sobota, 21 października 2017

SENSACJE UBIEGŁYCH MIESIĘCY

HERBATA SPICY CHAI jako dziecko nie mogłam nawet patrzeć na bawarkę, jako mieszkanka wysp brytyjskich nie mogę zrozumieć trendu na herbatkę z mlekiem, ale słodką spicy chai z mlekiem sojowym i łyżeczką brązowego cukru piję po 3 dziennie. Pyszna!



UNION OF GENIUS - to bar z zupami niedaleko Muzeum Narodowego w Edynburgu. Pyszne zupki tam robią. Maleńka knajpeczka, nieco hipsterska, jakieś 4 albo 5 zup do wyboru (1 lub 2 na pewno będą wegańskie), otwarci są do ostatniej porcji czyli do ok 14-15 (niedaleko jest wydział uniwerka i szkoła plastyczna więc sporo studentów się tam posila). Warto!

ABEL KORZENIOWSKI to kompozytor, który zmontował wiolonczelowe utwory do serialu Penny Dreadful (polecam fanom wampirów) oraz filmu W.E. Królewski romans (taki sobie, ale ładnie zrobiony). Uwiódł mnie przez duże U. Muzyka jest cudowna!

KWAS CHLEBOWY LITEWSKI ratował mnie w czasie ciąży. Zero promili, zero kaca. Schłodzony dawał ulgę w ciepły dzień. Dobra alternatywa, gdy jesteśmy prowadzącymi auto w czasie imprezy. Próbowałam kilku kwasów i piw bezalkoholowych i tylko ten jest moim hitem. A jeśli przy piwach jesteśmy to polecam kanał, który nie ma sobie równych w całym świecie (żaden inny nie ma 100 tys subów):

TOMASZ KOPYRA zwłaszcza filmik o obalaniu piwnych mitów. Na pewno wielu z Was wierzy w dodawanie żółci bydlęcej do piwa - otóż to mit, który Tomasz obala w odcinku pierwszym cyklu o mitach. Po jego filmikach już nigdy nie sięgniecie po koncerniaki :)

BOTANIKA DUSZY E. Gilbert - to ta sama pani, która napisała Jedz, módl się, kochaj. Drugiej pozycji nie miałam w dłoniach, ale Botanika - oh! Jest wspaniała! Historia życia dziwnej kobiety, która urodziła się w 1800 w rodzinie wściekłego jak cholera botanika-ogrodnika, który razem z holenderską żoną wyuczył córkę fachu, ale podczas wychowania zawalił w sferze uczuciowej - dziecko i potem młoda kobieta jest nieprzystosowana kompletnie do życia. Podobają mi się przeskoki czasowe - najpierw dzieciństwo i młodość, potem nagle siup do czasu gdy ona ma prawie 50 lat i płynie na Tahiti. Wspaniały styl pisarski!



ŚWIECE Z DREWIENKIEM które pyrka niczym mały, klimatyczny kominek. Drewienko nie kopci. Jeśli macie szanse kupić stacjonarnie to zwróćcie uwagę czy drewienko nie jest zbyt krótkie- jeśli ledwo wystaje z wosku to nie będzie skwierczało i ledwo da radę ogrzać wosk po zapaleniu. Polecam firmę WoodWick oraz DW Home.

----------------------------------------------------------
KARL SANDERS SAURIAN MEDITATION

czwartek, 12 października 2017

PIXI ROLL POD OCZY

Moim małym odkryciem ostatnich miesięcy jest firma PIXI (odkryłam ją w sieci M&S). Ponieważ nie jest to najtańsza firma świata zakupy musiałyby być mocno przemyślane. Zdecydowałam się na pielęgnację i zafundowałam sobie eliksir typu roll-on pod oczy, ponieważ mój krem do tej części ciała Nonique dożył swych dni. 

Po wyciągnięciu z tekturki zauważyłam, że tubka jest zadziwiająco ciężka i zrobiło to na mnie pozytywne wrażenie (wydało mi się, że dostałam kilka litrów tego cudu). Płyn jest bez zapachu. Trzeba lekko wstrząsnąć przed użyciem. 


Pixi jest megawygodny i szybki w użyciu. Mamy tu 10 ml delikatnego płynu, którym po prostu masujemy okolice oczu. Ma zminimalizować efekt stresu, cienie pod oczami i zapobiec oznakom starzenia się delikatnej skóry. Wg mnie wszelkie kosmetyki pod oczy działają głównie dlatego, ze trzeba je wmasować lub wklepać w skórę, a już to jest wystarczający powód, że zmarchy się nie pogłębiają. 

Jednym z największych plusów jest zdecydowanie metalowa kuleczka, która pozostaje cały czas zimna, dzięki czemu nieco zmniejszy opuchliznę poranną. Dodatkowy punkt zdobywa złota zakrętka - łatwo ją odkręcić nawet mając tłuste od olejku palce. 

Roll-on trzeba trzymać w pionie, ponieważ płyn wycieka przez kulkę leżąc. 


Zdecydowanie wart zakupu!
-------------------------------------
COLD MOUNTAIN IDUMEA

niedziela, 8 października 2017

ORGANICZNY ZMYWACZ BENECOS

Chętnie próbuję wegańskie kosmetyki, nie lubię kupować dwa razy tego samego, więc gdy powoli wykańczałam mój no name zmywacz do paznokci z Boots'a wydałam kilka funtów na cytrynowy zmywacz do paznokci firmy BENECOS.

Ma certyfikat BDIH, nie zawiera acetonu. W składzie jest olejek cytrynowy oraz olejek ze skórki pomarańczowej, więc pomimo alkoholu w składzie nie wysusza płytki. Bardzo odżywczy, bezpieczny zmywacz.


Sokole oko wychwyci w tle scenę z serialu Rzym - polecam! 


Zmywacz więc zmywa? Możemy się niestety rozczarować. Jest to jeden z tych produktów, które niestety nie spełniają pokładanych w nim nadziei... Jedną, cienką warstwę pastelowego lakieru zmywa ładnie, ale jeśli są to dwie, grube warstwy czarnego to odpuście. Na pewno nie warto go mieć jeśli co drugi lakier w kolekcji mamy brokatowy. 

Jeśli chcecie się przekonać jak usuwa wyciągnijcie z lodówki cytrynę, wyciśnijcie ją na płatek i zmyjcie lakier - to nic nie daje. Zmywałam, aż miałam wrażenie, że płytkę sobie zdeformuję. Bordowy lakier schodził, ale po 10 minutowym przecieraniu, a pomimo to zostały warstewki lakieru po bokach i w miejscach, gdzie nałożyło się malowidła nieco grubiej.

Jest bardzo delikatny, przyda mi się do zmycia jednej warstwy bezbarwnego lakieru lub odżywki, ale ja lubię mieć 3 warstwy, obecnie są to ciemne, jesienne kolory; ich zmycie jest nieosiągalne z tym płynem. Warto go mieć w przypadku rozdwajających się i zniszczonych paznokci. Nie będzie potęgował zniszczeń.

Nie jest wydajny - szybko wysycha i płatek kosmetyczny trzeba często zlewać. 

Gwoździem do trumny tego produktu to zapach - kojarzy mi się z benzyną o zapachu cytrynowym. Zostaje nawet po umyciu dłoni mydłem. 

---------------------------------------------

poniedziałek, 2 października 2017

NEAL'S YARD REMEDIES

Cytat z powieści Szczygieł Donny Tartt:

Wszystko, co jej dotyczyło, wzbijało wir fascynacji, od staromodnych walentynek i haftowanych chińskich wdzianek, które kolekcjonowała, po pachnące buteleczki z kosmetykami Neal's Yard Remedies (...)

Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie. Zawsze gdy trafiam na takie nazwy w książkach (w powieściach Tartt jest wiele takich) to potem je googluję, po prostu z czystej ciekawości, żeby wiedzieć jak rzeczy, które pojawiają się w rękach bohaterów, wyglądają.

NYR to bardzo elegancka, ekskluzywna wręcz, brytyjska marka charakteryzująca się niebieskimi opakowaniami. Buteleczki są szklane, pięknie wyglądają, na pewno je ponownie użyję. Kilka produktów jest wegańskich.

Skusiłam się na coś dla mojej młodej kobietki, ponieważ kosmetyki dla dzieci i mam również są w ofercie. Szampon oraz płyn do kąpieli w jednym jest bardzo gęsty, a co za tym idzie wydajny. Mocno się pieni; być może spieniacz powoduje, że osesek ma przesuszoną skórę na czole - smaruję je olejkiem tej samej firmy, o którym niżej.


Organicznego olejku używam też na pupcię, żeby uniknąć odparzeń na młodej skórze. Niewielka pojemność i cena to dwie wady powodujące, że szkoda mi go stosować na całe ciało. Myślę, że na rynku jest wiele równie dobrych olejków, chociażby olej kokosowy, który starczy na dłużej. Aplikacja też jest niewygodna - wolałabym coś pompko-podobnego.



Butelki NYR nie są pakowane w tekturki, zakrętki zabezpieczone są minimalną ilością folii. Wiele produktów zamkniętych jest w szklane, ciemno niebieskie butelki (olejek jaki posiadam), ale są również plastikowe (szampon). Firma bardzo przypomina mi John Masters Organics. Jeśli chcecie założyć biznes kosmetyczny to wymyślcie mu 3-członową nazwę, zapakujcie w ciemne, aptekarskie szkoło i sprzedawajcie po bajońskiej cenie - klientki na pewno się znajdą!

----------------------------------------------------------------
XANDRIA LIKE A ROSE ON A GRAVE OF LOVE

wtorek, 19 września 2017

KWAS CHLEBOWY LITEWSKI



Nie ma ludzi którzy nie lubią piwa. Są ludzi, którzy nie wiedzą jakie piwa lubią. 



Dzięki kanałowi Tomka odkryłam bogaty świat piwny... gdy byłam w ciąży :D Co za niefart! Uwielbiam piwo, a jego recenzje wyglądają smakowicie. Już nigdy nie sięgnę po piwo koncernowe. Całe szczęście, że istnieją wersje bez alko. Te mi jednak nie odpowiadają smakowo, wszystkie są takie same, takie podróbki. 

Zasmakowałam natomiast w kwasach chlebowych. Wypiłam ich kilka i najbardziej podszedł mi litewski - pyszny! Daję mu złoty medal. 


Jedyny w szklanej butelce i normalnych gabarytów - przeważnie kwasy są w plastikowych flaszkach, o pojemnościach wielkiej coca coli. Z racji mojej niepohamowanej łapczywości wypijałam od razu całe 2 litry i potem się męczyłam, a razem ze mną moje stawy kolanowe ... (jestem tego rodzaju osobą, która może zjeść całe opakowanie czekolady, nie umiem zjadać po jednym kawałeczku dziennie, czy ktoś to w ogóle potrafi??)

Nie mogę się doczekać aż łyknę sobie piwo kraftowe np coś od Black Metal Brewery. Na razie karmię piersią i jeszcze niejeden kwas obalę do końca roku.

--------------------------------

niedziela, 20 sierpnia 2017

LINK-LOVE

Jeśli zauważacie u siebie tendencje do wyrzucania jedzenia to należy się Wam plaskacz w policzek. A potem zerknijcie sobie na stronkę NIE MARNUJE. Nie bójcie się kupować nieco już przejrzałych owoców lub warzyw w sklepie - przeważnie lądują potem na wysypisku, ponieważ konsumenci wybierają najśliczniejsze pomidorki czy papryczkę bez najmniejszej plamki. A można z tych już mniej pięknych zrobić przecier lub sos do spagetti. Pytajcie wręcz czy sprzedawca nie pozbędzie się tego za pół ceny! Ostatnio w polskim sklepie kupiłam za grosze dżem śliwkowy, ponieważ zostało 2 dni do końca daty ważności. W innym pani dała mi za darmo 3 flaszki soku pomarańczowego, ponieważ było już po terminie (taka data tylko sugeruje, że coś zaczyna być nieprzydatne do spożycia, ale nie dostaniecie zatrucia pokarmowego, bo cyferki na jogurcie są wczorajsze).

SANDRYNKA to genialny blog o przerabianiu starych gratów i dekorowaniu nimi mieszkania. Cztery kąty Sandry baaardzo mi się podobają! Chyba nic tu nie pochodzi z Ikei. Jednym z jej ostatnich pomysłów to pomalowanie ściany na czarno. Zawsze myślałam, ze to najmniej trafiony pomysł na aranżację wnętrza, teraz się nad tym sama zastanawiam :) Innym blogiem o dekorowaniu wnętrz przy minimalnym budżecie jest STYLE RECITAL - uwielbiam laskę za poczucie humoru, każdy post jest jajowy, zero spiętych pośladków i pisania pod publiczkę. I również uwielbiam za inspiracje jakie mi zapodaje, bo olewa wszystkie najnowsze trendy w stylizacji mieszkań (jak zobaczę jeszcze jedno skandynawskie wnętrze albo łapacz snów to cisnę pierwszym, jawnie hejterskim komentarzem w życiu).

KORNELIA ORWAT stawia natomiast na rezygnowanie z foliowych torebek. Do sklepu zabierajcie wiklinowe kosze, materiałowe torby lub nawet własny papier, w który można coś zawinąć - to przejdzie w sklepie Lush, gdzie niektóre kosmetyki pakowane są w ich papierowe torebki np kule do kąpieli. 

I na koniec świnka Matylda <3

I to wszystko na dzisiaj Kochani! Mam nadzieję, że spodobają się Wam linki i coś zaczerpniecie dla siebie. Stron w internetach od groma i przesiać je w poszukiwaniu czegoś interesującego to spora strata czasu wg mnie. Być może zanurkujecie w śmietniku lub zwrócicie uwagę na spożywcze brzydale w supermarkecie. Powodzenia :)





------------------------------

sobota, 12 sierpnia 2017

ORLY

Brakuje mi na macierzyńskim buszowania po bibliotece. Kiedyś na bezrobociu to właśnie książki mnie ratowały od zwariowania - chodziłam sobie do pobliskiej biblioteki, której zapach uwielbiałam, pogadałam sobie z panią, która akurat miała zmianę. No i mogłam tam spędzić godzinę, nikt mnie nie wyrzucał, nie podchodził, jak w drogerii, i pytał czy pomóc albo śledził, bo pewnie coś ukradnę.

Przeczytałam kilka świetnych lektur, które przywiozłam sobie z Polski, ale o nich bliżej jesieni napiszę :)

Innym moim zabijaczem czasu jest malowanie paznokci - nareszcie sobie mogę poużywać, ponieważ w pracy wymagano ode mnie czystych, krótko obciętych paznokci. Od paru miesięcy używam ORLY i się nacieszyć tą firmą nie mogę. 



Jest jeden nieprawdopodobny plus weganskich lakierów - nie śmierdzą chemią. Mam w dalszym ciągu kilka starych, testowanych na zwierzach lakierów np P2 i China Glaze (kupiłam je, gdy jeszcze były na zielonej liście) i najchętniej używałabym ich nosząc maskę przeciwgazową. Teraz w modzie jest hybrydowanie, akrylowanie czy co tam jeszcze, ale mnie strasznie kręci malowanie paznokci tradycyjnymi lakierami. Co kilka dni robię sobie małe spa dla dłoni i stopek - odpycham, piłuję, masuję i maluję. Relaksuje mnie to, na zadbanie dłoni zawsze znajdę kilkanaście minut. 

Bardzo lubię Cutique Orly do usuwania skórek. Usuwa skór(czyby)ki na śmierć! Jest to glutowata maź, którą nakładam na minutę (po uprzednim peelingu kawowym albo po prysznicu dla dodatkowego zmiękczenia) - po tym czasie odsuwam nadmiar z płytki wykałaczką. 

Natomiast beżyk Prelude to a kiss z mojej kolekcji jest farbką idealną do każdej karnacji i kreacji, taki nudny, nie zwracający na siebie uwagi. Lakier długo się trzyma, oczywiście zawsze używam utwardzacza na wierzch. Ale akurat pod ten kolor nie nakładam bazy - nie potrzebuję jej pod wegańskie, jasne lakiery. Dodatkowego triku jak przedłużyć trwałość lakieru nauczyłam się od Nissiax83 - chodzi o malowanie końcówki paznokcia, sam czubek.

Oba kupiłam w TK Maxxie. Widzę tam często wegańskie lakiery Ciate, kupiłam też SPARitual oraz Butter London. Warto zaglądać do tego sklepu jeśli macie w okolicy! 

----------------------------------------------

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...