środa, 13 listopada 2013

Czuję się bogato pryszczato

Wita Was pryszczaty jak prawiczek Sorbet!

Zacznę od tego, że firma Dabur mnie zaczyna denerwować... Nie wiem jak bardzo śledzicie nowinki kosmetyczne, ale najnowsza etykietka na flaszcze wody różanej informuje nas, że skład nie jest już tak krótki jak był kiedyś:


Zasyfiło mnie po lecie i chciałam się poratować tą wodą, bo jest super - nie muszę do niej Was nie wiadomo jak przekonywać. Ale niemożność pozbycia się wszelkiej maści koszmaru nastolatek, może być skutkiem m.in. tego składu:


Wybuliłam 12 złotych na ten syf. Jestem pogrążona w otchłani rozpaczy!

Cerę miałam celującą, sensacje zaczęły się pod koniec sierpnia. Podejrzewam, że pozapychało mnie czyste masło shea - smarowałam się nim dzień w dzień podczas wizyty we Włoszech. Zakupiłam je specjalnie do użytkowania w mocnym słońcu, gdyż jest to świetny filtr.

W walce (z wiatrakami) wspomagam się Himalayą Herbals i ich kremem antyseptycznym, nabytym w promocji w SuperPharmie:


i muszę powiedzieć, że jeśli po wielu dniach jakiś specyfik nie działa to znaczy, że jest do luftu. Tak było w tym przypadku.


Już prawie tubkę wykończyłam i ... na mnie szara maź o odpychającym zapachu nie działa... Cera jest polem minowym na którym dzień w dzień pojawia się nowa bomba do wyciśnięcia. Jeśli coś zniknie, to zaraz pojawi się nowe (nic w przyrodzie nie ginie).

Sytuację nieco łagodzi równie przerażający zapachowo tonik do cery trądzikowej Tialo


Alkohol ma w połowie niedługiego składu i kupiłam go w sklepie z eko kosmetykami. Zostawia tłustą warstewkę i podczas przecierania nim twarzy czuć, że oczyszcza twarz - zawiera olejek z drzewa herbacianego, który bardzo lubię. Jak na razie chyba on najlepiej sobie radzi, ale spektakularnych efektów brak (T_T)

Do twarzy używam osobnego, mini ręczniczka, poszewkę dla Jaśka zmieniam co miesiąc, włosy myję co dwa dni. Muszę komórkę częściej dezynfekować, bo syfy mam na policzkach. Co kilka dni robię maseczkę - ostatnio z drożdży i wody.

Co jeszcze polecacie osobie w syfiastej depresji?

Co za niefart!

14 komentarzy:

  1. u mnie nigdzie w sklepach, drogeriach czy kioskach nie ma wody różanej dlatego robię ją sama, i co najważniejsze nie narzekam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak robisz sama? Zrób przepis na blogu :3

      Usuń
    2. gdzieś w internecie znalazłam przepis. kilka garści płatków różanych (ostatnio tylko z 2 róż zrobiłam) płuczę chwilę w zimnej wodzie żeby zmyć ewentualne zanieczyszczenia czy środki jakimi mogły być pryskane kwiaty. w miseczce lub garnuszku zalewam wrzątkiem i zostawiam pod przykryciem aż wystygnie. niby można trzymać 2 tygodnie w lodówce ale ja zrobiłam 200ml i trzymam w pokoju ponad miesiąc i nic się nie dzieje :) przemywam nią twarz rano i wieczorem

      Usuń
  2. ale ciule z nich, jak już zmieniają to na lepsze, a nie na gorsze :/
    u mnie na syfy pomaga czarne błotko od Bingo Spa, świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiszę do wish listy :) czarnego błotka jeszcze nie miałam.

      Usuń
  3. A moze zamiast wody rozanej hydrolat z mazidel? Ja hydrolaty moglabym litrami skupowac :-) Wiadomo, im krotszy sklad, tym lepiej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam tą felerną wodę, bo wydawało mi się, że w sklepie z naturalnymi kosmetykami chyba nie wcisnęli by mi jakiegoś kwasa. No nistety... Wodę stosuję na włosy przed olejowaniem. I na stopy :3

      Usuń
  4. dobrze, że postujesz, bo akurat miałam się po tę wodę wybrać, a tak to sobie daruję :|
    ja mogę poradzić nie macać twarzy, nie wyciskać, poszewkę co 2 tyg zmieniać, choć wygląda na to że sedno problemu tkwi gdzie indziej, może wizyta u dermatologa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Dabur robi te wody - pytaj o bułgarską wodę różaną w sklepach eko. Może starą wersję Dabur jeszcze gdzieś można dostać? Ponoć jest wycofywana :( szkoda...

      Usuń
  5. kwasy owocowe są fajne, tylko to akurat intensywna i agresywna kuracja (kwasy owocowe można kupić bongo spa - firma nie testuje ale niektóre kosmetyki mają w składzie kolagen pochodzenia rybnego).

    OdpowiedzUsuń
  6. miało być bingo nie bongo :P nie trafiłam a nie można edytować ajm sorry :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolagen jest ponoć niemal w każdym azjatyckim kosmetyku - tak mówią dziewczyny na kanale Cud Kawai. To tak a propos.

      Sprawdzę tego Binga. Dzięki :*********

      Usuń
  7. u mnie Himalaya też się nie sprawdziła i szkoda, że zepsuli wodę różaną, bo miałam ją kupować

    OdpowiedzUsuń
  8. Sorbet!! Olejek z drzewa herbacianego. Migusiem do sklepu! Na najgorsze zmiany nakładasz solo. Na resztę twarzy tworzysz tonik. Butelka 100 ml, wlewasz pół zawartości małej buteleczki i dopełniasz wodą np destylowaną albo mineralną. Zrobi sie taki dwufazowy płyn o intensywnym zapachu:) Przed każdym użyciem wstrząsnąć:) Używać koło miesiąca raz dziennie:) Dość silnie działa także trzeba pamiętać o nawilżaniu twarzy:)

    A od wewnątrz polecam picie pokrzywy. Na początku wywala ci wszystko na wierzch ale potem organizm się uspokaja bo już nie ma co:) Polecam stosować razem, u mnie się sprawdziło:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...