piątek, 6 stycznia 2012

Wegetarianizm czyli jedząc trawkę w Holandii. Ten post będzie długi

Ups - jedna komentatorka zarzuciła mi, że kupuję nietestowane i jem mięso, odpyskowałam, że nieuważnie czyta mojego bloga, a tymczasem nie umieściłam jeszcze posta o moich zmaganiach z wegetarianizmem. Pardon! Pragnę ogłosić wszem i wobec, że na dzień dzisiejszy nie jestem wegetarianką. Jeszcze. Zdaję sobie sprawę, że oczekujecie po mnie, jako po autorce tego typu bloga, że jestem wszechwiedzącą ekolożką, oblewającą farbą prawdziwe futra i oczywiście nie jem mięsa. Żywot mój jest jednak bardziej prozaiczny. Oczywiście zgadzam się z Anonimowym komentatorem, że więcej pożytku przyniesie nie jedzenie mięsa niż kupienie błyszczyka firmy innej niż rimmel. Ale mnie nie musicie tego mówić - ja to wiem, w końcu bloga o tym piszę. Pisząc liczę na to, że przekażecie to co tu bazgrolę koleżankom, które niczym cielaki kupują to co zobaczą w reklamie czy gazecie, tudzież kolegom, mężom czy kochankom.

Co do samego wegetarianizmu - myślę, że jest to sposób na odżywianie, które zdominuje świat za jakieś 100 lat. Pewnego dnia ludzie będą podróżowali w przestrzeni kosmicznej, ciągle dalej, bo taka jest natura ludzka. Myślicie, że w jaki sposób załoga statku kosmicznego doleci do Marsa? Z krową na pokładzie, którą się zarżnie i przerobi  na kotlety w stanie nieważkości?


Jednakże Anonimowy, który zarzucił mi żarcie mięsa, faktycznie nie czyta mojego bloga - zasugerował mi obejrzenie filmu "Ziemianie". Otóż pragnę przypomnieć, że owy film obejrzałam (jest recenzja w etykiecie film), wstrząsnął mną i to od niego w moim mózgu zakiełkował pomysł na zrezygnowanie z mięsa. To było w lipcu 2011.

Z początku faktycznie jadłam tylko roślinki. We wrześniu wylądowałam w Holandii. Ponieważ jednak pracowałam fizycznie obawiałam się, że może nie wyjść mi to na zdrowie tym bardziej, że w hol. sklepach jedzenie nie ma na opakowaniu angielskich napisów, tak więc zdarzało mi się kupować jedzenie kierując się rysunkiem na pudełku lub wyglądem żarcia (zafoliowany chleb wygląda tak samo na całym świecie).
Naprawdę bałam się zachorować na anemię. Leczenie takiego świństwa po powrocie do Polandii kosztowałoby mnie całą pensję.
Przytoczę Wam historyję z jednego wrześniowego popołudnia: współlokatorka ugotowała spagetti z mięsem i powiedziała, że zrobiła za dużo i mam się częstować. Skorzystałam oczywiście tym bardziej, że oznajmiła, że resztę wywali <że co proszę?> - użyła innego, mocniejszego słowa, ale postanowiłam pozostawić tego bloga w duchu poprawnej polszczyzny dlatego ocenzurowałam wypowiedź tej pani. Mięso zjadłam, wbrew swoim przekonaniom, gdyż od czasu do czasu odczuwałam wilczy głód - wręcz ból brzucha. To był pierwszy objaw, że coś może być nie tak jeśli chodzi o odstawienie mięsa.
Kolejna mięsna historyja: chodząc po Venlo złapał mnie kolejny głód (pomyślałam, że jestem jak wampir na diecie) i wpadłam do pierwszego lepszego miejsca skąd dochodził zapach jedzenia, jednak wegetariański był tylko makaron, który mi już wychodził bokami, bo jadłam go często w domu (szybko się go robi, a ja nie lubię gotować). Słaniając się poszłam do kolejnej jadłodajni i kupiłam ociekającego mięsem hamburgera za 3,25euro.
Podczas kolejnej wizyty w Venlo trafiłam do "hamburgerowni" w któej dostałam wersję dla wegetarian. Zakładam, że mięso było sojowe - smakowało to jak każdy inny hamburger.

Pewnego dnia jadłam sobie posiłek. Koleżanka patrzy i pyta:
- To jest twoja kolacja?
- Mhm. Ale nie lękaj się - mięso jem. Raz w tygodniu, ale jem.
- To dobrze.... To dobrze....
Akurat wtedy jadłam bułkę, sałatkę z pomidorasków i cebuli i mój ulubiony krem do smarowania chleba serowo-czosnkowy, który kupowałam masowo. Przez cały pobyt w Holandii mięso jadłam powiedzmy dwa razy w tygodniu. Kupowałam często kotlety dla wegetarian, lecz czasem zwykły, zwyklasty kotlet z prawdziwego mięsa.


Obawiam się, że im więcej ludzi tu zajrzy tym więcej będzie tekstów w stylu: kupujesz takie kosmetyki to dlaczego jesz mięso? Równie dobrze można mi zarzucić: kupujesz kosmetyki cruelty-free dlaczego nie wstąpisz do Greenpeace? Albo: Tylko wegetarianizm? Od razu przestaw się na weganizm - przecież kaczka podczas znoszenia jajka też cierpi...
Pisząc tego bloga nie wmawiam czytelnikom: gdy już zdacie sobie sprawę, że testuje się na zwierzakach to dalszym etapem jest przejście na wegetarianizm. Tego typu rzeczy to już jest indywidualna sprawa.
Dodam, że jeśli jesteście inteligentni i zdecydujecie się zrezygnować z obecności mięska w obiedzie to nie zrobicie tego z dnia na dzień. Samo jedzenie topionych serków i pomidorów doprowadzi Was do poważnych dolegliwości zdrowotnych i w konsekwencji będziecie negatywnie nastawieni do tej diety.
W Holandii pracowałam fizycznie i bardzo obawiałam się czy dieta wegetariańska jest odpowiednia dla tego typu zajęć. Czy górnik albo maratończyk może obejść się bez mięsa? Czy ciężarna kobieta nie zaszkodzi swojemu dzieku? Te sprawy jak na razie mnie niepokoją. Od strony psychicznej chyba jeszcze się boję, gdyż całe życie pochłaniałam mięso i dziwne wydaje mi się jego całkowite wyrzucenie z jadłospisu. Zdarzało się, że podczas pracy trochę kręciło mi się w głowie - z tego powodu zrobię sobie badanie krwi, żeby wykluczyć jakieś anomalie w krwiobiegu. Moja mama ma wszystkie możliwe choroby o których się teraz mówi w tv, z cukrzycą na czele, tato ma problemy z serduchem, ciocia jest amazonką. Ludzie - ja naprawdę nie chcę chorować, w dzisiejszych czasach lepiej być zdrowym. Jak dotąd mi się to udawało. Przejście na wegetarianizm to poważna sprawa.

Obawiam się także kolejnego zarzutu mianowicie - w Europie przecież od dawna testowanie kosmetyków na zwierzęach jest zabronione. Tu nawet się zgodzę. Pamiętajcie, że świat to nie tylko Europa. Jeśli wylądujecie na jakimkolwiek kontynencie zauważycie, że wszędzie można kupić np kosmetyki firmy l'oreal.


Dlaczego moloch który rządzi rynkiem kosmetycznym miałby nie mieć laboratoriów np w Chinach, gdzie kosmetyki muszą być testowane na zwierzętach zanim staną na półce w sklepie, zwierzęta obdzierane są żywcem ze skór dla futer, a psy są rarytasem w jadłospisie?

To nie jest kolejny egzystencjalny blog o życiu czy robieniu paznokci. Moim celem jest zwracanie uwagi na rzeczy, o których nie chcielibyśmy wiedzieć. Nie jestem (jak mawiała mgr T. w liceum) alfonsem i omegą w dziedzinie cruelty-free, dlatego jak się rypnę to komentujcie. Ale nie zarzucajcie mi tego, że podczas przechodzenia na wegetarianizm zdarzyło mi się zagryźć wódkę kiełbasą, bo miałam na nią akurat ochotę (może ostatni raz w życiu?). Jestem tylko i aż człowiekiem.
Na swoją obronę mogę powiedzieć, że byłam w pewnej restauracji gdzie serwowano mięso z kangura i żabie udka (a raczej cała żabe, bez głowy, te udka to jakaś ściema) i za nic w świecie bym tego nie ruszyła.
Jestem jak najbardziej za wegetarianizmem, ale jeśli zdarzy się agresywny komentarz nie tylko pod tym kierunkiem to mogę się wyżyć - nie tylko Wy jesteście anonimowi, ja też. Ale żeby blog pozostał na poziomie liczę, żę troglodyci z onetu się tu nie przypałętają.

Dedykuję Wam utwór  "Running up that hill" Faith and the Muse

Bywajcie

26 komentarzy:

  1. Czytając Twój tekst przypomniałam sobie o czasach, kiedy też byłam w holandii i też pracowałam fizycznie i również miewałam zawroty. Teraz doskonale wiem, że były nieuniknione - dieta (od dawna już bezmięsna) oparta była na przypadkowych, niezbyt systematycznych i przetworzonych posiłkach z knajp lub sklepu, piłam też duużo piwa i paliłam... tym więcej im bardziej psuł się mój związek. Ale nie o tym...
    Do wegetarianizmu z czystym sumieniem zawsze, wszędzie i każdego mam śmiałość namawiać. Osobiście nie widzę bowiem ani jednego, najmniejszego powodu, dla konieczności jedzenia mięsa. Jednocześnie trąbię przy tym, że przechodzenie na wege-dietę powinno być równoległe ze zdobywaniem informacji o prawidłowym komponowaniu, urozmaicaniu itp. W miejskich bibliotekach dostępnych jest bardzo wiele publikacji w temacie wegetarianizmu, przydatnych treści można szukać też na blogach, forach i serwisach. Ostatnią barierą pozostaje więc własne uzależnienie i przywiązanie "do schabowego"... najczęściej najtrudniejsza kwestia w tej całej zmianie... niestety często nie do przeskoczenia :(
    Pozdrawiam (blog jest słuszny mimo wszystko)

    OdpowiedzUsuń
  2. powiem tak - miałam kilka podejść do bycia wege, zawsze kończyło się to źle. Okazało się, że podejrzewają u mnie chorobę (z wysokim prawdopodobieństwem) przy ktorej dieta powinna być dokładnie odwrotna niz normalnie - czyli dużo tłustego, dużo mięsa, wszystkiego dużo. Nie bardzo to wszystko rozumiem, poczekam na wyniki badań i wizytę u specjalisty, ale mimo że będąc na wege diecie jadłam zgodnie z wszystkimi zaleceniami, łącznie z posypywaniem ziemniaków pietruszką, to nie kończyło to się fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Laktoowo - dziękuję za słowa wsparcia. Twój blog odwiedzam, gdy tylko pojawi się nowy post i za każdym razem ślinka mi cieknie. Myślę, że osobom, które chcą przejść na dietę wegetariańską bardziej przydadzą się słowa otuchy, że sobie poradzą, a nie pitolenie, że za mało się człowiek stara.

    Ania - ufam, iż wszystko ze zdrowiem się poukłada. Tenkju for jor koment :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, no nie mogę się nie odezwać.

    Heather, Amerykana od wielu lat bedąca nie tylko na weganiźmie, ale w 100% na raw food nagle zaczęłą mieć problemy zdrowotne i co? zaczęła jeść mięso, doprowadziła organizm do zdrowia i bardzo, ale to bardzo powoli wracała do raw food...można? można! i jak trzeba mięsa, bo organizm mówi, ze chce mięsa to trzeba je zjeść.
    Czytałam też jakiś czas temu i nawet nie pamiętam już gdzie trochę na temat czakr, naszej energii.. Otóż jogini i tybetańscy mnisi twierdzą, ze niejedzenie mięsa może wręcz przynieść szkody, ponieważ niektórzy ludzie osłabiają w ten sposób swoją energię i czakry i nie dość że nie czują się najlepiej to jeszcze mogą poważnie zachorować.

    I jeszcze sie muszę zbuntować, bo ja też sobie nie wyobrażam, że po 20-30 lat jedzenia mięsa można ot tak przestać je spożywać!!!Totalna głupota..tak mnie pytają ludzie czasem i piszą, że oni na np. surową dietę z dnia na dzień przeszli i nic im nie było...flaki sie wywracają. Trzeba się przygotować, stopniowo eliminować i tak jak napisała lakto-owo edukować, Anonim zostawiający komentarz powinien po uszach dostać ;-)

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, anonimowymi sie nie przejmuj.
    rób to co uważasz za słuszne, a nie to czego oczekuja od ciebie inni!.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę, stale ten sam problem - ktoś wpada na bloga, zostawia anonimowy komentarz o tym, że jak to można nagłaśniać sprawę nietestowania kosmetyków na zwierzakach i jeść mięso. No kurcza felek, co to jest w ogóle? To jak zarzut, że prowadzisz bloga, a nie jesteś dziennikarką. No wybaczcie - dziennikarze do blogów, szaraczki do szkół? Każdemu możny zrobić zarzut dotyczący czegokolwiek, tylko po co? Zamiast się 3 razy zastanowić nad tym, co inna osoba nam próbuje pokazać to się trzeba 10 razy czepić i szukać dziury w całym. To ja w takim razie zapytam z innej beczki: jakim prawem piszesz o kosmetykach, jeśli nie skończyłaś kosmetologii??! :D

    A tak serio to rób dalej swoje i się nie przejmuj Sorbet. W internecie tak już po prostu jest, że wiele osób wchodzi tylko po to, żeby trochę pomleć ozorem. Kilka razy w mieście słyszałam rozmowy nastolatków bardzo podnieconych faktem, że wywołali burzę jakimś komentarzem na kolejnym forum. Robisz kawał dobrej roboty i osoby, którym się chce czytać i chwilę poużywać mózgu na pewno usiądą i pomyślą, a nie bezsensownie rzucą oskarżenie.

    P.s. Wybacz bałagan komentarzowy, coś się zamotałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszesz takie głupoty o wegetarianizmie, że w głowie się nie mieści, Przeczytaj choć jedną książkę i wtedy się wypowiadaj. Usprawiedliwiasz tylko swoje wyrzuty sumienia.

    Nie słyszałaś np. o vegańskich sportowcach? http://www.veganbodybuilding.com/

    Nie wyglądają na anemicznych czy chorych. Współczesna medycyna poleca zarówno wegetarianizm i weganizm jako najzdrowsze diety.
    http://www.rozanski.art.pl/vege/wegan.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne wyraża stanowisko, że odpowiednio
    zaplanowane diety wegetariańskie, w tym diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są
    zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy
    zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są
    odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji,
    niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na dodatek trywializujesz cierpienie kur???
    że niby kury nie cierpienie w hodowli przemysłowej???
    http://www.youtube.com/watch?v=t3DPCQjlanM&feature=share
    http://ferma.viva.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=29&Itemid=57

    OdpowiedzUsuń
  12. W sumie to nie wiem po co to wszystko piszę, wysyłam ci linki z naprawdę ciekawymi rzeczami, ale mam wrażenie, że Ty i tak nic nie przeczytasz ani nie obejrzysz.

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany, a podobno to ludzie, którzy mięso jedzą są agresywni... Anonimowy czytelniku - z wypowiedzi wynika, że jesteś typem miałkiego człowieka, do którego mówi się jak do ściany. Dyskusja z Tobą nie wniesie do mojego życia nic nowego. Proszę opuścić mój blog i nie zostawiać komentarzy. Dziękuję za pozostawione linki, które zostaną przeczytane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówią, że jak człowiek nie je tłuszczy to agresywny się robi, może to tego wina :D

      Usuń
  14. Może dyskusja i nie wniesie nic do Twojego zycia, ale mimo wszystko proszę otwórz linki, które Ci udostępniłam, na pewno coś wniosą do Twojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Doczytałam, że jednak przeczytasz, mam nadzieję, że obejrzysz też wykład
    http://www.youtube.com/watch?v=t3DPCQjlanM&feature=share
    http://www.youtube.com/watch?src_vid=t3DPCQjlanM&annotation_id=annotation_688811&feature=iv&v=D7b2b6H-raQ
    dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. mam jeszcze pytanie, czy firma Eveline testuje?

    OdpowiedzUsuń
  17. niech rzucają kamieniami, ale moje zdanie jest takie:
    zwierzęta jedzą inne zwierzęta, i tak po prostu jest. Na wegeterianizm raczej nie przejdę, ale moim zdaniem żarcie to jedna sprawa, a szminki czy pudry, buty z prawdziwej skóry to co innego. Dzięki Sorbetowi przerzuciłam się na rzeczy cf i to jest, m.in., mój wkład w lepszy świat :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Inne zwierzęta jedzą tylko zwierzęta mięsożerne, a człowiek jest roślinożerny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zwierzęta w laboratorium cierpią tak samo jak zwierzęta w rzeźni.

    OdpowiedzUsuń
  20. Każdy ma prawo do swoich opinii, tyle w temacie. Przypomnę jeszcze tylko, że ten blog w 98% tyczy się kosmetyków nietestowanych, więc trzymajmy się tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. oj Sorbeciku fajnie, że już wróciłaś z Holandii i reaktywowałaś bloga:P
    A co do notki to ja, mój tż, szwagier i siostra pracujemy w Holandii cieżko ( tu prawie każda praca jest ciężka ha! a co robiłaś btw?? ) i dajemy rade na wege.
    Jest strasznie duży wybór produktów wege, ja kocham Holandie za alpro soye śmiesznie tania! i naprawde mniam! nie będę ci pisała w jakich supermarketach co fajnego możesz dostać bo w każdej części nl są inne sklepy:(
    buziaki
    Emilka

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam jeszcze kilka ciekawych linków, może się przydadzą, pozdrawiam:)
    http://wegedzieciak.pl/
    http://www.wegetarianie.pl/htmlp-5.html
    http://wegetarianie.pl/Article1722.html
    gorąco polecam olej kokosowy do nawilżenia ciała, sama używam oleju Efiawit.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję za komentarze i linki.
    Emilka - Tobie napiszę prywatnie, na wizażu, bo mam parę pytań.
    Olej kokosowy znam, miałam, polecam. Aczkolwiek zbyt słodki jeśli chodzi o zapach.
    Aleksandrze nie odpisuję, bo znamy się prywatnie:)
    Cmok

    OdpowiedzUsuń
  24. Zgadzam się z tym, co napisałaś. Nie można się od razu rzucać na głęboką wodę, bo można tylko sobie zaszkodzić.
    Dbanie o dobro zwierząt jest ważne, ale uczenie się jak naprawdę unikać wspierania firm, które krzywdzą zwierzęta, to powolny proces. Do wszystkiego trzeba dojrzeć.
    Gdyby człowiek od razu został weganinem, odrzucił wszystkie produkty testowane na zwierzętach i mające składniki pochodzenia zwierzęcego, to chyba by oszalał. Jego organizm też.
    Najlepiej powoli wdrażać się we wszystko. U mnie proces od zrezygnowania z mięsa, przez rozstanie się z kosmetykami testowanymi na zwierzętach aż po rozstanie się z kosmetykami niewegtariańskimi trwał kilka lat.
    Świat jest pełen okrucieństwa. Człowiek się nawet nie spodziewa, że zwykły szampon do włosów może być okupiony cierpieniem wielu niewinnych istnień. A tu proszę, w szamponie może być chociażby hydrolyzed silk czyli jedwab naturalny. Żeby go pozyskać trzeba zabić niewinnego jedwabnika.


    Człowiek całe życie się uczy, całe życie się doskonali.
    Jeśli idzie w dobrą stronę, to trzeba go chwalić i wspierać. Nawet jeżeli idze powoli.

    OdpowiedzUsuń
  25. Decyzja należy do Ciebie,nie można się zmuszać. Nie jem mięsa od kilku lat,ale to nie jest wyrzeczenie. Sposób odżywiania ma być dla nas przyjemny. Ja dobrze się z tym czuję,ale nie mam zamiaru nikogo przekonywać,że to jest lepsze. Anonimowych komentarzy lepiej czasem nie brać pod uwagę..Trzeba postępować zgodnie z sobą! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...