niedziela, 18 czerwca 2017

FAITH IN NATURE - FEMININE WASH

Siedzę na macierzyńskim dopiero 3 tydzień, ale już po 3 dniu tęskniłam za pracą... Nie mogę zrozumieć jak ktoś może pracować w domu. To zupełnie nie dla mnie. Ale z drugiej strony byczę się za wszystkie czasy, kokoszę, łączę umysł z wszechświatem i to też jest ok :)

Marka Faith in nature jest na rynku od 40 lat i od początku jest cruelty-free. Założycielka - Rivka Rose - rozpoczęła kosmetyczną przygodę w Szkocji, po tym jak wyemigrowała z Nowego Yorku.

Miałam kilka mydeł i szamponów od nich, w UK jest to popularna marka - solidna, naturalna, bezpieczna i tania. Widziałam ją nawet w szmateksach do kupienia za grosze. Ot odpowiednik Ziaji. Nic co musicie koniecznie mieć, ponieważ polskie ceny są pewnie sporo zawyżone, więc ...




Moim ulubieńcem jest zdecydowanie wegański żel do higieny intymnej. Jest to bardzo delikatny produkt, dla wszystkich typów skóry, kupię ponownie, gdy córka będzie już z nami i trzeba ją będzie czymś myć. Przypomina mi on żel do higieny intymnej Facelle - podobne odczucia myjące. 

Wolałabym, żeby był z dozownikiem, ponieważ ma konsystencję żelowo-wylewającą się i zawsze wyciśnie mi się za dużo niżbym chciała, przez co jest niewydajny. 

Nie zawiera parabenów i SLS, jeden z delikatniejszych żeli jakie miałam w rękach, nadaje się dla ekstra wrażliwej skóry, nie powinine podrażniać. Na pewno wezmę go do szpitala, żeby się czymś umyć po porodzie i w czasie połogu:

Aqua, Betaine, Caprylyl/capryl glucoside, Glycerin, Sodium cocoamphoacetate, Xanthan gum, Aloe barbadensis leaf juice, Aniba rosaeodora wood oil, Pelargonium graveolens oil, Citrus aurantium bergamia fruit oil, Rosa centifolia , flower extract, Vanilla planifolia fruit extract, Viola odorata extract, Citric acid, Parfum, Geraniol, Citronellol, Linalool

------------------------------
SÓLEY PRETTY FACE

piątek, 26 maja 2017

MAYHEM

Pod jednym postem znalazł się komentarz dotyczący Atilli z zespołu Mayhem. Chodzi o fakt, że Atilla Csihar jest wegetarianinem, ale na scenie podczas koncertu zespół wykorzystuje głowę prawdziwej świni jako rekwizytu. Tak więc co to za wegetarianin co robi takie rzeczy?
Ten zespół jest ekstremalny we wszystkim. Ale jeśli chodzi o norweski black metal to popaprańców jest więcej i są oni grubszego kalibru (Burzum). Ogólnie powiedziałabym, że obecnie im bardziej ekstremalny w muzyce jesteś tym lepiej dla kariery.

Z kolei fani płacą - fani chcą zobaczyć głowę zwierzęcia na scenie. A nie faceta udającego drzewo. Osobiście problemu z tym, co Atilla robi na scenie to nie mam. Kirk z Metallici też jest wegetarianinem, a chodzi w butach ze skóry węża, a jego kumpel James jest myśliwym. I co z tego? Co mnie obchodzi co robią inni? Ważne co ja robię. 

Na ile jesteś wege w swoim życiu?

A może to jedyny sposób w jaki Atilla zarabia na chleb? Ile jest takich osób, które muszą ideologię zostawić w domu i w pracy robić rzeczy, któych normalnie by patykiem nie tkli? 

Znam chłopaka, który je mięso, ale w pracy musi gotować homary. Ma z tym problem, chciałby, żeby ludzie przestali zamawiać i jeść te skorupiaki. Powiecie: przecież to proste! Niech zatrudni się w wegetariańskiej restauracji. A co jeśli był na rozmowie o pracę w takowej, ale pensja nie pokryje mu rachunków?

Ilu z wegan jeździ samochodami? Przecież w crush-testach używano żywych małp, które przywiązywano i zabijano w ,wypadku' aby zapewnić w przyszłości bezpieczeństwo podczas jazdy i produkować lepsze samochody.

Są dziewczyny, które kupują kosmetyki nie testowane na zwierzętach, ale pracują w drogerii, gdzie sprzedają asortyment firm testujących. Albo w sieciówkach z ciuchami robionymi przez dzieci w krajach trzeciego świata. Rozumiecie o co mi chodzi?

W moim rodzinnym domu jest czapka z lisa, którą w młodości nosiła w mroźne zimy ciocia. Czapka została zrobiona ręcznie jakieś 40 lat temu, gdy słowo weganizm nie istniało. Czy gdybym ją sprzedała komuś za pieniądze to by znaczyło, że wspieram futrzarski biznes? Mam zresztą do dziś kilka ciuchów z wełny, buty ze skóry. Jakby mnie jakiś weganin (albo raczej weganka, bo to dziewczyny są bardzo zaangażowane, ale facet zostawił komentarz więc to jego wywołuję do tablicy) oblał farbą, a potem bym mu wytłumaczyła, że nie jem mięsa i nie piję mleka, mam w domu kota, od osoby która miała go utopić, jadam w wegańskich knajpach, kupuję wegańskie kosmetyki, etc to nie byłoby mu głupio?

Koleżanka wspomniała mi o dziewczynie, która będąc ciężarną wegetarianką miała straszną ochotę na mięso. Organizm się tego domagał, to ciężkie do zwalczenia. No i chcąc nie chcąc, ze łzami w oczach jadła od czasu do czasu kurczaka. I co jej zrobicie? Psami poszczujecie?

Ciąża wyzwala we mnie egoistyczne stany, dziecko jest najważniejsze w chwili obecnej. Dziś ide do położnej. Gdyby miała mi powiedzieć coś w stylu:
- Proszę pani, dziecko ma pewne braki. Musimy pani zaaplikować łyżkę tranu dziennie, buteleczka za 5 funtów lub wyjątkowo drogą wegańską kurację na tą przypadłość...
To bez wachania kupiłabym tran. Sorry, takie klimaty.

Będąc np w Polsce, mając taką se zapomogę w tym fantastycznie prorodzinnym kraju i ojca dziecka z najniższą pensją, a idąc do sklepu po proszek do prania jak myślicie jaki wybiorę? Eko wegański za 39 zł czy tani, do tego w promocji, firmy testującej na zwierzętach?

Może Atilla ma alergię na mięso i to jedyny powód dla którego jest wege? A może to nie on kupuje od rzeźnika ową głowę tylko menadżer zespołu? Może wokalista połowę swojej kasy za koncerty oddaje schronisku na karmę albo sterylizację kotów i nie chwali się tym we wszystkich wywiadach do Metal Hammera?

Jeśli kogoś to razi to nie będzie chodził na koncerty Mayhem, zainteresowanie spadnie i nie będą już tego robić (bo zajmie się tym inna podziemna, blackmetalowa grupa). Jeśli kogos to naprawde drażni to niech napisze maila do zespołu - może wezmą sobie to do serca i przestaną?


czwartek, 25 maja 2017

WEGAŃSKIE PERFUMY



WEGAŃSKIE PERFUMY


Auphorie
A Perfume Organic

DefineMe Fragrance
Dolma

Ecco Bella

French Girl Organics

Harvey Prince Organics

Klean Spa

Lavanila

Pacifica
Possets Perfume

Sweet Anthem

Terra Nova
Tsi-La

Vered Organic Botanicals




CRUELTY-FREE PERFUMY


Aromi
Arquiste

Black Phoenix Alchemy

Commodity

D.S. and Durga

Forager Botanicals

Haus of Gloi
H&M
Honore des Pres

Jo Wood Organics

Le Labo (cf, należą do Estee Lauder)
L’Erbolario ?
Lotus Wei
Lurk

Marks & Spencer
Molton Brown
My Daughter Fragrances

Penhaligon's (jest CF, ale należy do PUIG)
Pour le Monde

Rouge Bunny Rouge

Silk Naturals
Strange Invisible

Tallula Jane
The 7 Virtues


wtorek, 16 maja 2017

SMUGGLERS SOUL

Minimalizm jest mi obcy i obojętny, brakuje mi barokowego rozmachu w obecnych wystrojach wnętrz, ubiorach i perfumowaniu się - mało kiedy mijam osobę nie tylko ładnie pachnącą co pachnącą Wogóle czymkolwiek. Mam wrażenie, że jeśli ktoś wykosztuje się na buteleczkę to pryska się dwa razy do roku - na BN i Wielkanoc. To samo jest w Szkocji - raz minął mnie świetnie pachnący facet, jakbym była bardziej odważna i solo, a on by się nie spieszył na przystanek tobym go zaprosiła na randkę zastrzegając, że ma pachnieć tak samo.

Smugglers Soul to (wg mnie) perfumy skomponowane dla mężczyzn, które mogą spodobać się kobietom. Są wegańskie. 
Zawierają olejek z drzewa sandałowego, wetiwer, trawę cytrynową i jakiś kwiatek ponoć w tle pobrzmiewa. Wersja jaką posiadam to chyba nawet woda toaletowa nie jest. Zapach nie jest trwały, żałuję, że nie kupiłam czegoś bardziej skumulowanego w oleje, ale były to moje pierwsze perfumy od Lush i nie chciałam wydawać majątku (dziwne, bo dla kasy na zapachy zdolna byłabym sprzedać rodzeństwo na eksperymenty).




Bardzo lubię ten zapach, jest dziwaczny, piwniczny lub strychowy i to w nim lubię. Pasuje mi do czarnego stroju, który ubrałabym na koncert - oczami wyobraźni widzę zespół Tool grający Stinkfist albo XIII Stoleti i ich Elizabeth. Tego typu klimaty. Taki zapach przyjemnie byłoby poczuć u golibrody, gdzie strzygą się lumber Jacki brodate. Albo w warsztacie samochodowym, gdzie przystojne chłopaki pompują dentki swoim Davidsonom. Naprawde S.Soul może się nie spodobać, więc nie kupujcie ich w ciemno! Chyba, że lubicie totalnie odjechane zapachy rodzaju stare kościoły, czy zapach przeterminowanych lekarstw. Jest w nich coś sztucznego niczym zardzewiała karoseria. 

Ma niesamowitą buteleczkę z atomizerem - jak płyn do szyb dla gotów. Ma ona pojemność 200 ml, nie jest zbyt elegancka i nie wydaje mi się, iż jest solidna, ale nie  miałam okazji ani chęci przetestowania upadku z wysokości. I przyznam, że perfumuję nimi również pościel lub pokój gdy spodziewam się gości - takie kadzidełko, tylko zdrowe dla nosa. 

Więcej o perfumach tej marki w tym filmiku, który bardzo lubię, wolę patrzeć na flakoniki niż na twarz autora. Zazdroszczę mu kolekcji :)
----------------------------------------------------
EDYTA BARTOSIEWICZ KOZIOROŻEC

niedziela, 7 maja 2017

BOOM! LUSH

Z firmą Lush mam taki problem, że albo trafię w dziesiątkę albo w totalny kwas. Kilka produktów kupiłabym na kilkuletni zapas (Ro's Argan <3), gdyby nie to, że trzeba je szybko zużyć, a kilka spuściła w toalecie, bo za nic nie mogę się do nich przekonać. 

Co jest nie tak z wegańskimi, czarnymi pastylkami do mycia zębów Boom!?


Ano nie lubię smaku i koloru :) Dla mnie to ważne podczas mycia zębów. Skusiłam się na nie, ponieważ jako dziecko lubiłam cola-colowe lizaki i miałam cichą nadzieję, że to coś podobnego. Białe pastylki lubię, miałam Atomic i były ok. A czarne to ... pfff, jakbym prochem strzelnicznym szorowała. Mają w sobie coś co mnie odpycha przed lustrem w łazience. 

Przegryzam je na pół i taką ilością myję, ponieważ pieni się mocno. Myją dobrze, zadowolona z nich jestem jeśli chodzi o usuwanie całodniowego syfu jaki osiada przy dziąsłach, ale to jeden z dwóch plusów. Drugi to wydajność - w tej plastokowej buteleczce jest sporo pastylek i muszę nimi umyć zęby do lipca, bo taki mają termin ważności, a używam od roku. Z tym, że nie codziennie. Bo nie!

----------------------------------

piątek, 28 kwietnia 2017

ASIAN VEGAN FOOD

Nie wiem co z tej mojej tokijskiej wycieczki będzie, bo sama nie chcę, a nikogo na siłę nie zabiorę. Trudno też z wózkiem jechać przez pół świata. No cóż. Pozostaje mi azjatycka kuchnia :)

Azjatyckie jedzenie ubóstwiam i nie jest to ciążowa zachcianka - bardzo mi podchodzą przyprawy, smaki, wszelkiej maści inność w potrawach, słodycze. Ku mojej niebywałej uciesze mieszkam o kilka kroków od supermarketu chińskiego, gdzie wszystko kosztuje grosze. 

Lubię sobie szybko coś podjeść, więc kupiłam wegetariański makaron instant, który w domu zalałam wrzątkiem (nie dodawałam proszku, który miał wodę zamienić w rosół), odcedziłam i zamieszałam z rozgniecionym wcześniej awokado, solą i pieprzem - pycha!

Moim ulubieńcem zaraz po superszybkim do zrobienia sushi z warzywami (kocham różowy imbir oraz wasabi) jest fasolka EDAMAME, którą wystarczy wrzucić na 4 minuty do wrzącej wody, odcedzić i posolić. Świetna zakąska albo przystawka. 


Poluję właśnie na paprykę GOCHUGARU, która jest jednym z głównych składników sfermentowanej kapusty kimchi. Jadłonomia już zrobiła wegańską wersję. 

A może wegańskie TOFU? Do jego zrobienia wystarczy mleko sojowe domowego przepisu, cytryna oraz woda. Przepis znajdziecie na fajnym kanale MARY'S TEST KITCHEN - znajdziecie u niej szybki przepis na zupe MISO (pierwszy w filmiku nie licząc wrzątku na dzień dobry). Lubię jej podejście do gotowania, czasem nie chce się jej zajrzeć do notatek i robi jak popadnie, albo pomija jakieś składniki. Bardzo w moim stylu :) 

Wszelkiej maści inspiracji kuchennych szukajcie również u FRIENDSHEEP. Joanna kocha Japonię i gotuje wspaniałe rzeczy. Postanowiła razem z mężem odżywiać się nieco zdrowiej i zmniejszyć ilość spożywanego mięsa, dlatego coraz więcej u niej zdrowych dań. Na zdrowie! 

Jeśli o mnie chodzi to mam nadzieję, że za kilka miesięcy dalej będzie mi się chciało tu pisać i córka nie będzie zajmować 1000% mojego czasu i czasem do Was naskrobię, pójdę pobiegać lub chociażby zafarbuję włosy henną. Zauważyłam, że kilka blogerek po urodzeniu przestało istnieć w sieci. Gdzie jest Matka weganka i jej dziecko? Albo CurlyGal? Pięknowłosa EwaLucja od paznokci? Uwielbiałam te laski, a jakoś cisza zaległa, usunęły wpisy albo nie piszą wcale i tyle ich było. Szkoda :(

-------------------------

piątek, 7 kwietnia 2017

QUOTES

Muszę zrobić wiosenne porządki na pintereście, więc pogrupuję tu kilka zdjęć z owego portalu, żebym miała wszystko w jednym miejscu. Myślę, że kilka z poniższych osób kojarzycie. Miłego czytania! 











----------------------------------------------
THE CREST FIRE WALK WITH ME
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...