piątek, 31 maja 2013

DZIEŃ BEZ PAPIEROSA

Dziś obchodzimy dzień bez fajek, a post dedykuję Basi ^3^ której wiozłam ostatnio 2 wagony papierosów do Edynburga ... Liczę, że nie popadnie w nałóg.
Nigdy nie paliłam, bo byłam biedna, ale gdy kupowałam dla niej te ramy fajek i przy kasie zapłaciłam ponad 200 zł to się za głowę złapałam - ludzie naprawdę wydają kilka stów miesięcznie na tytoń?!? Wiedziałam, że to droga impreza, ale wtedy przy kasie to do mnie tak naprawdę dotarło.

Jak się okazuje nie ma dziedziny, która nie testowałaby produktu na zwierzętach. Wojsko testuje broń na żywych organizmach, medycyna leki, auta crush testy z małpami, koncerny kosmetyczne - maziaki do fejsa (w 2012 roku liczba zabitych w laboratoriach zwierząt w W.Brytanii była największa od 1981 roku, koncerny najwyraźniej chciały przetestować jak największą ilość substancji przed zakazem jaki wszedł w życie w marcu).
Pod koniec TEGO artykułu przeczytacie jakie firmy tytoniowe trzeba unikać Pamiętajcie, że dym papierochów szkodzi naszym domowym zwierzakom. Jednego też nie kumam, a często widzę na ulicach: dlaczego mamuśki palą przy swoich noworodkach w wózku? Aż tak się mózg tępi jarając pety? Potem się wszyscy dziwią, że coraz więcej dzieci ma alergię albo jest chorowita.


Betty - pociągająca niemal w każdej scenie serialu Mad Men

Liczba sprzedaży papierosów w niektórych krajach maleje, ale światowa konsumpcja wzrasta. Biorąc pod uwagę fakt, że liczba gatunku ludzkiego rośnie, będzie rosnąć także rynek tytoniowy, który jest jednym z lepiej rozwijających się przemysłów.

Przeglądam blogi i zauważam wysyp ćwiczeń, diet, motywujących zdjęć, muskularnych brzuchów i spoconych ud, a Chodakowska i Mel B idą jak burza. Mam nadzieję, że laski które fikają i sapią podczas ćwiczeń nie idą później się zaciągać ...


Rasta z Thelmy & Louise


Keep calm & do not smoke a cigarette

xoxo

czwartek, 30 maja 2013

Picture

Zaczerpnięte głównie z facebook'a
profil:
Koty
Ja pacze sercem
Give a shit about nature
i wiele innych

















wtorek, 28 maja 2013

Tymczasem pod pachą ...


Sezon letni uważam za otwarty, produkty antypotne idą w ruch, a w związku z tym warto o niektórych coś napisać. Wykończyłam krem antyperspirujący Balea i jedno Wam napiszę: nie kupujcie.

Po co takie rzeczy znajdują się w sklepie? Nie działa, beznadziejnie się aplikuje, trudno wygrzebać resztkę, opakowanie niefunkcjonalne. Kiszka...

*

Co mnie natomiast bardzo cieszy to fakt, że ałun (u mnie na półce rezyduje Ice Guard) jest obecny niemal w każdym szanującym się sklepie. Gdy jakieś dwa lata temu chciałam coś takiego kupić to ekspedientki nie rozumiały o czym mówię. Swoją drogą - myślałam, że to raczej też na straty pójdzie, bo jakiejś fenomenalnej zmiany pod pachami nie czułam jeśli chodzi o wilgotność, po jako takim regularnym użytkowaniu poczułam natomiast coś ciekawego - brak zapachu. Czyli działa (^o^)

Nie wiem czy wszyscy wiedzą jak się z tym obchodzić więc oto kilka wskazówek z mojej strony: zawsze po kąpieli zwilżonym ałunem masujemy umyte pachy. Osobiście nie czekam, aż one wyschną - od razu nakładam koszulkę, nie wycieram ich też ręcznikiem rzecz jasna. Zawsze trę nim pachy po goleniu - podobno łagodzi podrażnienia. Nie wiem - nie zacięłam się nigdy, ani nie mam wrażliwej skóry w tym miejscu. Używam go prawie zawsze, gdy jestem w łazience i robię wieczorne ablucje. Czasem rano.

Pamiętajcie, że nie jest to dezodorant ani antyperspirant. Ałun ma uwolnić pachy od bakterii, które gromadzą się po wydalaniu toksyn wraz z potem.
Zawiodłam się jeśli chodzi o żółte plamy na bluzkach - pot dalej je farbuje. Może powinnam go częściej używać?



*

A z ciekawszych rzeczy to mam dla Was słit focię kota: jakiś miesiąc temu przyszła niewielka paczka. Po wyciągnięciu zawartości pudełko wylądowało na podłodze i kocurek od tego czasu je wynajmuje. Dodam, że Rudy jest nie tylko Tłuściutki jak Czwartek, ale też puszysty. Wypełnia swoim ciałkiem każdy milimetr tektury ^^ MARU niech się lepiej schowa.


wtorek, 14 maja 2013

TAG


Nominacja oraz zestaw pytań: Nietoksyczna :*


O co chodzi: 

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Dlaczego tylko 11? :(

1. Czy zwracasz uwagę na składy w kosmetykach i to czy nie są testowane na zwierzętach?
Oczywiście i jak najbardziej ciesze się że to pytanie padło już na froncie! Zwracam uwagę na to czy kosmetyk należy do koncernu czy jest to mała, polska firma typu Barwa. Lubię naturalne składy, ale nie jest to moim priorytetem podczas zakupów. Interesuje mnie sprawa zwierząt - zauważyłam, że po dwóch latach prowadzenia bloga o tej tematyce wiele z moich znajomych pyta co kupuję, co polecam, czy ta firma jest ok? A potem mnie i tak nie słuchają i inwestują w co popadnie. Cieszy mnie, że wiele blogerek zadaje to pytanie, a na ich blogach widzę coraz większe zainteresowanie naturalnością i hasłem cruelty free.

2. Mięso czy ryby? A może wegetarianizm? 
Jestem od stycznia 2012 roku wegetarianką, niezbyt intensywnie myślącą o weganizmie (mam wzloty i upadki na tym polu). Nic na siłę. Wegetarianizm to przepiękne doświadczenie! Mięsa mi nie brak, czuję się zdrowa, moim celem jest dożyć do końca swych dni (tak, w wieku prawie 30 lat myślę o śmierci) w jak najlepszej kondycji, mam na to parcie, dlatego chętnie poddaję się aktywności fizycznej (liczę na oklaski, gdyż z natury jestem leniwcem), dbam o ciało na równi z duchem (uczę się cały czas angielskiego, podróżuję, studiowałam filozofię, kiedyś malowałam, czyli parałam się kompletnie niepotrzebnymi w życiu rzeczami, co czasem ludzie mi wytykają). 

3. Morze czy góry?
Nad morzem nie byłam. Więc góry, które uwielbiam. Czerpię przyjemność wspinając się wzwyż. 

4. Twoim marzeniem jest...
Zobaczyć morze (niedługo się ziści!). Wejście na Machu Picchu. Chcę się nauczyć grać na fortepianie. I języka migowego. A na koniec zobaczyć Aurorę Borealis w Norwegii albo na Alasce. 

5. Jaką formę aktywności fizycznej uprawiasz? 
Moją nieustającą aktywnością od wielu lat są spacery - jeśli się nie śpieszę, pogoda dopisuje to często wybieram tą opcję (zamiast autobusu) w drodze do centrum miasta. Aktualnie chodzę na squasha - super sprawa^^ Nie męczy wybitnie, wszystkie partie ciała są w ruchu. Zawsze rano rozciągam się - do niedawna z Tarą Stiles, ale ostatnio denerwuje mnie jej głos i monotematyczność każdego filmiku. Nienawidzę biegać, na rowerze jechałam ostatnio ...w Holandii, rok temu. Aerobik? Tylko nie to! Pływać nie umiem. Marzy misię zumba, taniec brzucha i na rurze. O!

6. Jeśli od teraz mogłabyś pracować w dowolnym zawodzie, w dowolnym miejscu, co by to było?
Sęk w tym, że taka opcja w moim przypadku raczej nie wchodzi w grę - lubię zmieniać miejsca pracy, na dłuższą metę nie wytrzymuję psychicznie w jednym pomieszczeniu z tymi samymi ludźmi. Dowolny zawód i miejsce... Może osoba wymyślająca nazwy lakierom w firmie OPI, gdzieś w Niu Jorku? Ale to też pewnie stałoby się nudne :)

7. Jeśli dostałabyś 100 zł za każdy tydzień nie stosowania żadnych kosmetyków (oprócz mydła) to ile czasu byś wytrzymała?
Baaaardzo długo. Rok temu zrobiłam sobie tydzień bez makijażu, który trwał trochę ponad tydzień - nie chciało mi się znowu robić tapety. Ostatnimi czasy coraz mniej używam balsamów i peelingów (mam problem z ich wykańczaniem). Brakowałoby mi pewnie jakiegoś oleju do włosów i lakierów do paznokci - lubię się nimi smarować. Rok bym dała radę :)

8. Musisz zostawić w swojej kosmetyczce tylko jeden kosmetyk kolorowy, co by to było?
Różowa, matowa szminka. Rada: jeśli wychodzicie z domu i napotka Was całonocna impreza to rano różowość Was ocali: zabarwi policzki i usta. To świetny patent. Fajny kosmetyk również na siłownię/  basen, gdy po prysznicu chcemy trochę dodać sobie barwidła.

9. Co cię inspiruje?
Inspiruje mnie dobra książka (ostatnio Wybór Zofii). Albert Einstein. Aktorki i piosenkarki sprzed 50 lat (Marlena, Marilyn, Vivien). Filmy Wong Kar Waia. Kobiety - naukowcy (Mayim Bialik). Papuzie blogi modowe typu Sea of shoes albo Macademian girl. Filmy ze zwierzakami na yt jak TEN. To co wymieniłam miało/ ma na mnie wpływ, kopiuję zachowania sceniczne i głos jednych oraz styl życia innych lub tworzy mi dzień. Moja obecna osoba, to jaka jestem, to co mówię jest zlepkiem obserwacji czynionych odkąd skończyłam 15 lat.

10. Czego nie cierpisz z prac domowych?
Nie odpowiem, bo...lubię sprzątać! :D Jestem panienką z miotełką. Pucowanie na święta to moje ulubione zajęcie, ale pod jednym warunkiem: nie wszystko na raz. To moja metoda: w poniedziałek łazienka, wtorek szafa z butami, środa kieliszki. Chętnie oglądałam program Anthea Turner, ale książka mnie rozczarowała: niczego nowego się nie dowiedziałam. Ale żeby pytaniu stało się zadość: najmniej lubię odkurzać. W mojej wymarzonej hacjendzie nie będzie chodników czy innych wykładzin. Bleh... Prasowanie jest też dla mnie ciągle dziedziną pełną tajemnic ...

11. Jak zareklamowałabyś swojego bloga w jednym zdaniu?
Chodź tu i czytaj! ;)

-----------------------------------------
Moje pytania zaiwaniłam od Bernarda Pivota, które były wykorzystywane w programie namiętnie przeze mnie oglądanym: Za drzwiami Actors Studio. Specjalnie nie zadawałam ekologiczno-zwierzęco-ratujących świat pytań, bo wiem, że nie wszyscy podzielają moje zboczenie hobbystyczne i światopoglądowe zarazem. Proszę o wypowiedzi rozszerzone, a nie jednowyrazowe:

1. Jakie jest Twoje ulubione słowo? 
2. Jakie słowo najmniej lubisz? 
3. Co cię inspiruje (nakręca, podnieca)? 
4. Co cię wkurza? 
5. Jaki dźwięk kochasz? 
6. Jakiego dźwięku nienawidzisz? 
7. Ulubione przekleństwo ? 
8. Jaki zawód chciałbyś (chciałabyś) wykonywać? 
9. A jakiego z pewnością nie? 
10. Jeżeli niebo istnieje, co chciałbyś (chciałabyś) usłyszeć od Boga gdy 
przybędziesz do bram raju? 


(moje) 11. Opisz jakąś obciachową sytuację (z której dziś się śmiejesz).

Nominacje idą do! (mam nadzieję, że nie pokićkałam linków i odeśle Was we właściwe miejsca w sieci). Wybrałam te blogi spośród miliarda innych, ponieważ ciekawią mnie odpowiedzi tych właśnie konkretnych internautów. 

Islensky Męczyzna! :D
Rejkjaviczanka Rejkjaviku, dopadnę Cię prędzej niż myślisz. 
MoeKyuna cukierkowo, azjatycko, dzięwczęco, słodko. Uprzedzam :3
Koffer in Berlin niech odpisze po polsku, a nie w dialekcie frankfurdzkim ;)
Chwalisz. podglądam od dawna
CzekoLady odpowie zapewne z podtekstem ;)
Jedz czytaj kochaj baaardzo pozytywny blog!
TheCurlyGal nie wiem czy lubi łańcuszki. Ale się dowiem!
Zieloności a odkryłam niedawno :>
Invest in love Męczyzna!
Joanna i Pan Lew muak :*


-------------------------------------------------------------------------
Edycja:

Pytania od wegemniam :*

1. Gotowanie czy pieczenie ?
Gotowanie! Zdecydowanie. Do pieczenia mam uraz psychiczny: zawsze, gdy harowałam przy serniku czy innym pierniku i potem zostawiałam ciasto do ostygnięcia to zanim się obejrzałam zostawał dla mnie jeden kawałek i to w kącie blachy, czyli miejscu, które jest najbardziej spalone i twarde :( Nie przepadam za wyrobami cukierniczymi, słodki smak lubię najmniej. Dla mnie może istnieć tylko czekolada :)

2. Większa kolacja czy śniadanie ?
Śniadanie. Gdy go nie zjem lub jest nietreściwe i wyjdę z domu mogę zemdleć. A na pewno będzie mi słabo. 

3. Dbasz o siebie ? Swoje zdrowie, kondycję ? Jak ?
Dbam o siebie. Mój tato jest po zawale, mama ma cukrzycę i ostatnio poddana została chemioterapii z okazji nowotworu jajnika. Jestem lekkim przypadkiem hipochondryczki, praktycznie nie choruję i jeśli boli mnie brzuch to jest to dla mnie trauma. Regularnie się badam, ćwiczę prawie codziennie, w życiu zjadłam może z 5 hamburgerów, nigdy nie kupiłam sobie kebaba (raz brat dał mi gryza w Krakowie, to było przed potopem. Szwedzkim, nie biblijnym), trochę za dużo smażę, moją słabością są chipsy solone i miętowe cukierki i to wszystkie moje grzechy żywieniowe. Sporo żarcia mam ze wsi, od rodziny ze strony mamy: jajka, mąka, świeże warzywa i owoce, mleko od krowy - jadam w ten sposób od dziecka. W sezonie pijam naturalne soki z sokowirówy, planuję zakup parowaru. Jestem pijakiem płynów wszelakich. Moje ciało jest nawodnione lepiej niż ogórek. 

4. Jesteś szczęśliwa ze swojego wyglądu ? Jeśli tak, z czego, jeśli nie- co chciałabyś zmienić ?
Jestem kontent, że moja dusza zamknięta jest w tej właśnie konkretnej powłoce, którą inni muszą oglądać. Nie lubię mojego prawego przedramienia, które jest zaorane przez kota - drapie mnie ten mały stworek podczas zabawy; nie lubię kilku piegów na nosie, które wyskoczyły mi po opaleniu fejsa. Mam pieprzyk na sutku. Jeśli jesteście zgorszeni to powiem Wam, że martwi mnie on, gdyż moja ciotka jest amazonką. Jolie poddała się mastektomii i daje mi to do myślenia. Jeśli zauważę jakąkolwiek zmianę to uwierzcie mi na słowo honoru - wpadnę w histerię! 
Takie właśnie mam kompleksy i umartwienia z ciałem. Nie jestem gruba czy chuda, nie przejmuję się, że od chipsów cellulit mi rośnie albo mam garba na nosie i zbyt małe cycki czy wargi.

5. Jaką piosenkę puściłabyś przy swoich narodzinach ? 
Dziwne pytanie... Coś z klasyki, żeby mnie udobruchało na myśl o tym, że czeka mnie plus minus 70 lat żywota na tym zrytym padole. Wybieram Mozarta Soave sia il vento z opery Cosi fan tutte. Polecam podgłosić. 

6. Lubisz ryzyko czy boisz się ? Kiedy ostatnio zaryzykowałaś ?
Boję się. Wolę nie ryzykować. Nie lubię chodzić sama po nocy, bo mnie zgwałcą. Nie umiem pływać, bo się utopię podczas nauki na pewno. Nie prowadzę auta, bo zabiję dziecko na przejściu dla pieszych. No ale do Holandii pojechałam sama. To było dwa lata temu. 

7. Kiedy ostatnio robiłaś coś po raz pierwszy i co to było ?
Pffffffffffff, o rany...co to było? <zastanawia się bardzo długo, w międzyczasie pisze odpowiedzi na inne pytania> ok, mam - na squasha mnie wyciągnęła Agnieszka :)

8. Jakie najgorsze i najlepsze danie jadłaś ?
Najlepiej pod Słońcem gotuje moja młodsza siostra. Jak dla mnie to Gesler może jej co najwyżej gary umyć. Smakuje mi nawet kanapka z masłem jeśli ktoś mi ją zrobi. 
Najgorzej, gdy sama coś sobie zrobię - nie lubię, bo najem się podczas przygotowania i potem nie mam apetytu. Dlatego nie przyrządzam dań wymagających długiego postoju w kuchni - nie mam siły ich potem jeść i mam doła, że tyle czasu zmarnowałam na przygotowanie. 
W knajpach raczej nie jadam. Kiedyś, gdy jeszcze mięso jadłam, dostałam w azjatyckiej restauracji sajgonki, które z wierzchu były gorące a w środku zamrożone. Za krótko były w mikrofali. To jedyny nie smakujący mi przypał.

9. Lubisz takie łańcuszki ?
Lubię, wręcz uwielbiam. Zawsze, gdytrafiam na czyjegoś bloga to od łańcuchów zaczynam ponieważ dużo z nich można o autorze się wywiedzieć. Nie cierpię za to bezpłciowych pytań i odpowiedzi np:
- Wolisz wodę gazowaną czy nie?
- Tak. 

10. Pokochałaś bloggera czy to przyzwyczajenie ?
Nie nudzi mi się ^^ Może to dlatego, iż piszę tylko wtedy gdy coś mnie natchnie. Nie zaglądam tu jeśli nie mam Wam nic konkretnego do pokazania. 

11. Długo pracowałaś na swojego bloga ? 
Nie. Kolejne dziwne pytanie, ponieważ założenie bloga to kwestia kilku kliknięć. Trochę kombinowałam z nazwą (wiele polskobrzmiących nazw było zajętych), to zielone coś u góry zrobiła mi Ania N.

wtorek, 7 maja 2013

Blogerki Pszczyniakom

Na ciekawe blogi trafiam kompletnie przypadkowo dzięki komentarzom. W 99% wygląda to tak: klikam na swoje ulubione blogi i czytam od deski do deski. Jeśli jakaś wypowiedź pod postem mnie zaintryguje lub spodoba mi się nick to klikam i odsyła mnie na bloga, którego czytam. Lub nie.

Tą metodą nadziałam się na dwa blogi: Ani mru oraz Brain for sale. Obie dziewczyny zainicjowały akcję, której poświęcam post - ufam, że może ze dwie osoby się zainteresują oraz, że autorki nie będą miały mi za złe, że chamsko kopiuję fragmenty ich tekstu.




Karma sucha i w puszkach. Prosimy nie kupować tanich puszek typu 
biedronkowych, albo nawet Pedigr_ , ponieważ ich skład pozostawia wiele 
do życzenia.Zamiast dużego worka lepiej kupić jeden mały worek, ale 
karmy lepszej jakości : Royal Canin, Purina, Animonda GranCarno itd... 
Dla kociaków whiskas. Miło by było, gdyby znalazły się również jakieś 
przysmaki.
Obrożesmycze, legowiska, drapaki dla kotów.
Środki na pchły, szampony, tabletki na odrobaczanie dla psów i kotów



Wystarczy, że wyślecie nam chociaż jedną rzecz z tej listy. 
Im więcej osób to zrobi, tym więcej zbierzemy.
Dałyśmy sobie czas około miesiąca... 
Jeśli odzew będzie zbyt mały, przedłużymy akcję...

Na koniec zrobimy listę wszystkich blogerek, które nam pomogły!

Proszę, wklejcie baner na swoją stronę :


Dodam, że jeśli macie rzeczy typu kosmetyki albo ubrania, 
które chciałybyście wystawić na kramik fundacyjny, to chętnie wam pomogę.
Adres do kramiku :


Oraz adres fundacji


Jeżeli chcecie wesprzeć finansowo fundację :

Kontakt


fundacja@zwierzeca-arkadia.org



BOŚ BANK


Fundacja "Zwierzęca Arkadia"
ul. Sarenek 10B
43-215 Jankowice tytułem:
DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE  - PSZCZYNIAKI

poniedziałek, 6 maja 2013

yes yes yes!

Trochę postękam:

Początki każdych ... roków są dla mnie ... lekko depresyjne. Pierwsze dni po sylwestrze to katastrofa, potem przymulenie, spowodowane kilkoma miesiącami zimy, no i nie wiem czemu - zawsze beznadziejny początek wiosny O_o Wszyscy skaczą po zielonej trawce, wystawiają paszczki do Słońca, robią plany na majówkę, a ja mam takiego doła, że leżę i kwiczę.
Jestem strasznie klapnięta, zmęczona... Czuję się jak najbardziej nie-wiosennie, bardziej mi do uschniętego, jesiennego listka. Nie chce misię wstawać, poranna gimnastyka to dla mnie zadanie awykonalne, że o otwarciu słoika nie wspomnę, brak mi apetytu, spacer do pobliskiego lasu mnie męczy, co jest, qrde??

Lubię wiosnę, to milutka pora roku, ale mój organizm reaguje nielubieniem. Może to myśl o nadchodzącym lecie, którego nie zdzierżam, tak na mnie działa? Koniec pitu pitu.

@

Z odmętów moich kosmetycznych zasobów wyciągam dziś odżywkę do włosów Color Care Yes To cucumbers. Jest niesamowita! Uwielbiam tą ogromniastą butlę i 500 ml gęstej, w 99,6 % naturalnej, jasno zielonej papeczki o miłym zapachu (od razu napomknę, że wśród kosmetyków nie ma zapachów, które totalnie wg mnie śmierdzą. Walić to może wychodek za stodołą w Koziej Wólce, zgniłe jajko albo gnojówka. Na pewno nie kosmetyk z drogerii, więc czasem jak czytam, że komuś henna jedzie to trochę nie dowierzam autorce).


Odżywkę używam od jakiegoś roku i wystarczyłby mi na kolejny rok sporadycznego stosowania (gdyby nie 12 m-cy ważności od otwarcia). Polecam ją raczej włosom długim, które genialnie się po niej rozczesują, są bardzo lejące, gładkie, miłe, leciuteńko pachną. Od święta myję nią głowę: nakładam sporą jej ilość na skalp i całą długość piór, czekam minutę, a jak mi się chce to nawet dwie i zmywam szamponem. Cud, miód i orzeszki!

Ma genialne opakowanie - tuba, którą można odwrócić do góry dnem. Dzięki temu gęsta maź będzie cały czas przy dziubeczku, gotowa do wyciśnięcia. Jak na taką ilość naturalnych składników bałam się, że odżywka przeterminuje się zanim ją wykończę, ale jak na razie zawarty w niej cetearyl alcohol daje radę i nie zapowiada się na rychłe wyrzucenie niezużytego produktu.


Odżywka jest wolna od parabenów, petroleum i sls. Zawiera aloes, wyciąg z chabru (centaurea - piękne słowo ^^), minerały z morza martwego i nie wiem czemu moja odżywka ma inne opakowanie niż to, które ma Kotwilka ...
Swoje kupiłam w Holandii za 9 euro, jeśli mnie pamięć nie myli. 

piątek, 3 maja 2013

Seriale z wegetarianami ^^

Lubię oglądać seriale. Stoją na wyższym poziomie niż dzisiejsze filmy, epizody bywają krótkie i zapełniają czas. A ponieważ od wielu lat fascynują mnie kryminały usiadłam przed tv z zamiarem obejrzenia jednej ze skandynawskich produkcji pt Maria Wern (leci na Ale Kino! Świetny kanał, odpalają fenomenalne filmy). Obejrzałam drugi odcinek pierwszego sezonu i oniemiałam. Dlaczego?


Ponieważ jest o weganach i hodowli norek. Przynajmniej od tego się zaczyna: pewna kobieta zgłasza zaginięcie swojego chłopaka prawnika. Bronił on swego czasu rolnika, który posiada norki i zabija je dla futer. W mieście grasuje banda aktywistów, którzy wysłali prawnikowi film z groźbami...
Epizod kropka w kropkę jak pewien motyw w The Killing. Świetne kryminalne, europejskie seriale. Oba polecam. Ale to nie jedyny bezmięsny motyw w serialowym świecie :)



Dawno temu hitem nad hitami było Z archiwum X. W drugim sezonie jest odcinek 10 pt Red Museum w którym pojawia się sekta wegetarian - noszą białe, hinduskie kitle i czerwone turbany na głowach. Podobnie jak w Marii Wern Nie Zjadacze Mięsa z początku traktowani są jak agresorzy i dziwacy, by pod koniec ukazać się nam jako ci najmniej groźni. Niezły odcinek w którym Mulder i Sculy prowadzą śledztwo dotyczące uprowadzeń nastolatków.

No ale nie samymi kryminałami i sensacją człowiek żyje:


Podobnie jak w dwóch poprzednich serialach również w Przyjaciołach jest wegetarianka. Jest nią Phoebe. I również ona na początku wkurza, aby pod koniec wszystkich serii zostać moją ulubioną bohaterką ^^ Przesympatyczna laseczka, nieco odstająca swoim stylem bycia (nie bez powodu dobrali tej bohaterce taką dietę, miała być chyba dzięki temu jeszcze bardziej popaprana w oczach odbiorcy, pamiętajcie, że serial powstał prawie 20 lat temu).

Tyle wegetariańsko - wegańskich klimatów w serialach obejrzałam. Jeśli macie jakieś informacje co do innych jeszcze tego typu żywieniowych obrazków - wiecie gdzie mnie szukać ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...