czwartek, 31 października 2013

WEGAŃSKIE LAKIERY DO PAZNOKCI



WEGAŃSKIE LAKIERY

Vegan nail polish


Edit - 27 10 2017


100% Pure

Acquarella
Barry M
Benecos

Color Club

e.l.f. cosmetics
Ella + Mila
Elysian Nail Lacquer
Essence

Gosh

Honeybee Gardens


Joshik Polish


Karma Organic Spa
Kiko
KL Polish

Lime Crime


Madam Glam (żel)
Misa

NCLA
Nubar

Obsessive Compulsive Cosmetics (OCC)
Organic Glam
P2
Palate Polish
Piggy Paint
Priti NYC/ Priti Princess

Rival de loop

Scotch Naturals/ Hopscotch Kids
Zao
Zoya





NIE-WEGAŃSKIE, ALE CRUELTY-FREE

Non-vegan but cruelty-free




A England
Australis

Butter London


Catrice
China Glaze
Ciate

Deborah Lippmann

Eveline

Flower

Illamasqua

Inglot
IsaDora

Kobo

Manic Panic
Milani
Models Own
MUA

No Miss
Nyx (cruelty-free, lecz kupiony przez loreal)

Stila


The Balm


Wet n Wild




WEGAŃSKIE ZMYWACZE DO PAZNOKCI

Vegan nail polish removers



Butter London
Ella + Mila
Honeybee Gardens
Logona
Misa
Piggy Paint
Provida Organics
Spa Ritual
Suncoat
Zoya



wtorek, 29 października 2013

Henna Khadi


Hennę Khadi miałam w planach zakupić, a dostałam ją od cudownej blogerki Marquis de Red. Dzięki Ci, Rudy Demonie, mam nadzieję, że upominek ode mnie nie trafił jak kula w płot i że jeszcze coś na swoim blogu napiszesz ;)
Od razu usprawiedliwię się, że to co na zdjęciu widzicie jest efektem zmieszania resztki Khadi z henną Eld (burgund rubina). Po prostu zapomniałam po pierwszym khadiowym farbowaniu pyknąć foto (komórką), a jak się zorientowałam, że przecież muszę posta o tym zrobić i nie mam obrazka do załączenia henna już się dosyć dobrze wypłukała. W każdym razie byłam ruda mniej więcej tak, jak na załączonym obrazku.

(dotarło teraz do mnie, że końcówki trzeba dosyć mocno poprawić)

Henna Khadi to wspaniały, olśniewający i genialny produkt!!! <3 -="" a="" adka="" am="" atwo="" azienka="" bez="" by="" cie="" class="separator" co="" cudowna="" cytryny="" czy="" div="" do="" dodawa="" farbowa="" farbowania="" g="" godzin="" gotowe="" henn="" herbaty="" i="" intensywny.="" jeszcze="" kilkana="" kolor="" konsystencja.="" kupowa="" mi="" mo="" na="" nic="" nie="" niej="" o="" obesz="" od="" osy="" owy.="" papeczka="" por="" porann="" produkt="" proszku="" przegotowan="" przez="" razu="" si="" soku="" sp="" stnia="" style="clear: both; text-align: center;" tam="" uka="" usyfi="" w="" wod="" y="" ywki="" z="" zamieniania="" zaprezentowania="" zg="" zmiksowa="">


Khadi jest jak na razie numerem 1. Jest idealna. Nic dodać nic ująć. Przesyłka doszła be pudełka więc nie wiem, który to konkretnie kolor, ale nic to! Czymże jest zadowolony Sorbet wobec mało istotnej tekturki?

Jeszcze raz dziękuję marquisdered :*

niedziela, 27 października 2013

Jestem wniebowstąpiona!

Włosy jakie mam każdy widzi.

I oczywiście jak każda marudna kobieta jestem z nich niezadowolona! Najczęściej dlatego, że moje palcy nie mają talentu i nie umiem ich spiąć w finezyjne warkocze, oplatające czoło. Te fryzury podobają mi się tak bardzo, że już bardziej nie można.


Człowiek kupuje kosmetyki i czasem ufa w zapewnienia producenta, ale rzeczywistość mija się z celem - pic na wodę, kasa wyrzucona w błocko. Jednakże jeśli chodzi odżywkę pokrzywową Anny to jestem oszołomiona - dobry produkt na porost włosów.

Jaki miałam problem? U nasady włosów, przy czole kłaczki były niezbyt gęste, miałam wrażenie, że ich... ubywa i wysokie czoło powiększa się jeszcze bardziej. Tak więc zainwestowałam całe 10 zł w odżywkę (a raczej wcierkę, bo jest to woda z pokrzywą) i przelałam ją do atomizerka. Od ponad pół roku dwa psiki u nasady, przy czole, do tego kilka psików na całą skórę głowy i delikatne masowanko opuszkami palców. Musicie uwierzyć mi na słowo honoru - mam nowe piórka na zakolach. Gęstości wszystkich włosów na łepetynie nie zauważyłam, być może coś zakiełkowało? Nie wiem.

Cena jak na ten produkt jest astronomiczna - wywar z pokrzywy powinien kosztować góra 2 zł + 3 zł za plastikową butelkę. Pokrzywa rośnie wszędzie, zaparzacie ją, mieszacie z wodą destylowaną i voila!

Na początku nie za bardzo przypadł mi również do gustu zapach, ale jak to w moim przypadku zawsze bywa - przyzwyczaiłam się i teraz, po wykończeniu wcierki, nawet mi go brakuje. Ma paskudny, brudny kolor. Ale to działa!!! XD

Polecam zwłaszcza facetom, którzy obawiają się iść w ślady łysiejących ojców.

niedziela, 20 października 2013

Bulszit

Jestem w posiadaniu okropnego antyperspirantu w sztyfcie:

Skin Food Lemon - Ginger tea deodorant stick (-_-)'


Nie kupujcie! Uciekajcie! To małe, koreańskie, 40 gramowe ciulstwo nie działa nawet, gdy nic specjalnego nie robicie jeśli chodzi o wysiłek fizyczny - spociłam się podczas porannego robienia makijażu, po ówczesnym wysmarowaniu paszek tym specyfikiem. Szczyt...

Okropny ma zapach - przeważnie tego typu kosmetyki posiadają delikatną, miłą, kobiecą woń, tutaj mamy czystą chemię: chemiczny zapach starej cytryny i chyba coś co w domyśle ma przypominać imbir ... Czysty, nieprzyjemny dla powonienia syntetyk.

Skin Fooda miałam jeszcze maseczkę ryżową - też bubel. Na razie nie mam ochoty na tą firmę. Nie za bardzo mi się widzi. Jest to pewnie spowodowane odmiennym typem urodowym jaki reprezentuje. Może ta firma w Azji robi furorę na cerach i ciałach tamtejszych kobiet?

Krem BB mają fantastyczny, tak więc jeśli coś mogę zarekomendować to celujcie w kosmetyki kolorowe.


EDYCJA Skin Food wyrzucam z listy, marka testuje na zwierzętach, nie powinna być na mojej liście. 

wtorek, 15 października 2013

Ekspert od kobiecych krągłości

Z cyklu Chcemy więcej wegańskich produktów w sklepach: Cukierki!

Czasem wychodzę z jaskini i udaję się do znajomych celem przypomnienia im o moim istnieniu. A wtedy wyłazi ze mnie sęp i wyżeram im zapasy z lodówki (@_@)

Ostatnio na jednym z owych posiedzeń zrobiłam wegetariańską wtopę: zaczęłam u Ewy pochłaniać cukierki z galaretką. My sobie gadu gadu, a ja, po chyba piątym niebie w gębie, kapnęłam się, że ... jestem wegetarianką i nie jem żelatyny od prawie dwóch lat!!! Trochę cukru i baba zgłupiała. Wiem, że to jest dla moich mięsożernych znajomych śmieszne, ale mnie takie momenty dołują. Na szczęście zdarza się to raz na rok.

Winowajca:


Siedziałam nad papierkiem po cukierku z zamiarem ...a nawet nie wiem jakim i czytałam skład i gęba mi się uśmiechnęła, bo oto niechcący odnalazłam agar zamiast żelatyny wieprzowej =3 Kriszna czy inny Budda czuwa nade mną:


Wawel to najstarsza fabryka cukiernicza w Polsce, ale ponad połowa udziałów należy do szwajcarskiej spółki.

Dla wegan owe cukierki nie bardzo nadają się na prezent, ponieważ zawierają składowe ilości jaj i mleka. Są jednak pyszne i wegetarianin na pewno się nimi będzie objadał ze smakiem.

A więcej o wegańskich pysznościach poczytacie na super stronie Smaczne i wegańskie czyli wszystko co bez większego syfu w składzie można znaleźć na półkach sklepów w Nadwiślańskim Kraju.

Muak!

czwartek, 10 października 2013

Szczęśliwe miasto

Robiłam porządki w swoich gazetach i znalazłam jedną ciekawą pt Zielone miasto. Bezpłatny magazyn ze stycznia 2012 poświęcono szczęściu. Przeczytałam coś co mi dało do myślenia:


Jeszcze nigdy w historii Europejczycy nie byli ta bogaci. Nigdy nie mieli tyle ubrań, mebli, sprzętu, domów i samochodów. Nigdy wcześniej tyle nie jedli. Nigdy nie mieli tyle pieniędzy. A jednak nie są szczęśliwi. Nawet nie są zadowoleni. Człowiek, który ma zapewniony pokarm, dach nad głową, pieniądze, wszystkie zachcianki, a do tego jest wolny iima przyjaciół - powinien być szczęśliwy. (...) czy człowiek może być szczęśliwy, wiedząc, że wdycha powietrze z rakotwórczymi cząsteczkami z elektrowni węglowej? Czy może być spokojny, wiedząc, że w zjadanym właśnie kotlecie mogą być pestycydy?

Powiem Wam, że ja nie jestem szczęśliwa. Posiadam niezbędne do życia bajery, w planach zakup auta (odkładałam strasznie długo w umyśle fakt posiadania prawka, no ale skoro już je mam to niech mi ułatwi życie - tak wszyscy twierdzą), w porównaniu z meksykańskimi slumsami czy ludźmi głodującymi w odległej jak przestrzeń kosmiczna Afryce, to jestem zamożna, wręcz bogata. Podobnie jak i Ty - jesteś podpięty do internetu, masz telefon, a nawet dwa, możesz się uczyć i za grosze pojechać gdzie Cię nogi poniosą.

Co jest nie tak? Rzeszów się rozwija, robione są ścieżki rowerowe, ulice remontowane, powstają nowe miejsca pracy na lotnisku, miasto jest pełne młodych ludzi, ponieważ posiada największą ilość uczelni wyższych w Polsce. Jest tu czysto! Syf nie zaczyna się, gdy tylko minie się okolice rynku. Komunikacja jest trochę do luftu. Na co by tu jeszcze ponarzekać?


Brakuje mi w mieście różnorodności. Nie ma dla mnie strikte wegetariańskiej restauracji (Greenway.a mi zamknęli, a nawet nie zdążyłam tam nic zjeść!), nie ma zbyt wielu ciekawych miejsc poza miastem (jest mały zalew w Bratkowicach, trudno tam trafić jeśli się nie zna okolicy), kilka lat temu koleżanka była na grupowych zajęciach z nordik walkingu - może jeszcze takie są organizowane na plantach? Nie wiem... W Instytucie Muzyki studenci dają raz w miesiącu darmowe koncerty na których bywam prawie regularnie - też w ogóle nikt tego nie rozreklamuje! Dlaczego dzieciaki zamiast ulotki o fajnym wydarzeniu wciskają mi w łapy kredyty gotówkowe lub szkołę językową? Czy ludzie tylko do banku chodzą i uczą się języków?

Moja siostra narzeka, że o świetnych eventach dowiaduje się... po fakcie, czyli dzień później, gdy ktoś jej opowie lub jest relacja w Teleexpressie. Niedawno byłyśmy razem w Wojewódzkim Domu Kultury, bo miała być prezentacja jakiejś książki o Japonii czy coś, już nie pamiętam. Przychodzimy, a tu pusto. Co jest? Nie wiem do dzisiaj. Wyszłyśmy nawet nie pytając recepcjonistki o co kaman.

Nie wiem czemu, ale uwielbiam stąd wyjeżdżać. Poza rodziną nic mnie tu nie trzyma jakoś wyjątkowo. Lubię to miasto, ale nie inspiruje mnie do działania.


Najszczęśliwsze miasta EU wg wyżej wspomnianej gazety to:
Kopenhaga, Dania
Gdynia, Polska
Monachium, Niemcy

Do kitu mieszka się ludziom w:
Neapolu tonącym w śmieciach,
Meksyku
Bytomiu

Gdzie byście chcieli zamieszkać?

Zdjęcia pochodzą z Tarnowa :)

wtorek, 1 października 2013

Naf Naf

Kupiłam tacie wodę toaletową Planter's i sama jej używam :)


Zapach trawiasty, nietrwały, lekki jak mgiełka, rześki i pobudzający do działania. Wiosenno - letni, kojarzy mi się ze zrywaniem stokrotek nad strumykiem albo z wytarzaniem się w porannej rosie. Podoba mi się w nim brak zmiany - po prostu się ulatnia, nie następują w nim kolejne nuty, które niszczą pierwsze wrażenie o perfumach. Najgłówniejszy składnik to aloes, ale powiem Wam prawdę - nigdy nie wąchałam tej rośliny, więc nie zweryfikuję Planters'a.

Bardzo lubię opakowanie tego włoskiego pachnidełka - proste, jasne i na temat, bez ozdobników, dla faceta. Szklane z solidną zatyczką. Nieskomplikowane jak budowa młotka. 50 ml za niecałe 100 zł. Warto. Przyjemny czasoumilacz ^^ Żałuję, że nie było w sklepie większego wyboru do niuchania, ponieważ uwielbiam perfumy. Kilka flakonów w uroczych opakowaniach posiadał Dr.Taffi, ale kompletnie nie przypadły mi do gustu, a wracałam do nich kilkakrotnie. Może za kilka lat będzie mi dane znowu ich skosztować i zmienię zdanie?
----

Filmik o strażakach ratujących zaczadzonego kociaka; ukazuję go, ponieważ może ktoś z Was bywa na youtube równie często jak ja i dopiero osoby trzecie (siostra) Wam uświadamiają jakie ciekawe rzeczy się filmują i umieszczają w sieci.

LOVE
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...