sobota, 4 stycznia 2014

Henne Color Paris - krok po kroku



Dopadłam Henne Color Paris w kolorze Cuivre Naturel (czerwień), a ponieważ dziewczyny mogą nie zdawać sobie sprawy z kłopotów podczas hennowania oto moja kartka z pamiętniczka, dzień wyjęty z życia obrazujący uroki własnoręcznego farbowania:

11.30 niedziela. Włosy umyte wczoraj wieczorem, henna zmieszana 12 godzin temu, mam nastrój, czyli jestem gotowa do farbowania!

11.36 (chlapnęłam nieco papeczki na czubek głowy) oł noł zapomniałam - nie rozczesałam ich! Trzeba to zrobić, bo potem nie rozplączę!

12.00 ok, syfu zbyt wielkiego nie narobiłam nad umywalką. Muszę jeszcze worek założyć na głowę i na to ręcznik. Voila!

13.00 muszę wytrzymać w turbanie jak najdłużej więc ugotuję sobie ziemniaczki, żeby jakoś czas zabić... Jeszcze buraczki i jajeczko mhm

13.47 z nudów zauważam, że na policzkach mam syfki symetryczne - w tym samym miejscu po obu stronach :3

14.00 popaczam na filmiki urodowe

15.00 yh, ile jeszcze?? Henna kosztowała 6,50 euro, jeszcze wytrzymam, bo szkoda mi kasę spłukać

15.24 nie wytrzymam już dłużej! Czas zmyć

15.30 (w wannie) wow, włosy są ze 4 razy grubsze z henną, yolo!

15.35 już mnie ręka boli od trzymania prysznica nad głową :(

1540 ok, odpalamy gadu gadu. Na szczęście mam czarny ręcznik

15.53 ręcznik ściągnięty. Ucho źle umyte z henny - typowe. Czas to uczesać...

15.57 no proszę - rozczesałam całkiem szybko :>niech sobie teraz schną same do wieczora. Jutro je umyję szamponem.


Liczyłam na ognisty rudy kolor, ale znowu wyszło coś brązowego :( Henna fajna w użyciu, ale nie o to mi chodzi, żeby było milutko podczas farbowania, ale żeby efekt końcowy był taki jak na pudełku, czyli ognista czerwień. Odrosty prawie czarne na zdjęciu, ale w realu nie jest tak dramatycznie - po prostu jest to ciemny czerwono-brąz.


Na włosach mam jeszcze antyczne resztki rozjaśniania sprzed 2 lat, stąd paleta kolorów na włosach, ale czemu ten brąz?? Czemu nie rudość? Jestem rozczarowana... Podobnie jak z farbowania henną Lush - efekt brązowo-nicości był podobny.


Reasumując: wracam do brązowego koloru. Bo ten czerwony to żyje własnym życiem! Albo się uda albo nie. I wracam do najlepszej henny w uniwersum - Khadi. Buahahahha!

14 komentarzy:

  1. Wyszło Ci coś co opisałabym jako kasztan. :) Mnie taki efekt się podoba.
    Ale to prawda, khadi nie ma sobie równych.
    Na mojej półce czeka zaś farba roślinna firmy sante i powoli przygotowuję się do zdrady. :) Może już w następny weekend się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzą mi się czarne włosy z granatowym połyskiem! Albo różowe :3 pisz dużo o hennie - lubię ten temat.

      Usuń
  2. faktycznie czerwony to, to nie jest :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Henna na takich włosach zwykle daje taki kolor - nie typowo rudy, ale rudy z razem.

    Mam z tej firmy cassię i testuję jej wpływ na kolor henny od paru miesięcy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytam o tym z zainteresowaniem! Lubię hennowe sprawy, a Ty piszesz bardzo ciekawie.

      Usuń
  4. Ciężko jest dostać na włosach ognisty rudy. A Henna to tym bardziej trudne zadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Khadi i Henaara dały krwisty odcień. Lush i ta z dzisiejszego posta: brązowo rdzawy.

      Usuń
  5. Podoba mi się kolor, taki kasztanek :D Ale to chyba nie o to chodziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam krwisto rudo-czerwony na cześć ognia jakim zieje Smaug z Hobbita2 ;)

      Usuń
  6. Ja zakupiłam Khandi z Amlą - zobaczyy co to wyjdzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w tym temacie jestem zielona. Jeszcze nigdy niczym nie farbowałam :/ Kiedyś pewnie będzie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farbowanie henną jest spoko, chemicznych farb radzę unikać - trochę mniej mam teraz włosów. Opóźniaj farbowanie w czasie najdłużej jak się da. Nawet słowiański mysi kolor jest piękny, bo naturalny :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...