niedziela, 22 lipca 2012

Zatoka delfinów

O ludzie - jaki ten film dokumentalny jest dobijający...



Jeden z rodzaju: pokażę znajomym, od razu zainteresują się ekologią i wegtarianizmem. Problem z takimi filmami jest taki, że nawołuje do obrony praw zwierząt, podczas gdy dla wielu ludzi ważniejszy jest los ludzi właśnie.

Film jest o tym w jaki sposób zabija się delfiny w pewnej miejscowości w Japonii. Początek jest nawet sielski. Zakończenie oczywiście może spowodować spazmy płaczu.

Wspominam o tym nie dlatego abyście się na zapas dręczyli, ale wiedzieli jak to na tym świecie bywa. Być może są jeszcze ludzie, którzy myślą, że życie jest cudowne, złe rzeczy dzieją się tylko w wiadomościach, w odległym kraju, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów (nigdy tak do końca nie zrozumiałam tej sentencji Leibniza).

Jedną z refleksji po seansie był fakt, że po raz kolejny firmy robią klientów w ciula: na stoisku mięsnym w japońskim sklepie pokazane było opakowanie z napisem: mięso wieloryba, podczas gdy zawartość była kiedyś delfinem...

Z jednej strony myślę, że jestem dobrym człowiekiem, dbam o swoje otoczenie i rzeczywistość w jakiej przyszło mi żyć (myję po sobie gary, nie przechodzę na czerwonym, szanuję rodziców i nie pożądam mężów i chłopców koleżanek swych. Nie zabijam. Nie kopię leżących). Z drugiej strony jestem osobą, która węszy teorie spiskowe, dopatruje się brudnych intencji i najnormalniej w świecie nie ufa nikomu. Te wady narosły odkąd zaczęłam interesować się tym co zawiera mój krem do twarzy, czytaj: był testowany na organiźmie zwierzęcia czy nie. Wydaje mi się, że nieco zgorzkniałam. Niewiedza jednak jest słodka...

A jeśli nie macie odwagi odpalić Zatoki to skuście się na ,Wielki Błękit'. Też o delfinach ^^

---------------------------------
Wolfgang Gartner Illmerica

3 komentarze:

  1. Ja mimo wszystko staram się być daleka od teorii spiskowych. Mam świadomość, że w tym świecie jest mnóstwo cierpienia i dzieją się rzeczy, które nie powinny mieć miejsca, ale jeżeli nie mogę nic zmienić, to staram się o tym nie myśleć, po prostu nie chcę wpadać w nerwicę/depresję, wtedy byłby ze mnie żaden pożytek... Niestety według mnie nie da się żyć w 100% cruelty free, biorąc pod uwagę, że nie sposób zupełnie uciec np. od produktów "made in China". Wiem, że moje ubrania czy sprzęt elektroniczny mogły być robione przez dzieci, ale nie ma sprzętu elektronicznego fair trade, a na kupowanie takich ciuchów zwyczajnie mnie nie stać. Na tyle na ile mogę próbuję żyć, nie wspierając i nie zadając cierpienia, ale niestety świat nigdy nie będzie od niego wolny. Jak to leciało - "zmień to co możesz zmienić, zaakceptuj to czego nie jesteś w stanie zmienić i naucz się odróżniać jedne od drugiego"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz <3
    Moje prawdopodobnie by się całkowicie zepsuły, bo nie używałam wgl lakieru (zabrakło ;_;) Co do samej fryzury, tutaj jest tutorial http://www.youtube.com/watch?v=Wgn7inpzuNk&list=UUT8qC0zut01HaWMC0CXUzhA&index=1&feature=plcp

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z dobrym stylem eko, wszystkiego nie da się/trudno wyłapać kiedy producenci próbują nas nabrać. Mam, myślę dobry nawyk sprawdzania etykiet no i oczywiście na bierząco eko/cruelty-free blogi :)
    delfiny uwielbiam, ale takie filmiki to nie na moje nerwy >.<

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...