sobota, 21 grudnia 2013

random stuff

Kilka linków, którymi chcę się podzielić :)

Młody wegetarianin doprowadził matkę do płaczu, przekochany chłopaczek <3 a="" alexa="" blog="" czar="" czyli="" href="http://parzyszek.blox.pl/2013/12/Bycie-pamiatka-boli-reklamy-pewnego-studenta-ASP.html" krainie="" o="" reklamach="" w="">LINK oraz LINK

Wywiad ze zwierzakami, które opowiadają o samotności i co wtedy robią ;)

Samodzielnie miksowane, XIX wieczne kosmetyki, świetny blog dla fanek klimatów Jane Eyre lub Dumy i ...

Wegańska wersja Gangnam Style

Warszawski, rodzinny sklep z wegańskimi ciuchami/ butami bohemaclothing. Można odebrać osobiście w pracowni.


A poza tym do Polski zbliża się nie tylko kolejna część Hobbita, ale również będzie miała miejsce premiera kolejnego sezonu Sherlocka. W obu produkcjach występuje Martin Freeman, który:


Obie pozycję obejrzę jednak dla tego pana:


Hell yeah!

Wesołych Świąt Aniołki oraz szczęśliwego Nowego Roku :*

środa, 18 grudnia 2013

L'Angelica

Po pierwsze: ich pasta do zębów. Lekka, przyjemna i bez większych emocji ją wyciskałam na szczoteczkę (trzeba w bambusową zainwestować, bo już czas). Jeśli odnajdziecie ją na półce sklepowej to polecam kupić, ale czy jest warta zachodu i szperania po necie? Nie sądzę. Na pewno zdrowsza od tych, które wylewają się z półek drogerii, czyli blenda... i kolgejt.


Po drugie: ich płyn do kąpieli Botanics z lawendą i wanilią. Niezły jest. Wlewam go do dozownika na mydło w płynie. Nie wysusza dłoni co aktualnie, zimową porą, jest problemem zapewne nie tylko moim. Pojemność 500 ml. Nie podoba mi się zapach lawendy, który dominuje.


L'Angelica na pewno nie testuje na zwierzętach oraz nie jest zaangażowana w wiwisekcję.
Inne firmy należące do bezpiecznego Coswell'a to: Biorepair, Bionsen, Patrichs, Reanto Balestra, Rockford, BlanX, Kids, Prep. Szukajcie w sklepach, a kupienie zostanie Wam dane.

Więcej TUTAJ :)

***

Moi szpiedzy donoszą, że perfumerie Marionnaud zamykają swoje oddziały w Polsce. Szykujcie się na wyprzedaże. Polecam Wam zwłaszcza firmę John Masters Organics

Amen

niedziela, 8 grudnia 2013

Lawendowe love

Inspiracje:




Yay or nay? :D

Uwielbiam lawendowe usta i szukałam długo odpowiedniego koloru. Fascynacja tym odcieniem zakiełkowała po oglądaniu zdjęć blogerki Xiaxue, cudownie ten kolor pasuje Kelly Osbourne, a Glitter Vomit wygląda w nowych włosach prześlicznie. U kogo zobaczyłam fioletowe usta po raz pierwszy? Nie mam pojęcia!


Bardzo lubię makijażowe dziwolągi typu Nicki Minaj lub stronę Tokyo fashion - jak Ci ludzie nie boją się wyjść w takich kreacjach na ulicę?


Udało mi się ten odcień znaleźć w szafie Barry M, jest to numer 129 i na zdjęciu oczywiście nie wygląda tak jak w realu. Szminka jest okropna! Pachnie strasznie, szybko się ją zjada, trzeba jej dodać nieco błyszczyka, żeby nie wyglądała zbyt sztucznie, ale jest to kolor jaki chciałam mieć. A jak ja czegoś chcę to dostanę.



Inne, szminkowe lawendy:

StarGazer 115
Lime Crime d'lilac
Nyx In castle  firma cruelty-free, ale należy do koncernu loreal
Inglot 281 niepewny


błyszczyki:

Nyx Flower
Armour Beauty Candy Opaque
Revlon Lilac pastelle

piątek, 6 grudnia 2013

Odyseja kota imieniem Homer

Prze-ko-cha-na lektura! Czysta przyjemność dla kociarza zanurzyć się w taką książkę wieczorową, jesienną porą. Świetny prezent dla miłośników kotów :3 Reszta ludzkości nie zrozumie tej lektury, uznając autorkę za nieco szurniętą (pamiętajcie, iż każdy ma jakiegoś bzika).


Autorką i posiadaczką tytułowego Homera jest Gwen Cooper, która przygarnęła kociaka w 1997 roku. Zwierzak miał infekcję oczu, które pani weterynarz zaszyła, gdyż zagrożenie jego życia było zbyt wielkie. Gwen - młoda ,stara panna', która miała już dwa koty w domu, nie mogła oprzeć się, głównie dlatego, że była ostatnią deską ratunku dla kotka - nikt inny go nie chciał.

Książka przedstawia wyrywkowe historie życia 11-letniego wówczas Homera oraz jego pani - istnej kociej mamy, która ma fioła na punkcie zwierząt mruczących. Wzruszyłam się zwłaszcza w momencie, gdy autorka opisywała wydarzenia z 11 września 2001 roku, gdy musiała opuścić mieszkanie (blisko World Trade Center) i potem chciała się dostać do niego z powrotem, żeby uratować swoje 3 zwierzaki.


Homer już nie żyje (jakoś nigdy nie mówię, że zwierzęta zdychają, nie wiem czemu) - został uśpiony w sierpniu tego roku z powodu chorobowych powikłań. Rest in pease!

środa, 4 grudnia 2013

Zieloni śpią nago


Historia eko wyzwania jakie podjęła kilka lat temu kanadyjska dziennikarka Vanessa Farquharson - ekocentryczka, która pozbyła się auta, wyłączyła lodówkę i opisała to na stronie greenasathistle.com (zielona jak oset) Każdego dnia, przez okrągły rok wprowadzała w życie eko zmianę np kup szczoteczkę bambusową/ używaj eko proszku do prania/ weź udział w wycieczce rowerowej. Niektóre z nich krótko opisała. Taki dziennik.

Po książkę sięgnęłam ponieważ lubię ekologię, może nie chłonę nowinek, ale jestem bardzo pro-zielona, a Vanessa może dodałaby coś od siebie i natchnęła mnie na nowy rok zielonego działania? I bardzo przyjemnie mi się to czytało ^^ Pozytywnie nastawiła mnie do ekologii ta lektura - podjarałam się na nowo; mam ochotę zrobić na balkonie kompostownik, brać prysznic po ciemku i zrewidować swoje zakupy ciuchowe. Dowiedziałam się ciekawej rzeczy kibelkowej: toalety kompostujące, których nie trzeba spłukiwać.

W tego typu książkach nie lubię nazewnictwa. Czym jest sklep Whole Foods? Czy nazwa płynu do zmywarek Cascade 2-in-1 ActionPacs ma mi coś mówić? Gotowe obiady firmy Kraft? Sporo u niej reklamy: używaj powlekanych aloesem prezerwatyw Beyond Seven. Hmmm. Jeśli mają mi je samolotem przez Atlantyk przywieść to podziękuję.

Europejczycy są chyba bardziej eko od kanadyjczyko- amerykanów. Co wg autorki znaczy eko zmiana: wykorzystaj ponownie sztuczną choinkę?_? Oni tam co roku kupują nową? Sztuczną?? Bogaty kontynent...

Pod koniec kończą się jej pomysły i idzie po bandzie: nie goli nóg. Jest już zmęczona kolejnymi wyzwaniami i ma dość, męczy się. Podejrzewam, że każdemu by odbiło - czy w dzisiejszym świecie możliwe jest bycie w 100 proc eko, gdy trzeba jechać do pracy, zarabiać, być na pełnych obrotach, wychowując dzieci? Raczej nie, lubimy, żeby wszystko było łatwo dostępne. Ale jeśli faktycznie kobiety będą używać kubeczków zamiast podpasek to w skali roku są to miliony ton zaoszczędzonych i nie wyrzuconych na wysypisko, zakrwawionych odpadów.

Od siebie dodam, że na co dzień praktykuję większość sugerowanych przez autorkę eko rozwiązań. Ale na pewno o kilku rzeczach nie słyszałam i choćby dlatego warto sięgnąć.
Podejrzewam, że film na podstawie tej książki jest już w planach (jak Julie & Julia).

. . . o O o . . .



Jak zmniejszyć zostawiany przez siebie ślad węglowy (wypisuję tu kilka rzeczy z książki Vanessy dla swojej wygody, bo czasem wracam do pisanych w przeszłości postów, celem przypomnienia mi po co to wszystko robię):

Siekaj jedzenie ręcznie zanim użyjesz robota kuchennego
Ustaw czarną, oszczędzającą energię tapetę w komputerku
Kupuj pościel z eko bawełny
Jedz posiłki z garnków i patelni (mniej garów do umycia)
Używaj tylko małych palników kuchenki
Przed domem w zimie rozsyp piach zamiast soli
Gromadź deszczówkę w beczce
Pij regionalny alkohol
Nie kupuj napojów w puszkach
W knajpach nie bierz do piwa słomek
Kąp się przy świecach (z wosku pszczelego sojowych)
Oparzenia słoneczne lecz aloesem
Wyłącz klimę/ kaloryfer
Zasłona prysznicowa wolna od PCV
Ponownie wykorzystuj wszelkie możliwe pojemniki (np butelka z pompką po balsamie jako dozownik na mydło w płynie)
Jedz na miejscu, nie na wynos
Dawaj ,zielone' prezenty, pakuj je w biodegradowalne papiery
Używaj ziół hodowanych w domu
Zapałka zamiast zapalniczki
Zrezygnuj z gumy do żucia na rzecz Mentosa
Przetwarzaj korki do wina i szampana
Nie używaj patyczków do uszu (woda i mydło wystarczą nie wystarczą)
Używaj jednej szklanki do picia przez cały dzień
Unikaj styropianu jak ognia
Chusteczka do nosa materiałowa zamiast jednorazowej (challenge accepted!)
Kupuj duże, solidne parasole pod którym zmieszczą się dwie osoby
Stare ciuchy jako szmaty do czyszczenia (skarpeta nałożona na dłoń swietnie zbiera kocie kłaki)
Stare płyty jako podkładki
Przeczytane magazyny zostaw w poczekalni u lekarza
Kup tapetę z recyclingu
Kubeczek menstruacyjny zamiast tamponów
Pożyczaj i dziel się zanim coś kupisz
Nie wylewaj oleju do ścieków (wlej go do jakiegoś kubeczka małego z wieczkiem i do kosza)
Rozwieszaj zasłonę prysznica, aby dokładnie wyschła (nie będzie woda gnić czyli nie kupisz nowej zasłony zbyt szybko)
Jedz lody w wafelku zamiast plastikowym kubeczku
Podpaski z materiału zamiast jednorazowych
Kadzidło zamiast sztucznych odświeżaczy powietrza
Używaj drzwi obrotowych
Pisz mniejszą czcionką
Zmniejsz marginesy w Wordzie
Rób dżemy i przetwory
Używaj serwetek z tkanin zamiast papierowych oraz talerzy szklanych nie jednorazowych
Wybieraj bilet elektroniczny
Niech masują Cię ludzie, a nie sprzęt typu fotel lub wibrator
Używaj wachlarza, nie klimatyzacji
Zdejmuj buty przed wejściem do domu (mniej pucowania wodą i płynem do podłóg)

czwartek, 28 listopada 2013

Rzęsy jak szable

Ostatnio bardzo nie lubię malować się tuszem. Często ograniczam się tylko do czarnej kreski, a jeśli używam cienia to również nie maluję rzęs. Bardzo wygodny sposób, ponieważ nie ma nic gorszego w demakijażu niż taplanie się w płynie micelarnym i rozmazywanie wacikiem tuszu... Nie lubię tego :( W ten kosmetyk już nie będę inwestować.


Najzacniejszy z moich dotychczasowych tuszy spłodziła włoska firma Bottega Verde. Wiecie, że nie lubię włoskich kosmetyków. Kiko na ich tle wygląda jakościowo najlepiej i jeśli będziecie we Włoszech to kupcie jak najwięcej lakierów i cieni Kiko oraz tusz Bottega Verde - jest znakomity!


Wydłuża i lekko pogrubia, uczernia obficie. Szczotka jest niewygodna - nie za bardzo trafiam w krótkie rzęski w wewnętrznym kąciku oka. A może po prostu nie umiem się malować ;) Kosztuje jakieś 10 euro. Zawiera 8 ml produktu oraz przetrwa 6 m-cy po otwarciu. Mój jest blisko tej końcowej daty i zaczyna już charakterystycznie pachnieć starocią.


Dla efektu firan na oku warto warto warto

Skład dla potrzebujących:

aqua
acrylates copolymer
glyceryl stearate
montan cera
stearic acid
ricinus communis oil
pvp/hexadecene copolymer
polyvinyl alcohol
triethanolamine
propylene glycol
c12 - 16 alcohols
cera microcristallina
lecithyn
sodium dehydroacetate
cera carnauba
palmitic acid
methylparaben
glycerin
ethylparaben
propylparaben
panthenol
peg 8
butylparaben
tocopherol
pe-8/smdicopolymer
palmitoyl myristyl serinate
sodium polyacrylate
alcohol
ascorbyl palmitate
hydrolyzed silk
citric acid
isobutylparaben

Kocham łacinę :D

poniedziałek, 25 listopada 2013

Niespodzianka!


Wybaczcie, ale nie mogłam się powstrzymać przed umieszczeniem tego zdjęcia.

Nie ma - kurza twarz - dnia, żebym idąc chodnikiem nie natknęła się na niesympatyczny widok rozdeptanej i wytartej przez ofiarę na pół chodnika psiej kupy!

Ludzie błagam - inwestujcie w torebki i zgarniajcie ten syf, bo ktoś w to wlezie po ciemku i potem zanosi do domu, gdzie dziecko raczkuje, że o osobach poruszających się na wózku nie wspomnę ...

czwartek, 21 listopada 2013

Agresywny wegetarianin

Czasem w sieci wejdę na dyskusję wegetarian i mięsożerców. I się zastanawiam: po co to robię?
Dyskusje są zawsze te same: zaczyna się spokojna wymiana zdań, nagle ktoś napisze coś co jest...hmm, kontrowersyjne i potem wszystko leci na łeb na szyję i złamanie karku.

Z moich obserwacji wynika, że wegetarianin jest agresywny, a mięsożerca sarkastyczny - jest tym, do którego mówi się jak do ściany. Ponieważ ten drugi jedyne asy w rękawie jakie posiada to:

Jem mięso bo lubię
To moje ciało i jem co chcę - wara od mojego talerza!
Dzięki temu, że człowiek je mięso, ma duży mózg i jakieś milion lat temu stworzył koło.


Oprócz tego, że wszystkożerca nabija się z weganina, że ten nie zje jabłka zerwanego z drzewa, bo ono cierpiało, to dobrych argumentów ten pierwszy nie posiada. U podstaw nieżarcia mięcha jest empatia. Czy wszystkożercy jej nie mają?


Poza oczywistym faktem nie popierania masowej konsumpcji mięsa czas dostrzec benefity z bycia wege:


Zanik migren - jeśli boli Cię głowa to zostań wege na 30 dni. Z doświadczenia siostry wiem, że potrafi to paskudnie utrudniać życie. Warto i z tej deski ratunku skorzystać. A nóż...

Węglowodany i błonnik zawarty w owocach i warzywach jest konieczny do życia - wsuwaj je i wpychaj w dzieci choćby siłą!

Jeśli masz bolesny okres może zmniejsz ilość mięsa? Może pomoże. Ja osobiście mam mniejsze niż kiedyś bóle. To może być spowodowane wiekiem - im jestem starsza tym mniej się skręcam z bólu.

Potas reguluje pracę nerek. Znajduje się w suszonych morelach i figach, bananach i awokado (którego nie cierpię, bleh).

Ponieważ rezygnujesz z mięsa musisz opychać się orzechami, trawiastymi produktami oraz soczkami - stan włosów musi się poprawić, nie ma innej opcji. Podobnie ma się sprawa paznokciowa - weganki ponoć nie mają problemu z połamanymi pazurkami ^^

Magnez zawarty w orzechach, nasionach oraz ciemnozielonych liściach jest niezbędny. Ten w mięsie jest niewystarczający.

O odmładzających antyoksydantach w pomidorach krążą już legendy.

Witaminy, proteiny! Dla chłopaka i dziewczyny

Dieta bezmięsna obniża wysokie ciśnienie krwi.

Badania wykazują, że dieta wegańska pomaga w walce z cukrzycą i prostatą.

Kraje w których kobiety jedzą mało mięsa posiada również najmniejszą liczbę zachorowań na raka piersi (China study)

Marchewka nie zawiera tłuszczu. Osoby na diecie bezmięsnej nie są otyłe.

Patrik Baboumian, Tony Gonzalez, Billy Jean King - sportowcy nie jedzący mięsa. Nikt mi nie wmówi, że nie mają energii do uprawiania swojego wyczerpującego zawodu.

Osoby, które przeszły na weganizm zauważają poprawę stanu cery m.in. zmniejszenie rumienia na policzkach. Produkty mleczne mogą być powodem wysypu pryszczy.

Brak czerwonego mięsa w diecie poprawia zapach skóry - człowiek nie wydziela nieprzyjemnego odorku w autobusie. To samo tyczy się brzydkiego zapachu z ust.

Jedzenie przekazywane na paszę dla zwierząt może być wysyłane do Krajów Trzeciego Świata - głód już dzisiaj jest jednym z największych problemów.

Hodowla bydła przeznaczonego na rzeź pochłania znacznie większą ilość wody niż plantacje roślin.

Wege żyją dłużej - tak mówią statystyki, których nie lubię. Mówi się o 6 latach.

Uprawa roślin choćby na balkonie poprawi rodzinny budżet. Odkryj w sobie małego ogrodnika już dziś! (No może na wiosnę ;) )

Weganin raaaczej nie zachoruje na E coli. Jest niemal zerowe prawdopodobieństwo, że weganina dopadnie salmonella. Wegetarianin nie zachoruje na chorobę Creutzfeldta- Jakoba, która przenoszona jest via choroba wściekłych krów.

Pamiętajcie, że hodowanym zwierzętom wstrzykiwane są hormony, aby były większe, dawały więcej mleka i znosiły większe jajka - to jest niezdrowe.

Mięsożercy inaczej czują perfumy: jeśli testujemy nowe zapachy za 500 zł to warto przez kilka dni nie jeść konkretnych potraw, aby nasze powonienie nie było zaburzone (Sabbath o testowaniu perfum słów kilka).

---------------

Jednym słowem żyć nie umierać będąc weg(etarianinem/aninem) :3 Tyle ode mnie, jak misię coś przypomni to dopiszę.

Na zdjęciu: znienawidzona przeze mnie Magda GeSSler, która swego czasu orzekła, że wegetarianin powinien leczyć mózg.

niedziela, 17 listopada 2013

Mononoke hime


Mononoke hime to tytuł japońskiego filmu animowanego o średniowiecznej obrończyni praw zwierząt, w wolnym tłumaczeniu: Księżniczka Mononoke.

Nie jest to film dla dzieci!!! Gdy jakieś 15 lat temu film wszedł do polskich kin pewna mamusia zabrała swoje 6-letnie dziecko na ,bajkę' i owo maleństwo wpadło w histerię, bo krew w tej animacji chlupie dosyć mocno. Mamusia wyszła z kina zgorszona, zapewne obiecując sobie, że już nigdy nie zaufa Azjatom i ich produktom ...

To anime stworzył guru japońskiej animacji - Hayao Miyazaki. Jest on odpowiednikiem amerykańskiego Disneya i moim zdaniem geniuszem. Kocham jego filmy! Są magiczne, nieprzewidywalne, inne od zachodniej kinematografii (animacji).

O czym to jest?

Splot wydarzeń kręci się wokół Ducha Lasu - prastarej istoty, dzięki której natura żyje. Tłem jest walka dwóch grup ludzi - jedni chcą przyrodę sobie podporządkować, przywłaszczyć, drudzy (Hime) ocalić ją. Bardzo aktualny film o świecie, który powoli odchodzi w zapomnienie - cywilizacja nieustannie ingeruje w życie przyrody, nie ma odwrotu. Bohaterem, który pragnie porozumienia między podziałami jest młody chłopak o imieniu Ashitaka - świetna postać, która nie opowiada się za żadną ze stron.

Film obejrzałam kilka razy z amerykańskim dubbingiem i uważam, że jest świetny (Scully podkłada głos ogromnej wilczycy - cudownie mi ten wokal pasuje), dlatego tą wersję Wam polecam. Nigdy nie obejrzałam Mononoke Hime w oryginale.

Ta animacja jest godna, zobaczycie coś innego niż to co znacie z amerykańskich produkcji.

środa, 13 listopada 2013

Czuję się bogato pryszczato

Wita Was pryszczaty jak prawiczek Sorbet!

Zacznę od tego, że firma Dabur mnie zaczyna denerwować... Nie wiem jak bardzo śledzicie nowinki kosmetyczne, ale najnowsza etykietka na flaszcze wody różanej informuje nas, że skład nie jest już tak krótki jak był kiedyś:


Zasyfiło mnie po lecie i chciałam się poratować tą wodą, bo jest super - nie muszę do niej Was nie wiadomo jak przekonywać. Ale niemożność pozbycia się wszelkiej maści koszmaru nastolatek, może być skutkiem m.in. tego składu:


Wybuliłam 12 złotych na ten syf. Jestem pogrążona w otchłani rozpaczy!

Cerę miałam celującą, sensacje zaczęły się pod koniec sierpnia. Podejrzewam, że pozapychało mnie czyste masło shea - smarowałam się nim dzień w dzień podczas wizyty we Włoszech. Zakupiłam je specjalnie do użytkowania w mocnym słońcu, gdyż jest to świetny filtr.

W walce (z wiatrakami) wspomagam się Himalayą Herbals i ich kremem antyseptycznym, nabytym w promocji w SuperPharmie:


i muszę powiedzieć, że jeśli po wielu dniach jakiś specyfik nie działa to znaczy, że jest do luftu. Tak było w tym przypadku.


Już prawie tubkę wykończyłam i ... na mnie szara maź o odpychającym zapachu nie działa... Cera jest polem minowym na którym dzień w dzień pojawia się nowa bomba do wyciśnięcia. Jeśli coś zniknie, to zaraz pojawi się nowe (nic w przyrodzie nie ginie).

Sytuację nieco łagodzi równie przerażający zapachowo tonik do cery trądzikowej Tialo


Alkohol ma w połowie niedługiego składu i kupiłam go w sklepie z eko kosmetykami. Zostawia tłustą warstewkę i podczas przecierania nim twarzy czuć, że oczyszcza twarz - zawiera olejek z drzewa herbacianego, który bardzo lubię. Jak na razie chyba on najlepiej sobie radzi, ale spektakularnych efektów brak (T_T)

Do twarzy używam osobnego, mini ręczniczka, poszewkę dla Jaśka zmieniam co miesiąc, włosy myję co dwa dni. Muszę komórkę częściej dezynfekować, bo syfy mam na policzkach. Co kilka dni robię maseczkę - ostatnio z drożdży i wody.

Co jeszcze polecacie osobie w syfiastej depresji?

Co za niefart!

piątek, 8 listopada 2013

Tag puszysty

Mam koty i nie omieszkam się nimi pochwalić! :D
Jestem kociarą nad kociary. Psy lubię, ale koty kocham. Dzień bez miziania kota jest dniem straconym, a wszystkie ciuchy mam w ich kłakach. Oto TAG Twój zwierzęcy przyjaciel:

Jak nazywają się Twoje zwierzaki?
W książeczkach zdrowia mają imiona Pantera, biało-rudy to Tutek, ale oczywiście nikt tak do nich nigdy się nie zwraca. Przeważnie jest to: Kocie!


Co to za futrzaki i jakiej rasy?
Oba koty to dachowce. Najwięcej ich się panoszy po Polsce, nie przyszłoby mi do głowy mieć rasowego futrzaka. Moja siostra ma w Edynburgu ragdoll'a, ale to dlatego, że tam na ulicach nie ma bezpańskich zwierzaków, a jeśli chce się wziąć czworonoga ze schroniska trzeba przedstawić w tej instytucji: zarobki, wielkość mieszkania, warunki w jakich zwierzak będzie żył, godziny pracy właścicieli plus 70 funtów wpisowego O_o wszystko w trosce o pupila. Jak widać na wyspach sytuacja jest kontrolowana, nie to co w Rumunii czy na Ukrainie, gdzie wybija się bezpańskie psy.


Jak długo są ze mną oraz jak się u mnie znalazły?
Czarna kociczka jest od czerwca 2008, przyjechała do mnie z Warszawy, bo kot siostry znajomego się okocił, natomiast Rudy od... 3 lat, nie pamiętam dokładnie. To kot siostry, która wyemigrowała i opiekuję się jej dzieckiem. Pochodzi z miotu ze wsi porzeszowskiej, gdzie razem z rodzeństwem miał być utopiony :3 Dziś wiem, że wszystkie kociaki ocalały :)
Koty przygarnęłam, bo w domu po prostu zwierzak musi być, nie ma innej opcji.


Co dziwnego jest w charakterze twoich zwierząt?
Chciałam mieć drugiego kota, żeby pierwszy nie czuł się samotny. No i mam teraz sajgon w domu -_- Chciałam, żeby spały obok siebie, lizały sobie łebki, a ja będę te sielskie obrazki filmować. Nic z tego! Koty się nie cierpią. To dwa różne charaktery - jak Filemon i Pankracy. Nawet ich umaszczenie się zgadza :D
Tutek lubi torebki - zawsze włazi do środka :) Kochany kotecek.


Co one dla mnie znaczą?
Zwierzaki nie są dla mnie członkami rodziny. Ja jestem ich panią i mają się mnie słuchać. Chyba jestem wyrodną matką... Na pewno nie mam syndromu tej dziewczynki z kreskówki, która zwierzaki kocha, ale niechcący maltretuje - Emilka? Głaskanie kota mnie uspokaja, lubię gdy kotek śpi zwinięty w kłębuszek na łóżku - bez zwierzaka dom byłby pusty.

Najmilsze wspomnienie:
Lubię, gdy moje koty mnie rozumieją. Czasem się zdarza, że robią to co mówię. Raz nie mogłam nigdzie znaleźć Panterki. Pytam się Rudego:
- Tutek. A gdzie jest twoja koleżanka?
Popatrzył na mnie, potem poszedł w stronę łóżka, które zaczęło na niego warczeć: siedziała pod wyrem, w ciemnym kącie.
Tez zwierzak zrobił mnie jak chłopa w sądzie, a szczęka mi opadła.

Jak je nazywam?
Czarnuch, Mruczilla, Nigga, Pumasek, Mruja, Mru, etc
Pączuś, Czwartek, Tłuścioch, Gruber, Mruczek, Miziaku, Misioooo, etc


A jako bonus przedstawię Wam nowe, szkockie dziecko mojej siostry: ragdoll Tadeusz!



czwartek, 31 października 2013

WEGAŃSKIE LAKIERY DO PAZNOKCI



WEGAŃSKIE LAKIERY

Vegan nail polish


Edit - 27 10 2017


100% Pure

Acquarella
Barry M
Benecos

Color Club

e.l.f. cosmetics
Ella + Mila
Elysian Nail Lacquer
Essence

Gosh

Honeybee Gardens


Joshik Polish


Karma Organic Spa
Kiko
KL Polish

Lime Crime


Madam Glam (żel)
Misa

NCLA
Nubar

Obsessive Compulsive Cosmetics (OCC)
Organic Glam
P2
Palate Polish
Piggy Paint
Priti NYC/ Priti Princess

Rival de loop

Scotch Naturals/ Hopscotch Kids
Zao
Zoya





NIE-WEGAŃSKIE, ALE CRUELTY-FREE

Non-vegan but cruelty-free




A England
Australis

Butter London


Catrice
China Glaze
Ciate

Deborah Lippmann

Eveline

Flower

Illamasqua

Inglot
IsaDora

Kobo

Manic Panic
Milani
Models Own
MUA

No Miss
Nyx (cruelty-free, lecz kupiony przez loreal)

Stila


The Balm


Wet n Wild




WEGAŃSKIE ZMYWACZE DO PAZNOKCI

Vegan nail polish removers



Butter London
Ella + Mila
Honeybee Gardens
Logona
Misa
Piggy Paint
Provida Organics
Spa Ritual
Suncoat
Zoya



wtorek, 29 października 2013

Henna Khadi


Hennę Khadi miałam w planach zakupić, a dostałam ją od cudownej blogerki Marquis de Red. Dzięki Ci, Rudy Demonie, mam nadzieję, że upominek ode mnie nie trafił jak kula w płot i że jeszcze coś na swoim blogu napiszesz ;)
Od razu usprawiedliwię się, że to co na zdjęciu widzicie jest efektem zmieszania resztki Khadi z henną Eld (burgund rubina). Po prostu zapomniałam po pierwszym khadiowym farbowaniu pyknąć foto (komórką), a jak się zorientowałam, że przecież muszę posta o tym zrobić i nie mam obrazka do załączenia henna już się dosyć dobrze wypłukała. W każdym razie byłam ruda mniej więcej tak, jak na załączonym obrazku.

(dotarło teraz do mnie, że końcówki trzeba dosyć mocno poprawić)

Henna Khadi to wspaniały, olśniewający i genialny produkt!!! <3 -="" a="" adka="" am="" atwo="" azienka="" bez="" by="" cie="" class="separator" co="" cudowna="" cytryny="" czy="" div="" do="" dodawa="" farbowa="" farbowania="" g="" godzin="" gotowe="" henn="" herbaty="" i="" intensywny.="" jeszcze="" kilkana="" kolor="" konsystencja.="" kupowa="" mi="" mo="" na="" nic="" nie="" niej="" o="" obesz="" od="" osy="" owy.="" papeczka="" por="" porann="" produkt="" proszku="" przegotowan="" przez="" razu="" si="" soku="" sp="" stnia="" style="clear: both; text-align: center;" tam="" uka="" usyfi="" w="" wod="" y="" ywki="" z="" zamieniania="" zaprezentowania="" zg="" zmiksowa="">


Khadi jest jak na razie numerem 1. Jest idealna. Nic dodać nic ująć. Przesyłka doszła be pudełka więc nie wiem, który to konkretnie kolor, ale nic to! Czymże jest zadowolony Sorbet wobec mało istotnej tekturki?

Jeszcze raz dziękuję marquisdered :*

niedziela, 27 października 2013

Jestem wniebowstąpiona!

Włosy jakie mam każdy widzi.

I oczywiście jak każda marudna kobieta jestem z nich niezadowolona! Najczęściej dlatego, że moje palcy nie mają talentu i nie umiem ich spiąć w finezyjne warkocze, oplatające czoło. Te fryzury podobają mi się tak bardzo, że już bardziej nie można.


Człowiek kupuje kosmetyki i czasem ufa w zapewnienia producenta, ale rzeczywistość mija się z celem - pic na wodę, kasa wyrzucona w błocko. Jednakże jeśli chodzi odżywkę pokrzywową Anny to jestem oszołomiona - dobry produkt na porost włosów.

Jaki miałam problem? U nasady włosów, przy czole kłaczki były niezbyt gęste, miałam wrażenie, że ich... ubywa i wysokie czoło powiększa się jeszcze bardziej. Tak więc zainwestowałam całe 10 zł w odżywkę (a raczej wcierkę, bo jest to woda z pokrzywą) i przelałam ją do atomizerka. Od ponad pół roku dwa psiki u nasady, przy czole, do tego kilka psików na całą skórę głowy i delikatne masowanko opuszkami palców. Musicie uwierzyć mi na słowo honoru - mam nowe piórka na zakolach. Gęstości wszystkich włosów na łepetynie nie zauważyłam, być może coś zakiełkowało? Nie wiem.

Cena jak na ten produkt jest astronomiczna - wywar z pokrzywy powinien kosztować góra 2 zł + 3 zł za plastikową butelkę. Pokrzywa rośnie wszędzie, zaparzacie ją, mieszacie z wodą destylowaną i voila!

Na początku nie za bardzo przypadł mi również do gustu zapach, ale jak to w moim przypadku zawsze bywa - przyzwyczaiłam się i teraz, po wykończeniu wcierki, nawet mi go brakuje. Ma paskudny, brudny kolor. Ale to działa!!! XD

Polecam zwłaszcza facetom, którzy obawiają się iść w ślady łysiejących ojców.

niedziela, 20 października 2013

Bulszit

Jestem w posiadaniu okropnego antyperspirantu w sztyfcie:

Skin Food Lemon - Ginger tea deodorant stick (-_-)'


Nie kupujcie! Uciekajcie! To małe, koreańskie, 40 gramowe ciulstwo nie działa nawet, gdy nic specjalnego nie robicie jeśli chodzi o wysiłek fizyczny - spociłam się podczas porannego robienia makijażu, po ówczesnym wysmarowaniu paszek tym specyfikiem. Szczyt...

Okropny ma zapach - przeważnie tego typu kosmetyki posiadają delikatną, miłą, kobiecą woń, tutaj mamy czystą chemię: chemiczny zapach starej cytryny i chyba coś co w domyśle ma przypominać imbir ... Czysty, nieprzyjemny dla powonienia syntetyk.

Skin Fooda miałam jeszcze maseczkę ryżową - też bubel. Na razie nie mam ochoty na tą firmę. Nie za bardzo mi się widzi. Jest to pewnie spowodowane odmiennym typem urodowym jaki reprezentuje. Może ta firma w Azji robi furorę na cerach i ciałach tamtejszych kobiet?

Krem BB mają fantastyczny, tak więc jeśli coś mogę zarekomendować to celujcie w kosmetyki kolorowe.


EDYCJA Skin Food wyrzucam z listy, marka testuje na zwierzętach, nie powinna być na mojej liście. 

wtorek, 15 października 2013

Ekspert od kobiecych krągłości

Z cyklu Chcemy więcej wegańskich produktów w sklepach: Cukierki!

Czasem wychodzę z jaskini i udaję się do znajomych celem przypomnienia im o moim istnieniu. A wtedy wyłazi ze mnie sęp i wyżeram im zapasy z lodówki (@_@)

Ostatnio na jednym z owych posiedzeń zrobiłam wegetariańską wtopę: zaczęłam u Ewy pochłaniać cukierki z galaretką. My sobie gadu gadu, a ja, po chyba piątym niebie w gębie, kapnęłam się, że ... jestem wegetarianką i nie jem żelatyny od prawie dwóch lat!!! Trochę cukru i baba zgłupiała. Wiem, że to jest dla moich mięsożernych znajomych śmieszne, ale mnie takie momenty dołują. Na szczęście zdarza się to raz na rok.

Winowajca:


Siedziałam nad papierkiem po cukierku z zamiarem ...a nawet nie wiem jakim i czytałam skład i gęba mi się uśmiechnęła, bo oto niechcący odnalazłam agar zamiast żelatyny wieprzowej =3 Kriszna czy inny Budda czuwa nade mną:


Wawel to najstarsza fabryka cukiernicza w Polsce, ale ponad połowa udziałów należy do szwajcarskiej spółki.

Dla wegan owe cukierki nie bardzo nadają się na prezent, ponieważ zawierają składowe ilości jaj i mleka. Są jednak pyszne i wegetarianin na pewno się nimi będzie objadał ze smakiem.

A więcej o wegańskich pysznościach poczytacie na super stronie Smaczne i wegańskie czyli wszystko co bez większego syfu w składzie można znaleźć na półkach sklepów w Nadwiślańskim Kraju.

Muak!

czwartek, 10 października 2013

Szczęśliwe miasto

Robiłam porządki w swoich gazetach i znalazłam jedną ciekawą pt Zielone miasto. Bezpłatny magazyn ze stycznia 2012 poświęcono szczęściu. Przeczytałam coś co mi dało do myślenia:


Jeszcze nigdy w historii Europejczycy nie byli ta bogaci. Nigdy nie mieli tyle ubrań, mebli, sprzętu, domów i samochodów. Nigdy wcześniej tyle nie jedli. Nigdy nie mieli tyle pieniędzy. A jednak nie są szczęśliwi. Nawet nie są zadowoleni. Człowiek, który ma zapewniony pokarm, dach nad głową, pieniądze, wszystkie zachcianki, a do tego jest wolny iima przyjaciół - powinien być szczęśliwy. (...) czy człowiek może być szczęśliwy, wiedząc, że wdycha powietrze z rakotwórczymi cząsteczkami z elektrowni węglowej? Czy może być spokojny, wiedząc, że w zjadanym właśnie kotlecie mogą być pestycydy?

Powiem Wam, że ja nie jestem szczęśliwa. Posiadam niezbędne do życia bajery, w planach zakup auta (odkładałam strasznie długo w umyśle fakt posiadania prawka, no ale skoro już je mam to niech mi ułatwi życie - tak wszyscy twierdzą), w porównaniu z meksykańskimi slumsami czy ludźmi głodującymi w odległej jak przestrzeń kosmiczna Afryce, to jestem zamożna, wręcz bogata. Podobnie jak i Ty - jesteś podpięty do internetu, masz telefon, a nawet dwa, możesz się uczyć i za grosze pojechać gdzie Cię nogi poniosą.

Co jest nie tak? Rzeszów się rozwija, robione są ścieżki rowerowe, ulice remontowane, powstają nowe miejsca pracy na lotnisku, miasto jest pełne młodych ludzi, ponieważ posiada największą ilość uczelni wyższych w Polsce. Jest tu czysto! Syf nie zaczyna się, gdy tylko minie się okolice rynku. Komunikacja jest trochę do luftu. Na co by tu jeszcze ponarzekać?


Brakuje mi w mieście różnorodności. Nie ma dla mnie strikte wegetariańskiej restauracji (Greenway.a mi zamknęli, a nawet nie zdążyłam tam nic zjeść!), nie ma zbyt wielu ciekawych miejsc poza miastem (jest mały zalew w Bratkowicach, trudno tam trafić jeśli się nie zna okolicy), kilka lat temu koleżanka była na grupowych zajęciach z nordik walkingu - może jeszcze takie są organizowane na plantach? Nie wiem... W Instytucie Muzyki studenci dają raz w miesiącu darmowe koncerty na których bywam prawie regularnie - też w ogóle nikt tego nie rozreklamuje! Dlaczego dzieciaki zamiast ulotki o fajnym wydarzeniu wciskają mi w łapy kredyty gotówkowe lub szkołę językową? Czy ludzie tylko do banku chodzą i uczą się języków?

Moja siostra narzeka, że o świetnych eventach dowiaduje się... po fakcie, czyli dzień później, gdy ktoś jej opowie lub jest relacja w Teleexpressie. Niedawno byłyśmy razem w Wojewódzkim Domu Kultury, bo miała być prezentacja jakiejś książki o Japonii czy coś, już nie pamiętam. Przychodzimy, a tu pusto. Co jest? Nie wiem do dzisiaj. Wyszłyśmy nawet nie pytając recepcjonistki o co kaman.

Nie wiem czemu, ale uwielbiam stąd wyjeżdżać. Poza rodziną nic mnie tu nie trzyma jakoś wyjątkowo. Lubię to miasto, ale nie inspiruje mnie do działania.


Najszczęśliwsze miasta EU wg wyżej wspomnianej gazety to:
Kopenhaga, Dania
Gdynia, Polska
Monachium, Niemcy

Do kitu mieszka się ludziom w:
Neapolu tonącym w śmieciach,
Meksyku
Bytomiu

Gdzie byście chcieli zamieszkać?

Zdjęcia pochodzą z Tarnowa :)

wtorek, 1 października 2013

Naf Naf

Kupiłam tacie wodę toaletową Planter's i sama jej używam :)


Zapach trawiasty, nietrwały, lekki jak mgiełka, rześki i pobudzający do działania. Wiosenno - letni, kojarzy mi się ze zrywaniem stokrotek nad strumykiem albo z wytarzaniem się w porannej rosie. Podoba mi się w nim brak zmiany - po prostu się ulatnia, nie następują w nim kolejne nuty, które niszczą pierwsze wrażenie o perfumach. Najgłówniejszy składnik to aloes, ale powiem Wam prawdę - nigdy nie wąchałam tej rośliny, więc nie zweryfikuję Planters'a.

Bardzo lubię opakowanie tego włoskiego pachnidełka - proste, jasne i na temat, bez ozdobników, dla faceta. Szklane z solidną zatyczką. Nieskomplikowane jak budowa młotka. 50 ml za niecałe 100 zł. Warto. Przyjemny czasoumilacz ^^ Żałuję, że nie było w sklepie większego wyboru do niuchania, ponieważ uwielbiam perfumy. Kilka flakonów w uroczych opakowaniach posiadał Dr.Taffi, ale kompletnie nie przypadły mi do gustu, a wracałam do nich kilkakrotnie. Może za kilka lat będzie mi dane znowu ich skosztować i zmienię zdanie?
----

Filmik o strażakach ratujących zaczadzonego kociaka; ukazuję go, ponieważ może ktoś z Was bywa na youtube równie często jak ja i dopiero osoby trzecie (siostra) Wam uświadamiają jakie ciekawe rzeczy się filmują i umieszczają w sieci.

LOVE

czwartek, 26 września 2013

HERBATA L'ANGELICA

Byłam we Włoszech i kupiłam to co włoskie, bo jestem zawsze ciekawa jak dany kraj prezentuje się jakościowo, co firmy takiego produkują, że Polacy zamiast kupować swoje, regionalne rzeczy, inwestują w zagraniczne.

Do włoskich kosmetyków jestem zniechęcona. Nie wiem czy to magia miejsca tak deprymująco na mój osąd działa, bo Italii nie cierpię. Oscypek bardziej smakuje w Zakopanem niż nad morzem - macie takie wrażenia? Jadłam tam pizzę - margheritę (we Włoszech, nie w Zakopcu). Ot ciasto, ser i pomidor, który puścił sok i potrawa się wodnista zrobiła. Niby nic, ale było cudowne w smaku! Podejrzewam, że to dlatego, że byłam głodna. Głód jest najlepszą przyprawą. Gdyby ktoś mi tą pizzę zrobił i podał w PL nie byłaby tak smaczna. Takie mam wrażenie.


O czym to ja miała... Aha!

L'Angelica - myślałam, że robią tylko kosmetyki, a w sklepie zauważyłam również herbaty! :)
Lubię herbatę, ten napój jest stworzony do picia w chłodne dni, ale trudno trafić na swój smak. Powoli robię zapasy na zimę, na szczęście istnieją herbaciane wysepki, gdzie można się zaopatrzyć w zioła na wagę, uprzednio je powąchać, wybrać sobie tyle gramów ile nam pasuje. Bo z torebkami to różnie bywa.

Andżelikowe herbaty mam dwie i obu nie lubię: brzoskwiniowa i pomarańczowa. Owoców nie czuć ani ani w przygotowanym napoju. Właśnie popijam arancie - zwykła herbata, pomarańczowy to u niej jest kolor. Taka jakaś nieprzyjemna w smaku, jakbym piła wyciąg z liści. Męczę ją i mam jeszcze sporo torebek. Do Pukki się nie umywa.


Włosi powinni wstrzymać produkcję herbaty. Niech się ograniczą do samochodów... Jest to kraj nazistów - nie umieją gadać w innych językach; jeśli do nich przyjeżdżasz to masz mówić po włosku i basta! Na 10 osób 2 jako tako znają angielski i w 99 proc. są to osoby młode. Pogoda jest masakryczna! Słońce tam nie opala lecz pali, nawet przez ubrania. Zawsze mnie dziwiło, że ludzie dobrowolnie lecą na wakacje w tropiki i za te katusze płacą.

Ale jest coś co Włosi robią wyśmienicie:


LODY! O mamo, jakie oni robią pyszne lody! omniomniomniom! Nie zna lodów, kto jadł włoskie lody w Polsce. Trzeba niestety lecieć do Włoch, żeby skosztować. 

wtorek, 24 września 2013

Rękawice nie-fajności!

Co za tytuł :3 Tyczyć się będzie dłoni, a konkretnie smarowidła włoskiej produkcji, które odstąpiłam mamulce, gdyż... bo tak. Dziś krem do rąk Dr.Taffi, z ich działu I Macchiaioli TUTU odnajdziecie inspirujące opisy celem zapoznania się z produktami. A ja dodam coś od siebie:


Krem jest niewart swojej wysokiej ceny. Zawiera sporo interesujących składników, które jednak średnio działają na suchą skórę. Mam teraz suche dłonie i stopy i ten produkt nie podołał problemowi. Konsystencja gęsta, zbita, nie spływa z ciepłej dłoni, zapachem natomiast przypomina apteczną maść z witaminą A, którą na bank kojarzycie - świetny krem za 5 złotych, którego używam prawie do wszystkiego; woń przypomina mi również tanie kremy cytrynowe do rąk za 3 złote, które kupicie w małych, osiedlowych drogeriach - na pewno je znacie! :) Z tym, że nasz tani i cytrusek z PeErEla pachnie, a moja posmarowana właśnie DoktorkiemT łapcia męczy mnie. Pachnidło jest raczej intensywne :C

Krem do rąk Doktora T. napchany jest składnikami, które mnie wnerwiły. Otóż na tubie i na tylnej ściance tekturki (marnowanie papieru, no ale ok, doceniamy impresjonistyczne walory estetyczne) w kilku językach nadrukowane jest jaki to krem jest zajebisty, czego to on z dłońmi nie zrobi i jak go trzeba użyć (bo nie wiem), skład wygląda tak:

olej sezamowy, oliwa, wosk pszczeli, masło shea, kocanka (na opakowaniu everlasting ?_?), kasztanowiec (horsechestnut), olejki z cytryny, dziurawiec (hypericum), skrobia ziemniaczana (starch), witaminy: A, C, E, aloes. Dokładnie w tej kolejności.

Cud, miód i orzeszki! Natomiast gdy zerkniemy na spód pudełka przeczytamy, że między tymi woskami jest jeszcze:

aqua, gliceryna, cetearyl alkohol, cetyl alkohol, hypericum perforatum flower/ leaf/ stem extract, retinyl palmitate, benzyl alcohol O_o i wiele innych.
Dopiero w domu zauważyłam ten rozszerzony skład. A skoro o składnikach mowa ---> KOSMOPEDIA to strona, która tłumaczy czym jest dany składnik w kosmetykach i co robi. Według niej te alkohole w składzie nie są be, ale jednak w naturalnym produkcie nie powinno ich być.

Tak jak nie lubię tego smarowidła tak uwielbiam opakowania! Są intrygujące - na 3 ścianach kartonika wydrukowany jest impresjonistyczny obraz. Jeśli ustawimy 3 opakowania obok siebie to będziemy mieć pełny wizerunek obrazka, tak jak to stoi na półce w sklepie. Świetny design, akuratny dla mnie. Każdy kosmetyk tej firmy posiada inny nadruk.


Firma Dr.Taffi jest... nieco tandetna, jakby niedorobiona. Za krem do rąk, o pojemności 150 ml (bydle, którego sama nie zużyłabym przez następne 10 lat) zapłaciłam 10 euro, ale dałabym za tą tandetkę może 3... Chciałam kupić cokolwiek tej firmy, bo szukam naturalności w chemii jaka mnie otacza i ta firma na pierwszy i drugi rzut oka wydawała się super, a na trzeci rzut to tak sobie wypada.



Certyfikaty:


Te pudełka to mogliby osobno sprzedawać. Jak ktoś ma na zbyciu to niech mi da znać! XD

niedziela, 22 września 2013

BOBBY

Wiele jest historii o wiernych psiakach, również Edynburg takową posiada, a jego niewielki pomnik znajduje się przed knajpą w stolicy Szkocji. Byłam i widziałam na własne oczy.

Na imię mu było Bobby i żył w Edynburgu ponad 100 lat temu. Gdy jego pan zmarł i został pochowany na cmentarzu Greyfriars dwuletni psiak jeszcze przez 14 lat czuwał przy jego grobie.




Leao również leżał przy grobie swego pana po trzęsieniu ziemi niedaleko Rio de Janerio w styczniu 2011. Podobnie >Captain<.






Wiernego psa posiada Kraków, rzeźby czworonogów znajdują się w Kazimierzu Dolnym, Toruniu i Warszawie.


Dbajmy o psy i nie zapominajmy o tych bezpańskich!

Zdjęcia: google.com i nie tylko ^^
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...