wtorek, 8 stycznia 2013

Rok wegetarianizmu - wady i zalety, dlaczego warto, co zyskałam


Ewa mi to zrobiła ...

Rok temu przeszłam na wegetarianizm. Mój powód miał podstawy etyczne, a zmobilizował mnie do tej decyzji film dokumentalny "Ziemianie" (Earthlings. Powtarzam ten tytuł za każdym razem). Pod koniec roku 2011 powoli odstawiałam mięso, a od stycznia kontroluję to co jem skrupulatnie, świadomie nie kupując i nie gotując mięsa... nooo, trochę Was naciągam i już się z tego tłumaczę:

1. mam w domu dwa koty. Kot nie może być wegetarianinem. Ale dobre karmy kosztują więc wymyśliłam, żeby dawać im świeże mięso, mianowicie kupuję serduszka drobiowe, które kroję na pół, wkładam po 8 (czyli 4 serca na kota) do pojemniczków po jogurtach i zamrażam. Rano gdy karmię kociaki karmą z saszetek (m.in. Whinston z Rossmanna, w niektórych jest nawet sporo mięsa, w większości minimalne 4% niewiadomoczego) wyciągam jedno opakowanie serduszek i wstawiam do lodówki, żeby odtajało. Pod wieczór zalewam serca wrzątkiem, odcedzam i podaję Milusińskim od czasu do czasu, gdyż bardzo to lubią.

2. tak całkiem czysta od mięsa nie byłam. Trzy razy zdarzyło się, że je zjadłam. Na początku roku 2012 kupowałam jogurt serduszko. Młóciłam je wesoło trzęsąc uszkami przez powiedzmy miesiąc aż odkryłam, że zawiera żelatynę wieprzową. Drugi raz w Holandii poszliśmy z ludźmi na imprezę rowerową po której w knajpie jedliśmy obiad ze szwedzkiego stołu. Wybierałam sałatki, ziemniaki, ryż z rodzynkami etc. Jakiś czas później kolega mówi, że:
- Ty nie jesteś wegetarianka.
- co Ty chrzanisz? Jestem!
- to czemu wtedy na imprezie zjadłaś sałatkę z kurczakiem?
- cooo?? nie było w niej kurczaka! czułabym go przecież.
Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Stało się. Wydawało mi się, że nie ma w niej mięsa.
Trzecia wtopa miała miejsce w październiku. Zjadłam kanapkę z pasztetem mięsnym. Coś mi się potentegowało (gdyż akurat wtedy miałam w lodówce swój pasztet sojowy). Zdziwiona byłam, że moja mama, która patrzyła jak tą kanapkę jem i wiedząc, że nie jem mięsa nie wytrąciła mi jej z rąk... Moja Mama...

Przyznam, że strasznie bałam się nowej diety. Nie obawiałam się, że rezygnuję z mięsa, którego smak bardzo lubiłam, ale tego, że mój organizm mnie nie posłucha i nie zechce być wegetariański. Wydawało misię, że z wegetarianizmem jest problem jeśli chodzi o gotowanie, wszak podstawą do gotowania np rosołu jest kura, jeśli jajecznica to tylko z boczkiem - mniam, śledzik ze śmietaną bez śledzika? :( Wszędzie mięso trzeba wpakować. Co tu jeść? Z drugiej strony zastanawiam się dlaczego się bałam? Przecież nigdy nie widziałam książki czy programu pt "Wady wegetarianizmu" czy "Wegetarianizm i jego fatalny wpływ na zdrowie" ... Argumenty przeciwników wegetarianizmu są słabe jak klej w tanich podpaskach. Czasem mam wrażenie, że prędzej dogadam się z gupikiem w akwarium niż z drugim człowiekiem, który stara się udowodnić mi, że wegetarianizm nie ma sensu. Ma sens, do ciężkiej kolery!

Na szczęście wszystkie problemy, które wydawały się poważne okazały się Panem Pikusiem.
Czuję się bardzo dobrze, mam siły do robienia czegokolwiek i chęci do ich realizacji. cerę mam zdrową, nie jestem ociężała, brzuch płaski, przemiana materii ok, aczkolwiek mogłoby być lepiej. Nie zauważyłam mniejszego krwotoku cyklicznego, a liczyłam na to :/
Brakuje mi mięsa, ale swoje postanowienia traktuję poważnie i na razie nie ma opcji powrotu do starej diety. Moja rodzina dalej jest mięsożerna, ale konsumuje go mniej. Czasem otworzę lodówkę a tam uderza we mnie odór wędlin. Czasem ten zapach mnie strasznie odpycha, czasem jednak ślinka mi cieknie jak u psa Pawłowa...

Ludzie się dziwią. Myślą (podobnie jak ja kiedyś), że bez mięsa człowiek się robi ułomny i zdechnie. Ale zdarza się, że dziewczyny dbają o dietę i rezygnują ze słodyczy. Reakcja ludzi jest wtedy podobna - jak to kawa bez cukru? Czekolady nie jesz? Nieustające tłumaczenie się ze swoich decyzji.
Inni nie mogą jeść wybranych produktów bo mają wysoki poziom cholesterolu - pozycja takiego człowieka jest kiepściejsza niż moja bo ja jestem zdrowa, a oni nie. Ja mogę wybierać czego nie zjem, mam ku temu powód etyczny, oni - żeby czuć się w miarę dobrze i polepszyć zdrowie, które przez obżarstwo zostało nadszarpane. Ja czuję się dobrze przez cały czas! I liczę na to, że tak będzie jeszcze długo :)

Kolejnym moim lękiem był strach przed schudnięciem. Stres w pracy, dużo zajęć pod koniec studiów i związany z tym aktywny tryb życia spowodował, że w 2008 roku ważyłam najmniej w swoim dorosłym życiu - 49 kg/ 161 cm wzrostu. Myślicie, że przytycie to prosta sprawa? 4 lata zajęło mi doprowadzenie się do aktualnej wagi czyli 54 kg. Bałam się, że na wegetarianizmie znowu stracę na wadze, a nie chciałam tego, bo jako szczypiorek wyglądałam źle, a czułam się jeszcze gorzej. No więc dobra wiadomość dla mnie: nie schudłam 8D! Jeśli chcecie stracić na wadze to odstawienie mięcha Wam nie pomoże. To moje zdanie.

Last but not least - jestem bardzo wdzięczna moim znajomym! Gdy jestem przyjmowana w ich domach częstują mnie wypasionymi kanapkami bez mięsa lub całym obiadem - również wegetariańskim. Nie robią problemów, gdy jesteśmy razem w pizzerii i bez zbędnych ceregieli wymieniają boczek na kukurydzę lub po prostu wybieramy vegetariane. Jeśli chodzi o przyjaciół to jestem szczęściara.

 . : O : .

A na koniec mały off top: zainteresowałam się ostatnio k-dramą, czyli koreańskimi serialami. Są to małe, odmóżdżające tasiemce w stylu polskiej Brzyduli: brzydka, nieśmiała i delikatna Koreanka o wielkim sercu poznaje przystojnego, bogatego młodego mężczyznę. Akcja przeważnie polega na tym, że oboje na początku się nie lubią, na ich drodze pojawiają się osoby pragnące ich rozdzielić, bla bla bla, ale miłość zwycięża i wszyscy są zadowoleni. Dramy są różne różniste, wiele z nich to poprawiacze humoru i jeden tytuł  zwrócił moją uwagę i jeśli macie jakiekolwiek ciągoty do:
a) seriali,
b) Azji,
c) romantycznych historii z happy endem,
to polecam Wam Mary stayed out all night (w częściach, z angielskimi napisami na yt, można też szukać pod tytułem Marry me, Mary). Historia jest banalna, główna bohaterka gada do siebie na głos, jeden z potencjalnych kandydatów na męża gra na gitarze w rockowym zespole i chyba to mnie zaintrygowało. Byłą dziewczynę rockowego Koreańczyka gra piękna Kim Hyo-jin która... jest w realu wegetarianką :3

22 komentarze:

  1. Taka dieta nie jest dla kociastych dobra, polecam poczytać trochę o BARFie.
    Wcale nie tak łatwo jest prowadzić zdrową diete wege. Jest pare słów które spędza sen z powiek: kolagen, b12, żelazo i białeczko. Jestem wege od 10+ lat i negatywne efekty pojawiają się dużo póżniej, a całe wegespołeczeństwo nie chce słyszeć nic negatywnego na temat diety. Nie pisze że się nie da prowadzić zdrowej diety wege, bo się da, ale to wcale takie proste nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot jako zwierz wybredny dostaje to co lubi. Oczywiście nie samym Winstonem i serca,i je karmię. Post jest o mojej diecie dlatego nie rozpisywałam się o karmach. Kupuję im wszystko co ma w składzie dużo mięsa, a nie należy do testującego koncernu.

      Na razie wege jestem rok i widzę u siebie same pozytywy dlatego się jaram i każdemu polecam. Mam nadzieję, że w przyszłości nic nie spowoduje u mnie zniechęcenie do tej diety :)

      Usuń
    2. Trafiłem tutaj przypadkowo, szukając informacji na Google o Garym Yourofskym, świetny blog :)
      Jestem weganinem od 18 lat - i wcale nie uważam, aby to było "nie łatwe" (jak ktoś tutaj twierdzi), a wręcz przeciwnie, jest to dla mnie bardzo łatwe :) NIE wyczyniam jakichś cudów, mierzenia, ważenia, dobierania, suplementowania i nie wiem czego jeszcze, wszystko na luzie, po prostu jem, na co mam ochotę - ale jem w miarę różnorodnie i pełnowartościowe produkty, ciemne razowe pieczywo, warzywa, owoce, orzechy, a ostatnio przestawiam się na to, aby przynajmniej połowa mojego pożywienia była surowa, nie gotowana i nie przetwarzana. 18 lat i wszystko jest z moim organizmem jak najbardziej w porządku, nie mam ŻADNYCH problemów z żelazem, białkiem czy B12, badania robię regularnie i wyniki są wręcz modelowe, książkowe, badania krwi, ciśnienie 120/80 itd. :) I czuję się o te 18 lat młodziej, mam prawie 38 lat, a wszystkie nowo poznane osoby dają mi 20-kilka ;) Psychicznie i duchowo weganizm bardziej wycisza, czuje się w sobie pogłębiającą się przestrzeń spokoju, pogłębia się też wrażliwość i współczucie, szczególnie dla tych wszystkich niewinnych Istot, które są dręczone przez człowieka, sama świadomość się też bardzo klaruje i umacnia. Nie bójcie się być Wege! I nie opowiadajcie bajek, że to ciężkie (niby co w tym jest ciężkiego? :) ) To piękne i proste i BARDZO satysfakcjonujące :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. :)
      Świetnie się czyta takie komenty. Dzięki za motywację, osobiście potrzebuję osoby, która lekkim pchnięciem poruszy mnie do przodu.

      Usuń
  2. to kolejny krok to weganizm! 2012 był moim roku weganizmu, po ponad 10 latach wegetarianizmu, bałam się jak cholera a nie było totalnie czego - zdrowsza ja niż kiedyolwiek :)

    Pani Maria Awaria - bez tego płaczu nad żelazem, białkiem i b 12. nie trzeba mięsa żreć, aby mieć dobre wyniki - wdrożenie do diety orzechów, nasion, ciemnej czekolady, strączkowców, suszonych owoców, ogólnie jedzenie dobrze, pełnowartościowo oraz różnorodnie - i żadnych niedoborów nie ma.
    w mej rodzinie ja jestem okazem zdrowia, zaś mięsożerna ciotka ma ciągłe nawroty anemii. jak ktoś źle je, to nie ważne jaką ma dietę - chory będzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja nie chorowałam nigdy, a od roku to nawet kataru nie miałam. Weganizm u mnie jeszcze odległy, na razie mleko odstawiłam. Nie wszystko na raz. Zobaczymy co z tego będzie w tym roku. Na razie planuję coś w stylu: tydzień weganizmu. Potem może miesiąc.

      Usuń
  3. Sorbecik, gratuluję wegetarianizmu i pozwolę z Tobą się zgodzić - dla zdrowia to tylko służy. Ciągle wszystkim się chwalę, że jak przeszłam (ha! już niedługo chyba 3 lata będzie!) na dietę wege, to moje wyniki żelaza są wzorowe. A jak się obżerałam mięsem, to musiałam co chwila suplementować się, bo było blisko zera.

    Niestety, również masz rację, jeżeli chodzi o schudnięcie :( Ja to bardzo chcę - ważę 50-52kg przy wzroście 162, ale chyba ładnych 5kg tego są ulokowane na mojej talii :( Więc jak znałabysz dobry sposób na odchudzanie tej części ciała - daj znać.

    Na weganizm raczej nie przejdę, bo chcę dostawać B12 oraz parę innych rzeczy w naturalnej postaci. Ale jajka kupuję tylko 0, mleczne produkty staram sie spożywać mniej i też ekologiczne. No i niestety - moja kocica jest i zawsze będzie mięsożerna. Moim zdaniem przestawianie kotów na wege - to jest zwykłe okrucieństwo. Udomowiliśmy te zwierzęta, więc jesteśmy za nie podwójnie odpowiedzialni...
    -anna3101-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anula, chciałabym się kiedyś napić z Tobą kawy.
      Na talię polecam hula hoop obciążony ryżem. Oczywiście jeśli masz miejsce w domu aby je kręcić :)

      Usuń
  4. Ja co prawda nie oglądam k-dram, ale ostatnio mam fazę na koreańskie filmy :)
    Taka mała odmiana po ciągłym oglądaniu filmów amerykańskich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham filmy Wong Kar Wai-a. Chińczyk co prawda, ale jeśli chodzi o filmy to ten Azjata razem z Kieślowskim są u mnie na podium, potem R.Scott i długo długo nic.
      Następną k- dramą będzie u mnie You're beautiful.
      Cmok i kropka ^^

      Usuń
  5. Drobne potknięcia czasem się zdarzają, oby jak najrzadziej! Trzymam kciuki za dalszą drogę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilami było ciężko, ale to był pomysł wery gut :3

      Usuń
  6. Moja droga...moze jestem lajza ale nie moge znalesc guziczka zeby sie zasubskrybowac

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana, swietnie, że udało Ci się przejsć na wegetarianizm. Ja wciąż ze sobą walczę i porównuję wszystkie za i przeciw. Jak narazie juz od 4 lat nie jem mięsa czerwonego (wołowiny i wieprzowiny). Kurczaki kupuję tylko free range (choc zdarzają sie wpadki), ograniczyłam jednak ich ilosć. Natomiast nie mogę się przemóc, żeby przestać jesć ryby (tak bardzo je lubię).
    Ps. Znam ten ból, kiedy sama próbowałam przytyć. Z 47kg do 54kg zajęło mi kilka lat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze.. ja coraz częściej myśle, by zostać wege. Kocham zwierzaki bardzo, ale jednak to nie dla nich, a dla siebie chce być wege. 3 lata temu schudłam w 3 miesiące 16 kg, co normalne nie jest. Jak narazie lekarze niczego nie wykryli. Może dlatego, że dopiero pół roku temu sie do nich zgłosiłam.. ogólnie chciałam przytyć sama, ale wyniki mizerne. Na 169cm waże 50kg, a ważyłam prawie 70..
    Ja mam wrażenie, że ''coś'' we mnie żyje - tzn. tasiemieć. Pewności brak (ide po świętach poprosić o skierowanie na badania pod kontekstem pasożytów). Noo a jak wiadomo, tasiemiec = wołowe mięso..
    Kocham mięso, ale teraz staram sie jako tako je ograniczać (dziś miałam rolady na obiad i o dziwo nie zjadłam - widziałam je, jak jeszcze nie były dopieczone, sine i blee - obrzydzenie). Również mam myśli ''nie dam rady, przecież zawsze kochałam mięsiwo), ale po części Twojej notki o niejedzeniu słodyczy myśle, że może dam rade, bo dermatolog zabronił mi jedzenia czekolady (mega bardzo i mega wielkie syfy mi po niej wyskakują) i jako tako nie trzymam. Tzn, zjem czeko, ale od święta, serio.

    A jako, że jesteś wege mam do Ciebie pytanie z troche innej strony: wiesz może jakie szampony nie posiadające SLS nie są testowane na zwierzętach? Bo tego nienawidze, a babydream z rossa jest na nich właśnie testowany ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim przeszłam na wegetarianizm zrobiłam badania krwi, od lekarza proponuję zawsze rozpocząć ten nowy etap żywieniowy. Mam nadzieję, że u Cię wyniki będą fantastyczne i nie martw się na zapas.
      Ja miesiąc temu zrobiłam sobie tydzień bez kawy. Teraz zauważam, że nie jest mi ona niezbędna do funkcjonowania, a kiedyś doiłam dwie filiżanki dziennie. Detoks od używek (dla mnie jest to mięso) naprawdę pomaga. Wegetarianizm dużo zmienia. Polecam Ci post autorki bloga I can't belive it's vegan w którym odpowiada na pytania dot.jej weganizmu. Powoli myślę o kolejnym etapie w mojej diecie :)

      Szampona bez sls miałam Sante (gdzieś tam kiedyś post o nim zrobię), ale w Niemczech go kupiłam, w Pl...pewnie allegro. Szperaj w sklepach naturalnych w poszukiwaniu czarnego mydła - jest to specyfik, którym można myć buzię, włosy, działa peelingująco i wogóle cud miód i orzeszki. Drogi, ale wydajny.
      Może Hipp w rossie jest bez sls? Trochę trudno mi pisać o naturalnych kosmetykach, bo nie siedzę w nich głęboko...
      Pozdrawiam Cię gorąco i życzę silnej woli :)

      Usuń
    2. Dziękuje :) jutro mam zamiar wybrać się właśnie do lekarza, bo i miałam iść już jakiś czas temu. Jeśli chodzi o kawe, to kiedyś też piłam dość często, w dodatku rozpuszczalną 3w1, która tak na prawde jest odpadem z kawy parzonej.. czasem nadal ją pije, ale już żadko. Powróciłam do mej kochanej herbaty :)
      Jeśli chodzi o weganizm to trzymam za Ciebie kciuki :) łatwe to pewnie nie będzie, ale dasz rade :)

      Poszukam na necie i szamponu Sante i czarnego mydła (szczerze? Pierwsze słysze, że takie jest). Hipp nie ma sls, ale właśnie nigdzie na necie nie znalazłam czy jest testowany na zwierzętach czy nie, a dość dużo stron przewertowałam.

      No nic, ślicznie dziękuje za odpowiedź i będe tu wpadać częściej ;**
      P.s. gdzie można kliknąć, by obserwować? Bo nie widze jakoś tego xD ;/

      Usuń
    3. Obserwowani są na dole.
      Czarne mydło to ciemno brązowa maź, recenzje znajdziesz na blogach naturalnych (zerniknij na bloga Naturalna Bianka), wydaje się być spoko kosmetykiem :)
      Hipp jest czysty, mam właśnie ich oliwkę - czasem olejuję nią włosy, też super sprawa, już nie wypadają.
      A co do lekarzy to badaj się raz do roku. Mojej mamie wykryto raka jajnika i teraz chemią się truje. Ona sama się boi, ale razem z nią wszystkie jej dzieci. Teraz jest lepiej, ale nie byłoby chemii, gdyby przez ostatnie 10lat poszła choć raz do ginekologa :/
      Szkoda, że nic na blogu nie piszesz :( Polecam, bo to super sprawa :)
      Dzięki za komenta!

      Usuń
    4. Ok, dzięki za polecenie bloga, zerknę na pewno ;)
      Z Hipp chce zakupić szampon i oliwke jako zestaw do olejowania włosów właśnie :D też mi strasznie wypadają, a jakieś 3 lata temu miałam meeegaa gęste i grube włosy..
      Ojaa.. przykro mi to słyszeć, ale masz racje. Lekarz przynajmniej raz w roku, nic nie kosztuje a zdrowie jest ważne. Mam nadzieje, że z Twoją mamą będzie dobrze. Po części wiem co czujesz. Moja kumpela z klasy miała we wrześniu wypadek samochodowy. Jej chłopak wiózł ją do szkoły swoim starym, bez przeglądu golfem. Jechał bardzo szybko. Niby droga była fajna, ale pełna zakrętów. Coś sie z autem podziało i uderzył autem w słup z płotu. Oboje nie mieli zapiętych pasów, bo ich najzwyczajniej w świecie w tym aucie nie było.. on miał sie świetnie, a po nią przyjechał śmigłowiec, bo uderzyła głową w szybe. I była w śpiączce do grudnia.. okazało sie, że ma pękniętą czaszke i aktualnie czeka na operacje. Na oczy nie widzi, z mową troche kiepsko no i nie umie chodzić, więc potrzebuje rehabilitacji. Gdy sie o tym dowiedziałam byłam załamana i wystraszona, bo na początku walczyła o życie. Sama czułam wielki strach, to co dopiero Ty z rodzeństwem musieliście czuć..

      Jeśli chodzi o bloga, to sie przymierzam do tego, choć nie wiem o czym mogłabym pisać :)

      Usuń
    5. Ok, skrewiłam: czarne mydło nie jest do włosów. Pomyliłomisie pewnie z glinką. Sorry!
      Bez sls jest płyn do higieny intymnej Facelle, którym myją włosy włosomaniaczki. I tyle wiem na ten temat :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...