piątek, 7 czerwca 2013

Henna Lush Caca Rouge

Henna Lush wyglądem przypomina wielką tabliczkę czekolady i składa się z 6 kawałków. Postanowiłam je podzielić na dwie tury, czyli wystarczyło na 2 farbowania:



PIERWSZE:

Po raz pierwszy dodałam do hennowej papki sporą łyżkę odżywki (mam ich dużo, czas na projekt denko czy coś) - bardzo pomaga! Nie miałam tak dramatycznego rozczesywania włosów jak poprzednio podczas hennowania. Henna Lush zawiera masło kakaowe i jest to wg mnie jakaś tłusta pomyłka, ale zaraz o niej napiszę. Trzymałam papę niecałe 3 gadziny. Mam wrażenie, że dużo dłużej całość spłukiwałam, końca nie było widać - wylałam chyba pół wanny wody, miałam wrażenie, że robię dużo więcej bałaganu.
Owe nieszczęsne masło kakaowe w połączeniu z ziołami zrobiło żółtawą warstwę, która pozostała na skórze i usyfiła mi wannę i umywalkę. Trzeba było te elementy od razu wypucować (zrobiłam to starym balsamem do ciała). Okropność. Nie za bardzo podoba mi się to całe masło w nim zawarte - podobny efekt miałam po zmyciu maseczki Hesh zmieszanej z oliwką Hipp.

Do moich długich do połowy pleców wystarczyły 3 kostki. Hennę zmieszałam z bardzo gorącą, przegotowaną wodą. Oprócz odżywki nic nie dodałam, bo ... zapomniałam.
Po spłukaniu zioła z włosów i ich wyschnięciu minkę miałam smutną: ojej... Nie chwyciła? :( po dwóch dniach kolor na szczęście nabrał intensywności. Ale nie była to smocza czerwień jakiej oczekiwałam >.< Trochę byłam niezadowolona z pierwszego farbowania henną Lush... Ale nie potrafię napisać dlaczego. Nie ma efektu wow, włosy mam sianowate, hmm. Mam wrażenie, że wypłukała się o wiele szybciej niż wcześniejsza Henaara.



DRUGIE:

Historia jest porywająca jak zwykle - babrasz się ziołem, a potem przez kilka godzin siedzisz i starasz się nie wykonywać gwałtownych ruchów, jednocześnie zastanawiasz się czy aby na pewno wszędzie zafarbowałaś. Tym razem podczas 3 h siedzenia z folią i ręcznikiem na głowie obejrzałam połowę filmików jakie w ciągu ostatnich 2 lat popełniła fantastyczna Brytyjka justkissmyfrog i nadmienię, iż ocaliła mnie od dużo wcześniejszego zmycia henny ze skalpu. Zaprawdę powiadam Wam - do anielskiej cierpliwości potrzeba diabelskiej siły!

Ale od początku: wstałam wczesnym porankiem, aby zmiksować za pomocą plastikowej łyżki w szklanym talerzu 3 kostki henny Rouge i zostawiłam papkę pod przykryciem na jakieś 6 h. Umyłam włosy szamponem z sls, coby były czyste od odżywki pokrzywowej, którą psikam łysinkę powiększającą mi wysokie czoło. Haha.
O 16 nałożyłam hennę. Wtedy to okazało się ile grudek jeszcze w niej jest, kwak... Spadały do umywalki i potem podczas posiedzenia w turbanie. Wyglądały jak mysie bobki. Na szczęście suche to i nie powoduje zafarbowania dywanu czy koca na łóżku.
Tym razem nie dodałam odżywki do papki i to było dobre posunięcie. Miałam po drugim hennowaniu mniej problemów, nie wiem od czego to zeleży. Jeśli mam Wam drogie Panie dać jakąkolwiek radę to brzmi ona następująco: wymieszajcie hennę z wodą/ sokiem z cytryny/ herbatą i odstawcie ją na kilkanaście godzin. To chyba jest clue całej imprezy.

Henny z masłem kakaowym nie lubię poraz drugi! Po spłukaniu jej z włosów (szamponu nie wolno używać, ponieważ kilku(nasto)godzinne przygotowania wylejemy z kąpielą) tłuste masełko zostaje i wyglądamy jakbyśmy nie dość, że nie myły włosów od roku to jeszcze raz w tygodniu je olejowały olejkiem rycynowym. O rany słowo daję: tak źle jak po świeżo spłukanej wodą hennie Lusha nie wyglądałam nigdy: z nudów wyciskałam syfy, ubrana byłam w najobrzydliwszą bluzkę do farbowania, na czole przy linii włosów miałam żółte ślady, wory pod oczami, lakier mi odpryskiwał, a z kluchów spadały resztki zioła, które nie chciało się spłukać (w nocy sypały się z warkocza). Jeżu! Jeśli się farbujecie to ucieknijcie od facetów i nie pokazujcie się przed 2 dni!

5 komentarzy:

  1. O matko, jak ja kocham ludzi którzy tak cudownie.lekko i humorystycznie piszą. Zdecydowanie dodaje Cie do obserwowanych i na blogrolla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Staram się, żeby nie było śmiertelnie poważnie, choć do tematu CF podchodzę jak najbardziej serio ^^

      Usuń
  2. kurczę.. nie wiem czy zdecydowałabym się na tą hennę :D mi się nie uśmiecha 2 dni z domu nie wychodzić hihi

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tak: gdybym w wieku 18 lat wiedziała co chemiczna farba mi z włosami będzie robić nie farbowałabym się wcale lub zaczynała od henny właśnie. Kiedyś miałam gęste włosy, dziś prześwity i siwe nitki. Moja rodzina nie łysieje wyjątkowo więc geny o to nie obarczam. Mam obecnie kilka problemów z włosami - obarczam za ten stan chemię :/
    Polecam hennę, bo to najmniej inwazyjna metoda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej!:) Ja mam jedną hennę naturalną Khadi nieużywaną, gdybyś chciała mogłabym Ci przesłać;) Jeśli byłabyś zainteresowana napisz proszę na marquisdered@onet.pl :)
    Ściskam i pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...