wtorek, 27 listopada 2012

Mordka


Kilka słów o kilku produktach


 Skin Food


Maseczka Rice Mask Wash Off jest sympatycznym dziwadełkiem - mask znaczy, że trzeba ją nałożyć, trochę potrzymać na twarzy i zmyć, ale opakowanie nakazuje mi nałożyć, trzeć twarz i zmyć.
Czyli peeling ( ' _ ' ?)
Sam produkt nie jest godny. Smakuje chemią (niechcący liznęłam podczas mycia fejsa) i pachnie przyjemnie chemią. Zawiera chemię. Podobno zapycha. Nazwa firmy jest wg mnie nietrafiona - miałam wrażenie, że jest to naturalny produkt, który można jeść. A tu lipa.
Kosztował sporo, ale nie robi praktycznie nic ze skórą twarzy. Ot, sympatyczny gadżet z Korei, który spodoba się fankom mangi, anime, gyaru i kanału Azjatycki Cukier.
Bardzo podoba mi się opakowanie - niezbyt duże i nietypowe, na pewno spowoduje zagracenie mojego pokoju, ponieważ nie pozbędę się go (tego typu gadżety służą mi w podróży - przelewam do nich ulubione kosmetyki, których opakowania nie mieszczą się gabarytowo w torbie).


Mistrzostwem Świata jest za to krem BB Mushroom Multi Care ( = ^.^ =) i pozwolę sobie postawić go na ringu razem z różowym Skin79 (walka stulecia poniżej)

W sieci jest dużo recenzji na temat różnych kremów bb, poczytacie skrajne opinie. Ja napiszę Wam kilka rzeczy od siebie. Główną propagatorką kremów BB w Polsce jest Azjatycki Cukier. Kompletnie nie kumałam co to takiego więc oświeciła mnie siostra - te kremy tworzone były najpierw dla osób, które miały blizny po wypadkach, używano ich w szpitalach, było to lekarstwo na przyspieszenie kuracji. Dodatkowo przykrywały te blizny i zasinienia. Praktycznie każdy krem BB z Azji jest jasny. Ale jeśli chcecie coś ciemniejszego to Sleek może Was zadowoli <link>


I teraz tak: Jestem już duża dziewczynka i nowość kosmetyczna na rynku nie powoduje u mnie chęci rodzaju muszę-to-mieć-bo-jak-nie-to-oszaleję. 10 lat temu ten krem by mną wstrząsnął, ale dziś moja recenzja jest raczej stonowana i bez zbędnych emocji - ot uraczono mnie lekkim kremem z filtrem, maskującym przebarwienia, minimalizującym płytkie zmarszczki i ... fajnie jest!

FIGHT!

W jednym z narożników grzybek Skin Fooda może pochwalić się lepszym opakowaniem - tekturową, jakby z recyklingu nakrętką, tak więc jeśli produkt zmierza ku końcowi łatwo rozciąć miękką tubkę i wygrzebać krem do ostatniej kropelki. Opakowanie różowego, który stoi w przeciwległym narożniku, jest solidne, ale można je rozwalić siłą bicepsa rosłego Męczyzny i ściągnąć różową warstwę - widać wtedy ile kremu jest jeszcze w środku, srebrny napis niestety szybko się ściera. Kremy są wydajne, lekkie, łatwo się rozprowadzają, nadają cerze zdrowy wygląd i blask. Sędzina jednak zwycięzcą ogłasza Skin Food'a. Why? Oba produkty są bardzo podobne, ale grzybek ma śliczny zapach i trafniejsze opakowanie, kremu jest o 10 g więcej niż w różowym. 



Dlaczego lubię krem bb? Jestem dziwną kobietą i im mniej kosmetyków mam dookoła siebie tym lepiej. Strasznie denerwują mnie zakupy! Nie rozumiem jak to możliwe, że kogoś to odstresowuje. Krem bb to dla mnie:
- korektor (dwie warstwy i mam zakryte cienie pod oczami),
- krem z filtrem (jeden 20 SPF, drugi 25),
- baza pod cienie,
- lekko nawilża, więc mogę zapomnieć kremu nałożyć przed tapetowaniem,
- fajnie zastąpi cielistą szminkę.

Dlaczego nie lubię? Mam cerę tłustą i zasyfiło mnie akurat w momencie w którym zaczęłam używać różowego bb, więc... Zmywam olejem i chyba to jest najlepsza metoda, więc...
Wampiry chyba nie będą zadowolone choć przeczy temu Kicia Wampirzyca, która posiada kremy bb <link>
Ogólnie: lubię ten kosmetyk, ale na kolana nie powala. Przypomina mi podkład równoważący Inglota (biała tubka z czarną zakrętką) - jest tańszy, dostępny i koniec końców otrzymamy bardzo podobny, makijażowy efekt.

EDYCJA Ten post jest totalnie nieaktualny!

6 komentarzy:

  1. azjatyckie bb kremy koniecznie trzeba zmywać olejami, są na bazie sylikonu i trudno jest ten sylikon porządnie domyć czym innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. Dlatego pierwsze starcie z tymi kremami potraktowałam przed snem olejem. Może zasyfiło mnie po zmianie klimatu? Akurat wtedy wróciłam z Holandii do Polandii. Teraz już jest ok. Dodam, że jeszcze nie widziałam kosmetyków, które miałyby aż tak długi skład. Gały na wierzchu!

      Pozdro Pralinko!

      Usuń
  2. no, ta długość zabija ;D aczkolwiek coś tam dobrego musi być, często mi jakieś wypryski uspokajał grzybek gdy go używałam :)

    Pralinka - haha, chyba zacznę tak się zwracać do mojej pralki, gdy znowu będzie marudzić, że niby klapa niedomknięta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, czyli jakieś lecznicze właściwości bb mają. Wkrewiłam się po tym zasyfieniu, bo mam prawie 30 lat i takie rzeczy na moim fejsie są co najmniej dziwne.

      Gadasz do pralki? :) ja czasem z kosmetykami rozmawiam (czemu rysujesz tą kreskę tak krzywo, gupi eyelinerze?? To twoja wina, nie moja!!)

      Usuń
  3. Trochę mi przeszła faza na azjatyckie kosmetyki heh. Też miałam problem z syfkami po różowym bb kremiku, a użyłam tylko 2 razy o_o a może po prostu oliwa z oliwek nie dla mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że zasyfiło nas po masowaniu twarzy olejami - jeśli ,Coś' było głębiej pod skórą to wyszło na wierzch ):<

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...