niedziela, 12 lutego 2012

Fresh pyszczek

Słów kilka o paście do zębów Dabur. Dopadłam ją w sklepie zielarsko-medyczno-naturalnym. Lubię do niego chodzić ponieważ obsługa jest kompetentna i sympatyczna, a to zdarza mi się nieczęsto, niestety. Do wyboru dostałam dwie pasty Dabur. Wybrałam wersję z goździkiem (właściwości antyseptyczne, przeciwbólowe i antybakteryjne)Co do goździków to można ich użyć w ramach odświeżenia oddechu. Jest to metoda Arabek. Koran pozwala rozwieść się jeśli kobieta ma cuchnący oddech, więc lepiej zagryźć jednego gożdzika... Świetna alternatywa jeśli wyszły nam Mentosy, płyn do płukania ust się wylał niechcący, pasta do zębów się skończyła, a chłop stoi pod drzwiami z kwiatami w ręku z okazji dnia Św. Walentego :3

Wracamy do pasty. Na opakowaniu pisze, że to produkt dla wegetarian. Pasta oczywiście nie testowana na zwierzętach. Nie zawiera barwników i konserwantów (konserwanty po angielsku to preservatives i nigdy nie zgadniecie o czym pomyślałam w pierwszej chwili;)) Ogólnie pasta spoko, ale nie mogę przyzwyczaić się do jej goździkowego smaku. Nalot, po którym zostaje uczucie niedomytych zębów niestety pozostaje, a takiego efektu nie było po użyciu pasty Himalaya Herbals. W produkcie nie ma fluoru, jest za to Sodium Lauryl Sulphate i Glycerin. Pozostałe składniki to łacińska terminologia ziołowego nazewnictwa, która jest muzyką dla moich uszu <amore latin>

100ml pasty, za około 15złych. Jest bardzo wydajna! Nie nakładajcie jej dużo - piana toczyć się będzie wściekle. 


Z życia zaczerpnięte:

Chciałabym, żeby rozmowy o wegetarianizmie (cały luty u mnie już bez mięsa, oklaski proszę!) albo o kosmetykach cruelty-free miały mniej więcej taki przebieg jak moja konwersacja z bratem:

- Przestawisz się na kosmetyki nietestowane na zwierzętach?
- Dlaczego?
- Bo (i tu kilka zdań na ten temat).
- Ok. Tylko mów mi jakie firmy są ok.

Idealny wprost ideał ^^

11 komentarzy:

  1. Ja wolę past szałwiową z Ziai, mam (a raczej miałam) często problemy z aftami itp.
    Twój brat ma podobne podejście do mojego faceta... Tylko mu się często zapomina i woli iść na łatwiznę... Chyba dziś go po edukuję...

    OdpowiedzUsuń
  2. "Świetna alternatywa jeśli wyszły nam Mentosy, płyn do płukania ust się wylał niechcący, pasta do zębów się skończyła, a chłop stoi pod drzwiami z kwiatami w ręku z okazji dnia Św. Walentego :3" - padłam, po prostu padłam! :D

    A co do łatwych rozmów to sama przejęłam ster kupowania w domu i jakoś wszyscy żyją i nikt nie marudzi - dobra metoda zwłaszcza na mężczyzn, bo im często wszystko jedno czego używają do mycia siebie, a już zwłaszcza naczyń.

    To co, Dabur przegrała z Himalayą?

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaaaahahahahahaahhaha, Sorbet no nie mogę :* bardzo lubię Twój humor:)
    oklaski Ty wiesz, że ja Cię każdego dnia wspierałam:D
    brata masz fajnego:)
    Co do tematu notki:) to jaką miałaś drugą opcję do wybrania? Bo ja zakupilam niebieską dabur chyba z bazylią i jest super! lubię jak tak jak himalaye, żadnego nalotu w samku super, bez fluoru czego chcieć więcej? a no świeżego oddechu, z tym nie miałam nigdy problemu ale wydaje mi się, że z oddechem shreka też by sobie poradziła. Mam jeszcze w zapasie Miswak ale siostra mi mówila, ze smak ma sredni...ale pozyjemy zobaczymy:)
    pozdrawiam
    Emilka

    OdpowiedzUsuń
  4. Licho - Ziaję też kupię, bo jestem panienka, której nie zdarza się kupować dwa razy pod rząd ten sam produkt. Mam nawet namiar na sklep gdzie ową Ziaję dostanę; pozdrawiam Twojego, miej do niego dużo cierpliwości.

    Linu - Dabur przegrała z Himalayą. Ale nieznacznie! Także dlatego, że tą drugą częściej widuję w sklepach stacjonarnych (pytajcie w aptekach).

    Emilo - Tobie chyba poświęcę osobny post wegetariański, ponieważ dodałaś mi więcej ochoty, żeby trwać w nowej diecie! Nie pamiętam jaka była druga pasta... Miswak też kupię, jak się na nią nadzieję w owym sklepie z sympatycznymi sprzedawcami.

    Pozdr Nadobne Laseczki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie szukam jakieś ziołowej czy coś pasty do zębów. Nigdy takich z aptek czy sklepów zielarskich nie stosowałam także zainteresuje się Twoją propozycją :D

    OdpowiedzUsuń
  6. brawoa barwa
    dla ciebie i brata.
    każdemu z osbana ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. *oklaski* ten SLS to mnie odstraszył trochę, to już chyba postawię na himalayę :) Zapominalskim panom proponuję zrobić listę z firmami nietestującymi (sama też taką zrobiłam jak jeszcze za bardzo nie kojarzyłam co jest co) :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ola - Himalaya też ma sls. Listę bezpiecznych firm baaardzo szybko zapamiętać. Ja chodzę po sklepie i mam taki ciąg myśli: "Testuje, testuje, testuje, o ten nie ale tego mi nie trzeba, ten też ok, testuje, nie testuje, ok no to do kasy!"

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię pasty Dabur, baaardzo. Można dostać w sprzedaży wysyłkowej, np. w sklepie Helfy, który polecam. Zamiennie używam z Himalayą, lub inne typu Eco Cosmetics. Właśnie sobie też uświadomiłam że lata nie używałam "standardowej" pasty. I żyję ;-)
    A rozmowa z bratem ekstra:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już dużo słyszałam o sklepie Helfy. Podejrzewam, iż chcę tam zrobić większe zakupy, które potem zostaną sfotografowane i wylądują na blogu.

    Ja też już do tradycyjnych past nie wrócę - reklamy mnie do nich zniechęciły, wcale nie są zajebiaszcze, wręcz przeciwnie - dentyści odradzają używania blendameda czy innego signala.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...