środa, 4 grudnia 2013

Zieloni śpią nago


Historia eko wyzwania jakie podjęła kilka lat temu kanadyjska dziennikarka Vanessa Farquharson - ekocentryczka, która pozbyła się auta, wyłączyła lodówkę i opisała to na stronie greenasathistle.com (zielona jak oset) Każdego dnia, przez okrągły rok wprowadzała w życie eko zmianę np kup szczoteczkę bambusową/ używaj eko proszku do prania/ weź udział w wycieczce rowerowej. Niektóre z nich krótko opisała. Taki dziennik.

Po książkę sięgnęłam ponieważ lubię ekologię, może nie chłonę nowinek, ale jestem bardzo pro-zielona, a Vanessa może dodałaby coś od siebie i natchnęła mnie na nowy rok zielonego działania? I bardzo przyjemnie mi się to czytało ^^ Pozytywnie nastawiła mnie do ekologii ta lektura - podjarałam się na nowo; mam ochotę zrobić na balkonie kompostownik, brać prysznic po ciemku i zrewidować swoje zakupy ciuchowe. Dowiedziałam się ciekawej rzeczy kibelkowej: toalety kompostujące, których nie trzeba spłukiwać.

W tego typu książkach nie lubię nazewnictwa. Czym jest sklep Whole Foods? Czy nazwa płynu do zmywarek Cascade 2-in-1 ActionPacs ma mi coś mówić? Gotowe obiady firmy Kraft? Sporo u niej reklamy: używaj powlekanych aloesem prezerwatyw Beyond Seven. Hmmm. Jeśli mają mi je samolotem przez Atlantyk przywieść to podziękuję.

Europejczycy są chyba bardziej eko od kanadyjczyko- amerykanów. Co wg autorki znaczy eko zmiana: wykorzystaj ponownie sztuczną choinkę?_? Oni tam co roku kupują nową? Sztuczną?? Bogaty kontynent...

Pod koniec kończą się jej pomysły i idzie po bandzie: nie goli nóg. Jest już zmęczona kolejnymi wyzwaniami i ma dość, męczy się. Podejrzewam, że każdemu by odbiło - czy w dzisiejszym świecie możliwe jest bycie w 100 proc eko, gdy trzeba jechać do pracy, zarabiać, być na pełnych obrotach, wychowując dzieci? Raczej nie, lubimy, żeby wszystko było łatwo dostępne. Ale jeśli faktycznie kobiety będą używać kubeczków zamiast podpasek to w skali roku są to miliony ton zaoszczędzonych i nie wyrzuconych na wysypisko, zakrwawionych odpadów.

Od siebie dodam, że na co dzień praktykuję większość sugerowanych przez autorkę eko rozwiązań. Ale na pewno o kilku rzeczach nie słyszałam i choćby dlatego warto sięgnąć.
Podejrzewam, że film na podstawie tej książki jest już w planach (jak Julie & Julia).

. . . o O o . . .



Jak zmniejszyć zostawiany przez siebie ślad węglowy (wypisuję tu kilka rzeczy z książki Vanessy dla swojej wygody, bo czasem wracam do pisanych w przeszłości postów, celem przypomnienia mi po co to wszystko robię):

Siekaj jedzenie ręcznie zanim użyjesz robota kuchennego
Ustaw czarną, oszczędzającą energię tapetę w komputerku
Kupuj pościel z eko bawełny
Jedz posiłki z garnków i patelni (mniej garów do umycia)
Używaj tylko małych palników kuchenki
Przed domem w zimie rozsyp piach zamiast soli
Gromadź deszczówkę w beczce
Pij regionalny alkohol
Nie kupuj napojów w puszkach
W knajpach nie bierz do piwa słomek
Kąp się przy świecach (z wosku pszczelego sojowych)
Oparzenia słoneczne lecz aloesem
Wyłącz klimę/ kaloryfer
Zasłona prysznicowa wolna od PCV
Ponownie wykorzystuj wszelkie możliwe pojemniki (np butelka z pompką po balsamie jako dozownik na mydło w płynie)
Jedz na miejscu, nie na wynos
Dawaj ,zielone' prezenty, pakuj je w biodegradowalne papiery
Używaj ziół hodowanych w domu
Zapałka zamiast zapalniczki
Zrezygnuj z gumy do żucia na rzecz Mentosa
Przetwarzaj korki do wina i szampana
Nie używaj patyczków do uszu (woda i mydło wystarczą nie wystarczą)
Używaj jednej szklanki do picia przez cały dzień
Unikaj styropianu jak ognia
Chusteczka do nosa materiałowa zamiast jednorazowej (challenge accepted!)
Kupuj duże, solidne parasole pod którym zmieszczą się dwie osoby
Stare ciuchy jako szmaty do czyszczenia (skarpeta nałożona na dłoń swietnie zbiera kocie kłaki)
Stare płyty jako podkładki
Przeczytane magazyny zostaw w poczekalni u lekarza
Kup tapetę z recyclingu
Kubeczek menstruacyjny zamiast tamponów
Pożyczaj i dziel się zanim coś kupisz
Nie wylewaj oleju do ścieków (wlej go do jakiegoś kubeczka małego z wieczkiem i do kosza)
Rozwieszaj zasłonę prysznica, aby dokładnie wyschła (nie będzie woda gnić czyli nie kupisz nowej zasłony zbyt szybko)
Jedz lody w wafelku zamiast plastikowym kubeczku
Podpaski z materiału zamiast jednorazowych
Kadzidło zamiast sztucznych odświeżaczy powietrza
Używaj drzwi obrotowych
Pisz mniejszą czcionką
Zmniejsz marginesy w Wordzie
Rób dżemy i przetwory
Używaj serwetek z tkanin zamiast papierowych oraz talerzy szklanych nie jednorazowych
Wybieraj bilet elektroniczny
Niech masują Cię ludzie, a nie sprzęt typu fotel lub wibrator
Używaj wachlarza, nie klimatyzacji
Zdejmuj buty przed wejściem do domu (mniej pucowania wodą i płynem do podłóg)

13 komentarzy:

  1. Z tymi nogami to rzeczywiście już jazda po bandzie, ja po wielu próbach z łzami w końcu osiągnęłam toco chciałam: pastę woskową do depilacji: żadnych podgrzewaczy nie trzeba, papieru czy materiału do zrywania teżnie, zrobiona duża ilośc wędruje do zamażalnika, dla mnie to najbardziej ekologiczna wersja depilacji.

    A co w ksążcebyło na temat spania nago? Bo to ciekawe, że my jogini śpimy nago bo energia lepsza..ale ciekawimnie podejście V.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śpij nago = nie musisz kupować piżamy i jej prać :)

      Stosowała też metodę: ubierz dwa razy ten sam ciuch zanim dasz go do prania. Nie chcę wyjść na brudasa, ale czasem zdarzy się, że i trzy razy ubiorę jeden ciuch, że o spodniach nawet nie wspominam ... Książka trochę pod Amerykanów - oni nieco inaczej podchodzą do ekologii niż UE.

      Jest też sporo o samolotach - skorzystaj z toalety przed wylotem, spakuj lekki bagaż. Mniej paliwa aeroplan wydali.

      Usuń
    2. Sorbet

      A dzięki Ci za informację. A co do ciuchów to nie chodzi o bycie brudasem, więc się nie przejmuj :-)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy wpis. Film na podstawie tej książki? :D No, rozbawiłaś mnie ;) Ja uważam że jestem trochę eko, ale z golenia nóg nie zrezygnuję :D A prezerwatywy sprowadzane specjalnie z Ameryki to faktycznie ekologiczna sprawa... Sztuczna choinka, i co roku nowa?! :D Moi rodzice przez 12 lat używali tej samej, od trzech lat za moją namową kupują żywą, którą później sadzą w ogródku. Jeśli chodzi o dalsze rady, to akurat lokalny alkohol to jest to co tygryski lubią najbardziej. :) Najlepiej niepasteryzowane piwa :)
    A czytasz jakieś ekologiczne czasopisma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Nie kupuję gazet. Kiedyś Wróżkę, do niedawna sporadycznie Glamour. Tyle.

      Autorka wróciła już do starych nawyków - odpaliła lodówkę, ale nie kupiła znowu auta. Ponad połowę zmian jakie wprowadziła nadal stosuje. Morał jest taki, że każdy może choć trochę mniej syfu po sobie zostawiać, chociażby, żeby przejść się 3 km zamiast jechać w pojedynkę autem. Wiesz o co chodzi.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź. Ja próbowałam czytać Sens, ale denerwują mnie zawsze wywiady z celebrytami, ja chcę prawdziwych ludzi.
      Ale o takich książkach pisz więcej :)

      Usuń
    3. Jak coś wyniucham w bibliotece (do której chodzę na piechotkę w weekendy;) to napiszę!

      Usuń
  4. co do choinki z racji posiadania domu z ogródkiem najlepiej jest ubierać tę zewnętrzną :P a w domu mieć taką ulepioną samodzielnie z szyszek

    co do kibelków na polskie warunki najlepiej sobie założyć (znacz hydraulik zakłada) aby do tego pojemnika do spłukiwania leciała woda z prania i kąpieli.

    ja nie mogę unikać styropianu - buduję z tego budki dla bezdomnych kotów.

    co do wibatorów one też są poddawane recyklingowi - metalowe części (z wnętrza) przetapia się na sztućce :P

    co do odświeżaczy powietrza i kadzideł przy zwierzakach lepiej jest robić naturalne (wystarczy do tego cytryna i wódka są przepisy w necie)

    reszta to wiadomo (co do oleju ze zużytego np. w Belgii produkuje się biopaliwa ale nie wiem czy w Polsce byłoby to realne :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo dużo możliwości, żeby zmniejszyć używanie energii, wody, spalin. Trzeba trochę pokombinować, ale to daje sporo satysfakcji :)

      Od wiosny robię sobie kartę na miejsce rowery, które można wypożyczać! :3

      Usuń
    2. * miejskie kuźwa rowery

      Usuń
  5. Blog ekolożki, która opisuje swoje roczne zmagania i EKOupadki nie jest ambitną pozycją. Nie szukajmy tu ekologicznych uniesień i rzetelnej wiedzy. Lektura jest lekka, komiczna, pisana pół żartem, pół serio- a przynajmniej ja tak ją odbieram. Mocno się zastanawiam, czy nie napisać, że jest również niepoważna. Książka ma prawo nie spodobać się tym, dla których bycie EKO lub wege to nie chwilowa moda, ale świadomy styl bycia. Zwłaszcza, że nasza młoda dama nie ma litości i często krytykuje wegan, wegetarian i różne ekologiczne rozwiązania. Muszę jednak ją obronić - momentami ma słuszność.Jest pamiętnik, są zmiany i miłość na horyzoncie. Hmm..czyżby ktoś wziął na tapetę perypetie pewnej Brytyjki z małą nadwagą? Jakbym jednak nie krytykowała tej książki, muszę oddać sprawiedliwość Vanessie, która poszerzyła moją wiedzę ekologiczną o toalety kompostujące (o moja ignorancjo!), kuchenne kompostowniki i kilka innych mniej oszałamiających gadżetów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...