie płacić (Ustawowo muszą)
      2. Siła nabywcza we Włoszech jest większa niż w Polsce, inne są ceny usług weterynaryjnych i inne ich standardy. Lekarze Weterynarii mają tam inną renomę i lepsze pensje
      4. Koleżanka szczepiła kota na wirusówki w Holandii i zapłaciła za wszystko z badaniem ogólnym, odrobaczeniem w przeliczeniu 500 zł.
      U nas mogłaby się zmieścić w 50 zł.
      4. Na Ukrainie też są wszystkie leki tańsze, dodatkowo wiele leków można kupić bez recepty. Zgodnie z prawem można stosować tylko te leki, których nie ma dostępnych w Polsce (tak w skrócie)
      5. Jakby nie patrzeć ktoś kotu musi podać V.O. w 3 seriach po 5 dni. Może te 400 euro odnosiło się do całej kuracji? Z doliczonymi wizytami i podaniem leku.

      Usuń
    3. Ad. 5 Wiem, że jedna ampułka tego leku u nich stoi za 200 euro i Włoch poprosił o dwie (trzecią może już u siebie dokupił, nie wiem). Kot ma 11 lat i pamiętam, że polskiego weterynarza zdziwiło, że taki staruszek ma fiv i zasugerował, żeby włoskiemu kotu powtórzyć badania pod kątem tego wirusa, ale Włoch mi odpisał, że wirus jest i kot wyglądał markotnie.

      Usuń
    4. I tak będzie musiał dokupić więcej, bo te 2 ampułki starczą mu na jeden cykl. Teraz jeszcze trzeba zrobić dwa cykle.
      W Polsce taka terapia kosztuje najmniej 2 tysiące złotych.

      Usuń
  3. właśnie też zastanowiła mnie kwestia szczepionki - chodzi zapewne o ten tzw. "koci katar" nazywany właśnie kocim hiv. i inny jest lek podawany w trakcie choroby, a inna szczepionka, kiedy kot jest zdrowy (jak u ludzi np. na grypę). i nigdy nie płaciłam aż 400zł Oo chyba, że to coś innego, no ale nie znam się. Warto jednak chyba ogarnąć temat czy po prostu się nie przepłaca za coś, co może być ogólnie dostępne.
    Oby kicia czuła się już dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koci HIV to FIV ;)
      A koci katar to inaczej jest nazywany tyfusem kocim.
      Jeszcze jest białaczka kotów, na nią są szczepionki, ale raczej dla dwóch pozostałych kotów u znajomego się przydadzą.
      Jak coś jest dostępne w danym kraju to zgodnie z przepisami musisz użyć do leczenia zwierzęcia tego co jest na rynku. Dopiero potem patrzysz czy są preparaty dla innych gatunków, dla ludzi, potem czy są za granicą dostępne.
      Takie jest prawo i omijanie go bywa zgubne.

      Usuń
  4. Zapraszam do mnie - nominuję tego bloga do Liebster award.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja wysyłałam tak lek dla siostry chomika, nie dożył (w Norwegii chcieli go zastrzelić. Nie pytajcie nie wiem jak wygląda strzelanie do chomika ale tam weterynarze to robią).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...