niedziela, 29 lipca 2012

Sportowa niedziela w Holandii

Na holenderskiej wsi podoba misię tak bardzo, że chyba nigdy do Polski nie wrócę!
...
Wrócę Olu, Aniu, Ewo, wrócę!

Dzisiaj bicyklowałam do Reuver i trochę po okolicznych lasach. Warunki, pogoda, jezdnia, kultura innych kierujących jest bez zarzutów. Tu się jeździ jak po maśle. Nie wiem czemu, ale taka forma sportu mnie kompletnie nie męczy. To powinno dziwić o tyle, że z rowerami miałam do tej pory tyle wspólnego co z mercedesami, czyli nic.

Mesiąc temu mieliśmy imprezę organizowaną przez szefa w pracy - jeździliśmy na dwuosobowych rowerach (tandem) po okolicznych miejscowościach. Zrobiliśmy ze 30 km i nawet zadyszki nie złapałam. Kondycyjnie nie jestem chyba aż tak kiepska jak mi się zdawało. Zabawa była przednia! Takiej śmiechawy nie miałam od dawna. Nastawiona byłam (nie wiem czemu) negatywnie na tak spędzony, wolny czas od pracy:

- Bożesztymój, po pracy mam iść z ludźmi z pracy na rowery... O rany, jaki głupi pomysł. Pewnie będziemy gadać o pracy. I jeszcze tandem; na pewno się pozabijamy, bo oczywiście nikt nigdy na czymś takim nie jeździł... - myślałam.

Opanowanie jazdy w duecie zajęło każdemu jakieś półtorej minuty. Najtrudniej zsynchronizować pedałowanie. Czasem wkurza, gdy osoba przed nami hamuje nagle. Gdy już się wpadnie w rytm idzie lekko.

Mijaliśmy ludzi do których machaliśmy i oni mam uśmiechnięci odmachichiwali (nowopolszczyzna to ciekawe zajęcie). Grupa tandemowa była spora, skupialiśmy na sobie uwagę. Mój szef jest geniuszem. Dwa dni po imprezie pyta się mnie czy się podobało. Odparłam, iż:

- Bożesztymój, było cudownie! Chcę więcej! Jaki to był wspaniały pomysł z tą wycieczką ^^

Polecam rowerowanie w grupie. Rozpowszechniajcie bicyklowanie na każdej szerowkości geograficznej :)


---------

Ogłoszenie parafialne: mam od groma nowych kosmetyków. Są intensywnie przeze mnie używane i cierpliwie czekają na obfotografowanie i opiso - recenzje. Bi pejszynt.

Kupiłam kilka rzeczy dla osoby, która mnie zainspiruje do wysłania jej tych kilku dobrodziejstw. Piszcie milusińscy :3


The smile you give comes back to you.

Amen.


P.S. Zobaczcie koniecznie teledysk Civilization - Justice. Majstersztyk graficzny. Jeśli kojarzycie coś w ten deseń to zapodajcie. Lubię videoklipy Tool'a i obraz do Royksopp ,What else is there'. Chcę jeszcze.

4 komentarze:

  1. Od samego czytania chciało by się na rowerek wskoczyć, ale nie mam niestety! Muszę się więc zadowolić spacerami, no chyba że ktoś tu ma taką dwuosobówkę i by mnie wziął na przejażdżkę:)

    Co to za herbatka na zdjęciu? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yogi Tea o smaku Lotosa. Dostaniesz ^^

      Jak to... nie masz roweru? Oł noł!

      Usuń
  2. u mnie w pracy ostatnio rzucaliśmy się mokrymi gąbkami i balonami z wodą. nic tak nie cieszyło jak oblewanie szefa wiadrem z wodą! ;)

    nie wiem jak możesz mówić, że tutejsza (obecnie również siedzę w nl)wieś jest lepsza od polskiej!:p

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, na pewno inna. Schludniejsza ta wiocha holenderska, bardzo elegancka, niewielkie domki i przy każdym mały ogród. Nastrojowo i rowerowo. Ne ma tu czegoś takiego jak rozkopane rowy, czy krzywy płot. Wszystko jest na swoim miejscu, nie ma niepotrzebnych gratów, które na polskiej wsi rażą w gały. Jestem kontent, że jestem tu gdzie jestem ^^

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...