sobota, 13 października 2012

Quality


Na wizażowym forum (TU aktualna, trzecia część tematu dot. firm bezpiecznych, nie testowanych na zwierzakach) często pada pytanie odnośnie perfum. Faktycznie idąc do Douglasa czy Sephory wybór mamy niewielki, gdyż większość zapachów znajduje się na liście firm testujących na zwierzętach. Nie wszystkie, ale jest to miażdżąca większość . . . Ale przydarzyła mi się w Warszawie fascynująca historia, która nas uratuje od problemu braku pachnących płynów. Czytajcie dalej:


Będąc z najmłodszą siostrą w stolicy kupiłyśmy 3-dniowe bilety pozwalające nam kursować po mieście każdym środkiem lokomocji. W niedzielny poranek miałyśmy w planach zwiedzanie Łazienek, jednakże przeszkodził nam w tym maraton - setki, jeśli nie tysiące ludzi biegło ulicą i torowało drogę ku naszemu celowi:
- Co robimy?
- Wysiadamy! Pojedziemy innym autobusem, potem wsiądziemy w ten sam, tylko w przeciwnym kierunku i wysiądziemy tu gdzie teraz stoimy. Pasi?

Pasowało. Tak się złożyło, że dojechałyśmy do CH Blue City na Al. Jerozolimskich. Weszłyśmy. Centrum jak centrum. Zauważyłyśmy jednak perfumerię Quality i nic już nas innego nie interesowało <3 Wbiegłyśmy tam niemal łamiąc karki, gdyż obie mamy duże nosy i lubimy wszystko wąchać. Od razu powiem, że jestem zapalonym perfumiarzem - świadczy o tym "Pachnidło" na półce i Angel w szafce ;) Żarciki na bok - jeśli chodzi o perfumiarstwo to jestem około 2-tygodniowym płodem. Ale kocham perfumy. Sprawia mi dużą przyjemność buszowanie po miejscu, gdzie mogę sobie za darmo aplikować aromaterapię. Mogę nie mieć szałowej kreacji, mogę obejść się bez makijażu, ale pachnieć choćby kremem do rąk lubię i wręcz muszę.

W perfumerii siostra zdecydowała się na Aziyade ze stajni Parfum d'Empire (zdjęcie u samej góry).


Dlaczego piszę o perfumerii Quality na moim zacnym blogu? Ponieważ nie kupicie tam zapachowych kitów sygnowanych nazwiskiem bibera czy zGagi. Będziecie w tym miejscu obcować z tzw zapachami niszowymi, które nie są promowane twarzami gigantów marketingowych tego świata, z zapachami tworzonymi dla koneserów, dla tych, którzy szukają czegoś więcej, którzy niuchając kolejną nowość w Douglasie stwierdzają, że "to już chyba było".


Zapachów jest miliony, nie wszystkie flakoniki zawierają odzwierzęce składniki typu piżmo, kastoreum czy ambra, czego dowodem jest flakonik na zdjęciu powyżej czyli Honore des pres Love coco, o którym czytamy, że nie zawierają substancji petrochemicznych, składników syntetycznych, barwników, ftalanów, i składników pochodzenia zwierzęcego. Ciekawe jak pachną?  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...