poniedziałek, 18 marca 2013

Dziewczyna, która pływała z delfinami


Gandalf.com.pl



Sięgnęłam, ponieważ zaintrygowały mnie entuzjastyczne recenzje na blogach książkowych. Oraz tytuł. I po raz kolejny przekonałam się, że nie powinnam tego robić - ufać innym.

Lektura mnie kompletnie nie wciągnęła, nie polubiłam bohaterki - co jest dziwne, bo uwielbiam zwichrowane, nie przystosowane do życia w stadzie osobowości. Lepsza o niebo niż Forest Gump, do którego jest porównywana (patrz: okładka chociażby), a który to mnie strasznie wpienił (film toleruję, książka to porażka).

O co chodzi? Główna bohaterka jest autystyczna, ale dzięki koneksjom bogatej ciotki dostaje się na uniwerek, gdzie poznaje wykładowcę, który trzepie kasę na tym, że wynalazł ...pistolet na sprężone powietrze? (jakoś tak to się nazywało), dzięki któremu bydło w rzeźniach zabijane jest w humanitarny sposób. Różne perypetie doprowadzają Karen do milionowej fortuny, która zdobywana jest poprzez ... nie wiem na ile mogę zdradzać, żeby nie streścić całej powieści. Poczytacie - zobaczycie, jednak z delfinami nie ma to nic wspólnego.

Lektura jest spoko, ukazuje kilka faktów z życia wziętych, ale nie zrozumiałam tej książki. Dlaczego do tak poważnego tematu, jak mordowanie zwierząt, autorka wybrała sawantkę, która nie rozumie powagi sytuacji? Karen jest debilką, która wykazuje geniusz w pewnej dziedzinie. Co ja miałam przez to zrozumieć? Co inni mięsożercy mają zrozumieć? Że każdy w końcu dojdzie do prawdy i oświecenia. Chyba...
Dużo sprzeczności jest w tym dziełku zawarte: ona nie je mięsa, ale zabija zwierzęta. Jest mądra, ale głupia. Nie wiem. Jestem skonfundowana. A nie lubię tego uczucia po skończeniu czytanej powieści.

Sięgnijcie. Bo ja mam nieco spaczony gust, po setkach mądrych książek, jakie zniszczyły mi wzrok i jest to moje osobiste, prywatne zdanie (nikt mi nic sprężonego powietrzem nie przystawił do wegetariańskiej skroni ;) )


Mój ulubiony cytat:

"Owszem, znam wiele osób, które zapytane: co twierdził Darwin na temat życia? - wyrecytują teorie mniej lub bardziej dokładnie, ale nie znam ani jednej istoty ludzkiej, której codzienne życie pokazywałoby, że wierzy w to, iż nie istnieje nieprzekraczalna granica między nią a istotami, które nie myślą za pomocą słów."



*

Na koniec napiszę, iż jestem strasznie wybredna co do książek. Z roku na rok sięgam po nie coraz rzadziej, ale nie dlatego, że mam mało czasu czy mi się nie chce. Nie sięgam ponieważ zalewa mnie dużo nic nie wnoszącej do mojego życia makulatury. Współczesne powieści nie satysfakcjonują mnie, nudzą i denerwują. Często zaczynam książkę i nie mam siły jej skończyć. Na 10 przeczytanych powieści podoba mi się 1. Na szczęście żyje Murakami (dostanie Nobla, ja Wam to już dziś mówię!). Niech napisze mi coś jeszcze :3


tumblr

Co Was tam wzruszyło do poduszki ostatnio? Ja Wam polecam To nie jest kraj dla starych ludzi - super!

10 komentarzy:

  1. Przyznam, że nie czytałam książki, ale film mi się podobał. Nawet bardzo.

    Ja jestem z wiekiem coraz bardziej wybredna jeśli chodzi o ludzi. Coraz częściej szkoda mi marnować energię na mało znaczace konwersacje. Z rozrywek wyeliminowałam tv. Ale do okropnych książek mam słabość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz oczywiście o Foreście G, bo jeszcze nie filmowali Dziewczyny, która... Forest jest spoko - w dzieciństwie oglądałam go nałogowo, uważałam ten film za najmądrzejszy na tym padole ^^
      Ludzie - czasem pozna się fajnego człowieka, ostatnio mam nawet farta w tym względzie :D I o dziwo są to sami mężczyźni. Z kobietami trochę gorzej. Hmm
      Pozdrawiam Cię Lwico

      Usuń
  2. Mam ostatnio ten sam problem co Ty. Czytam coś i wręcz mnie to irytuje, bo jest np. tak przewidywalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie mam z tym problemu, bo kocham czytać wręcz wszystko - od opowieści miłosnych najbardziej prymitywnych do klasyki. W zeszłym roku przeczytałam 100 książek :) W tym planuję tyle samo, bo jest tyle ciekawych pozycji, a życie takie krótkie. Ale jeżeli coś mi się nie podoba, to czasu na to nie marnuję, wolę sięgnąć po książkę, która będzie mnie interesować. Ostatnio coraz częściej czytam non-fiction - o korporacjach, o zanieczyszczeniu środowiska, o zwierzętach, o historii. No i duuuużo książek psychologicznych i thrillerów. Ostatnio znalazłam coś, co tak do mnie przemówiło, że mam zamiar kupić wszystkim znajomym. Tobie też polecam gorąco - jest to Odyseja Homera autorki Gwen Cooper. Niedługo poświęcę jej post na swoim blogu. Jeżeli lubisz koty, to raczej Ci się spodoba. Jeżeli znasz jakieś fajne książki o kotach - polecaj mi, proszę.
    -anna3101-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też dużo czytałam. Dziś książki są za ciężkie dla mnie, żeby je w dłoniach trzymać. Co jest dziwne, bo na bezrobociu jestem i mam od groma wolnego czasu. Obok łóżka leży Pestka Kowalskiej, 27 czyli śmierć tworzy artystę, Lesio i Klin obie Chmielewskiej. Skończyłam jakiś durny romans Tess Gerritsen i mnie krew zalała, bo do bani czytadło i do klopa...

      Usuń
  4. a widzisz, wiele osob twierdzi, ze Murakami jest drugim Coelho - dlatego ponoc bije furore wsrod mlodych czytelnikow. osobiscie przeczytalam Jego dwie ksiazki i obie nie przypadly mi do gustu. Coelho wrecz niecierpie. za to uwielbiam Marquez'a - jest ciezki, ale pisze tak, ze kiedy zaczynam czytac Jego ksiazke to nie moge przestac i ciezko mi nawet robic wtedy przerwy na strasznie ludzkie i przyziemne czynnosci.
    ostatnio czytalam ksiazke Katherine Dunn 'Jarmark odmiencow' - siostra mi polecila, ktora jest po prostu ksiazko-czytaczo-holikiem [chochlikiem.? ;) ], w kazdym razie sama ksiazka jest bardzo ciekawa, czytasz i nie wiesz co Cie czeka. lubie to.! ;)
    a jeszcze od siebie - interesujaca, intrygujaca, z poczuciem humoru i swietna glowna bohaterka jest ksiazka Stephen'a King'a 'Dolores Claiborne' =) polecam strasznie.!!!!!

    pozdrawiam Cie Piekna Dziewczyno ;)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu, ja Cię również pozdrawiam Wspaniała Matko :****

      Marqueza uwielbiam, ale czytałam go jakieś milion lat temu, ciekawe jak dziś zareaguję na to co pisze? Zastanawiam się nawet nad kupnem 100 lat samotności. Ale nie przepadam za lit.południowo-ameryk. Llosa to dla mnie lektura dobra, ale szczęka mi nie opada i nie za bardzo po niego sięgam.
      King jest spoko, poluję na jego powieść o dzieciakach, które wyruszają w podróż i trupa szukają. Lśnienie baaardzo dobre.
      Ja polecam Ci ....hmmm... Łysiak Waldemar Flet z mandragory i ... Imperium Kapuścińskiego. Niech będzie polsko, bo warto :)

      Usuń
    2. 1oo lat samotnosci jest moja ulubiona ;) czytajac ja trzeba sie bardzo wyciszyc, aby wiedziec o co chodzi, ale naprawde warto =)) na zachete cytaty - dwa z wiellluuuu moich ulubionych ;)

      nazajutrz rano urszula niosla mu sniadanie,kiedy zobaczyla zblizajacego sie korytarzem mezczyzne.byl niski i pomarszczony,w ubraniu z czarnego sukna i kapeluszu czarnym,olbrzymim,nasunietym na milczace oczy.'boze moj-pomyslala-przysieglabym,ze to melquiades'.byl to cataure,brat visitacion,ktory odszedl uciekajac przed plaga bezsennosci,i o ktorym zaginal sluch od tego czasu.visitacion zapytala,dlaczego wrocil,a on odpowiedzial swoim uroczystym jezykiem:
      -wrocilem na pogrzeb krola.
      wtedy weszli do pokoju josego arcadia buedii,szarpali go z calych sil,krzyczeli do ucha,przytkneli mu lusterko do ust,ale nie mogli go obudzic.troche pozniej,gdy ciesla bral miare na trumne,zobaczyli przez okno padajacy deszcz malenkich zoltych kwiatow.padaly cala noc jak milczaca burza,przykryly dachy,zatarasowaly drzwi i przysypaly na smierc zwierzeta spiace na dworze.tyle ich spadlo z nieba,ze rankiem ulice byly wyscielone grubym dywanem i trzeba bylo odgarniac kwiatuszki lopatami i grabiami,by mogl przejsc kondukt pogrzebowy.

      i nastepny ;)

      'nie bylo natomiast sily zdolnej go przekonac, zeby nie zabieral ze soba trzech skrzyn z papierami, kiedy wracal do rodzinnej wioski i obsypywal kartaginskimi wyzwizkami inspektorow kolei, ktorzy usilowali nadac je na bagaz, poki nie dopial tego, ze pozwolono mu zatrzymac je przy sobie w wagonie pasazerskim. "to juz bylby koniec tego zasranego swiata - powiedzial wtedy - gdyby ludzie podrozowali pierwsza klasa, a literatura wagonem bagazowym."'


      z polskosci siegam po Galczynskiego i Jego zielony teatrzyk - zawsze i wszedzie i okazdej porze ;))

      Usuń
    3. Ja pamiętam cytat w którym ktoś został zabity i krew płynęła ciurkiem wzdłóż ulicy i dotarła do domu Urszuli. Ta zobaczywszy ją pognała do umierającego.

      Usuń
  5. Jakoś nie zwróciłam uwagę na tą książkę. Może to i lepiej że umknęła mi. Z komentarzy widzę że to coś w stylu C. za co ja raczej podziękuje. Jak bym chciała się odmóżdżać to jest tego pełno.
    A Kapuściński jest dobry!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...