poniedziałek, 19 listopada 2012

Oslo, czyli gdzie to ja nie byłam

Oslo! Norwegia! Zespół metalowy Emperor! I sklepy z naturalnymi kosmetykami!

Po wielu latach marzeń o stolicy Norwegii moja odziana w glana stopa stanęła w tym pięknym, ekologicznym kraju. Fajnie jest realizować marzenia. Odfajkowałam jedno na liście i ... nic. Trochę czuję się nieusatysfakcjonowana (za dużo oczekiwałam?), zawiedziona (za mało wikingów na ziemi wikingów?), nieszczęśliwa (no przecież zobaczyłaś z bliska Norwegów!) itede itepe. Zacznę od tego, że... boję się latać samolotem T_T ' <przełyka ślinę> To jest najgłupsze uczucie na ziemi! Człowiek jest stworzony do tego, aby łazić twardo po ziemi. Jestem chyba typem klechy, który wytyka palcem G.Bruna i Kopernika za ich głupie pomysły, że o pionierach lotnictwa nie wspomnę... Może to kwestia przyzwyczajenia się do latania. Ja się czułam nie na swoim miejscu, nie w swoim czasie. Yh!

No ale doleciałam, byłam w Oslo 4 dni i co zobaczyłam to moje!



Miasto jest naprawdę piękne. Zwłaszcza nocą. A zwłaszcza jego reprezentacyjna część czyli ulica Aker Brygge, na którą prowadzą chyba wszystkie linie komunikacji miejskiej. Kupiliśmy bilety jednodniowe, pozwalające na poruszanie się wszelkiej maści środkami lokomocyjnymi. To jest najlepsza dla mnie część: siedzieć w samochodzie/tramwaju/pociągu/autobusie i gapić się w szybę.



Port jest cudowny! Powietrze czyste, rosa jak balsam. Zauważyłam, że mimo, iż siedzieliśmy w samym centrum stolicy to ludzie są spokojni, nie rozumiesz co mówią, więc nie zdajesz sobie sprawy czy przeklinają, nie ma chaosu i hałasu, pomimo, że tramwaje i autobusy jeżdżą kilkadziesiąt metrów dalej. Słońce świeciło mocno pierwszego dnia naszego tam pobytu. Idealne chwile. Bliskość wody mnie uspokaja.


Przypatrzcie się temu statku poniżej. Zauważyliście na jego dachu symbol Rzeszowa? ^o^ Szklana kra na pierwszym planie jest elementem najpiękniejszego budynku jaki dotąd widziałam, mianowicie gmachu opery. Ludzie - to jest prawdziwa sztuka! Miejsce idealne, surowe, nieprzyjazne dla człowieka, odzwierciedlające stan natury, który na pierwszy rzut oka wydaje się nie poruszać, ale podlega czasowi i dość szybkim jak na ruch przyrody zmianom, czyli góra lodowa. Architekt tego miejsca jest geniuszem.
P.S. zajrzyjcie koniecznie do toalety, nawet jeśli zew natury Was nie porwie - ciemna grota jaskini. Bezpłatna (jeśli zew Was porwie).




Do rzeczy. Poszlajaliśmy się to tu to tam i dzięki temu trafiłam na sklepy typu eko :3

Pierwszy z nich - LIFE - znajduje się na ulicy Akersgate, niedaleko ulicy, która prowadzi do zamku królewskiego i wygląda z frontu o tak:



Kupić tam można kosmetyki Jason, Lavera, Weleda, herbaty i przede wszystkim tabletki i suplementy diety. Sklep warty zobaczenia jeśli jest się eko świrem. Na pewno coś się w nim dla nas znajdzie. Pod warunkiem, że posiadamy sporą ilość gotówki - Oslo jest jednym z najdroższych miast świata.
Niewiele metrów dalej, na ulicy Grensen, która jest boczną Akersgate odnalazłam podobny do poprzedniego sklep SUNKOST.
W którymś z tych dwóch kupiłam herbatę o której niedługo napiszę, cobyście wiedzieli, że warto kupić, gdyż jest niczem ambrozja.


Kolejnym sklepem był skromny i ciasny LAVPRIS HELSEKOST, na ulicy Bogstadveien (przez tą ulicę przejeżdża tramwaj nr 19, niedaleko znajduje się jeszcze jeden LIFE). Asortyment podobny do poprzedników.


Deser na koniec! Prawdziwą świątynią dla eko świrów jest HELIOS COLOSSEUM naprzeciwko lodowiska, tuż przy parku Vigelanda. Bardzo duży shop z ciuchami, kosmetykami, żarciem, gadżetami do herbaty, perfumami i co tam jeszcze. Koniecznie zajrzyjcie jeśli akurat będziecie przelatywać samolotem ;)



No więc dlaczego jestem niezadowolona po zrealizowaniu jednego z marzeń? Może dlatego, że każda stolica świata jest do siebie podobna? Te same sklepy z ciuchami, jakiś zabytek, jakiś budynek, w którym mieszka szef państwa + biznesowe wieżowce. Z jednej strony jest to ciekawe, ale z drugiej... Prawdziwa Norwegia znajduje się poza granicami Oslo, podobnie jak prawdziwa Polska jest poza Warszawą. Chyba już mam trochę dość kafejek przy głównych ulicach, gdzie kawa kosztuje 50 zł i wszędzie roi się od obcokrajowców. Nie pogadasz -_-

4 komentarze:

  1. ooo, fajnie! ale chyba wolałabym właśnie na jakieś zadupie, przy fiordach wyjechać niż do Oslo ;) chociaż Stockholm kocham i tęsknie za nim ;)

    PS. moja noga pewnie też byłaby odziana w glana stąpającym po tym trollim i vikingowym kraju ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Pozdrawiam Cię Dziewczyno w glanach ^^
      W Oslo widziałam AŻ dwóch metalowców, może dlatego jestem niepocieszona? Oślanczanki za to b.ładne.

      Usuń
  2. Sobercik, Ty powinnaś się cieszyć, że w ogóle jeszcze dajesz radę latać :) Ja już nie... Omijam samoloty we wszystkie możliwe sposoby, wolę jechać dniami w pociągu, żeby tylko nie lecieć... Boję się okrutnie i też jestem zdania, że człowiek jest od stąpania po ziemi, a nie latania. I jeżeli już miałabym umrzeć, to też wolę na ziemi, a nie gdzieś tam spadając, brrrr.
    -anna3101-

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorbecik ty jesteś z Rzeszowa?? Dobrze wiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...