środa, 11 kwietnia 2012

Nie wiem jak zatytułować tego posta.


Na zdjęciu Ryan Gosling, któego pozdrawiam serdecznie! Film "Drive" z jego udziałem stworzył mi nie tylko dzień, ale cały tydzień ^^ Źródełko --> pinterest.com


Komentarze są inspirujące i wnoszą dużo w żywot bloga, dlatego lubię gdy sobie pod postami skrobiecie, Aniołeczki *^v^*

Pod postem Mętlik-pętlik pojawiła się wątpliwość dotycząca polskiej firmy kosmetycznej Eveline. Zastanawiam się czy ich obecność na TEJ ZIELONEJ LIŚCIE która jest podstawą moich zakupów, nie jest spowodowana tylko i wyłącznie tym, że posiadają znaczek króliczka z tyłu opakowania. Zobaczymy jaką odpowiedź dostanę na maila, którego im posłałam.

Przyznać się muszę, że ostatnio odpowiedź na maila do firmy kosmetycznej, z zapytaniem o testowanie, dostałam . . . nie pamiętam kiedy, niestety. Jest mi przykro z tego powodu, ponieważ to komu daję moje pieniądze jest dla mnie istotne, a nie będę płaciła firmie, która testuje na zwierzętach.

Przez krótką chwilę na wątku Bezpieczne Firmy Czyli Nie Testowane Na Zwierzętach, na który serdecznie wszystkich zapraszam, była wątpliwość dotycząca firmy L'Occitane. Chodziło o to, iż weszli ze swoim towarem na rynek chiński, a w tym kraju gotowy produkt musi być przetestowany na futrzakach - tego wymaga ich prawo. To samo dotyczy firmy Yves Rocher. Pozwolę sobie z w/w wątku skopiować i wkleić ich oficjalne stanowisko w tej sprawie:


"• L’OCCITANE does not test its finished products on animals and watches that its raw materials are not tested on animals. There is no intention at all to reconsider our position regarding this subject. Since its creation, L’OCCITANE has defended the animal cause by refusing to use in its formulas any animal origin products except products coming from the beehive.
(ogólnie: L nie testuje gotowych produktów i nie robią tego dostawcy surowców. L pilnuje tego.)
• L’OCCITANE has long been committed to associations such as One Voice or PETA. Also it was one of the first companies to be admitted to the British Union for the Abolition of Vivisection (BUAV) list in 1997. Yet, this association has decided in December 2011 to unilaterally remove from its list companies operating in China because Chinese authorities can carry out limited tests when registering products for the local market. At no time did L’OCCITANE practice these type of tests, but is subjected to this militant position because L’OCCITANE cannot bring formal evidence that these tests are not carried out by Chinese authorities at any time.
(współpracują z organizacjami. W 2011 BUAV wywaliło ze swoich list firmy, które były na rynku chińskim i  który to rynek wymaga testowania na zwierzętach. L jest sprawdzany pod względem testowania, ale nie jest w stanie jednoznacznie tego udowodnić)
• L’OCCITANE complies with the different regulations of every country. Still, L’OCCITANE wants to actively participate in abolishing the tests on animals throughout the world. L’OCCITANE considers that it is counterproductive to deprive the most populated country of the world from products that have not been subject to animal tests when they were developed and produced.
(L aktywnie działa na rzecz wycofania testów na zwierzętach na całym świecie. L zdaje sobie sprawę, że ich wysiłki mogą być jałowe w najludniejszym państwie świata. To zdanie jest trochę kopnięte i mamy z siosrą problem z jego tłumaczeniem...)
• The BUAV does not mention how they established the list of the companies that they have stigmatized. This association does not specify whether they have connections to companies that could benefit from this controversy.
(BUAV nie podał w jaki sposób powstaje lista napiętnowanych firm i nie określił czy ma koneksje z firmami które by na tym zarobiły. Po prostu my nie wiemy jakimi kryteriami się kierują).
• L’OCCITANE would like to highlight that at the beginning of 2011, the company took part in a colloquium in Beijing – together with BUAV and the Chinese authorities - which aimed to implement alternative tests, recognized by these same authorities. These tests are likely to replace all the tests that are already in place in China; L’OCCITANE has put itself in a position to contribute to the progress of the animal cause in this country."
(L proponował w Pekinie alternatywne testy, które byłyby korzystne dla wszystkich. L jest firmą wnoszącą wkład w proces ochrony zwierząt w Chinach)

Ogólnie jestem za tym, żeby nie świrować ekstremalnie. Skoro firma musi w Chinach przetestować produkty to jakim sposobem działa na tamtejszym rynku? Jednak jestem zdania, że skoro robią AŻ tyle to nie powinnam ich skreślać.

Zagwostka: Tajwan i Hong Kong należą do Chińskiej Republiki Ludowej. Czy wszystkie te kraje mają obowiązek testowania na zwierzętach?

15 komentarzy:

  1. Taiwan nie należy... To Chiny myślą, że należy, ale jest to osobne państwo, ze znacznie wyższym standardem życia i lepszą ekologią - przynajmniej w porównaniu z Chinami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć. Dzięki za tego posta. To ja jestem tą osobą "od Eveline" i od pytania o L'Occitane. Mam nadzieję, że moje komentarze nie są uciążliwe (w każdym razie nie miały być).

    Rozumiem Twoje stanowisko, ale osobiście uważam, że L'Occitane godząc się na wkroczenie na chiński rynek, świadomie zrezygnował ze swojego statusu CF.

    Przede wszystkim od teraz kosmetyki tej firmy służą - między innymi - do zadawania zwierzętom cierpienia.

    Po drugie: polityka ustępstw i zrzucanie odpowiedzialności za okrucieństwo na chińskie władze z jednoczesnym zapewnianiem, że marka jest humanitarna i proekologiczna to "myk" z rodzaju: testująca firma matka+ jej odnoga o statusie "wegańska/ekologiczna/cruelty free". W efekcie konsument, który dotychczas omijał szerokim łukiem produkty niehumanitarnego koncernu, w dalszym ciągu podrzuca mu pieniądze, np. kupując kosmetyki stowarzyszonej z nim marki "cruelty free". To prawda, możemy twierdzić, że kosmetyki L'Occitane dystrybuowane na polski rynek nie zostały przetestowane na zwierzętach. Jednak kupując je, wysyłamy sygnał, że jako odbiorcy tolerujemy nawet (zbyt) daleko idące kompromisy i przyzwalamy na przetwarzanie filozofii "cruelty free", "humanitarny" w zależności od potrzeb... rynku.

    Po trzecie: "Ekologiczne" marki debiutujące na chińskim rynku tłumaczą, że "nie chcą odwracać się od problemu", "usiłują nawiązać dialog", "szkolą chińskich naukowców w alternatywnych technikach testowania kosmetyków." Krótko mówiąc, mają nadzieję na zaszczepienie nowemu kooperantowi "cywilizowanych standardów." Czy casus The Body Shop pozwala patrzeć na te założenie z optymizmem? I czy chcielibyśmy być na miejscu tych wszystkich zwierząt maltretowanych w laboratoriach, które nie doczekają "oświecenia" swoich oprawców? Ile z nich wykończy się w największych bólach, zanim decydenci z ChRL uznają, że kaganek oświaty tak ofiarnie niesiony im przez L'Occitane czy YR może zapłonąć w ich laboratoriach?

    Ten komentarz jest już stanowczo za długi, dlatego przepraszam i jednocześnie proszę o cierpliwość wobec następujących dwóch kwestii.

    Osobista: Był moment, kiedy doznałam szoku poznawczego, jak wiele firm kosmetycznych ma krew na rękach i postanowiłam już nigdy nie dofinansowywać tych praktyk, a wspierać swoim głosem i portfelem marki mające pewne zasady. Zrezygnowałam z wielu naprawdę skutecznych i tanich produktów na rzecz chociażby L'Occitane czy YR, których oferta również jest jakościowo znakomita, ale w 70% bez problemu zastępowalna bardziej ekonomicznymi odpowiednikami. Jeśli sięgałam po L'Occitane a nie - dajmy na to - Gucci, to właśnie z powodu ówczesnej filozofii obydwu marek. Pierwsza miała to, czego nie posiadała druga. Co je różni w tej chwili? (Wg PETA chociażby, nic http://www.mediapeta.com/peta/PDF/companiesdotest.pdf)

    Ostatnia kwestia - sposób w jaki L'Occitane odnosi się do zarzutów organizacji broniących praw zwierząt...

    Rozumiem, że PETA czy BUAV u wielu ludzi budzą zasłużoną nieufność. Jednak pomawianie drugiej strony o nieuczciwość, kumoterstwo itp. średnio świadczy przede wszystkim o samym broniącym się.

    Pozdrawiam,

    Koczilla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wyczerpującą wypowiedź, nie jest wcale taka długa:) Cieszę się, że ktoś czyta to co tu postuję intensywnie.

      Ja jestem dosyć stanowcza jeśli chodzi o zakupy i L'occitane raczej nie kupuję. Primo - nie ma tej marki w sklepach pod moim nosem (kosmetyków raczej nie kupuję przez internet), secondo - trochę mi zaśmierdziało, gdy się dowiedziałam, że pakują się do Chin. Ale jak zwykle podkreślam - ja tu na blogu sygnalizuję różne kwestie, to co Wy z tym dalej będziecie robić to już Wasza sprawa. Jedyne czego oczekuję od czytelników to to, że nie przejdą koło kwestii testowania na zwierzętach/ jedzenia mięsa/ adoptowania psów i kotów ze schronisk etc etc obojętnie.

      LICZĘ NA WAS LUDZISKA!!! :D

      Usuń
  3. trzymam kciuki za Eveline bo bardzo lubię tę firmę, mam nadzieje że nie będzie tak jak z Avonem!
    Co do L'occitante wypowiadać się nie będę bo nigdy od nich nie kupowałam. Ale przypomniała mi się sprawa Alterry, szeroko wielbionej na blogach, bo super i tanie i eko i CF! No tak, tylko, że Alterra należy do Rossmanna, a R testuje na zwierzętach..więc pasiemy Rossmanna. Tak jak Sorbet nikogo do piekła nie będę za to posyłać, wolna wola przecież :) uroiło mi się tylko, że może ogromna popularność nietestowanej, eko Alterry da do myślenia? A może to tylko moja płonna nadzieja..?


    Ryan jesteś boski *__*

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tego się niestety spodziewałam. Może zadzwoń do nich i poproś o pisemną odp. na mejla?

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Jest to na pewno jakiś pomysł, ale mam lepszy: niech więcej osób napisze maila. Jeden mail mogą olać, ale kilkunastu już chyba nie.

      Usuń
    3. Spoko, dziś do nich napiszę. Rozumiem, że to ten adres? dok@eveline.eu

      Usuń
    4. Odpowiedź jaką otrzymałam od Eveline umieściłam w poście nr 839, na tym wątku:

      http://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=33587091#post33587091

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    5. Dzięki za opublikowanie listu. Mnie ich odp. o tyle nie satysfakcjonuje, że w dalszym ciągu nie wiem, czy receptury również są nietestowane. Ale w tej sprawie jeszcze pozwolę sobie do nich napisać. No i z kupowaniem produktów popularnych marek poczekam - o ile w ogóle - do rzeczonego 2013 roku.

      Uwaga a propos polskich firm jest bardzo cenna, oby życie pokazało, że słuszna.

      Usuń
  5. W pełni zgadzam się z Koczillą! L'Occitane nie musiała przecież wchodzić na rynek Chiński!

    Dziwi mnie bardzo że skreślenie L'Occitane z listy cruelty-free nazywasz "świrowaniem ekstremalnym" i że piszesz że "skoro [ L'Occitane ] robi AŻ tyle to nie powinnam ich skreślać" (!)

    Tak to jest jak ludzie wierzą specjalistom od PR zamiast faktom!

    FirmyPrzyjazneZwierzętomWPolsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ŁoMatkoBozka - napisałam co mi w duszy gra, dlaczego czepiasz się szczegółów? Mam swoje zdanie Ty masz swoje i jest spoko. Jak Cię L wpienił to nie kupuj.

      Usuń
  6. Każdy ma swoje zdanie, zgadzam się, jednak nazwa cruelty-free-blog do czegoś zobowiązuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale pamiętaj, iż nie jestem alfonsem i omegą w tych sprawach, wiele pozostawiam Wam do wyboru. Oprócz życia blogowego i skupiającego się na ograniczeniu okrucieństwa jestem zwykłym lachonem, który czasem ma dość tego, że kolejne firmy robią nas w ciula i szukam jakiegoś pocieszenia w tym finansowym i pędzącym świecie. No bo serio często mi ręce opadają. Ludzie - ratujcie...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...