środa, 26 grudnia 2012

To był świetny rok!



Kolejny rok zaliczony!

Kwalifikuje się do całkiem udanych - fajne imprezy, przyjemna praca, cudowne i szlachetne jednostki ludzkie na mojej drodze. Ale też musiałam się nieźle łokciami rozpychać, bo zdarzało się, że w sielskim klimacie niektórzy robili wokół mnie sporo smrodu. Przyznać muszę, iż w 2012 chyba zrobiła się ze mnie niezła bicz, ale nie traktuję tego jako wady. Po prostu z kluchy zrobiłam się bardziej pyskata, mam więcej ciekawych kwestii do powiedzenia i nie wstydzę się nazywać rzeczy po imieniu - nie za Twoimi plecami, ale prosto w twarz. Stać w miejscu całe życie nie wypada. Doceńże mnie człowiecze. 

Zwiedziłam 3 europejskie stolice. Zarobione pieniądze wydawałam chętnie, bo do tego one służą. Mam uczucie, że czas nie przepadł niewykorzystany, co zdarzało się w latach poprzednich. Kiedy była okazja do picia - piłam. Gdy była okazja do odpoczynku - byczyłam się za troje. 
Ogólnie to mam wrażenie, że nie tak dawno jeszcze byłam młoda i głupia jak średniowieczny trzewik. (Wniosek może się nasunąć taki: teraz jestem stara i średnio mądra =) ) Cieszę się, że czas mija, to jedyna pewna rzecz na świecie. Najdurniejszy okres mojego życia to 20 lat i to co się działo przed. Z czasem jest tylko lepiej. Nie chciałabym wrócić do czasów mojej młodości, co za nudny, hormonalnie dołujący okres!


Debeściaki roku tu tałsend & 12

Prometheus - film sf Ridleya Scotta obejrzałam 6 razy. Pierwszy seans był masakryczny i zaliczyłam film do rozczarowania dekady. Dopiero <ten film> pojaśnił mi kilka kwestii i całość nabrała jako takiego sensu i teraz nie mogę się doczekać kontynuacji. Swoją drogą bardzo lubię kino, gdzie ludzie lecą na drugi koniec kosmosu (Avatar, Alien) i nadziewają się na ufoki (do Muldera i Scully mam słabość od dziecka). Wiedzieliście, że androidy w cyklu Obcy mają imiona rozpoczynające się od pierwszych liter alfabetu? Ash, Bishop, Call i prometeuszowy David (ostatniego ogłaszam moim ulubionym robotem ever) :3 Genialne zakończenie ma ten film ( "My Name is Elizabeth Shaw, last survivor of the Prometheus, and I'm still searching). 

Kolejnym dobrym posunięciem był zakup biustonosza za 100 złych, czyli przyrost cycków. Kupiłam nawet dwa. Poprawiły mi kształt, mogę teraz je pokazać na pokacycki.eu ... Nie, nie pokaże! :D Bardzo dobra inwestycja, którą Wam polecam. Akurat trafiłam na świetną braffiterkę, której wystarczyły dwa rzuty okiem na mój biust, żeby znaleźć odpowiedni dla mnie rozmiar. Okazało się, że mam nie B lecz C (cycolina), a nieodpowiednie biustonosze, noszone od 12 roku życia spowodowały, że biust miałam pod pachami i na plecach (zgarniałam go przez następny miesiąc po tych udanych zakupach). 

Kolejny hicior to żółty lakier China Glaze Lemon Fizz i malowanie czarnym linerem smiley face lub emotikonków. Baaardzo prosty, pobudzający i energetyczny wzorek. Fajny na długich i krótki płytkach, lol. Mała rzecz, a cieszy. Serio mówię! 

W ciągu ostatnich lat zmieniłam ubarwienie. Noszę teraz barwniejsze piórka czyli po prostu kolorowe ciuchy. Z czarnym już się rozstałam chyba definitywnie. Transformacja następowała długo, ale jakoś tak w tym roku ludzie częściej to dostrzegali (wkońcu!). Lubię czarny kolor, ale mnie dołuje. Zmiana szafy nastąpiła po tym jak zmieniłam swoje nastawienie do ludzkości - teraz jestem wesoły, nie do końca poważny człowiek. Kiedyś miałam czoło chmurne i frasobliwe myśli, wszystko mnie stresowało, czytałam Micińskiego. Nie byłam zbuntowaną nastolatką. Ja się nie miałam przeciwko czemu buntować. Ubierałam się jak chce, a to, że akurat wtedy fascynowała mnie muzyka metalowa (do dziś nie za bardzo się to zmieniło) to ubierałam się pod metalową publiczność pod sceną. Dziś pewnie musiałabym pożyczyć czarne ciuchy od sióstr, bo nie wiem czy znalazłabym odpowiednio mroczną garderobę na koncert :>

W tym roku zaczęłam ćwiczyć jogę, którą uprawia na youtubie Tara Stiles, czyli ból kręgosłupa mnie nie dotyczy. Jest to moje tysiąc-pięćset-sto-dziewięćsetne podejście do jogi. W nadchodzącym roku zapiszę się na jakieś zajęcia z tego przedmiotu, bo ćwiczę zbyt szybko i nie wiem czy dobrze oddycham. 

Euro 2012 - jarałam się tym strasznie, a teraz nawet nie pamiętam kto grał w finale :/ Fajne to było. Wszystkie mecze oglądałam w Holandii, pierwszy mecz Polaków razem z grupą współlokatorów - Polaków i jednym Holendrem. Gdy padł pierwszy gol to zawyliśmy z zachwytu. Holender żałował, że nie filmował naszej reakcji :) Lubię to. 

Sto butelek na ścianie Porteli - świetna lektura! Dała mi kopa, a nawet spisałam z niej ze dwa cytaty. Ostatnio czytam niechętnie (Sto diabłów Kraszewskiego męczę od dwóch miesięcy, a jestem na 36 stronie, dżizas, chyba jestem chora...)

29 lutego 2012 zrobiłam swój pierwszy tatuaż ^o^- moje maleństwo to hit roku! Tego mi było trzeba. Żyje się tylko dwa razy - przed i po zrobieniu tatuażu. Róża jest na udzie - mam motywację, żeby dbać o ciało, żeby prezentowała się korzystnie (za każdym razem jak stoję przed lustrem to lustruję się pod odpowiednim kątem, żeby się na nią gapić). 

Plany na nadchodzący rok: przeprowadzka, wycieczka do Paryża (bo Paryż jest zawsze dobrym pomysłem), nauka holenderskiego, mooooże wyjazd do Stanów. 

W nowym roku życzę, aby omijały Was końce świata i sex afery z Waszym udziałem, dużo pieniążków i mało pracy, abyśmy dożyli chwili w której człowiek stanie na Marsie, bo już trochę ciasno u nas.




Peace!
Moja karykatura wykonana przez Anię gdy chodziłyśmy jeszcze do liceum. 



10 komentarzy:

  1. Zazdroszczę udanego roku. Dla mnie to był najgorszy rok mojego życia, więc cieszę się, że dobiega końca ;) 2013 będzie najlepszym jaki do tej pory przeżyłam! Tak ma być, koniec i kropka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Nowy będzie równie dobry co stary zły! :)

      Usuń
  2. Nie ma sprawy. Bardzo mnie cieszy, że się podobają :)
    Ewentualnie gdzieś małym druczkiem 'made by Paproszek' jakbyś dorzuciła to byłabym wdzięczna.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D będzie nawet dużym druczkiem :)

      Usuń
  3. Dziękuję za informację dotyczące tatuażu na pewno będe o nich pamiętać ;) Jak na razie jeszcze nie zrobiłam...
    Fajny post, miło się czytało ;)
    Rysunek jest the best ;D
    Pozdrawiam.
    Oby przyszły rok był jeszcze bardziej udany niż ten ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A czy mogłaby zdradzić gdzie znalazłaś tą świetną braffiterkę? Może i ja bym swoje wydobyła spod pach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz gdzie w Rze jest ulica na której znajduje się Dessa, wejście do Underground i księgarnia językowa? Naprzeciwko jest sklep z bielizną (trochę niżej jest kebab).

      Usuń
  5. Cieszę się Sorbecik, że to był dla Ciebie dobry rok :) Z przyjemnością przeczytałam tego posta. Życzę Ci duuużo dalszych sukcesów, kolorowego życia, fajnych filmów, (nadal) pięknego biustu ;), spełnienia wszystkich marzeń/planów/postanowień i koniecznie wycieczki do Paryżu, bo Paryż jest tylko jeden taki. Trzymam kciuki za holenderski! Będziemy uczyć się razem :)
    -anna3101-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po latach posuchy ten rok był dla mnie naprawdę wybitny! Oczywiście nie zwierzyłam się tu z prywatnych moich uniesień, gdyż ekshibicjonistką nie jestem i na blogu nie będę. Myślę, że nast.rok może być jeszcze lepszy, ale nie przesadzajmy - z nadmiaru słodyczy można skrętu kiszek dostać ;)
      Holenderski jest prosty, damy radę :3

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...