czwartek, 21 marca 2013

Rudowłose blogerki

Cynober? Czerwień kadmowa? A może róż Van Dyck'a? Jak odcień czerwieni preferujecie?

Bardzo lubię naturalne metody pielęgnacji włosów. Pani Anwen uścisnęłabym osobiście dłoń za jej pracę i wkład w urodę włosów Polek - bo to dzięki niej dziewczyny zwróciły uwagę na zwykłe, nie reklamowane kosmetyki (o takich sobie składach) oraz na oleje odmieniane we wszystkich przypadkach na blogach nie tylko włosowych.
Moją uwagę przykuwają pomysły Hindusek lub Azjatek, które są  kultywowane od wieków. Z zainteresowaniem czytam o metodach naszych babek. Chętnie poczytam o pielęgnacji starożytnych Egipcjanek, kobiet Maroka czy bladolicych mieszkanek Skandynawii. Byle miało to cokolwiek wspólnego z ziołami, naturalną pielęgnacją i jakimikolwiek efektami  =)
A gdzie są zioła pojawia się i henna.


Oto spis rudych blogerek: 




Sorbet, czyli autorka. Od pół roku amatorka henny, przyjazna środowisku, niekaralna obywatelka RP ^^

Una i jej królestwo henną płynące. Purpurowy rudzielec buszujący po kosmetykach naturalnych. Hedonizm i eskapizm. Love it! Rudy rydz. Kopalnia! Jeden z moich ulubionych blogów.

Czarodzielnica zaprasza do swojej krainy. Jak na Czarownicę przystało posiada czarnego kocurka i ogniste, jasne jak pożar na stosie włosy. Biorąc pod uwagę jej preferencje muzyczne obawiam się, iż jest moją pokrewną, blogerową duszą.

Marta Misiak - modelka i wizażystka, która w pracy korzysta z kosmetyków naturalnych i nie testowanych na zwierzętach :)

Krwawa Mary Pathyelisia - bardzo mnie interesuje co pisze na swoim kawałku blogowego uniwersum. Fanka henny, posiadaczka prostych, długich włosów - mój ulubiony typ :)

Kosmetyczne Alter Ego proponuje nam brązowo - rdzawy odcień. Duuużo u niej pielęgnacji, która mnie osobiście odpowiada (bez garnierów, lorealów) - tanio, Polsko i na temat.

Zielonym koszyczku znajduje się wiele cennych rad, czytałam z zainteresowaniem na długo przed farbowaniem się henną. Zanim sięgniecie po Khadi - poczytajcie.

Maxi Ruda - tak jak lubię: ogień, krew i łzy! Kobieta na schwał.

Inspire Me Honey posiadaczka pięknej, smoczej krwi na głowie.

Podobne włosy posiada Lewinka enjoy ^^

Oraz Ruda Henna - czyż to nie cudowna nazwa dla włosomaniaka?

Kosmetyczka czerwonowłosej - i wszystko jasne.

W Kolejnym blogu o włosach Klaudia pisze między innymi o swoich rubinowych piórkach.

Mslachrymose jest włosomaniaczką (któraż z nas nie jest?) o miedzianym odcieniu, który mnie nęci. Miodne klimaty.

Chill Cake na chwilę obecną jest posiadaczką ciemnego burgunda. Świetna nazwa bloga :3

Green Frog polski bursztyn bałtycki. Jeden z moich ulubionych kolorów i ukochana skamielina żywiczna znad morza...

Marquis de Red wegetarianka i germanistka o piorunujących włosach :)

Koffer in Berlin - jedyny naturalny rudzielec na liście. I to z piegami! Cudowny blog o podróżowaniu, teatrze, Frankfurcie i kilku innych miastach. Wspaniałą urodę ma ta dziewczyna.

Ruda Rudość ma włosy falowane i o nie dba w naturalny sposób. Pease!

Candy Crime

Ruda


Lista jest ruchoma.  


poniedziałek, 18 marca 2013

Dziewczyna, która pływała z delfinami


Gandalf.com.pl



Sięgnęłam, ponieważ zaintrygowały mnie entuzjastyczne recenzje na blogach książkowych. Oraz tytuł. I po raz kolejny przekonałam się, że nie powinnam tego robić - ufać innym.

Lektura mnie kompletnie nie wciągnęła, nie polubiłam bohaterki - co jest dziwne, bo uwielbiam zwichrowane, nie przystosowane do życia w stadzie osobowości. Lepsza o niebo niż Forest Gump, do którego jest porównywana (patrz: okładka chociażby), a który to mnie strasznie wpienił (film toleruję, książka to porażka).

O co chodzi? Główna bohaterka jest autystyczna, ale dzięki koneksjom bogatej ciotki dostaje się na uniwerek, gdzie poznaje wykładowcę, który trzepie kasę na tym, że wynalazł ...pistolet na sprężone powietrze? (jakoś tak to się nazywało), dzięki któremu bydło w rzeźniach zabijane jest w humanitarny sposób. Różne perypetie doprowadzają Karen do milionowej fortuny, która zdobywana jest poprzez ... nie wiem na ile mogę zdradzać, żeby nie streścić całej powieści. Poczytacie - zobaczycie, jednak z delfinami nie ma to nic wspólnego.

Lektura jest spoko, ukazuje kilka faktów z życia wziętych, ale nie zrozumiałam tej książki. Dlaczego do tak poważnego tematu, jak mordowanie zwierząt, autorka wybrała sawantkę, która nie rozumie powagi sytuacji? Karen jest debilką, która wykazuje geniusz w pewnej dziedzinie. Co ja miałam przez to zrozumieć? Co inni mięsożercy mają zrozumieć? Że każdy w końcu dojdzie do prawdy i oświecenia. Chyba...
Dużo sprzeczności jest w tym dziełku zawarte: ona nie je mięsa, ale zabija zwierzęta. Jest mądra, ale głupia. Nie wiem. Jestem skonfundowana. A nie lubię tego uczucia po skończeniu czytanej powieści.

Sięgnijcie. Bo ja mam nieco spaczony gust, po setkach mądrych książek, jakie zniszczyły mi wzrok i jest to moje osobiste, prywatne zdanie (nikt mi nic sprężonego powietrzem nie przystawił do wegetariańskiej skroni ;) )


Mój ulubiony cytat:

"Owszem, znam wiele osób, które zapytane: co twierdził Darwin na temat życia? - wyrecytują teorie mniej lub bardziej dokładnie, ale nie znam ani jednej istoty ludzkiej, której codzienne życie pokazywałoby, że wierzy w to, iż nie istnieje nieprzekraczalna granica między nią a istotami, które nie myślą za pomocą słów."



*

Na koniec napiszę, iż jestem strasznie wybredna co do książek. Z roku na rok sięgam po nie coraz rzadziej, ale nie dlatego, że mam mało czasu czy mi się nie chce. Nie sięgam ponieważ zalewa mnie dużo nic nie wnoszącej do mojego życia makulatury. Współczesne powieści nie satysfakcjonują mnie, nudzą i denerwują. Często zaczynam książkę i nie mam siły jej skończyć. Na 10 przeczytanych powieści podoba mi się 1. Na szczęście żyje Murakami (dostanie Nobla, ja Wam to już dziś mówię!). Niech napisze mi coś jeszcze :3


tumblr

Co Was tam wzruszyło do poduszki ostatnio? Ja Wam polecam To nie jest kraj dla starych ludzi - super!

środa, 13 marca 2013

Farbowanie henną Heenara.


Zastanawia mnie dlaczego nikt na blogach włosowych nie pisze, że po farbowaniu henną przez następny miesiąc włosy będą farbować ręczniki ...

Po tym jak kiedyś przeczytałam, że kobieta w ciągu życia zjada jakieś 5 kg szminki, a rocznie wklepuje w siebie 2 kg chemii trochę mi wszystko oklapło. Postanowiłam zafarbować się henną! Wcześniej farbowałam się Joanną za 8 zł, byłam blondynką, a jeszcze wcześniej naturalną szatynką. Włosy proste, niezbyt gęste, zdrowe, długie, końcówki regularnie podcinane. Wypadają... Teraz jestem rudzielcem. Rudym lisem farbowanym ;)

Nienawidzę zajmować się swoimi włosami. Posty i blogi włosowe są dla mnie nudne. Ale celem zachęcenia do henny napiszę co następuje:

Moje pierwsze farbowanie tą metodą to jeden wielki bajzel, kłopot i strata dużej ilości czasu (miksturę trzeba trzymać około 5 godzin jeśli się da), farbuje dłonie i paznokcie na żółto i nie można tego zetrzeć przez następny tydzień (rękawiczki to podstawa). Rozrobiłam trochę zbyt rzadką papkę i przez 3,5 godziny musiałam chusteczką ścierać czarny potoczek, który mi spływał za uszami. O dziwo nie zafarbowało mi to skóry szyi (w przeciwieństwie do dłoni siostry. Miałam nadzieję, że nie przyciśnie mi w nocy poduszki do twarzy ... )

Po zafarbowaniu i spłukaniu mamy wrażenie, że coś jest nie tak - mokre włosy są suche (oczywista oczywistość), matowe, powleczone "czymś", trudno je rozczesać, odrosty zafarbowało mi na dużo ciemniejszy odcień, kolor jest oczywiście inny niż na opakowaniu.
Sajgon. Czego to kobieta nie zrobi, żeby wyglądać pięknie... Kolor może nie powalił mnie na kolana, ALE! Włosy, gdy już farba "wejdzie" po paru dniach i gdy wszystko się domyje są milutkie i pachnące. Są takie cały czas podczas gdy po chemii pióra miałam w coraz gorszym stanie. Tu jest odwrotnie. Będę powtarzać farbowanie henną, bo teraz i tak żadna farba chemiczna mi nie złapie. Poza tym jest to zdrowe. Mój kolor jest komplementowany :)

Pozytywny szok po paru dniach od farbowania spowodował, że krew zeszła mi z głowy po kończyny dolne w ilości, która zdołała zabarwić paznokcie stóp na intensywny czerwony ^^ Wrażenia estetyczne - optymistyczne.

Włosy we wsi Huangluo O_O

Drugie farbowanie Heenarą (tym samym odcieniem czerwonym): zrobiłam gęstszą papkę, sama nakładałam i udało misię to. Było to jednak zadanie trudne. Papkę rozrabiam wieczorem i odstawiam pod przykryciem na noc. Rano jest gęsta więc rozrzedzam ją kranówką i (ostatnim razem) niedopitą herbatą z cukrem + połówką cytryny <lol> Trochę papki zostało - miałam nią zamalować ewentualne prześwity i miejsca, które niechcący pominęłam, ale nie było takiej potrzeby - wysmarowałam więc nią końcówki. Czarodzielnica swoją papkę zamroziła i użyła do kolejnego farbowania. Mam niemal identyczne włosy, może ciut ciemniejsze. Zaciekawiła mnie dodaniem sproszkowanej papryczki do brei - zastosuję do następnego farbowania. Drugie farbowanie trwało krócej, ale kolor był równie intensywny co podczas debiutu. 

Po kilku dniach byłam zadowolona jak ten lisek :3


A propos: znacie jakieś rude blogerki, które używają henny?

piątek, 8 marca 2013

Ranking przystojniaków z okazji Dnia Kobiet

Odbiegnę od obrony ekologicznego świata, kosmetyków etc i zajmę się jakimś antycznym TAG' iem o zwierzakach na których zawieszam oko i ucho.
^^

Enjoy

Inżynier z Prometeusza :3 czyli łysy albinos skradł moje serce ;) jest niezgorszą konkurencją dla głównego, śliniącego się na widok Ripley Obcego. W tej serii o ufokach fascynują mnie projekty H.R. Gigera - ten artysta ma łeb jak sklep (tylko na półeczkach trochę źle poustawiane). 

^

A skoro przy Obcym jesteśmy to od razu wspomnę o Michael Biehn, który pomykał z miotaczem ognia w drugiej części cyklu Alien. Chyba tylko dla niego oglądam Dwójkę ...

^

Robert Terminator T1000 Patrick. Lubię czarne charaktery. I co mi zrobicie? Ostatnio odświeżałam go sobie w ostatnich sezonach Z Archiwum X. No troszkę Mulderkowi (najprzystojniejszemu agentowi ever) nie dorasta grzecznie rzecz ujmując. Bardzo lubię scenę z obrazka - gdy T1000 przychodzi do domu John'a Connora i pyta o niego rodziców zastępczych :> Jest słodki jak kotek.

^

Michael Fassbender gadający po niemiecku w Bękartach wojny i przechodzący na "język królów" (córka żołnierza ustawia się w kolejce za jakimkolwiek mundurem). Boski chłopaczek. Zobaczcie go w roli służącego w Sherlocku Holmesie i sprawie jedwabnej pończochy. Fascynują go tam kobiece stopy.

^

Uncas - przedostani Mohikanin. Długie, proste, czarne włosy ... Jeden z moich ukochanych filmów.  Dla Daniela Day - Lewisa i jego lewej stopy dałabym się pokroić. NIech dostanie jeszcze z 8 oscarów.
Fota poniżej pochodzi z filmu Ostatni Mohikanin, w której Uncas przygląda się jasnowłosej siostrze. 

^

Gary Draculier Oldman Arcyksiążę Ciemności, podejrzewam, że to przez niego mam dziś ciągoty do długich włosów u Męczyzn. Gary jest też przepiękny w Szkarłatnej literze. I ciekawy w Leonie zawodowcu. I w kilkunastu innych filmach. Miałam na jego punkcie obsesję w latach 90-tych ubiegłego tysiąclecia. Umieszczam w moim rankingu sporo chłopa, którzy najlepsze lata mają już za sobą...hmmm...

^

Sherlock Cum.. Cumberpacz... Cumberbatch! Ten głos! Nie mogę się doczekać aż Smaug w Hobbicie się odezwie. To jeden z najbrzydszych aktorów, ale nie wyobrażam sobie innego w roli Sherlocka. Kiedy ten trzeci sezon ?_?

^

Od jednego filmu niedaleko do drugiego, ponieważ kolejnym wybrankiem jest
krasnal z Hobbita czyli Richard Armitage. Pierwowzór książkowy to stary dziad, na szczęście Peter J. zna moje upodobania i zatrudnił kolesia ze zdjęcia poniżej ^^ Świetny film. 

^

Alan Rickman Po prostu lubię i już. Od zawsze (albo od Szklanej pułapki, nie pamiętam). Na zawsze. Od roli szeryfa z Nothingam po czarodziejkę w Horrym Potterze. Pamiętacie teledysk zespołu Texas, w którym wystąpił?
Kolejny czarny charakter jakby co :>

^

Tom Ford - w pierwszym wydaniu polskiego Harper's Bazaar jest opisany jeden dzień z życia tego gościa. Ale ja cenię go za film Samotny mężczyzna - świetne zdjęcia i garnitury :3 Takiej klasy to nawet Bond ni ma.

^

Chris na Przystanku Alaska. Ten facet robił mi dzień! Uwielbiałam jego styl życia i gadki w oszklonym pokoju, gdzie pracował. Potem jarałam się jego rolą w Moim wielki, greckim weselu.

^

Type o Positive - Peter Steele wielki chłop z głosem jak dzwon. Dla mnie pierwszy wśród metalowych wokalistów. RIP

^

Jack Skellington :3 Przecudowna postać Tima Burtona! Seans Nightmare before Christmas jest obowiązkowy w Halloween. Świetnie wprowadza w świąteczny nastrój. Fantastyczne piosenki.



Foty od wujaszka Google.

sobota, 2 marca 2013

Hit, hit i jeszcze raz hit


Na początku tego roku zrobiłam sobie prezent urodzinowy w postaci wizyty w perfumerii Marionnaud, gdzie kupiłam między innymi odżywczy olejek do twarzy z granatu John Masters Organics do cery suchej i dojrzałej, który zawiera 14 olejków organicznych.

Chciałam kupić cokolwiek tej marki i długo decydowałam się na co wydać pieniądze. Skusiłam się na olejek do twarzy, ponieważ cerę mam w zimie suchą jak ściera do podłogi zdjęta z kaloryfera.

I teraz padnie mój zachwyt coby wszystko było jasne: uwielbiam ten specyfik! Posmarowałam się nim wieczorem w dniu, w którym go kupiłam, a rano obudziłam się z nową twarzą - gładką, przyjemną w dotyku. Płynu można używać do wszystkiego co nam przyjdzie do głowy: dodawać go do kremu do twarzy, smarować nim skórki i płytkę paznokcia, wcierać w stopy, robić nim masaż twarzy, dodać do balsamu, wcierać pod oczy wieczorem. Stosuję go zawsze na noc. Nie zmniejszył suchości cery, używam go prawie codziennie po demakijażu, gdy mam skórę bardzo ściągniętą i mam wrażenie, że pęknie przy byle grymasie. Jest bardzo wydajny - po dwóch miesiącach praktycznie go nie ubyło.

Olejek ma świetne opakowanie. Buteleczka jest szklana i ciężka, zakrętka jest z pipetką. Zapach bezbarwnego płynu jest lekarski. Całość jakby urwała się z apteki. Bardzo lubię takie kosmetyki. Mam wrażenie, że dostaję produkt ledwo co wyprodukowany, który jeszcze nie ma zaprojektowanego opakowania.

Szóstki olejek nie dostanie, ponieważ ma porażającą cenę: 130 zł za 59 ml produktu <OMG>
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...