sobota, 13 sierpnia 2011

Post kocisty


Dziś pokażę Wam co można zrobić z kotem za pomocą dobrej karmy, regularnie sprzątanej kuwety i dużych pokładów miłości. I paru zabawek własnej roboty. I kilku misek na suchy pokarm i wodę. I poduchy na której Futrzak sobie leży. I drapaka ewentualnie. Obroża przeciwpchelna też się przyda. I grzebień do czesania długiego włosia. ^^


Oto kot mojej siostry befor (u góry) i after (zerkaj w dół).


RaBarbar zwierzaka przygarnęła, ponieważ miał zostać utopiony (był efektem niekastrowania zwierząt na wsiach). Gdy do nas trafił miał zaropiałe oczy i zasmarkany nos, do tego pchły. Fąfel otoczony opieką wyrósł na kota-imprezę. Pokładów energii może mu pozazdrościć 10-letni dzieciak z adhd. Nadworny nasz Miziak niestety nie dogaduje się ze współlokatorką - czarną kocicą.


Tego posta nakreśliłam dlatego, żebyście przygarniali bezdomne zwierzaki ze schroniska, a nie ze sklepu, z giełdy czy bazarka, gdzie "hodowca" wyciśnie z Was 800 zł. Do zoologicznych trafiają zwierzaki z pseudohodowli, często nie są one rasowe, produkowane (sorry, nie mogłam znaleźć lepszego słowa) masowo tylko po to, żeby hodowca mógł sobie dorobić. Rasowy zwierzak (taki, który na wystawach pokaźne nagrody zgarnia) powinien pochodzić z zarejestrowanej hodowli, mieć rodowód (wypisane są tam przodkowie zwierzaka chyba na 3 pokolenia wstecz) Zawodowy hodowca będzie interesował się losem swojego zwierzaka i nie odda go w niepowołane ręce.

Schroniska na wakacjach są przepełnione, ponieważ poprzedni właściciele nie mogli sprostać tak morderczemu i stresującemu zadaniu jak opiekowanie się psem lub kotem. Pragnę zaznaczyć, że jeśli jakiś pies jest agresywny i pogryzie dziecko to jest to wina właściciela, który trzymał go np na krótkim łańcuchu. O wychowaniu psów i o diecie wegetariańskiej jest wręcz cały kanał! Prowadzi go wspaniała dziewczyna, która  zna się na rzeczy. Zerkajcie --> MojPsiSwiat


Zdjęcie: karma dla kotów First Class. Zwróćcie uwagę na skład i porównajcie go w sklepie do karmy whiskas.

6 komentarzy:

  1. Kocham kociaki :-)
    Właśnie ja tez nie rozumiem, jak można płacić za psa grube pieniądze, kiedy tyle biedactw czeka w schronisku. Ja stosuję zasadę, że przygarniam najbrzydszego, takiego nad którym nikt inny się nie zlituje. Ale takie kochają najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeech, ja kocham koty, kocham, kocham! Ale małżon niestety uczulony, więc szukanie specjalnej rasy w schronisku trwa i trwa i trwa.... Przygarnęliśmy za to świnki morskie ze schroniska, też się liczy, a co! ;) Prawdopodobnie zostały by uśpione, bo ludzie rzadko kiedy przychodzą adoptować małe zwierzaki, za to oddają już chętnie (dużo jedzą i wymagają dość sporo sprzątania). A już pomijam fakt w jakich warunkach zwierzaki takie jak gryzonie są trzymane w sklepach - 10 świnek w małej klatce, która nawet dla 1 jest za mała :(

    OdpowiedzUsuń
  3. OOO, Czarodzielnica, jesteś przekochana!

    Lisiaczek - oczywiście, że świnki też się liczą!

    Przy okazji napiszę, że przepełnione schroniska usypiają zwierzęta, których nikt nie chce, ale w większości placówek nie odbywa się to dzięki zastrzykowi (zwierzę uśmiercone zostaje od razu), lecz wygląda to o wiele bardziej drastycznie (odsyłam do filmu dokumentalnego "Ziemianie").

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny kiciuch :)))))))))) mój Mąż też jest uczulony na sierść, więc liczę, że kiedyś jak będziemy mieli dom, to uda mi się do niego przemycić jakiegoś futrzaka ze schroniska. Teraz mieszkamy w standardowym mieszkaniu, więc o tym nie ma mowy, ale kiedyś jak będziemy mieli własny ogród to kot czy pies będzie mógł często po nim hasać, poza tym przebywanie ze zwierzakiem na większej powierzchni też inaczej wygląda. Już zapowiedziałam Mężowi, że jak nastąpi taki moment, że przeprowadzimy się do czegoś większego, to weźmiemy "najbrzydszego" psiaka ze schroniska, bo takie mają najmniejsze szanse na znalezienie nowego domu. Pozdrawiam, zielony_listek.

    OdpowiedzUsuń
  5. A poza tym, taki zwierzak przygarnięty ze schroniska jest bardzo wdzięczny swoim nowym opiekunom. My zyskujemy najwierniejszego przyjaciela, a zwierzak ciepły kąt. Jak mieszkałam z moimi Rodzicami, to zawsze mieliśmy jakiegoś kota-znajdę w domu i teraz mi tego brakuje. Ale tak jak wspomniałam, liczę na to, że w przyszłości dla mojego Męża przebywanie z jakimś futrzakiem na większej powierzchni nie będzie aż tak uciążliwe :) a na razie pozostają mi inne opcje wspierania różnego rodzaju organizacji pomagającym zwierzętom. Jeszcze raz pozdrawiam, zielony_listek.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też zawsze był jakiś zwierz - z futrzakami weselej^o^

    Posiadanie zwierzęcia uodparnia dzieci - jest mniejsze ryzyko, że będą alergikami. A jeśli już o alergiach mowa to koty syberyjskie nie posiadają w ślinie czegośtam i mogą one żyć z uczuleniowcami. Bo oni właśnie na ten składnik reagują, a konkretnie na wylizane śliną futro (nie na samo futro). Więc jakby była okazja przygarnięcia tymczasowo syberyjskiego kociaka...

    Pozdrawiam Kochane Komentatorki

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...