poniedziałek, 6 maja 2013

yes yes yes!

Trochę postękam:

Początki każdych ... roków są dla mnie ... lekko depresyjne. Pierwsze dni po sylwestrze to katastrofa, potem przymulenie, spowodowane kilkoma miesiącami zimy, no i nie wiem czemu - zawsze beznadziejny początek wiosny O_o Wszyscy skaczą po zielonej trawce, wystawiają paszczki do Słońca, robią plany na majówkę, a ja mam takiego doła, że leżę i kwiczę.
Jestem strasznie klapnięta, zmęczona... Czuję się jak najbardziej nie-wiosennie, bardziej mi do uschniętego, jesiennego listka. Nie chce misię wstawać, poranna gimnastyka to dla mnie zadanie awykonalne, że o otwarciu słoika nie wspomnę, brak mi apetytu, spacer do pobliskiego lasu mnie męczy, co jest, qrde??

Lubię wiosnę, to milutka pora roku, ale mój organizm reaguje nielubieniem. Może to myśl o nadchodzącym lecie, którego nie zdzierżam, tak na mnie działa? Koniec pitu pitu.

@

Z odmętów moich kosmetycznych zasobów wyciągam dziś odżywkę do włosów Color Care Yes To cucumbers. Jest niesamowita! Uwielbiam tą ogromniastą butlę i 500 ml gęstej, w 99,6 % naturalnej, jasno zielonej papeczki o miłym zapachu (od razu napomknę, że wśród kosmetyków nie ma zapachów, które totalnie wg mnie śmierdzą. Walić to może wychodek za stodołą w Koziej Wólce, zgniłe jajko albo gnojówka. Na pewno nie kosmetyk z drogerii, więc czasem jak czytam, że komuś henna jedzie to trochę nie dowierzam autorce).


Odżywkę używam od jakiegoś roku i wystarczyłby mi na kolejny rok sporadycznego stosowania (gdyby nie 12 m-cy ważności od otwarcia). Polecam ją raczej włosom długim, które genialnie się po niej rozczesują, są bardzo lejące, gładkie, miłe, leciuteńko pachną. Od święta myję nią głowę: nakładam sporą jej ilość na skalp i całą długość piór, czekam minutę, a jak mi się chce to nawet dwie i zmywam szamponem. Cud, miód i orzeszki!

Ma genialne opakowanie - tuba, którą można odwrócić do góry dnem. Dzięki temu gęsta maź będzie cały czas przy dziubeczku, gotowa do wyciśnięcia. Jak na taką ilość naturalnych składników bałam się, że odżywka przeterminuje się zanim ją wykończę, ale jak na razie zawarty w niej cetearyl alcohol daje radę i nie zapowiada się na rychłe wyrzucenie niezużytego produktu.


Odżywka jest wolna od parabenów, petroleum i sls. Zawiera aloes, wyciąg z chabru (centaurea - piękne słowo ^^), minerały z morza martwego i nie wiem czemu moja odżywka ma inne opakowanie niż to, które ma Kotwilka ...
Swoje kupiłam w Holandii za 9 euro, jeśli mnie pamięć nie myli. 

7 komentarzy:

  1. to ta odżywka idealnie by się u mnie sprawdziła bo po keratynowym prostowaniu nie mogę używać niczego z chlorkiem sodu, może ją dorwę w sepho niedługo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też ją chcę! jak będziesz to kup mi hihi

      Usuń
  2. Ciekawa, muszę ją poszukać.
    Zostałas nominowana przeze mnie do wyróżnienia Liebster Blog Award, szczegóły tutaj: http://nietoksyczna.blogspot.co.uk/2013/05/wyroznienie-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamięć mnie jednak myli: odżywkę kupiłam za 6,99 eu i to mogła być promocja. Dzięki za komenty. Oczywiście wemę udział w tag.u, Aniu =)

    OdpowiedzUsuń
  4. w jakim sklepie ją kupiłaś? jakiś eko sklep czy kruidvat? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. dzięki wielkie! już znalazłam liste miast, gdzie jest ten sklep :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...