piątek, 29 lipca 2011

Mlask mlask chrup mniam



Na zdjęciach odświeżacze jamy ustnej. Jedne z nich należą do Ferrero (chyba Tic Tac), którego inne produkty także można kupić w sklepie za przysłowiowym rogiem.

Zdjęcie Mentosów zawdzięczam mojej mini-siostrze, która wygrała je w konkursie na facebook'u - warto polubić.

piątek, 22 lipca 2011

Copa America Nails


Z okazji zbliżającego się finału i chwili natchnienia wysmarowałam wzorek^^ Uwielbiam oglądać piłkę nożną. Można się odmóżdżyć i trochę poekscytować. Raz na jakiś czas staję się kibicem z piwskiem w ręku, ale bez szalika, na szczęście. Myślę, że około roku 2050 moje wspomnienia będą wyglądać mniej więcej tak:
- Wnusiu, to było w 1998 roku, gdy Francja zdobyła Mistrzostwo Świata!

Ostrzegam, że do wykonania tego wzorka należy mieć dyplom paryskiej lub krakowskiej Akademii Sztuk Przepięknych, dwa lata doświadczenia jako nauczyciel plastyk plus własna wystawa w nowojorskiej galerii. Żartuję. Ładnie spiłowane paznokcie, dwa paski do frencza i kilka kolorowych lakierów wystarczy.


Tak wyglądały paznokcie zanim dodałam kolejne warstwy tworzące flagi. Siostra skwitowała, że mam na dłoniach sygnalizację świetlną, gdyż zużyłam przypadkowo te właśnie 3 kolory - wzorek polecany na egzamin z prawa jazdy;) 


Jestem tak bardzo ekologiczna: jeśli lakier Wam zgęstniał to nie wyrzucajcie go - bezbarwny lub jakiś blady róż świetnie będzie udawał klej. Kolorowymi  można wymalować szpetne pudełko lub kieliszek - 10 ml wystarczy do pomalowania kielonka do szampana.



Piłkarski dowcip obrazujący sympatię fanów dróżyn Real Madryt i FC Barcelona. Strasznie mnie bawi^^:
Nauczycielka pyta Jasia:
- Jasiu, gdzie pracuje Twój tata?
- Mój tata jest męską prostytutką i pracuje w barze dla pedałów, proszę Pani.
- Ależ Jasiu, przecież Twój tata jest piłkarzem Realu!
- Wiem, ale wstydziłem się przyznać...



Na zdjęciu: China Glaze Lemon Fizz, miniaturka lakieru IsaDora Summer Red 182, Avon Vintage Blue. Poza tym użyłam lakierów firm testujących, które wykańczam, a których z przyzwoitości tu nie wymienię.

Pozdrawiam Urugwaj,

Żulek Sorbet \(^o^)/

sobota, 16 lipca 2011

Komu w drogę, temu buty!

Dzisiejszy post należy do wizażanki i wegetarianki Chatul, której serdecznie dziękuję :* To dzięki jej wpisom na tym forum <klik> dowiedziałam się o butach ze skóry ekologicznej. Ponieważ Chatul jest posiadaczką takowych poprosiłam ją o recenzję oraz zdjęcie, które widnieją poniżej: 





Glany kupiłam w maju 2010 roku. Kupowałam je na polskiej stronie glany.pl, bo tam się najbardziej opłacało. Butki są zrobione ze świetnego tworzywa o nazwie vegetan micro - materiał jest miękki, ale jednocześnie wytrzymały. Glany były ze mną już na jednym Woodstocku, niedługo pojadą na kolejny ^^ Widać ślady użytkowania, ale buty nie są zniszczone. Zwłaszcza, że niczym niestety ich nie smaruję. Jest mało preparatów do skóry ekologicznej (a nie można skóry ekologicznej smarować pastami do skóry zwierzęcej!). Główne ślady użytkowania to małe przetarcia na przodzie butów. Zieleń trochę schodzi, także gdzieniegdzie glany są już czarne. Ale to mi akurat nie przeszkadza.
Te glany to moje jedyne obuwie. Chodzę w nich przez cały rok, także spotkały się one już ze śniegiem, deszczem, wiatrem, błotem i piaskiem na plaży. Także jak na takie intensywne użytkowanie, trzymają się świetnie.
Moim zdaniem mają tylko dwie wady - pierwszą jest cena, płaciłam za nie ponad 400 zł. Drugą wadą jest dostępność, nie widziałam tych butów w sprzedaży stacjonarnej. Natomiast buty same w sobie nie mają żadnych wad - po prostu rewelacyjne glany.

wtorek, 12 lipca 2011

Odpowiedź na komentarz



W komentarzu pod postem "Gumolandia" czytelniczka postawiła zarzut, iż firma Joanna nie powinna być traktowana jako cruelty-free, ponieważ w składzie żelu do golenia znajduje się składnik, który pochodzi z uboju zwierząt. Nie wiedziałam o tym - dziękuję Ci za komentarz i już piszę dlaczego nie wywalam Joanny z listy.

Składniki, takie jak tłuszcz zwierzęcy, znajdują się np w mydłach (patrz Biały Jeleń i Biały Wielbłąd). Prawdopodobnie także inne składniki z rzeźni znajdują się w kosmetykach i wegetarianie nie kupują takich produktów. Przyznaję, że jestem w trakcie eliminowania mięsa z jadłospisu, co było - jak trafnie zauważyła Ewa, jeden z moich licznych wyznawców XD - przewidywalnym krokiem osoby, która pisze poniższe słowa.

Cruelty-free to termin odnoszący się do produktów, których powstanie nie wiązało się z testami na zwierzach (czyt.: cierpieniem zwierząt). Jeśli do produkcji nie użyto składników pochodzących z uboju zwierząt mówimy o kosmetykach wegetariańskich. Jeśli nie korzystano z jajek, mleka lub miodu - mówimy o kosmetykach dla wegan. Mój blog ma na celu zwrócenie uwagi na problem testowania na zwierzętach. Dopóki ludzie jedzą mięso, dopóty będą istnieć rzeźnie, a więc resztki zwłok będą wykorzystywane np w kosmetologii, ponieważ tłuszcz zwierzęcy jest tańszy niż pozyskanie tłuszczu roślinnego (uprawa roślin, nawożenie, czekanie aż zakwitną o określonej porze - to zajmuje czas i pieniądze). Wiele osób je mięso, ale nie znaczy to, że chcą wydawać swoje pieniądze na koncerny, które finansują testowanie na zwierzakach. Jest to chyba częsty zarzut: "Nie kupujesz garniera, ale mięso młócisz - gdzie tu logika?!" Firmy jakie się tu pojawiają deklarują, że nie testują składników na zwierzętach i raczej nie mogą być posądzone o posiadanie swoich laboratoriów, gdzie testuje się na królikach najnowszy kremik, który sprawi, że zmarszczki wygładzą się o 2 miesiące.

Planuję w przyszłości przypisywać wegetariańskim firmom literkę W w etykiecie "firmy kosmetyczne", żebyście mogli szybciej je zlokalizować. V przypiszę firmom wegańskim.

To chyba tyle na ten temat. Na koniec mam prośbę do Anonimowych - podpisujcie się jakoś. Chcę mieć możliwość nie tylko podziękowania, wszak czasem wypada Was wyróżnić za to, że komentujecie i zwracacie mi uwagę, lecz także zbluzgania, jeśli przypałęta się tu jakiś troll.

Zdjęcie: błyszczyki Eveline, Nyx i My Secret.

piątek, 8 lipca 2011

Adore


Kochane Amorki Płci Żeńskiej!

Na zdjęciu: Paloma, preparat przyspieszający wysychanie lakieru (do paznokci). Jest to oleisty płyn z pędzelkiem, który nanosimy na gotowe, pomalowane paznokcie.

Opiszę jego instrukcję obsługi:
- pomaluj paznokcie kolorowym lakierem,
- poczekaj 1-2 minuty, aż lakier przeschnie (inaczej pędzelek się Wam uświni, tak jak mi się niefortunnie zdarzyło >.<" ),
- lekko malować olejkiem płytkę paznokcia jak podczas normalnego malowania (niewielka ilość wystarczy),
- nie dotykaj niczego przez 5 minut,
- voila!

Olejek na kamień nie wysusza lakieru - odradzam wyciskanie pryszczy czy dłubanie w zębach dopiero co pomalowanymi nim paznokciami - ślad na pewno jeszcze się odciśnie. Niemniej wszystkie inne chwyty dozwolone.

Test: stuknij lekko paznokciem o drugi paznokieć. Jeśli poczujesz, że "kleją się" do siebie - są mokre. Przy całkiem suchych nie będzie tego wrażenia.

Preparat przyda się zwłaszcza tym dziewczynom, które namiętnie robią wzorki na paznokciach typu cupcake czy flaga Urugwaju z okazji Copa America (oh, Forlan!), tudzież używających wszelkiej maści cekinów, bulionów, cyrkonii, kryształków Swarovskiego - czyli, gdy trzeba użyć wielu warstw lakieru bezbarwnego. Na pewno warto w Palomę zainwestować, gdy mamy 100 lakierów, które już gęstnieją i wysychają 6 godzin oraz gdy jesteśmy zabiegane i nie mamy czasu na takie ćwiczenia jak machanie dłońmi w powietrzu (podobno to nie pomaga w przyspieszaniu wysychania, więc nie róbmy z siebie widowiska ^^ ).

Polecam.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Kawaii Hell Kitty!

Dzisiaj bez foty ponieważ nie posiadam nic firmy Hello Kitty (nie przepadam za mordką bej bestii). Jeśli Ty też nie jesteś fanem może zaintryguje Cię ta ono strona <przenieś>

O stronie dowiedziałam się z książki, którą Wam gorąco polecam. Chodzi o "Zakupologię" Martina Lindstroma.


Jest to lektura o tym co wpływa na nasze decyzje podejmowane w sklepie. Dowiecie się dlaczego najbardziej racjonalnie myślące osoby ulegają przesądom, co to jest reklama podprogowa, dlaczego kit kat jest tak bardzo popularny w Japonii, gdzie na rynku nie utrzymuje się 9,7 na 10 nowo wprowadzonych towarów i jaki udział w tym wszystkim ma mózg.

Książka jest naszpikowana ciekawostkami. Autor jest przede wszystkim inteligenty, a to mnie podnieca. Polecam. Wciągnie Was. Zakupy i reakcje na oglądane reklamy już nie będą takie jak dawniej :)

piątek, 1 lipca 2011

DZIEŃ PSA

Moi Drodzy Czytelnicy!

Niedawno obejrzałam film dokumentalny pt. "Ziemianie" (tytuł oryginału: Eartlings, dostępny na youtube). Film stworzony, by uświadomić przeciętnego człowieka, w jaki sposób współczesna cywilizacja wykorzystuje zwierzęta do własnych celów (treść: filmweb).



Myślicie, że "Teksańska masakra piłą meczaniczną" to przerażający film? Obejrzyjcie sobie "Ziemian". Obejrzyjcie nie po to, żeby się zadręczać, ale po to, żeby znać prawdę o procedurach pozyskiwania mięsa, traktowania zwierząt w cyrkach czy tego skąd się biorą futra. Earthlings Ziemianie (inny tytuł: Mieszkańcy Ziemi) - o tym jakimi świniami potrafią być ludzie. Nie jednostki, lecz całe ich masy. Bardzo mocny film, myślę, że warto go obejrzeć, by nie być obojętnym na zło jakiego od człowieka doświadcza tzw. mniej inteligentna istota.

W filmie jest wiele odniesień i podobieństw do holokaustu. O tym jak najtaniej zabić zwierzę w celach konsumpcyjnych - tutaj pomysłowość nie zna granic. Myślę, że w rzeźniach pracują ludzie, którzy lubili zawsze wyżywać się na młodszych kolegach i sprawiało im to przyjemność. Myślę też, że tacy ludzie są niebezpieczni w normalnym życiu, poza pracą. Empatyczne osoby nie wytrzymałyby długo w takim miejscu.

Film nie dla wszystkich. Prawdę mówiąc - nie ogarniam dlaczego tak się to wszystko odbywa... Myślę, że konsumpcja i szybki styl życia doprowadziła do masowej znieczulicy. To jest najmocniejszy film dokumentalny jaki dotąd widziałam, gdyż pokazuje wymyślne metody znęcania się nad istotą która nie może się bronić. Testy na zwierzętach obejmują piątą, ostatnią część filmu (pod koniec 8 części podanego wyżej linka na yt). Niektóre niewykształcone osoby twierdzą, że zwierzęta to niższy gatunek i odczuwają ból inaczej. Po seansie nie będziecie płakać czy biadolić, że świat jest zły. Raczej nie będziecie już obojętni na nędzę innych stworzeń, nie tylko zwierząt ale i ludzi. Będziecie bardziej odważni, żeby stanąć w obronie kogoś (także zwierzaka, a może przede wszystkim zwierzaka? Film jest tylko i wyłącznie o nich. Człowiek to... nie człowiek,  w niektórych skrajnych przypadkach) kto jest krzywdzony.

Po filmie gapiłam się przez okno, patrzę, a tu jakaś kobita idzie z pieskiem. Takie oto myśli przechodziły mi przez głowę:
- Jak pojedziesz na wakacje to co zrobisz z psiakiem? Weźmiesz go ze sobą czy zrobisz rundkę do lasu i przywiążesz go do drzewa?
Potem głaskałam swojego kota po łebku. On ma ogromne oczy. Patrzę w te spodki i zastanawiam się co by mnie skłoniło, żeby obedrzeć go żywcem ze skóry (nie panikujcie - normalnie nie mam takich myśli. Po prostu byłam po seansie "Earthlings"!)?

Narratorem jest Joaquin Phoenix, wegetarianin.

Polecam, smutny Sorbet
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...