sobota, 31 grudnia 2011

Poland? No - Holland! Czyli co kupiłam i za ile

Ale najpierw odpowiedź na pytanie pod postem o antyperspirantach dot. drogerii Rossmann i produkowanej dla nich linii Alterra, która posiada certyfikat BDIH, przyznawany produktom organicznym. Osobiście nie kupuję, ponieważ jestem dość restrykcyjna podczas zakupów, a Rossmann na mojej osobistej liście jest firmą testującą. Potwierdza to rozmowa jaką z tą drogerią odbyła Pseudoerbse niemiecka veganka i blogerka, której filmy znajdziecie także na youtube --> klik Tekst jest po niemiecku. Drogeria przyznaje się otwarcie do testowania i dlatego też na wizażu, na liście z przyjaznymi i nieprzyjaznymi zwierzętom kosmetykami, jest na czerwonej. Ale wybór Alterry to indywidualna sprawa - jeśli ktoś lubi to czemu ma nie kupić? Pozdrawiam kolejnego Anonimowego :)



Wracamy do Holandii, gdzie częstym celem moich zakupów była drogeria Kruidvart (jak to przeczytać - nie wiem), gdzie znajdowała się szafa Catrice (lakiery do paznokci są miodzio, kosztowały 2,50 euro (ceny podaję dla zobrazowania różnicy w złotówkach i walucie, która mam nadzieję do nas nie dotrze), natomiast gdy maluję się różem od nich to na twarzy pojawia się ekscytacja gdyż jest wspaniały <i love you>) i Essence (taka sobie firma za którą nie przepadam. Błyszczyki mają lepsze i gorsze, tusz za 1 euro w promocji jest cienki jak barszcz, lakier odpryskuje szybko -_-), oraz mydła Kappus za niecałe 2 eurasie w promocji, jeszcze przeze mnie nie skonsumowane, myślę jednak, że tak pachnieć musi Niebo, jeśli istnieje.

Inną niespotykaną w Polsce drogerią jest DA, ale jak u nich z testowaniem - czas pokaże.


W Venlo na dłużej zakotwiczyłam w ekologicznym sklepie De Tuinen, gdzie kupiłam antyperspirant Dr Organic (5,09 euro) i tonik Himalaya Herbals (4,99). Były także kosmetyki o tej samej nazwie co sklep, na dowód  mam takie oto zdjęcie <zerk niżej> - jest to płyn do demakijażu i tonik zarazem. Baaardzo przyjemny w użytkowaniu, odpowiada mi zapach, nie szczypie oczu, problematyczny przy zmywaniu tuszu, ale tu miewały problemy wszystkie moje płyny.


Muszę przyznać, że nie propagowałam wśród Polaków idei cf. Byli w ciężkim szoku, gdy oznajmiałam, że przestawiam się na wegetarianizm, więc dodatkowe rewelacje spowodowałyby pękanie żyłek u rozmówców. Zresztą wiedząc, że rozmowa kończyć się będzie mniej więcej podobnie, dawałam sobie święty spokój.

Dwa razy wspomniałam, że kupuję nietestowane na zwierzętach. Jedna laska oznajmiła, że woli, żeby było testowane na zwierzętach niż na ludziach, a facet zareagował śmiechem. Dupek. Takie trochę zacofane społeczeństwo, które zarabia więcej niż rodacy w ojczyźnie i wydaje kasę na prawicę i lewicę. Szkoda gadać.

Baj baj

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Ekologiczny Holendrów punkt widzenia

Póki moja głowa jest jeszcze pełna Holandii chciałabym tu kilka rzeczy przytoczyć celem przybliżenia Wam tego europejskiego maleństwa.

Ogólnie rzecz biorąc Holandia jest cudna i wyjeżdżałam z myślą o rychłym powrocie. Jadąc przez małe miejscowości i wsie zauważycie, iż każdy dom, budowany z czerwonej cegły, posiada mały ogródek urządzony jak z bajki, drogi są równe, rowerzyści mają wszędzie wydzielone dla siebie pasy i jest czysto. Nie ma graffiti, ani powybijanych szyb na przystankach. Przez 3 miesiące nie widziałam ani jedengo banera czy reklamy dyndającej gdzieś przy drodze.

Po ulicach jeździ porażająca ilość rowerzystów - jest to chyba główny środek lokomocji, nie należy się jednak dziwić biorąc pod uwagę fakt iż bilety autobusowe są drogie jak cho... są drogie. Żeby przejechać ok 7 km autobusem trzeba wybulić ok 4 eurasków. Tak więc gdy pogoda dopisuje Holendrzy często organizują się w grupy i razem jeżdżą do pracy, tak samo robią dzieci w drodze do i ze szkoły. Jedyne ograniczenie rowerowe dotyczy właśnie dzieci - nie mogą one w jedną stronę do szkoły przekroczyć granicy chyba 20 km (mogę się mylić, nie pamiętam dokładnie jaka to była cyfra, ale gdy ją usłyszałam to byłam w lekkim szoku, bo sama na rowerze tyle nie zrobiłam przez całe swoje życie).


Rower rdzewny :) Jak widać bicykle są wszędzie.
Na zdjęciu poniżej widać czerwony pas po bokach jezdni - jest to droga rowerowa. 


Rowery są wymyślnie przystrojone - widziałam raz dziewczynę, która do kierownicy miała przypięte różowe, sztuczne kwiaty - wyglądało to przepięknie :) Bardzo wiele starszych osób wybiera też środek transportu. W Holandii można sobie pozwolić na wiele - trzeba tylko uważać na rowerzystów :)


W mieście nietrudno znaleźć kontenery na szkło czy plastik. W supermarkecie Jumbo zainstalowana jest maszyna do której wrzucić można plastikowe butelki, kupione w tym sklepie. Maszyna wyda nam paragon, który pokazujemy przy kasie - za każdą butelkę dostaniemy 25 centów.


Lubię blogi, których autorzy piszą krótko i na temat, sama staram się Was nie zanudzać, dlatego teksty są minimalistyczne. Następny post tyczyć będzie (w końcu!) kosmetyków.

A na tej stronie, którą znam dzięki Agacie B. zobaczycie, że Europa i świat rowerami stoi <cicle chic> Zdjęcia zorganizowane są tematycznie np ludzie z pieskami albo kobiety w spódnicach. Znajdziecie też odnośniki do polskich miast - wszędzie jeździ się na rowerach^^

-------------------------------------
guus meeuwis het is een nacht

piątek, 23 grudnia 2011

O Holender, już święta

Otagowania są dobre, Linusiaczek dziękuję :*


Taguję:


1. Ulubiony świąteczny film? Hmmmmmm "White Christmas" z 1954 roku.
2. Ulubiony świąteczny kolor? Biały
3. Ubierasz się odświętnie czy spędzasz święta w piżamie? Dziwne pytanie...
4. Jeśli w tym roku mogłabyś kupić prezent jednej osobie, to kto to by był? Moja najmłodsza siostra, której nie widziałam w realu od maja tego roku. Prezent jej zresztą kupiłam - zostanie jej w końcu w realu wręczony^^ Na zdjęciu wystawa na dachu jakiegoś sklepu w Venlo. Podobne "inscenizacje" wykonane zostały na Halloween:  






5. Otwierasz prezenty w Wigilię czy w świąteczny poranek? Prezent otwieram w dniu moich urodzin, czyli 25 grudnia. W moim domu nie ma zwyczaju kupowania prezentów każdemu, gdyż liczyłoby się to z ogromnymi kosztami - mam 5 młodszego rodzeństwa. Jako ciekawostkę napiszę Wam, że w Holandii pomocnikami Mikołaja są... Murzyni <szok!>. Pewnej niedzieli handlowej (w każdą, pierwszą niedzielę miesiąca prawie wszystkie sklepy w Holandii są otwarte) idę przez Venlo, a naprzeciwko mnie pomyka dwoje nastolatków wymalowanych na czarno, ubranych w papuzie stroje. Mikołaj rozdaje tam prezenty 5 grudnia. Na dowód zdjęcie z dekoracją w perfumerii Douglas:




6. Czy kiedykolwiek zbudowałaś domek z piernika? Nie, pierwszy raz słyszę o czymś takim O_o' Na zdjęciu wystawa cukierni w Venlo:






7. Co lubisz robić podczas przerwy świątecznej? Lubię iść na spacer po śniegu, a po powrocie golnąć sobie grzańca^o^
8. Jakieś świąteczne życzenia? Niech mi się spełni przesilenie letnie. 
9. Ulubiony bożonarodzeniowy zapach? Hmmm ... cynamon niech będzie. 
10. Ulubione świąteczne jedzenie? Kwas. 


Świątecznych dekoracji holenderskich ulic niestety nie zrobiłam. Wydawało mi się, że jest to bezwyznaniowy kraj, marketing jednak pokazuje, że Holendrzy lubią Boże Narodzenie - wynika to z przystrojonych drzewek przed prywatnymi domami lub gdzieniegdzie widoczna w salonie choinka. Nie ma tego jednak wiele, w porównaniu z ulicami Rzeszowa wygląda to dość mizernie. 


Życzę Wam białych, ciepłych, wesołych w rodzinnym gronie Świąt Bożego Narodzenia <hug>



środa, 21 grudnia 2011

O Holender! - czemu mnie nie było 3 miesiące?! Czyli Sorbeta podróży kilka

Wybaczcie moją blogową impotencję, ale nie miałam dostępu do neta, postowanie nie było możliwe, tak więc olałam ten adres, podobnie jak facebooka, pocztę, oneta i blogi cf.


No więc w celach zarobkowych wyjechałam z Polski na wspaniały Zachód Europy, konkretnie na poł-wsch Holandii. Buszowałam po regionie Limburgia, w okolicach miast Venlo, Sevenum, Maasbree, Horst, Barlo, które to miasta i miasteczka zaatakowałam z pokaźną ilością eurasów w portfelu. Kilka ciekawych widoczków na załączonych zdjęciach.


Jeśli kiedykolwiek słyszeliście, że Holandia to raj dla rowerzystów to nie zaprzeczajcie - jest to fakt! Bicykle są wszechobecne, a rowerzyści to święte krowy. Napiszę to, co dosłownie jedna osoba mi powiedziała i nie mija się to z prawdą: lepiej jest zabić autem pieszego niż potrącić rowerzystę.



Na razie kończę, lecz nie lękajcie się! Pare Holenderskich ciekawostek się jeszcze pojawi i to szybciej niż za 3 miesiące ;)

Aje!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...