piątek, 24 marca 2017

VEGETARIAN SHOES DWA LATA PÓŹNIEJ

Dwa lata temu kupiłam TE BUTY i czas na ich podsumowanie. Czy się rozklekotały? Podeszwa się odpruła? Czy stopy w nich sie poco? Nie!



Uwielbiam te buty! To moja ulubiona zimowa parka. A nawet letnia, bo metalowa dziewczyna ubrać trepów w lecie się nie boi. To takie mini glany - lżejsze, cieńsze. Chodziły ze mną na koncerty i po pagórkach, ubierałam je na wycieczki wielokilometrowe i nad morze. Są bardzo, bardzo wygodne. Na początku obcierał mnie jedynie mały palec u lewej nogi, ale to już historia. Obecnie jedynym mankamentem jest to, że brzuch ciążowy mi rośnie i zawiązanie ich sprawia mi problemy ;P

Podeszwa nieco się starła z przodu oraz z tyłu, ale zanim całkiem zlezie minie jeszcze ze 30 lat, skóra ma zmarszczki w miejscu gdzie stopa się zgina, ale nie ma pęknięć, ani nie odchodzi jakaś wierzchnia warsteka typu ,cerata'.

Nie podobały mi się sznurówki - zawsze mi się rozwiązywały, poza tym jednej rozstrzępiły się końcówki, ponieważ puścił materiał który je spajał w ostry dzióbek. Te na zdjęciu to już nowe - zdarte z jakiś starych adidasów czy trepów, które poszły do kosza.

------------------------------
OM ADVAITIC SONGS

niedziela, 26 lutego 2017

JAK WYGLĄDA PIERWSZA WIZYTA U MIDWIFE

Pierwsza wizyta u położnej powinna mieć miejsce około 10 tygodnia ciąży. U mnie była to wizyta u ginekologa w Polsce, który potwierdził ciążę, zrobił zdjęcie płodu i poinformował mnie o konieczności skanu w szpitalu. Jeśli jesteście na Wyspach to musicie być zarejestrowani w najbliżeszj przychodni i to ona przydziela Wam położną, nie musicie jej szukać w internecie lub na forum typu Polak w Szkocji.



Tak więc moja pierwsza wizyta u położnej nastąpiła w 14 tygodniu, ale normalnie to już powinno być drugie spotkanie. Jest to wizyta na której położna zadaje milion pytań odnośnie stylu życia, przebytych chorób, chorób w najbliższej rodzinie (rodzice, rodzeństwo), używkach jakie w życiu się pobierało, ilości alkoholu jakie partner wypija, zawodu jaki wykonujemy (chcą wiedzieć w jakich warunkach dziecko będzie wychowywane), religii (zgoda na transfuzję jak podejrzewam), kraju pochodzenia (grupa krwi, pewnie też prowadzą statystyki), diecie, dolegliwościach. Wszystko, wszystko łącznie z numerem telefonu.

Żałowałam, że nie przyszłam na czczo to od razu pobrałaby mi krew, zostawiłam też próbkę moczu, zmierzyła mi ciśnienie (w normie 104/60). Ważę 67,2 kg przy wzroście 161 cm. Wszystko cacy :) Dostałam kilka ulotek, jakąś książkę o karmieniu piersią i teczkę z papierami, które muszę zabrać do szpitala na skan płodu. Poinformowała mnie o szkole rodzenia (4 spotkania po 28 tygodniu). Ja ją z kolei poinformowałam, że jestem na diecie wegetariańskiej i przyjmuję kwas foliowy, witaminę D oraz B12.

Ojciec dziecka nie jest potrzebny podczas tej wizyty, nie musi nic podpisywać, ani wyrażać zgody. O wszystkim decyduje matka - gdzie chce rodzić, do kogo dzwonić w nocy o północy podczas rozwiązania.

Bałam się, że nie będę rozumiała słów oznaczających przewlekłe choroby, szczepienia lub po prostu partie ciała dot. płodu, ale nie miałam z tym problemu, ponieważ w stomatologii mam kontakt z krwią i musiałam zaliczyć szkołę, gdzie spotkałam się z odpowiednim nazewnictwem + nigdy na nic nie chorowałam, więc wszystkie okienka odfajkowano NIE. Pytania mogą dotyczyć szczepień na grypę, krztusiec, różyczkę, ospę wietrzną, cukrzycy, cesarskiego cięcia, napadu padaczkowego, kolczyków poniżej pępka etc więc warto się z takimi słówkami zaznajomić. Jeśli przebyłyście jakąś operację i byłyście pod narkozą to też musicie umieć wytłumaczyć co to było, podobnie w przypadku leków - na co to i po co?

Do wyboru, jeśli o rozwiązanie chodzi, mam kilka opcji: mogę rodzić w jednym z dwóch bodajże szpitali w Edynburgu, które są przygotowane do przyjęcia noworodków lub w domu. Jeszcze się zastanawiam, ale Magda Pagowska przekonująco mówi o rodzeniu w swoim łóżku. Nie musiałam decydować od razu.

Tak wyglądała wizyta u położnej w Szkocji. Trwała dokładnie godzinę, wszystko zostało odfajkowane w komputerze. Jeśli o ginekologa chodzi to nie zobaczę go (jej) chyba, że wystąpią jakieś problemy lub komplikacje w czasie ciąży lub porodu. Z moją położną będę się widywać często, następna wizyta za tydzień :)

---------------
pearl jam go

sobota, 4 lutego 2017

ZMIANY ZMIANY

Przygotowywałam się do opuszczenia Szkocji na dobre, nawet stosowny post się krystalizował, ale pewna miła niespodzinka zatrzyma mnie tu na jeszcze kilkanaście miesięcy - jestem w 11 tygodniu ciąży!



Nigdy nie widziałam się w roli mamy, a takie moje myślenie było spowodowane brakiem stałego związku i niepoważnym podejściem do życia. Zawsze też uważałam, że jeszcze mam czas, a odpowiedni facet kiedyśtam się sam znajdzie.

Związek się utworzył, mieszkanie zostało wynajęte no i będę mamą w sierpniu :) Oczywiście teraz blog będzie często podchodził pod katalog ,mamusiowy', ale nie będę Was zamęczać codziennymi vlogami z wizyt u ginekologa (a raczej położnej, ponieważ to ona monitoruje przebieg wydarzeń).

Ciążę przejdę na wegetarianiźmie, powód jest prozaiczny: ciągnie mnie do jajek. O dziwo nie mam ochoty na ser. Mleka krowiego/koziego nie pijam od dawna, ale jak patrzę na jogurt Jogobella jabłko z cynamonem to mi ślinka cieknie... Jestem prawie cały czas głodna, a jeśli dopadnę sok pomarańczowy to mam ochotę cały karton na raz wypić.

Czuję się świetnie! Grudzień był dziwny, miałam trudności z przełknięciem śniadania i potem był problem z umyciem zębów (robiłam to później w pracy, bo w domu naprawdę było ciężko), ale to już minęło. Niedługo muszę zrobić skan płodu i badanie krwi. W sumie to opiszę Wam jak macierzyństwo przebiega w Szkocji, bo może kogoś to zaciekawi?

Do rychłego zaczytania i życzcie nam powodzenia! <3

--------------------------
monster ending theme

poniedziałek, 2 stycznia 2017

CO ROBIĘ GDY NIE MOGĘ ZASNĄĆ + WIECZORNE RYTUAŁY

Znowu to robię: zapożyczam tytuł i pomysł na posta. Tym razem BLIMSIEN <3

Każda metoda jest dobra, aby ją wypróbować, gdy mamy problemy ze snem. Raz się popłakałam jak o 2 w nocy dalej nie zmrużyłam oka. Ponadto na social mediach jestem członkinią grupy, w której ludzie szukają naturalnych metod na różnej maści dolegliwości i ostatnio wiele osób błagało o kilka wskazówek dot. zasypiania. Oto mój zestaw trików.

ZASYPIANIE

Przede wszystkim zasypiam i budzę się o konkretnych godzinach. Od wielu lat jest to 22-7. Przyzwyczaiłam organizm do takiego trybu i jest mi z tym dobrze. O 7 budzę się nawet w weekend lub gdy nie muszę. Szkoda mi dnia. O 22 jestem już do niczego i kilka nocy temu nie dotrwałam do sylwestrowej północy, nawet fajerwerki mnie nie obudziły, a to już coś!

PIELĘGNOWANIE

Zgodzę się tutaj z Blimsien, iż po prysznicu nie powinno się używać kremów lub balsamów. Wszystko się wchłonie w piżamę albo poduszkę. skóra w nocy powinna oddychać własnym życiem. Zauważyłam kiedyś, że im więcej balsamów w siebie wcieram tym więcej muszę ich kupować. Teraz nie mam ich wcale. Ale na noc lubię sobie zrobić masaż cery, więc wklepuję czasem krem pod oczy. Przez większość dnia nagrzewam pokój (w Edynburgu mieszkania pleśnieją jeśli się oszczędza na grzaniu), więc muszę kremować stopy oraz usta z większą intensywnością.

KĄPIEL

Gdy jeszcze mieszkałam w domu z wanną bardzo pomagała mi w walce z bezsennością krótka kąpiel. Bezsenność przychodzi u mnie falami - kilka tygodni śpię względnie normalnie, aby potem przez tydzień się męczyć. W taki czas brałam prysznic, zmywałam z siebie brud całego dnia i w nagrzanej już łazience robiłam sobie małe leżakowanie w wannie - myślałam o miłych rzeczach, robiłam masaż twarzy, zanurzałam włosy w wodzie, często brałam kubek i lałam wodę na czubek głowy. Bardzo mnie takie wodne drobiazgi relaksują. Nie używałam olejków czy soli, kąpiel była krótka więc nie zapalałam świec. Tylko czysta, gorąca woda.

ALKOHOL

Zdaję sobie sprawę, że takie promowanie piwa nie jest najlepsze, ale od jakiejkolwiek tabletki wolę szklankę złotego napoju przed snem. Ostatnio jest to szkocka whisky. Sączę sobie oglądając kolejne hity. Już nie nadążam... Jeśli alkohol u Was odpada to może drink z szyszek chmielowych?

UMILANIE

Bardzo marzną mi stopeczki, więc zakupiłam sobie termofor w sympatycznym pokrowcu futerkowym, który kładę w nogach łóżka. Cały pokój staram się mieć wywietrzony, a kaloryfer wyłączony. Lepiej jest nakryć się dwiema warstwami i koców i spać w ciepłych gaciach, niż być rozebranym do rosołu i mieć 30 stopni przez całą noc.

WDYCHANIE

Powiem szczerze, że boję się wdychać cokolwiek przed snem. Świece zapalam w okresie jesień/zima tylko dlatego, że jest depresyjnie cimno i zimno, a już na pewno gaszę je na jakieś 2h przed spaniem, żeby wszystko zdołało wyparować. Na wszelki wypadek kupuję świece sojowe, żeby jak najmniej toksyn wciągać. Nie zdmuchuję ich lecz nakrywam wieczkiem - dzięki temu dym się nie roznosi po mieszkaniu.
Przeczytałam, że dobrą metodą jest wdychanie dymu z palonego liścia laurowego - zapal liść nad metalowym naczyniem i usiądź niedaleko wdychając opary. Jeśli wolisz nie ryzykować z ogniem to zaparz kilka liści i wdychaj parę. Zapach liści udrożnia drogi oddechowe.

Osobiście noc w noc spryskuję łóżko i włosy mgiełką lawendową, którą zakupiłam w tk maxx. Gdy ją wykończę zaopatrzę się w olejek lawendowy i zrobię własną mgłę. Ten olejek działa u mnie cuda.

SŁUCHANIE

Na koniec muzyczny rarytas: macaroni union weightless. Udowodniono naukowo iż ten właśnie utwór redukuje niepokój o 65%, obniża ciśnienie krwi oraz poziom kortyzolu (hormon stresu), spowalnia pracę serca. Utwór jest tak skuteczny, że nie poleca się go podczas prowadzenia auta :) Tak więc zapuścicie go sobie wieczorem podczas jogi lub kąpieli.


PRZYTULANIE

Bardzo ważna rzecz podczas zasypiania! 

sobota, 24 grudnia 2016

JUSZES + JEJ KANAŁ WEGAŃSKI

google

Jest pełno wegańskich kanałów, ale być może tej dziewczyny jeszcze nie znacie. Nie mam pojęcia jak się nazywa, dosłownie wczoraj zaczęłam ją oglądać i pewnie gdzieś prawdziwe imię Juszes się pojawi, ale na razie jest mi ono obce. Youtuberka mieszka obecnie w Hiszpanii, razem z partnerem oraz pieskiem Pandą. 

Zasubujcie i niech nam weganizm lekkim będzie w Nowym, lepszym 2017 Roku <3

-----------------
nightwish elan

sobota, 17 grudnia 2016

EKO SPRZĄTANIE DOMU NA ŚWIĘTA

Sprzątanie w moim rodzinnym domu szło pełną parą na dzień przed Wigilią, ale ja wolę na własnym gruncie robić to w ratach i nie na raz, więc zaczynam już teraz. Przede wszystkim nie mam niczego do skrobania czy zdzierania (kuchenka lub wnętrze mikrofali), ponieważ jeśli się poplami to od razu ścieram, nie czekam do grudnia, żeby z tym walczyć. Jakież to proste!

Lubię sprzątać, ale nie cierpię zapachu chemikaliów tak więc od dłuższego już czasu inwestuję w mniej inwazyjne produkty. Często jest to po prostu woda, płyn do naczyń oraz gąbka lub stara ścierka: myję tym meble, kurz, blat w kuchni etc. Cytrynę wolę jednak w herbacie - nie używam jej do czyszczenia wcale. Moim numerem jeden jeśli o konserwację powierzchni płaskich jest OCET!

OCET jest po prostu genialny! Mieszam go z gorącą wodą i przecieram lodówkę, blat oraz kafelki. Wlewam trochę do muszli klozetowej i zostawiam na noc, albo jeśli wyjeżdżamy na kilka dni. To samo robię z wlewami w umywalkach - zabija zapaszek (inną dobrą metodą jest przelewanie tych miejsc wrzątkiem co parę dni). Wlałam też troszkę octu do pojemnika na szczotkę do klopa, żeby nie produkowały się tam bakterie. Ogólnie używam octu do miejsc gdzie wzrok nie sięga np kuweta kota. Umyłam nim lustro w łazience i ...zostawił jednak smugi, które tarłam papierem toaletowym dosyć długo (ręczników papierowych nie kupuję, zamiast nich używam ścierek materiałowych, takich kuchennych)

SODA OCZYSZCZONA jednak mnie zawiodła, nie lubię tym czyścić. Próbowałam nią wyszorować kibelek, prysznic oraz umywalkę w łazience, ale to nie to. Wsypałam ją razem z octem do szufladki pralki i odpaliłam cykl bez ciuchów, ale soda osiadła w zakamarkach i zostawiła biały pył na ciuchach podczas kolejnego prania <no comment> Zamiast sody wolę jednak gotowca i tu mam w zanadrzu i polecam firmę Ecover. Zapachem nie grzeszy, ale jest bezpieczny. Nie jest zbyt silny - trudno nim było umyć wannę z mydlanego osadu.
Tej samej firmy mam ogromną butelkę płynu do naczyń, który bardzo lubię i używam nie tylko do mycia naczyń.



TRIK ZAPACHOWY - zimą, gdy kaloryfery Wam grzeją psiknijcie perfumy dwa razy na grzejnik - zapach pod wpływem ciepła rozniesie się jak szalony po pomieszczeniu. Z kolei ładny zapach w łazience zapewni kilka kropelek olejku eterycznego wylanego na papier toaletowy: będzie się rozkręcał przy każdorazowym skorzystaniu.
--------------------------
faun diese kalte nacht

niedziela, 27 listopada 2016

KOCHAM JESIEŃ (I ZIMĘ)

Z miłości do jesieni powstaje ten kocykowo-skarpetkowo-herbatkowy post. Coś polecam, czegoś nie, a na końcu zapodam muzyczkę. Jeśli macie jakieś osobiste odkrycia to zapodajcie - nie dajcie poczcie pantoflowej umrzeć jesienią!

PolishPolyglot to kanał polskiej dziewczyny mówiącej po niemiecku, włosku, angielsku, śląsku, rosyjsku i hiszpańsku. Wyzwanie poliglotki to kilkanaście filmików motywujących jesienią do nauki języka obcego. Kiedyś uczyłam się włoskiego, mój lover mówi płynnie, więc dlaczegóż miałabym się nie podszkolić w tym języku?


tuż przed mszą w gotyckim kościele episkopalnym

Polecam książkę Sekretne życie pszczół - fenomenalna! Pozytywna i ciepła. Akcja ma miejsce upalnego lata, bohaterkami są kobiety. Cudowny prezent dla pań <3 Jestem zakochana w tej książce.

Jesień to jedyna pora roku gdy uwielbiam nosić czerwone szminki. Bardzo podobają mi się bordowe i fioletowe odcienie, brązowo-czarne, przydymione makijaże oczu i mocno zaróżowione policzki jak po intensywnej zabawie na śniegu. W chwili obecnej mam Soap&Glory kilka szminek pachnących czekoladą, zakupiłam specjalnie na ten czas. Pyszności!

Nie ma dnia gdy wieczorem nie zapalę świecy. Teraz czas umilają mi ręcznie lane, sojowe świeczki od dziewczyny, która założyła firmę Lubylu. Takie sobie, nie pachną i szybko się spalają. Ale małe biznesy zawsze wesprę finansowo. Tutaj nie ma wątpliwości.


*

Jeśli lubicie sprawy kryminalne to koniecznie zajrzyjcie na kanał Stanowo - Jaśmin opowie Wam o najsłynnijeszych zbrodniach w USA, filmiki są długie, ale słucha się je jednym tchem, jak audycji radiowych. Mój ulubiony to Trójka z West Memphis
Poza tym jest to kanał polityczny (Trump) + trochę o samym kraju. 

*


jedna z wielu świetnych przedświątecznych wystaw


Film Ostatnia rodzina - obejrzałam pierwszy seans jaki odbył się w Edynburgu. Zawiodłam się. Film jest dobrze odwzorowany historycznie i nic poza tym. To ponoć nie jest osoba Tomka i Zdzisława jakim ich powinniśmy zapamiętać. Wyłowiono z ich życiorysów najgorsze fragmenty i takimi ich zapamiętamy :/ Szkoda. Obrazy Beksińskiego można oglądać w Sanoku, polecam.

Zamiast seansu filmowego jesienią lubię iść na koncert lub operę, zacznę też częściej do teatru chodzić, bardzo odżywiające uczucie:


Miłego zapadania w sen zimowy ;)
-----------------------------------------
blackmore's night village lanterne
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...