poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Share the love

Rozprzestrzeniam miłość do kilku adresów na facebook'u. Jeśli jeszcze nie znacie to zerknijcie na:





Nie wszystkie dotyczą idei cruelty free, myślę jednakowoż, iż warto w nie kliknąć ^^ Tkliwi nihiliści to cudowne zdjęcia, natomiast Pewex to wspomnienie czaru PeReLu. Ironia i sarkazm pomogą Wam znieść głupotę innych.

Powodzenia!

wtorek, 21 sierpnia 2012

Gary Yourofsky

Czytałam jakiś czas temu ,Zupę z granatów' o trzech siostrach z Bliskiego Wschodu, które wynajmują knajpę w małej, zacofanej mieścinie, gdzieś na Wyspach Brytolskich. Czarnym charakterem jest w miasteczku bogaty właściciel kilku rzeźni. Nikt go nie lubi.

Rzeźnik wykonuje brutalną pracę za nas. Nie musimy się dzięki niemu brudzić, babrać w krwi, której widok rajcuje w filmie, ale i napawa lękiem - ten płyn pownien być w środku organizmu, a nie na zewnątrz. To nie jest normalne. Tak naprawdę nikt tego nie uważa za normalne. Wszak często słyszymy o grach pełnych przemocy, w które ,dzieci nie powinne grać'. Sęk w tym, że świat jest brutalny na nasze własne życzenie. Ponieważ jemy mięso.

Już daaawno zabierałam się za obejrzenie co Gary Yourofsky ma do powiedzenia na swoich wykładach. Kim jest ten facet? Jest to weganin, który lubi smak mięsa, lecz z powodów etycznych zrezygnował z niego w wieku 25 lat. Jego głównym zajęciem jest podróżowanie po amerykańskich uniwersytetach i opowiadanie o diecie wegańskiej, o tym dlaczego ludzie nie powinni jeść mięsa, co się dzieje w rzeźniach. Jeden z wykładów został nagrany i umieszczony na yt. Kilka cytatów:

Czy istnieje humanitarny holokaust? Humanitarny gwałt?
Rozumiem wasz styl życia - kiedyś był też mój.
Nienawiść w swojej najczystrzej formie jest wyuczona.

Jeśli jesteście już wegetarianami lub weganami to ten wykład Was nie zaciekawi. Wszystko co jest w nim omówione i pokazane już znacie. Film jest dla mięsożerców. Jeśli ktoś jest zainteresowany tym dlaczego ktoś rezygnuje z mięsa i jest agresywny, gdy chodzi o obronę praw zwierząt  - niech koniecznie obejrzy i posłucha!
Kilka fragmentów filmiku jaki G pokazał studentom podczas wykładu zobaczyć można także w filmie dok. Ziemianie, o którym także na blogu wspominałam (etykieta film). Są to filmy nagrywane z ukrytej kamery przez takich aktywistów jak G. Chwała mu za to. To odważny człowiek.

Lubię być wegetarianką. Jest to drugi raz, gdy wiem, że mam na coś wpływ. Pierwszy raz poczułam to gdy poszłam głosować, gdy ukończyłam 18 lat. Po wykładzie G zastanawiam się nad weganizmem. Powoli, ale to chyba nieuniknione, żeby ewoluować dalej. Kiedyś to nastąpi. Myślę, że pwenego dnia, za jakieś 1000 lat jakiś dzieciak będzie się uczył historii XXI wiecznego świata i będzie myślał: 
- o kurkafon! nie dość, że testowali kosmetyki na zwierzętach to jeszcze wpieprzali mięso... co za głupie czasy, dobrze, że przyszło mi urodzić się poza układem słonecznym! 

W omawianym wykładzie najbardziej zainteresowała mnie część wegańska właśnie, która zaczyna się ok. 35 min.

G odpala filmik na którym widać w jaki sposób traktuje się dojne krowy w Ohio. Oczywiście pokazany jest jakiś debil, który wymiona traktuje jak worek treningowy. Dzieciństwo spędziłam na wsi pod Jarosławiem na podkarpaciu. NIKT nigdy nie uderzył krowy. Moi dziadkowie szanowali swoje zwierzęta, bo one dawały pokarm. Dlaczego właściciel farmy nie szanuje swoich zwierząt? Nie ogarniam.
Dziecko faktycznie jest niewinne i nasiąka tym co go otacza. Myślałam, że tak zwierzęta traktuje się wszędzie. To było normalne. Potem spadają klapy z oczu.
Pamiętam scenkę rodzajową  z drugiej albo trzeciej klasy podstawówki: siedzimy na lekcji polskiego i Pani mówi nam coś o II wojnie. Paweł pyta się:
- ile ta wojna trwała? trzy dni? cztery?
- 6 lat.
W klasie zapanowała cisza: ile?? Przecież my teraz mamy po 10 lat. Jak coś tak strasznego jak wojna może trwać tak długo?

Od siebie dodam, że od jakiegoś czasu nie kupuję mleka. Od dziś nie kupię go już nigdy... Jajca z numerem 0 i 1, żół ser pójdzie w odstawkę. Lubię jogurty ... hmm

Link do inspirującego wykładu, który może zmienić Wasze życie TUTAJ

niedziela, 12 sierpnia 2012

Tytuł . . .

Recenzentką kosmetyków jestem o tyle mizerną, że:

Primo - nie potrzebuję ich w ilości w jakiej celują niektóre blogerki.

Secondo - nie mam problemów skórnych czy włosowych, które wymagają specjalistycznej pielęgnacji i spędzania w drogerii czy aptece czasu określanego mianem ,pozaregulaminowy'. Wchodzę do sklepu, spoziram ewentualnie pytam czy jest to i owo, kupuję, wychodzę. Nie lubię gadać z ekspedientkami, zwłaszcza, że moje preferencje kosmetyczne są jasno określone: nie kupuję kosmetyköw testowanych na zwierzętach, czy się to Pani podoba czy nie :> loreal? Nie, dziękuję.

Nie mam suchej skóry, pryszczy, zgrubiałego naskórka, pękających warg.

Mam za to tłuste, oklapnięte wiecznie włosy, cerę przetłuszczającą się, rozdwajające się paznokcie.

Używam minimalnego minimum do utrzymania swojego wyglądu w ryzach. Zawsze szkoda było mi czasu spędzonego przed lustrem. Wydaje misię, iż moje młodsze siostry będą mnie kojarzyć z następującym widokiem: Sorbet siedzący, na pół leżący na wyrku z książką w ręcach, obok piwo lub herbata w filiżance (jedno z moich zboczeń - nie toleruję szklanek). Mózg wyprzedza próżność o kilka olimpijskich długości.


Krem do rąk Palmer's kupiłam tylko po to, żeby pokazać Wam tą firmę. Nie używam tego typu rzeczy. Jeśli mam suche dłonie po generalnym sprzątaniu domu to używam balsamu do ciała lub oleju kokosowego kupionego w Mydlarni u Franciszka, który jest dla mnie kosmetykiem wszechczasów - używam go do smarowania ust, masażu twarzy, robi za krem pod oczy, nawilżam nim tatuaż różany, smaruję końcówki włosów, skórki przy paznokciach, jest super smarowidłem poślizgowym, jeśli wiecie co chcę Wam subtelnie powiedzieć. Do pieczenia mi go szkoda.

Krem do rąk Palmer's jest wery gut: baaardzo skoncentrowany i gęsty. Zostawia lekką, glicerynową warstewkę, która przez wielu uważana jest za wadę. Zapach jest niecodzienny, kojarzy mi się z kuchnią i masłem do pieczenia. Bardzo dobrze nawilża, ale z racji tego, że nie mam suchej skóry nie mogę się jednoznacznie wypowiedzieć, jednak osoby, które mają ten problem powinne skonsumować ten konkretny kosmetyk, będą na bank kontent. Stosuję go na kolana, łokcie, stopy. Używam go z przyjemnością ^^



wtorek, 7 sierpnia 2012

Herbata Clipper

Chyba trochę przesadzam w piciu herbat... Mogę je siorbać bezustannie, a jeśli stoję przed półką z tym zielem w sklepie i w kieszeni mam kasę to nie mogę się oprzeć.

Czy herbatę można przedawkować?

Clipper kupiłam w sklepie De Tuinen w Venlo, Holandia. Kupiłam tamtego dnia zapasów na całą zimę. Ten sklep jest bombowy - same organiczne, cruelty - free, naturalne kosmetyki, trochę bio papu i tabletek nie wiem na co, bo nie łykam. Przed szafą z herbatami dostałam objawienia, ponieważ znalazłam firmę na którą polowałam od dłuższego już czasu.

Clipper to brytyjska firma organiczna, torebki nie są wybielane chlorem i nie wiem co to znaczy, posiada znaczek fair trad, opakowania są biodegradowalne, a design milutki, czyli wszystko to czego potrzebuje do szczęścia ekologiczna dziewczyna. I chłopak. 

Wrażenia oralne? Niestety smak dmuchawca (no dobra, zostańmy przy wersji, że dandelion to mniszek lekarski) jest jak dla mnie okropny, bleee... Nic ciekawego, coś jak pokrzywa albo mix rumianku z szałwią. Na pewno zdrowe to, ale jeśli staniecie przed dylematem dandelion czy cokolwiek innego spod sztandaru kaw i herbat Clipper to wybierzcie drugą opcję ^^


sobota, 4 sierpnia 2012

Chce mi się jeść

Poczęstuję Was skanami jedzenia z jednej z moich ulubionych serii anime ,Honey & Clover'. Konkretnie jest to opening, czyli intro, czyli wstęp. Anime opowiada o studentach Sztuk Pięknych, czyli moje klimaty.

Lubię patrzeć na tego typu kuchenne rewolucje, ale nie wiem czemu jeszcze ich w życie nie wprowadziłam. Dlaczego? Nie wiem. Na pinspire.pl mam całą kolekcję inspirujących fotek jedzeniowych. Najwidoczniej upajanie się wzrokiem mi wystarcza.

Może się także pożywicie na widok tych zdjęć. Na jednym z nich oczywiście parówka sojowa :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...