poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Sante - szampon Bio-ginkgo & olive

Znowu to zrobiłam: zostawiłam bloga na pastwisku losu i pojechałam za granicę (Włochy). Trafiłam w miejsce gdzie nie było połączenia ze światem, stąd stagnacja. Przez chwilę (nie wiem jak długą) blog nie istniał, ale zmieniłam hasło i jest bosko.

Szampon Sante spożytkowałam już dawno.



Świetny, o dziwo, kosmetyk do włosów! Nie spodziewałam się.

Naturalny i ekologiczny, pieniący się (nieco mnie to zdziwiło). Wystarczył mi na długo, jednak było to użytkowanie sporadyczne - zawsze mam na półce 3 szampony, które używam zamiennie, żeby włosy się nie przyzwyczaiły. Jest to również spowodowane promocjami, gdyż praktycznie bez przerwy kupuję po okazyjnych cenach. Są to zawsze żele pod prysznic, mydło w płynie lub szampon właśnie.

Butelczyna zawiera jedynie 200 ml szamponu, ale jest to naprawdę wydajny produkt! Opakowanie jest solidne, ze szczelnym dziubkiem, sam płyn nie jest gęsty, ale też nie ma konsystencji wody. Bezbarwny. Na początku nie podobał mi się zapach, ale to kwestia przyzwyczajenia się - teraz nawet za nim tęsknię. Muszę się za nim jeszcze rozejrzeć ^^

--------------

Chwalipiętyzm: byłam we Włoszech i Włochy to ... porażka totalna! Jestem tak strasznie nimi rozczarowana, że aż mi z tego powodu smutno. Wielu planów nie zrealizowałam i było to spowodowane nie moim złym zorganizowaniem się lecz dezorganizacją miejsca do którego trafiłam. Nie moja pogoda, nie ci ludzie, niemożność porozumienia się w języku angielskim ... O rany, co mnie podkusiło i jaki fatalizm tam wywiał?

Kupiłam w Italii ze dwa naturalne kosmetyki ich produkcji. Oczekujcie recenzji :3


EDIT: Sante sprzedaje swoje produkty w Chinach, więc jeśli jest to dla Was bariera nie do pokonania - nie inwestujcie w tą firmę.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...